zdjęcie Autora

31 grudnia 2019

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Czytanie... (odcinków: 202)

O chińskim systemie totalnej kontroli


« Descola i żywioły Kleptopasożytnictwo: nowa koncepcja uczłowieczenia człowieka »

Wcześniej (koniecznie) przeczytaj artykuł „1984 w 2020 roku. Rusza system totalnej kontroli miliarda ludzi”, autor Hubert Kozieł, witryna cyfrowa.rp.pl, 27 grudnia 2019.

Już? Przeczytane? – to teraz moje uwagi.

Rządzący Chinami w r. 2020 uruchamiają w „dojrzałej” formie tzw. system zaufania społecznego, czyli system cyfrowo-sieciowej inwigilacji ludzi i wystawiania im ocen-punktów za zachowanie i wyrażanie poglądów zgodnych z „linią” władzy. Spełniają się najczarniejsze wizje totalnego sterowania ludźmi. Internet, kamery i samouczące się procedury AI robią to, co w czasach gazet, telefonów i telewizji wspartych przez szpicli było fantazją. Tytuł artykułu oczywiście nawiązuje do powieści George'a Orwella. Oburzenie (najsłuszniejsze) odłóżmy na bok. Spróbujmy zrozumieć, co się dzieje. Przyjmijmy, że rządzący Chinami (których reprezentuje jako osoba podobny do Winni-the-Pooha Xi Jinping, o innych członkach tego klubu właściwie nic się nie mówi) wiedzą, co robią; przyjmijmy także, że wiedzą o rzeczach, o których my nie wiemy. Zapewne dobrze znają prognozy dla świata: i te gospodarcze, i te dotyczące środowiska, i te o klimacie. Wiedzą że Chinom przyszło wykonywać swój wielki skok (mam na myśli niebywały rozwój w ostatnich 30 latach, a nie rojenia Mao Zedonga z 1958), kiedy właściwie jest już za późno. Spóźnili się na czasy, kiedy technikę i produkcję dawało się rozwijać dość bezboleśnie, jedynie kosztem lokalnych zniszczeń. Ich sąsiad Japonia – o tak, tamten kraj utrafił we właściwy moment, im udało się dobić do światowej czołówki w skali PKB i nasycenia samochodami, betonem i energią elektryczną. Ale Chiny rozbudowują się w czasach, kiedy to stało się ryzykowne, zwłaszcza gdy się chce zaopatrzyć w paliwo, beton i mięso półtora miliarda ludzi. Ryzykowne dla świata... – powiedzmy, że świat nie jest aż tak ważny, ale ryzykowne dla samych Chin. Przyjmijmy, że chińscy decydenci nie są idiotami i wiedzą, że nadmorskie równiny ich kraju są wyliczane na pierwszych miejscach jako tereny zagrożone „wet-bulbą” czyli przegrzaniem śmiertelnym dla ludzi. W następnej fazie zagrożone zalaniem przez wzbierający ocean. A tam żyje połowa Chińczyków lub więcej. Wiedzą więc (ci chińscy decydenci) że ryzykują tym, że spalając kolejne miliardy ton węgla, by swój kraj, produkcję i obywateli zasilić energią, brną ku granicy wydolności atmosfery mającej odbierać odpad spalania czyli CO2, od którego atmosfera się przegrzewa. Nawet gdyby reszta świata zahamowała swoje energo-spalanie, to oni sami, same Chiny, rosnąc dalej naruszą tę „barierę cieplną”. Wiedzą, że ich polityka idzie na katastrofę w skali globu i coś muszą z tym zrobić. Szykują się na ciężkie czasy, a ciężkich czasach jest ważne, żeby obywatele byli posłuszni, lojalni i współpracujący. Sieciowy „system zaufania społecznego” wydaja się dość mało bolesnym sposobem na zdyscyplinowanie ludności. Dość łagodnie i bez przemocy osiągną to, co Stalin z ledwością uzyskał iście piekielnym terrorem, a Hitler niebywałymi obietnicami-urojeniami.

W ciężkich czasach pierwsze, czego trzeba się strzec i uniknąć, jest bunt ludu. Chińscy komuniści z pewnością najlepiej, jak nikt inny w świecie, wczytali się w historię upadku ZSRR, i powiedzieli sobie: „nigdy więcej! I nie u nas.” (My, w Polsce, mam wrażenie, że olaliśmy doświadczenia upadku tamtego systemu, wcale nie odległego ani obcego, bo po części naszego, a teraz by się przydała tamta wiedza, bo znajomość dynamiki upadania systemu przydaje się, kiedy się chce samemu pewien system obalić.) Wracając do Chin: z pewnością bardzo starannie obserwują, co dzieje się za Amurem i widzą oczywistość, że obecnym rządom w Rosji nie zagraża żadne zewnętrze, a tylko gniew ich własnej ludności. I temu chcą za wszelką cenę zapobiec u siebie. Dodatkowym problemem jest internetowe otwarcie i wystawienie na świat, które tym bardziej skłania do indywidualizmu i dalej do buntu, z fazami wyłonienia się opozycji i konkurencyjnych ośrodków jeśli nie nawet władzy, to autorytetu i „nadawania tonu”. To zagrożenie jest też bardziej aktualne i „namacalne”, jest już tu i teraz, podczas gdy ostateczna rozgrywka o przeżycie i dominację w zniszczonym i przegrzanym świecie to raczej problem następnego pokolenia.

Kiedy przyjdą ciężkie czasy, warto mieć w granicach społeczeństwo, które wierzy w słowa Centrali, ufa jej poleceniom i swój los i przetrwanie ściśle z nią łączy. (Nie ironizuję: nasza polska historia aż zbyt dobitne pouczała, że przetrwać można tylko w państwie. Jego rozpad w 1939 r. powinniśmy dobrze spamiętać.) A trzeba będzie wtedy ludziom wytłumaczyć, że cierpią biedę, chociaż niedawno wydawało się, że będzie bogactwo, że trzeba ponosić koszty wojen lub prawie-wojennych wysiłków i być gotowym na osobiste ofiary. Spójne i zdyscyplinowane społeczeństwo jest też atutem w grach międzynarodowych – być może lepszym atutem niż rosyjskie samokierowane pociski hipersoniczne. Spójnych i zdyscyplinowanych nie ruszysz! – Tylko byś spróbował. Półtora miliarda spójnych i zdyscyplinowanych działa na umysły samą swoją obecnością, na umysły nie tylko wojennych jastrzębi, ale i gołębi od gospodarki i innej współpracy.

Może też być tak, że chińscy przywódcy (którzy, jak zakładamy, nie są idiotami) świadomie idą na czołowe zderzenie z gospodarczymi i militarnymi konkurencyjnymi współmocarstwami – z USA przede wszystkim ale i z UE, Rosją i Indiami, reszta świata to leszcze – w warunkach klimatycznej katastrofy. Klimatyczną katastrofę, skoro jej nie mogą uniknąć ani jej zapobiec (bo unikanie i zapobieganie wymuszałoby ich osłabienie i uzależnienie choćby decyzyjne, od pozostałych mega-graczy, USA głównie) chcą wykorzystać jako środek przeciw światowym konkurentom. Spróbuj nas, Chiny, zdominować, podporządkować, jednocześnie walcząc u siebie o przetrwanie przy zapadającym się klimacie. To jak gra w to, kto ostatni uskoczy sprzed najeżdżającego pociągu, albo który z pojedynkujących się i lecących na czołowe zderzenie pilotów myśliwców zadrży i zboczy z kursu, unikając wspólnej śmierci w zderzeniu, ale ginąc od serii tego, który został lecąc prosto. Żeby wygrać, koniecznym jest, żeby mieć społeczeństwo jak sprawny instrument kierowany jedną ręką. Być może przewidują też taką korzyść z tamtego systemu.

Skoro system sieciowej inwigilacji i wystawiania ocen jest „taki dobry”, to czy ma jakieś istotowe wady? (Nasz moralny wstręt pozostawmy na boku.) Ma. Wprowadzając system inwigilacji i punktacji, rządzący Chinami odcinają się od tego, co (genialnie i proroczo) Witkacy nazwał „genialnymi pauprami”. (W dramacie „Szewcy” akcja dzieje się przy ul. Genialnych Pauprów.) W tamtym systemie nie będzie istnieć, zostanie wykorzeniona, wyplewiona, społeczna sfera pół-szaleńców, pół-buntowników, pół-geniuszy. Nie będzie miejsca dla genialnie szalonych wynalazców-indywidualistów, dla tych wszystkich Tesli, Gatesów i Jobsów w garażach budujących wynalazki, które za chwilę zmienią wygląd świata. Owszem, będzie miejsce dla wybitnie zdolnych i posłusznych wykonawców tego, co inni zaplanowali, ale dla „dzikich” producentów nieprzewidywalnych wynalazków miejsca nie będzie. Ich nie będzie.

Można w tym widzieć jeszcze jedno odcinanie się od (szeroko pojętej) dzikości. Tutaj tę dzikość reprezentują nie tygrysy ani samorodne puszcze, tylko ludzie (przeważnie młodzi mężczyźni) którym nie wiadomo co przychodzi do głów.

Wielkim rozwojowym atutem Ameryki (USA) i ogólniej świata anglosaskiego, i może jeszcze ogólniej cywilizacji Zachodu – atutem zresztą nieoczekiwanym, bo nikt go nigdy nie planował ani postulował – było nie rugowanie tej twórczej dzikości (owych genialnych pauprów) tylko jej integracja. Powstanie warunków, w których owi nieposłusznie i „dziko” myślący i działający znajdowali dla siebie miejsca akcji... inne niż więzienia, galery, krzyże itp.

Być może nadchodzący kolaps klimatyczny będzie okazją do sprawdzenia, który cywilizacyjny model okaże się lepszy, który przetrwa i ocali większą liczbę obywateli: ten oparty na sztuczno-inteligentnym posłuszeństwie i lojalności, czy ten, który daje swobodę dzikim?

Czytanie...: wstęp na końcu

Czytanie różnych książek i internetów, i uwagi o nich.


« Descola i żywioły Kleptopasożytnictwo: nowa koncepcja uczłowieczenia człowieka »

komentarze

[foto]

1. Dzikość to też... • autor: Mirosław Piróg2019-12-31 19:31:35

Dzikość to też kobiety, które manifestują swą nagość na różnego rodzaju warsztatach, co w przypadku wykrycia przez kamery skończyło by się dla nich źle.
[foto]

2. Kamień i wąż • autor: Edward Kirejczyk2020-01-01 07:39:40

Wizje opisane w tekście Wojtka, a zwłaszcza H. Kozieła budzą grozę. W naukach społecznych uważa się, że specyfika dalekiego wschodu wynika z tarasowej uprawy ryżu. W krajach gdzie ludzie żywią się innymi zbożami, istotne są prawa człowieka. W krajach tarasowej uprawy ryżu najważniejsze są prawa zbiorowości. Jeżeli rolnik zaniedba uprawy żyta, pszenicy albo kukurydzy i soi, w najgorszym razie zdechnie z głodu wraz z rodziną, a żywi zaopiekują się ziemią. Jeśli rolnik uprawiający ryż zaniedba zabiegów agrotechnicznych, ma szanse zamorzyć połowę wioski. Pierwszeństwo interesów społeczności przed prawami człowieka wynika tam z tysiącleci ludzkich doświadczeń. System wprowadzany w ChRLD nie musi wywoływać tam sprzeciwu, raczej powinien być traktowany jako kolejny, logiczny etap postępu techniczno - społecznego.
Czy możemy czuć się bezpiecznie w swojej europejsko-amerykańsko-australijskiej twierdzy? Tu nasuwają się wątpliwości. Niemcy i Rosja osiągnęły w XX w. znakomite rezultaty w inwigilacji ludności. A kolebka wolności? Amerykanie bohatersko broniący prawa do posiadania i noszenia broni, jako środka ochrony przed tyranią władz, po 11.09 z radością pozbyli się wszelkiej ochrony przed inwigilacją władz. A Polacy? Jak pisał poeta w międzywojniu "Chcieliście Polski, no to ją macie". 
Może więc nie chodzi o ten ryż. Może ludzie skłonni są traktować władzę jak rodziców, jedynych osób dbających o ich przetrwanie?. "Gdy którego z was syn prosi o chleb, czy jest taki, który poda mu kamień? Albo gdy prosi o rybę, czy poda mu węża?" [Mt 7]. Tyle że władza to nie rodzice.
[foto]

3. Ul. Genialnych pauprów • autor: Edward Kirejczyk2020-01-01 08:02:15

Sądzę, że Witkiewicz pisząc o genialnych pauprach, miał na myśli coś innego niż Wojtek. Myślę, że było w tym więcej ironii, jak w "Szczęśliwym wydarzeniu" Mrożka. 
Ale sama teza jest bardzo prawdopodobna. Rzeczywiście od jakiegoś czasu rozmaite rzeczy są wynajdywane w USA a potem najlepiej produkowane w Japonii, a najtaniej w Chinach.
Tylko czy sami młodzi wynalazcy zdołają ocalić naszą cywilizację?
[foto]

4. Nie koniecznie.. nie będzie szaleńców • autor: Joanka2020-01-01 10:58:43

Zakładając, że ten system wie co robi. ..Zadba i o szaleńców. Będą szaleni pod kontrolą a może nawet system stworzy im specjalne warunki aby tacy się wyłaniali i specjalnie będą o nich dbali. 
Pod warunkiem, że władza będzie traktowała siebie w ten sam sposób co resztę społeczeństwa. Znaczy wladza, inwigilacja będzie częścią systemu. ..jak to w komentarzu czytam,"pierwszeństwo interesów społeczności przed prawami człowieka" ...tutaj by musiało przybrać formę.. pierwszenstwa interesów społeczności przed prawami władzy i człowieka.
Czy jednak człowiek władzy jest do tego zdolny?
[foto]

5. Szaleńcy na licencjach • autor: Wojciech Jóźwiak2020-01-01 12:58:31

Szaleńców nie da się trzymać na licencjach. Zresztą, był już system, który to wszystko przerobił, zaliczył, może nawet ktoś w nim to steoretyzował -- mam na myśli Rosję-ZSRR. Tylko jakoś mało to kogo obchodzi.
Przypadek Chin i tamtejszej totalnej kontroli pod okiem AI należy do odwiecznego problemu p.t. "czy Centrala czy Decentrala?" oraz "ile Centrali, ile Decentrali?" Nadmierna centralizacja czyli przeregulowanie fatalnie działa na umysły również bez tego co w Chinach czyli punktów, kamer i AI. Przeregulowanie mamy i u siebie, i w Polsce i w UE, i Unia nas przed nie chroni. Centralizację mamy w Internecie. Kiedyś faktycznie była to "sieć" czyli Decentrala, teraz mamy kilka tzw. silosów wśród nich najmożniejszy Facebook.
Ale to, co robią w Chinach, to jest jakościowy "postęp" gdy chodzi o centralizację i podporządkowanie jednostek Centralom.

6. Władza bez szpiegostwa? • autor: Gromanmus2020-01-02 00:07:41

Każda władza dąży do kontroli wszystkiego co tylko możliwe. Od prehistorii przez Rzym, Watykan do czasów współczesnych. Przecież od wieków przerabiamy na nowo te fakty. Zmieniła sie tylko technologia. Byli szpiedzy, donosiciele, detektywi, a teraz szpieguje i donosi sprzęt. Kamerki w komputerach robią to samo, tylko na indywidualną skalę.
I żeby było śmieszniej, jestem przeciwnikiem szpiegostwa, ale chętnie zamontowałbym kilka kamer na drogach i w okolicznym lesie w naszej okolicy. Byłoby trochę mniej, między innymi, butelek po wódce, chyba że okazałoby się, że to wyrzucali szpiedzy, donosiciele, detektywi lub...
Chiny posądza się o wprowadzenie niedawno na rynek telefonu z możliwościami szpiegowskimi. Nie pamiętam nazwy.
Władza bez szpiegostwa? Proszę nie rozśmieszać mnie!
[foto]

7. Black mirror • autor: Arkadiusz2020-01-02 09:46:05

W jednym z odcinków serialu "Black mirror" (każdy z odcinków przedstawia inną migawkę przyszłego totalnie "cyfrowego" świata) jest pokazana wizja świata, w której ludzie sami wystawiają sobie lajki i dislajki przy każdej społecznej interakcji za pomocą smartfonów. W efekcie każdy ma na bieżąco wystawianą i aktualizowaną online swoją ocenę. Wartość oceny ma wpływ na to jak ludzie są postrzegani przez innych, do jakiej grupy przynależą, gdzie mogą być zapraszani, gdzie mogą wejść, z czego mogą korzystać. Można powiedzieć, że jest to demokratyczny dobrowolny system totalnej kontroli całej ludzkości. System nie narzucony przez jakąś konkretną władzę państwową, ale przez samo społeczeństwo. A jak wiemy społeczeństwo potrafi wymusić na jednostce podporządkowanie, lojalność, konformizm, rezygnację ze swej "dzikiej" indywidualności. Nie musi robić tego rząd. W tej czy innej formie to się zawsze dzieje. Teraz będzie po wielokroć sprawniejsze.
[foto]

8. Czy Chińczycy to osobny gatunek człowieka? • autor: Wojciech Jóźwiak2020-01-03 15:38:42

Dziwne, jeśli nie głupie pytanie, ale... czytamy:
https://zawielkimmurem.net/2019/12/27/chinczycy-to-inny-gatunek/
Tam:
Cała akcja ma moim zdaniem znamiona tzw. „balona próbnego”. Ktoś z władz, chce zobaczyć, jak społeczeństwo zareaguje na ideę, że Chińczycy są innym gatunkiem niż reszta ludzkości. Potencjalne zyski dla rządzących są ogromne.
-- pisze Michał Bogusz

9. To normalny chichot historii. • autor: Gromanmus2020-01-03 18:34:25

L.Zawadzki: Końca świata nie będzie s.182 podaje horoskop proklamowania CHRL (01.10.1949 g. 15:15 Pekin). Okazuje się, że Jowisz znajduje się w 22st. Koziorożca. Czy postarano się, by na ten czas zadecydować w wykorzystaniu najnowszej technologii? Przy luźnej opozycji Urana i trochę bliższej kwadraturze Neptuna sprawa wygląda intrygująco. Ta cała zabawa przypomina okres międzywojenny w Niemczech. Oczywiście, na wyższym technologicznie poziomie. Tam widziano siebie jako rasę nadludzi. Tu można powiedzieć, że podobnie. Gdyby doszło do działań wojennych, to jak w kabarecie O.Lipińskiej: Zapraszamy do finału. Żadnych śmichów-chichów. Ale to normalny chichot historii.
[foto]

10. Chiny... nie taki system straszny? • autor: Michał Mazur2020-01-04 09:29:09

Przeczytałem artykuł i zastanawiam się - skoro faktycznie mamy do czynienia z "systemem totalnej kontroli", to czemu chińskie władze za jego pośrednictwem nie rozwiązały kwestii niezamężnych kobiet, które nie chcą wchodzić w związki małżeńskie, ciągle odrzucając kandydatów poznawanych na randkach lub proponowanych im przez rodziny? To obecnie jeden z największych problemów Chin - za mało dzieci (wskutek wieloletniego utrzymywania polityki "jednego dziecka"), starzenie się społeczeństwa. Do tego "wygodnictwo" wynikające z konsumpcjonizmu, który w Azji ogólnie przybrał zaskakujące formy - przykładowo, młode Chinki publikują w internecie zdjęcia, na których dosłownie "wylewają się" ze swoich luksusowych aut. Niesmaczne wręcz
https://www.abc.net.au/news/2018-10-23/chinas-flaunt-your-wealth-challenge-goes-viral/10404202

Inna sprawa - USA ma 328 mln mieszkańców, z czego ponad 2 miliony... siedzi w zakładach karnych. Warunki mają kiepskie, niekiedy bardzo (np. więźniarki skoszarowane "za drutem", w namiotach na pustyni). Ich "system" jest obsługiwany przez prywatne podmioty, otrzymujące pieniądze na więźniów od państwa, czerpiące nadto spore korzyści z pracy przymusowej więźniów. Więc w interesie ich, by więźniów było jak najwięcej. Ilu może być "genialnych pauprów" wśród tamtejszych osadzonych, ilu jest ludzi którzy np. chcąc zrealizować własne innowacyjne pomysły popadli w długi czy inne problemy, z których nie mogli się później wydobyć? 

Wojtku, wasza "Ameryka wyobrażona", kojarzona u schyłku PRL z wolnością, wielkimi możliwościami... to już pieśń przeszłości. Echa polskiego sentymentalizmu lat 80-tych
[foto]

11. Impakt Chin i Japonii, porównuję • autor: Wojciech Jóźwiak2020-01-04 15:28:24

(Koniecznie muszę napisać pięściowe "impakt" a nie lejące się "wpływ".) No właśnie. Kiedy Japonia goniła Zachód i dołączała do krajów NFR (najwyższej fazy rozwoju, Lem), Zachód czyli i po części/trochu my, wzięliśmy stamtąd wiele kulturowych importów:
-- zen - jako formalną dyscyplinę lub w sensie generycznym jako siedzącą medytację
-- samurajów -- jako charakterystyczną rozpoznawalną postać
-- ikebanę -- sztukę układania bukietów, właściwie instalacji z roślin
-- bonsai -- sztukę hodowania miniaturowych drzew
-- dżudo i dżudżitsu -- jako sporty walki, nie wiem, czym się jedno różni od drugiego
-- karate -- sztuka walki bez broni
-- haiku -- rodzaj wiersza/poezji, ściśle regularny
-- suszi -- do jedzenia
-- sake -- do picia, raczej u nas mało kto pije, ale wiadomo, co to jest
-- manga -- styl komiksu.

Teraz porównaj to z Chinami. Co od Chin wzięliśmy, kiedy Chiny jęły gonić Zachód i dołączać do NFR?
Nasuwają się czan i kung-fu: ale to paralele do wcześniej wziętych japońskich zen i karate. Co oryginalnego?
-- Yijing -- Księga Przemian do wróżenia
-- feng-szui -- jako sztuka aranżacji otoczenia
-- tofu -- do jedzenia, chiński wynalazek.
I chyba wiele więcej się nie znajdzie. Jeszcze jest tak, że poza wyliczonymi japońskimi importami kulturowymi rysuje się wyraźny kształt Tradycyjnej Japonii. Przeciwnie, takiego Tradycyjnego kształtu nie widać spoza tych luźnych importów chińskich.
Jakaś jałowość stamtąd emanuje.
Kto z tym się zgadza? Kto myśli inaczej?

[foto]

12. jeszcze • autor: Arkadiusz2020-01-04 18:08:18

Z Chin mamy tradycyjną medycynę chińską z ćwiczeniami Qigong, akupunkturą i kuchnię pięciu przemian, a z Japonii to ja bardzo lubię filmy anime zwłaszcza te robione w wytwórni Studio Ghibli (polecam Grobowiec świetlików albo Spirited away: W krainie bogów).
[foto]

13. I jeszcze... • autor: Tomasz Ehecatl23 Sagara2020-01-04 18:24:46

Kilka inspirujących systemów filozoficznych w tym:- Taoizm
- Konfucjanizm 
[foto]

14. Paczka Japonia • autor: Wojciech Jóźwiak2020-01-04 19:32:47

Oczywiście, importów z Chin znajdzie się więcej. Chodzi mi jednak o to, że kiedy Japonia rosła w siłę, to nam wjechała na stół "Paczka Japonia". Teraz jednak nie widzę czegoś, co by było podobną "Paczką Chiny".

15. ciekawe • autor: Jerzy Pomianowski2020-01-04 22:03:38

Rzeczywiście do masowej popkultury Zachodu chyba nic z Chin poza kung fu nie dotarło.
[foto]

16. Chińszczyzna, • autor: Joanka2020-01-05 09:26:23

nie tylko jako jedzenie ale mnie się kojarzy jako "podróbka", jako coś zamiast oryginału.. Chiński towar, zalał targowy rynek, niskiej jakości produktami tj ubrania czy zabawki. Przynajmniej w moim mniemaniu. :-)
[foto]

17. Co od Chin wzięliśmy... • autor: Michał Mazur2020-01-05 13:23:35

Co od Chin wzięliśmy... pierwsze co przyszło mi na myśl, to Konfucjusz i Sun-Tzu. Związane z nimi treści występują na kursach dla osób, które mają czymś zarządzać, tworzyć jakieś strategie, rywalizować z innymi - ale w sposób wyważony, by samemu nie zapędzić się za daleko i nie ponieść klęski. Wybrane wątki z obu wymienionych spotyka się na kursach MBA, niekiedy też w coachingu. Jednak wiadomo, nie są to treści, które łatwo przenikają do obiegu masowego - zresztą nawet na wspomnianych kursach pojawiają się najczęściej w formie "spłyconej"

PS. ten japoński "Grobowiec świetlików" robi wrażenie. Cieszę się, że jeden z przedmówców o nim wspomniał
[foto]

18. Chodziło mi o impakt popularny • autor: Wojciech Jóźwiak2020-01-05 16:01:11

Do: Jerzy Pomianowski, Michał Mazur. -- Faktycznie, chodziło mi raczej o impakt w kulturze popularnej lub masowej. Czyli coś, z czym ma do czynienia "każdy", np. każdy 12-latek, i co potrafi rozpoznać. Yi-jing, konfucjanizm lub teoria wojny Sun Zi (pisany inną transkrypcją Sun Tzu) są znane dopiero fachowcom. No ale fachowcy są od wszystkiego, wiec to nie stanowi kryterium.
Wydaje mi się, że Chiny są kulturowo dość puste. Dużo biorą, a mało mają do dania. Co pewnie jest skutkiem komunizmu, najpierw wyniszczających wojen domowych i z Japonią, potem szaleństw Mao Zedonga i niszczenia wszystkiego, co wystawało ponad kreskę. Chiny zaczęły się stabilizować dopiero po jego śmierci 1976, w tym sensie, że wcześniej nikt nie był pewien dnia ni godziny. Należy podziwiać społeczną i mentalną elastyczność (plastyczność) Chińczyków, że to przetrzymali, ale swoje duchowe i "twórczościowe" zasoby utracili. (Tak przynajmniej mi się wydaje nie znając ich bliżej.)

19. Chiny zawsze były inne • autor: Jerzy Pomianowski2020-01-07 20:36:29

Komuniści sporo napsuli, choćby przez reformę pisma, która odcięła chińczyków od starej literatury pisanej znakami tradycyjnymi, i z całkiem inną składnią. Nie mniej już wcześniej nie było za dobrze. Sienkiewicz w "Listach z Ameryki" opisywał chińczyków jako jedyny znany mu lud który jest całkowicie pozbawiony życia duchowego. Tylko zarabianie, praca, życie tu i teraz. W dawnych Chinach filozofii typu greckiego nie znano i nie uprawiano. Dawni tamtejsi myśliciele nazywani teraz przez grzeczność chińskimi filozofami zajmowali się sprawami praktycznymi. Udzielali rad jak wychować posłuszne dzieci, wierną służbę, jak utrzymać władzę. Konfucjusz odradzał rozmyślać na "tematy ogólne", zwłaszcza "pozagrobowe".
[foto]

20. Rywalizacja Chiny USA o sieć G5 • autor: Wojciech Jóźwiak2020-01-14 09:36:45

Czytamy w Nowej Konfederacji (nie mylić z Konfederacją w sejmie):
5G zamiast rakiet.13.01.2020
Warto wiedzieć, kto już niedługo, jak i czym będzie nas okradał, ogłupiał i hamował -- wszystko przy czynieniu pozorów rozwoju i "budowaniu szczęścia".
[foto]

21. Artykuł z "Wyborczej" • autor: Helka2020-01-14 13:24:45

zalinkuję, nie jestem pewna, czy już tu był.
Kontrola najwyższą formą zaufania...

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)