Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

14 listopada 2014

Małgorzata Ziółkowska

z cyklu: Nieustający proces (odcinków: 30)

O co chodzi z z egzorcystami?


« Moja droga przez sny i poszukiwanie ukrytego porządku Czy lekarze to Bogowie? »

Temat nurtuje mnie od dziewięciu lat, kiedy to po mojej podróży do Tybetu ktoś stwierdził, że jestem chora, dzieci przeze mnie chorują i muszę się udać do egzorcysty. Pomyślał by ktoś - zwykła manipulacja, bo ksiądz we mnie winy przecież nie znalazł. Również słynny demonolog oo. Posadzki (podobno egzorcysta) uciekł przede mną, gdy na targach książki poprosiłam go o rozmowę. Powodów zewnętrznych naprawdę nie było, bo jako uczciwy dziennikarz katolicki nie miałam żadnych problemów z wchodzeniem do świątyni, a to ponoć jest jeden z objawów opętania. Rzecz jednak znamienna, od tego czasu zaczął się mój rozwój i poszukiwanie kodu do tego wszystkiego co mamy w naszych głowach. Wyraźnie zaczęłam czuć, że coś tu nie gra. Tym bardziej, że ze strony katolików wsparcia nie uzyskałam.

Można by na sprawę popatrzeć tak. Kobieta dość słaba, podróżuje po świecie i szuka nie wiadomo czego, zamiast łapać męża i żyć jak wszyscy. Na życie jak wszyscy mój czas jednak przeminął przez kilkunastoletni okres depresji i bulimii, której nikt nie raczył zauważyć i pomóc. Z mojego punktu widzenia, nie chcąc kopiować cudzych wzorów, idąc za własną intuicją czułam, że trzeba poznawać świat i ludzi, uzupełniając braki z czasu choroby. Na związek nie czułam się gotowa, a przygodne znajomości mnie nie interesowały.

Sama dobrze nie wiedząc o tym, „wyszłam z wioski”, w której się urodziłam. Może i mogłam tam wrócić, wchodząc w schemat moich koleżanek, ale ja zawsze gdy schemat się zbliżał, chorowałam. Miałam poczucie, że ktoś decyduje za mnie o innej drodze. Przyznam, że bardzo się bałam i do tej pory jestem tą samotną drogą bardzo zmęczona. Mam takie dwie cechy rodzinne, które pomagały mi przetrwać: upór i waleczność. Poza tym jestem łagodna, ciepła i często w sposób wyuczony bezradna. Nic dziwnego, że ta mieszanka doprowadza ludzi do szału. Szczególne osobników płci odmiennej.  Uciekają nie wiadomo niby dlaczego.

Nawet młody ksiądz, który przyszedł po kolędzie, rozejrzał się po moim pokoju i z przerażeniem w oczach wykrzyknął ”pani podróżuje”. Uciekał szybko, nie biorąc nawet koperty. Od tego dnia wizyta duszpasterska mnie omijała. Było mi przykro. Chciałam nawet zadzwonić do parafii i się upomnieć. Moje poczucie, że jest we mnie coś dziwnego, utwierdzało się. Tym bardziej, że słynnego mnicha jasnowidza oo. Badeniego również zamurowało na mój widok. Kobiety się modliły za mnie, która nie dawałam sobie rady w życiu, ja płakałam, a ten siedział jakby jakąś zjawę zobaczył. Nie czułam się winna żadnych poważnych grzechów, więc byłam zdziwiona o co chodzi.

Jedyną możliwością ucieczki z systemu stały się podróże. Wtedy byłam zdrowa, zaradna i szczęśliwa. Kiedy wracałam, system powodował mój powrót do bezradności i chorób. Gdybym znała dobrze język obcy, pewnie metodą byłoby pozostanie w obcym kraju jakiś czas. Niestety tę ułomność również mam i mój mózg języki przyswaja kiepsko.

Wracając do egzorcystów. Tak mnie temat zainteresował, że gdy zaproponowano nam wejście do świątyni Etiopskiej w czasie egzorcyzmów, zrobiłam to z radością.

Nareszcie zobaczyłam, jak to naprawdę wygląda. Ksiądz wyganiał złego ducha z wijącej się na podłodze ciemnoskórej kobiety. Modlił się, używał specjalnego egzemplarza Biblii i Złotego krzyża. Kobieta po całej ceremonii wstała jakby nigdy nic, pomodliła się obok kilku koleżanek, które przeszły podobne doświadczenie, i spokojnie wyszła.

Wiedziona moim zainteresowaniem tą tematyką, poszłam w niedzielę na film „Matteo” , który opowiada o egzorcyście nieżyjącym od 400 lat. Jego historia jest o tyle niezwykła, że jego siła ponoć ciągle działa i to z o wiele większą mocą. Spojrzałam na kolejkę do miejsca uzdrowień pokazywaną na ekranie i pomyślałam: skąd oni biorą tylu opętanych? Osoby uzdrowione, jak się dowiedziałam, często wypluwają święte przedmioty. Pokazywano długi różaniec i inne rzeczy. Materializacja czy jakaś manipulacja, przeszło mi przez głowę. Przy Said Babie też mówiono o materializacji przedmiotów. Zastanowił mnie ten fenomen.

Wyszłam z kina i oświadczyłam koleżankom, że chętnie obejrzałabym drugą część, w której objaśniano by te niezwykłe zjawiska z punktu widzenia współczesnej wiedzy na temat świadomości, siły modlitwy itd.

Jedna z koleżanek zapewniła mnie o materialnej sile zła, która nie ma nic wspólnego z nauką. Pomyślałam, że faktycznie zło się materializuje. Widać to w ustawieniach systemowych. Uwikłania poprzednich pokoleń i złe czyny wpływają na nas. Rytuał może pomóc w wyleczeniu. Jest to metoda stosowana w wielu kulturach i religiach.

Walka z szatanem czy manipulacja? Jakieś energie czy umysł ludzki?

Jeżeli ludzie tak przede mną uciekają, to może ja też mam jakieś zdolności? W końcu szamanka Inirabi dwa lata temu złożyła pokłon mojemu życiu. Zjawiska synchroniczne są dość częste przy mnie, a ludzie nawet bez ustawienia systemowego często zmieniają życie. Szczególnie kiedy zaczynam mówić. Bardzo ciekawe, bo umiejętności mówienia musiałam się nauczyć sama. Byłam cichutka i tylko się uśmiechałam. A teraz mówię czasami dość dużo, a tym gadulstwem ku mojemu zdumieniu często trafiam w sedno.

Przed całą historią z egzorcystą w moim życiu pojawił się pewien znak.

Gdy byliśmy w świątyni pod Mont Everestem w pewnej chwili wpadł biały gołąb. Jakoś tak pomyślałam, że to o mnie chodzi, ale może to nadmiar pychy. Faktem jest, że nastąpiły potem dziwne wydarzenia zmuszające mnie do zmiany sposobu myślenia i widzenia świata, a wszystko okupione było ogromnym cierpieniem fizycznym i psychicznym.

Piszę tutaj dzisiaj w nadziei, że ktoś mi wyjaśni te zjawiska. Jak na razie drugiej części filmu o egzorcyście Matteo nie zapowiadano. Jedyna nadzieja w Was...


Korekta przez: Radek Ziemic (2014-11-14)



« Moja droga przez sny i poszukiwanie ukrytego porządku Czy lekarze to Bogowie? »

komentarze

[foto]

1. Jakie synchro! • autor: Wojciech Jóźwiak2014-11-14 16:49:10

W bazie danych Taraki Twój tekst Małgosiu ma identyfikator "6666".

2. Czy to jest... • autor: Nierozpoznany#15472014-11-14 19:05:55

Czy to jest jakaś sugestia co do mojej osoby? Zaczynam się niepokoić :(  Nie czuję się również winna. Czy cztery szóstki to coś innego niż trzy? Czy to gorzej czy lepiej? Poproszę o więcej informacji. Przecież robię same dobre rzeczy. Przynajmniej tak mi się wydaje. Pomagam ludziom, sama dostając za to w kość. Uczę się cały czas asertywności. Jak to się mówi dźwigam cudze krzyże a wcale tego robić nie powinnam. I dopiero teraz pracując nad sobą ciach ciach ucinam wlokące się cudze sprawy, co wcale nie przychodzi łatwo.

3. Malgosiu,czytajac twoj tekst,... • autor: Nierozpoznany#4112014-11-15 12:07:20

Malgosiu,czytajac twoj tekst, sama przez moment uleglam dziwnemu niepokojowi (zaszumialo mi mocno w glowie, a przez lewe ucho zaczal wdzierac sie wysokotonowy, nieprzyjemny dzwiek)... na szczescie WJ napisal o identyfikatorze z numerem 6666... i wlasnie ten zbieg okolicznosci mocno mnie zastanowil i... natychmiast otrzezwil (a szum w uszach ustal!).Przyszla do mnie prosta refleksja, ktora opiera sie sie na prawie przereklamowanym dzis stwierdzeniu, ze kreujemy w naszym zyciu to, na czym sie skupiamy!Jak sama piszesz...od lat poszukujesz odpowiedzi na pytanie "Co z Toba jest nie tak?"Wyczuwam, ze szukajac odpowiedzi na to pytanie, oczekujesz raczej potwierdzenia, ze wszystko jest z Toba w porzadku, a moze nawet masz nadzieje na odkrycie, przy okazji, pewnych unikalnych zdolonosci w sobie samej, ale czuje, ze twoim poszukiwaniom towarzyszy takze ta druga strona.. gleboko zakorzeniony lek (wiara w istnienie szatana, zlych mocy, opetan)! Sama przez moment odczulam to na swojej skorze! Tak silne emocje, wibracje maja ogromna moc materializowania sie!Te "niezwykle" synchronizacje,majace miejsce w twoim zyciu,sa wiec, po pierwsze, efektem twojego glebokiego przekonania, ze MASZ problem, a po drugie, co za tym idzie,twojego silnego zaangazowania emocjonalnego, pewnej wiedzy, wyobrazen na temat opetan, egzorcyzmow,etc.. (pisze o tym oczywiscie w uproszczeniu), a na domiar zlego, jak sama piszesz, masz tendencje do sprowadzania na swoje sciezki, problemow innych...I teraz moja prosta rada... Jesli nie chcesz przezywac, tego, co przezywasz od wielu juz lat, i jesli naprawde chcesz to zmienic... porzuc ten temat, porzuc wszystkie pytania, ktore budza twoj niepokoj! Zmien program, tak zwyczajnie, jak zmienia sie stacje radiowa! To naprawde takie proste! Ale jesli nie masz ochoty tego porzucac, to przynajmniej miej dobrze zagruntowana swiadomosc, ze to Ty sama tworzysz to, co przezywasz(!) i najzwyczajniej w swiecie racz sie tym, w takim wydaniu,w jakim sie to objawia! NIKT i NIC nie ma kontroli nad twoim zyciem (chyba, ze Ty sama swiadomie lub nieswiadomie sie na to zgadzasz)!Powodzenia,B.

4. Chyba źle zrozumiałaś... • autor: Nierozpoznany#15472014-11-15 21:08:56

Chyba źle zrozumiałaś to co napisałam. Głęboko zakorzenione lęki w złe moce i szatana własnie odkodowuje. Prawdopodobnie mam zdolności magiczne. Kilka dni temu własnie śniła mi się szkoła magii jako jedno z zadań do wykonania. Podejrzewam, że zdolności magiczne i telepatyczne mają wszyscy. Blokują się jednak dorastając. Miałam dziś poważną rozmowę z koleżanką, która sugerowała mi zdanie się na jej intuicję :(  Mam własną!  Co sugerujesz? jaką tematyką powinnam się teraz zająć? Z góry dziękuję za radę :)

5. Malgosiu,po pierwsze, musze... • autor: Nierozpoznany#4112014-11-17 00:57:34

Malgosiu,po pierwsze, musze Ci podziekowac, bo dzieki temu, ze sie pojawilas ze swoim tekstem, i dzieki temu, ze z jakiegos powodu poczulam potrzebe wymiany pogladow z Toba, w mojej glowie nagle pojawilo sie dzis nowe zrozumienie w kilku tematach.Przede wszystkim spojrzalam z nowej perspektywy na lek (w naszej konwersacji dotyczy to leku przed zlem, szatanem etc.). Pozwol, ze mimo wszystko, jeszcze raz dotkne ten temat...Czuje, ze to, o czym zaraz napisze, pomoze ci zrozumiec, a takze powinno Cie bardzo uspokoic, za kazdym razem, kiedy w twoim zyciu pojawiaja sie czy to  symbole takie jak ten w Tarace 6666 (nie do konca jasne, zle sie kojarzace) czy tez czmychajacy przed Toba egzorcysci itp..Pomoglas mi, kiedy napisalas, ze jestes w trakcie odkodowywania swoich lekow w tych tematach... Jestes wiec niejako testowana przez sama siebie! I tak np. owe cztery szostki (moglyby byc to nawet trzy, te "najgorsze" ;-)...one nie zdarzyly Ci sie dlatego, ze jest to dzialanie jakichs tajemnych mocy, ktore sa poza Toba...nie ma tez niczego zlego w Tobie! One tak naprawde NIC nie znacza! One zdarzyly Ci sie tylko po to, abys mogla zobaczyc, gdzie tak naprawde jestes...w jakim stopniu juz uwolnilas swoj lek, a w jakim jeszcze dyryguje on Twoim zyciem. To tak, jakbys dostala do reki lusterko i mogla sie dopiero teraz naprawde zobaczyc od wnetrza! Jest to czescia procesu uwalniania sie od naszych programow! Przegladaj sie wiec bez leku w tym, co Ci sie przydarza. To sie pojawia, aby Ci sluzyc, a nie zeby Cie oslabiac! Na tematy, o ktore pytasz, napisze juz niedlugo (nie chce, aby ten komentarz byl zbyt dlugi), ale na koniec podziele sie jeszcze z Toba tym, co uznalam dzis za najwieksza rewelacje:Na wszystko, co przydarza nam sie w zyciu, mozemy spogladac dokladnie tak, jak na nasze sny!!! Inaczej mowiac, zrozumialam w koncu (a zrozumienie to przeniknelo mnie dzis od czubka mojej glowy az po palce stop!), co oznacza odwiecznie powtarzana madrosc "wszystko jest iluzja")!Dziekuje Ci Malgosiu! B. 
[foto]

6. gosiu • autor: Bogdan Zawadzki2014-11-17 11:52:07

podoba mi się ta Twoja historia... bardzo pięknie to wszystko opowiedziałaś (masz w sobie dużo pozytywnej energii)

Pozdrawiam

7. Dziękuję wam bardzo... • autor: Nierozpoznany#15472014-11-17 13:21:01

Dziękuję wam bardzo za komentarze :) Moim marzeniem jest żeby innym ,odkodowującym stare schematy patrzenia na życie  sposobem widzenia świata i siebie zarażać ludzi. Testuję na sobie. Jeśli eksperyment się uda to mamy wszyscy pracę :)  To mi się właśnie śniło, że będziemy zarabiać na tym co lubimy. A kto? Sądzę, że ci którzy uwierzą, że się da. Uwierzą, że nasze złe doświadczenia życiowe nie muszą determinować nas. Wiem, że to wszystko nie wydarzy się za pstryknięciem palów. To jest praca. Ale mnie nawet na prześwietleniu  urazu palca u nogi pojawiło się serduszko ;) Małe bo małe takie 1,5  ale zawsze. To też znak.

8. ...male serduszko, to... • autor: Nierozpoznany#4112014-11-17 13:25:04

...male serduszko, to duuuuzy znak! :)

9. dziekuje Malgosiu • autor: Nierozpoznany#80032014-11-18 00:03:46

tyle zywego zycia bez udawania, piekne energie schodza z textu, daja sile ,  

10. :) chyba ci... • autor: Nierozpoznany#15472014-11-18 00:18:29

:) chyba ci faktycznie dużo energii mój tekst dodał, bo aż siedem razy komentarz wkleiłaś;)

11. siodło • autor: Nierozpoznany#57362014-11-18 09:06:22

Czytając tekst, jak i później komentarz pani Beaty M. Kwiecińskiej zdecydowałem się, że napiszę bo chyba autorka powinna kupić sobie siodło....
naprawdę daleki byłem od pisania czegokolwiek czytając sam tekst miałem wrażenie, że to wołanie o pomoc, może się mylę, ale było tam...
jest takie powiedzenie, że jak ktoś powie, że jesteś koniem to popukaj się w czoło palcem, jeśli to będzie czwarta osoba idź do sklepu kupić sobie siodło.
Z cała stanowczością po przeczytaniu Twojego tekstu chciałbym za panią Beatą M.Kwiecińską powiedzieć, że usłyszałem mur katolickich przekonań blokujących Twoje coś co się chce przebić.
Krzyknęłaś: "Nie, tak nie jest", "lub robię coś z tym"

No dobrze zostawmy to na chwile. Egzorcyzmy na wzór katolickich to moim zdaniem jedna wielka lipa, lub bardzo dużo lipy, mam wrażenie, że nawet jak oni coś zabieraja to w to miejsce dają coś swojego i to coś jest tylko dla ludzkiego oka lepsze, ale nie daje wolności tylko "ciche" zniewolenie.

Opisałaś jakiś strach okazywany przez osoby związane ze strukturą kościelna. Jak dla mnie osoby związane z tą strukturą nie są związane z nauką miłości tylko z władzą nad człowiekiem, podążając za tym moim durnym wywodem, Ty jesteś związana z tym czymś co jest po drugiej stronie władzy nad człowiekiem czyli z miłością Uniwersum, czy jak wolisz czymkolwiek, ale przeciwnym do władzy i przemocy.

Twój świat prawdy chce się przebić, słychać to bardzo mocno, chce się przebić przez mur wkodowanych zakazów, to nie jest łatwe.
Zawsze zazdrościłem niezindoktrynowanym dzieciom ateistów i agnostyków - im na pewno było łatwiej.

Egzorcyzmowanie to proces wysyłania niechcianych gości do miejsca gdzie powinni być, nie robi się tego swoimi łapami, krzyżem (nawet złotym) i jest to dość bezpieczne, niczym nie przypomina hollywoodzkich produkcji, raczej siedzi się w fotelu. Jedno co jest mało przyjemne to to, że one skracają sobie dystans do egzorcysty i z czasem chcą nawiązać kontakt bezpośredni.

Pozdrawiam i życzę wytrwałości, może ktoś trzeci powie, że jesteś koniem.

12. Boją się mnie... • autor: Nierozpoznany#15472014-11-18 09:54:33

Boją się mnie wszyscy :(  katolicy i ateiści. I ten proces coraz bardziej postępuje. Chyba należy wysnuć wniosek, że 99% społeczeństwa boi się miłości i zdjęcia maski. Ludzie są nie  autentyczni i wierzą, że inaczej żyć się nie da. Ja natomiast coraz bardziej jestem pewna swego co wywołuje autentyczny popłoch. Ludzie niezależnie od światopoglądu uciekają przeze mnie . Poszukuję informacji co mogę z tym zrobić. Widzę, że robiąc komuś ustawienie systemowe działa ono jak burza.  Mam dowody na to w postaci sytuacji pozornie nie rozwiązywalnych, które nagle się ustawiają zgodnie z ukrytym porządkiem. Szczególnie dobrze działa chyba w spawie związków.Od sceptyków słyszę jednak ciągle: wydaje ci się. Jak mam udowodnić, że to moja interwencja spowodował zwrot w beznadziejnej sytuacji. Szczególnie chętnie o hochsztaplerstwie mówią lekarze medycyny. Trudno mi samotnie się bronić. Mam wrażenie, że wielu po prostu nie chce żeby mi się udał. Zagraża to ich ułożonej  i bezpiecznej wizji świata.

13. Ludzie po to... • autor: Nierozpoznany#15472014-11-18 10:06:22

Ludzie po to idą do terapeuty, coacha, lekarza itd. żeby zobaczyć się w jakimś lustrze. Samotnie trudno walczyć. Niestety ja wszystkich kładę na łopatki a potem się martwię, że ich podleczyłam za moje pieniądze.
[foto]

14. ja się nie boję ... • autor: Bogdan Zawadzki2014-11-18 10:35:03

a wręcz przeciwnie, ....nawet Cię polubiłem ...


Pozdrawiam

15. Dzięki :) Cieszy... • autor: Nierozpoznany#15472014-11-18 11:22:47

Dzięki :) Cieszy mnie , że są odważni mężczyźni na tym świecie.

16. tak,tak,tak • autor: Nierozpoznany#57362014-11-18 11:35:13

Chyba należy wysnuć wniosek, że 99% społeczeństwa boi się miłości i zdjęcia maski.
tak,tak,tak...bez względu jaki procent tam wpiszesz,

może stać się jeszcze gorzej, np. będziesz umiała uratować kogoś zycie, a bedziesz wiedziała, że to wbrew "scenariuszowi",

droga szamana to podobnież ścieżka pomiędzy światami, pomiędzy światem złudzeń a, światem realnym, pomiędzy światem ludzi a, istnieniami spoza (obojętnie czy świata dolnego czy górnego), pomiędzy zdrowiem psychicznym w sensie ogólnoludzkim a, chorobą psychiczna (rozumianą w kanonach współczesności, dom szamana znajduje się na uboczu, na skraju wsi, szamana kochają za jego pomoc i nienawidzą (boja się za jego zdolności), droga szamana to droga balansu na wąskiej linie, droga szamana to obowiązek czynienia równowagi,
najlepiej szamanowi na uboczu, ukrytemu pomiędzy ludzkim tłumem lub na obrzeżach wsi pod lasem, tylko czasami udaje mu się uciec w role głupka wioskowego lub włóczęgę z miejskich suteryn i skupów złomu,
poszukaj nauczyciela, jak mawiają taoiści najlepiej wśród sprzedawców kwiatów na bazarze,
poszukaj też co najmniej jedno swoje lustro, kogoś podobnego, jesteś wśród osób Ci podobnych, bo jeśli tego nie zrobisz będziesz uporczywie poszukiwała swojego opętania lub choroby. Kidy znajdziesz nieoceniające Cie osoby będziesz mogła zrobić krok w kierunku samoakceptacji.
ŻYJ!

17. Cenne rady dziękuję... • autor: Nierozpoznany#15472014-11-18 12:14:33

Cenne rady dziękuję !

18. Bardzo cenne rady... • autor: Nierozpoznany#4112014-11-18 14:51:10

Bardzo cenne rady od autora Wed. Zmienilabym tylko kolejnosc w ostatnim zdaniu... Kiedy zrobisz krok w kierunku samoakceptacji, znajdziesz nieoceniajace Cie osoby :)

19. Jeszcze lepsze rady... • autor: Nierozpoznany#15472014-11-18 15:50:39

Jeszcze lepsze rady :)dzięki
[foto]

20. zamyślenie • autor: Aleksandra O-J2014-11-23 00:09:40

Kiedy zaczęłam czytać pomyślałam "o rany,jaka fajna babka"Potem przeczytałam komentarze,ciekawy jest tekst o drodze szamana.(dzięki Wed)Znów wróciłam do tekstu AutorkiPomyślałam ,a czemuż by to ten gołąbek nie mógł być pięknym znakiem.Od dobrej Siły Wyższej.Czy śmiertelnikom nie przytrafiają się znaki?A te wiele szóstek,symbolicznie lękotwórcze.Uciekający egzorcyści.....Skoro mowa o egzorcyzmie. Jest jedyna skuteczna dla mnie  metoda,wobec lęku przed szatanem,egzorcyzmami,egzorcystami,czarami,złymi mocami etc.etc.Jest to metoda prostego zaufania wobec Siły Wyższej,Boga.Po pierwsze On jest ponad szalejącymi mocami,szóstkami,snami i synergiami.Choćbym nie wiem co w sobie miała,co wyprawiała,wierzę Mu,Pan Bóg chce bym dobrze się miała. W stanie ,jakim jestem jest we mnie wiele do zmiany na lepsze.Planuję zbliżanie się do wszystkiego, co moim zdaniem najświętsze.Proszę Go o prowadzenie. Ale spokojnie :)bez natręctw:) powoli lecz pewnie.Co ma wisieć nie utonie.Ogólnie strachliwa jestem,lecz tego że egzorcystę wystraszyłam wcale się nie boję.Po prostu-to też człowiek.Przestraszył się tego,że nie wszystko co w życiu ciężkie jest opętania efektem.I tego,że ja już to wiem.....Jakoś tak się składa ,że Siła Wyższa, Natura, Mądrość,Droga da sobie radę bez egzorcysty,jeśli tego zechce.Nigdy odwrotnie :))))Miło mi Cię Gosiu poczytać, pozdrawiam

21. Pozazdrościć Ci mogę... • autor: Nierozpoznany#15472014-11-23 01:02:21

 Pozazdrościć  Ci mogę tylko  tej pewności. Mnie się też wydawało, że jestem pewna i ufam. Jednak wiara  i zaufanie wymagają weryfikacji i dojrzewają. Dzisiaj jestem zupełnie w innym miejscu. Gdy jednak atakują najblizsi, będący autorytetem, jesteśmy często bezbronni. To było takie zaskoczenie, że szok. Na zdrowy rozum, kto z dzieckiem idzie zamiast do lekarza do egzorcysty? Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że wysłanie mnie do tych osób było pewnego rodzaju darem, który spowodował dezintegrację pozytywną.Dziś idę za znakami i wierzę, że to właśnie jest objaw mojej ufności. Jak bym usłyszała: tylko w Tobie jest właściwa odpowiedz, nie słuchaj innych. Albo przynajmniej mocno weryfikuj co mówią i szukaj swojej drogi :))Ale do tego potrzebna jest jednak pewna doza wiary w siebie.Dziś śmiało mogę powiedzieć, że to ja jestem autorytetem. Ale bycie nim to duża odpowiedzialność ;)Pozdrawiam 

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)