zdjęcie Autora

08 grudnia 2019

Mirosław Piróg

z cyklu: Inne Myśli, re (odcinków: 97)

O fantomatycznej maszynie świata


« O COP 25 O mądrych kobietach »

„Co jest realne? Jak zdefiniujesz rzeczywistość? Jeśli masz na myśli zmysły – to co czujesz, smakujesz, wąchasz lub widzisz – są to jedynie elektryczne sygnały interpretowane przez mózg” – w ten sposób Morfeusz wyjaśnia Neo względność pojęcia rzeczywistości w pierwszej części filmu Matrix. Stawiając tak sprawę Morfeusz okazuje się być zwolennikiem popularnej w filozofii nowożytnej koncepcji, zwanej teorią danych zmysłowych. Co najmniej od czasów Kartezjusza panuje bowiem w filozofii przekonanie, że bezpośrednio dane są naszej świadomości tylko idee, impresje czy też przedstawienia, że nie poznajemy świata zewnętrznego, który pozostaje dla nas na zawsze ukryty za zasłoną z idei, jak to ujął Richard Rorty.

Neurobiolodzy wskazują, że tworzony przez mózg obraz rzeczywistości nie jest wiernym odwzorowaniem świata, którego mózg ma być częścią. Nie chodzi tu tylko o rozmaitego rodzaju złudzenia zmysłowe i błędy percepcyjne, a raczej o to, że uświadamiamy sobie jedynie pewien wycinek świata zewnętrznego, że nasze zmysły dostarczają nam na raczej obrazów będących metaforami działania, niż odwzorowujących rzeczywistość. Rzecz dotyczy bowiem najbardziej podstawowego poziomu funkcjonowania ludzkiego umysłu i jego ewolucyjnego sukcesu. Na czym polega ewolucyjna skuteczność świadomości? Bez wątpienia wynika ona z jej kontrakcyjnego charakteru, czyli z jej umiejętności wybierania i następnie „streszczania” danych docierających z zewnątrz w porcje skodyfikowanych informacji zwanych danymi zmysłowymi. Świadomość operuje na nich, na wąskich fragmentach spektrów optycznych, dźwiękowych, zapachowych, smakowych. Funkcjonuje zatem raczej jako narzędzie selekcji, a nie wiarygodny świadek świata zewnętrznego, o czym pisał już Henri Bergson. Obraz świata dostarczany nam przez zmysły jest więc niczym innym, jak tylko konieczną iluzją adaptacyjną, narzędziem przetrwania. Nawiązując do słynnej metafory Alfreda Korzybskiego: znamy mapę, nie teren.

W dodatku owe obrazy świata tworzone przez nasze mózgi są zróżnicowane indywidualnie. Różni nas wrażliwość na kolory, dźwięki, nasze postrzeganie ogranicza szereg uwarunkowań kulturowych i osobistych – każdy z nas żyje w „pieczarze osobistej”, jak ujął to Francis Bacon w swej koncepcji idoli. Chociaż należy zauważyć, że czasem różnice indywidualne są jeszcze bardziej znaczące, np. jedna na 2000 osób jest synestetykiem. Tożsamość jakościowa świata, postrzeganego przez ludzi, jest w tej perspektywie tylko postulatem. Filozofia jest pełna metafor percepcyjnych – od jaskini Platona po teatr kartezjański. W ich tle tkwi przekonanie, podkreślane przez współczesną antropologię, że jesteśmy tylko małpami, nastawionymi na percepcję wzrokową.

Gdy Morfeusz walczy w symulatorze z Neo, próbuje oczyścić jego umysł ze złudzeń Matrixa, nauczyć go, że Matrixem rządzą reguły ustalone przez programistów, które jako człowiek może nagiąć i złamać. Neo pyta, czy w takim razie będzie mógł uchylać się przed kulami, a Morfeusz odpowiada, że gdy zrozumie do końca, kim jest, nie będzie musiał. Umysł człowieka może przekroczyć granice reguł, których wymaga program. Regułami, do których nagina się nasza świadomość, jest matrix doznań zmysłowych, to one tworzą maszynę fantomatyczną świata, w której żyjemy. Stanisław Lem rozpatrywał maszynę fantomatyczną w swej książce Summa technologiae, rozważając kwestie natury ontologicznej, pojawiające się wtedy, gdy mielibyśmy do czynienia z umysłem ludzkim całkowicie wtopionym w świat fantomatyczny. Jak słusznie zauważa, problemem staje się wtedy określenie tożsamości podmiotu poddanego władzy maszyny kreującej sztuczną rzeczywistość. A kim jesteśmy my, żyjący w świecie wykreowanym przez nasze zmysły?

Jednak w zmysłowej maszynie fantomatycznej ludzkiej świadomości jest jakiś ukryty feler. Wytworzyła ona naukę i technikę, które spotęgowały zjawiska dysfunkcji ludzkiego umysłu do tego stopnia, że ludzkość może nie przetrwać przez następne dekady. Czy można to zmienić? To odwieczne marzenie ludzkości. Dla wielu odpowiednikiem czerwonej pigułki z Matrixa jest doświadczenie mistyczne albo psychodeliczne. Zdaniem Platona, aby być prawdziwym człowiekiem trzeba wyjść z jaskini – zderzyć się z rzeczywistością wykraczającą poza obrazy zmysłowe. Bez wątpienia nasza świadomość jest swego rodzaju wirtualną rzeczywistością, wygenerowaną przez tysiąclecia rozwoju ludzkości. Gdy jednak traktujemy ją jako źródło kolejnych rzeczywistości, jak to dzieje się obecnie, obraca się przeciw nam.

Inne Myśli, re: wstęp na końcu

Teksty oryginalnie zamieszczone w blogu Autora. W Tarace za uprzejmą zgodą.


« O COP 25 O mądrych kobietach »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)