Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

30 września 2018

Mirosław Piróg

z cyklu: Inne Myśli, re (odcinków: 13)

O iluzji nieskończonej energii


« O dwóch molochach O ciekawych czasach »

Oryginalnie w blogu Autora z tym samym tytułem i datą. W Tarace za uprzejmą zgodą.

Podobno wiara i nauka nie idą w parze. Jednak jest coś, co je łączy, a tym czymś jest energia. Najlepszym przykładem owego połączenia są wierzący energonaukowcy. Bóg oczywiście nie jest przedmiotem ich wiary, ani anioły, tym bardziej życie po śmierci, czy nawet łaska spływającą z góry na receptywne istoty ludzkie. Przedmiotem ich wiary czysta, potencjalnie nieskończona energia. Wierzą oni, że rozwój aktualnie istniejących źródeł energii, zwłaszcza udoskonalonych reaktorów jądrowych czwartej generacji – a potem oczywiście piątej – może zapewnić praktycznie niewyczerpane moce energetyczne dla świata. Czasem do swej wiary dołączają także pozyskiwanie energii z kontrolowanej syntezy termojądrowej w rozmaitych jeszcze nie istniejących urządzeniach. Świat jest dla nich nieograniczonym zbiornikiem energii, którą może wykorzystać człowiek. Tym, co najbardziej intryguje mnie w kontakcie z nimi jest ich zaiste Comte’owska niewzruszona wiara w postęp, który nieuchronnie dokona się dzięki dostępowi ludzkości do skondensowanych źródeł energii. Ich rajem i zarazem najwyższą iluzją jest niekończona energia dostępna za naciśnięciem guzika.

Rozumiem ich marzenia. Odkąd człowiek odkrył, że może wykorzystywać coś więcej niż tylko siłę własnych mięśni, dążył do spotęgowania tego uczucia, które pojawia się wtedy, gdy mamy dostęp do siły o wiele większej niż ta dana nam w ciele. Człowiek zawsze przekraczał swoją naturę, jest to wręcz definicja bycia człowiekiem. Owo przekraczanie jest zarazem wykraczaniem, pod względem fizycznym manifestującym się jako wykorzystywanie zasobów energii po wielokroć przekraczających to, czego jesteśmy zdolni dokonać własnym wysiłkiem. Niewyczerpalne źródło energii to fundamentalne marzenie ludzkości, to jej pierwotny sen, z którego wykluła się obecna postać cywilizacji technicznej. Jesteśmy energetycznymi ćpunami, nie spoczniemy póki nie spalimy wszystkich paliw kopalnych, a potem – o ile będzie jakieś potem – przerzucimy się na kolejne źródła energii. Gdybyśmy mogli, wyssalibyśmy ze Słońca całą jego energię, a potem dobralibyśmy się do innych gwiazd, a następnie, kto wie, może do energii próżni. Bogiem bowiem tej kultury jest energia, czysta energia dostępna w skondensowanej postaci i dodatku niewyczerpalna, oferująca zbawienie w postaci niczym nieorganicznego panowania nad rzeczywistością materialną.

Inne Myśli, re: wstęp na końcu

Teksty oryginalnie zamieszczone w blogu Autora. W Tarace za uprzejmą zgodą.


« O dwóch molochach O ciekawych czasach »

komentarze

1. odwieczne marzenia • autor: Jerzy Pomianowski2018-09-30 23:51:16

"Niewyczerpalne źródło energii to fundamentalne marzenie ludzkości". Właśnie, że nie fundamentalne, a dopiero od przynajmniej 1970. Wcześniej źródła tradycyjne uważano za niewyczerpane.Fundamentalne marzenie ludzkości jest inne. Nie jestem pewien jakie. Może kije samobije, butelka niewypitka, bułka niedojadka, buty siedmiomilowe?
[foto]

2. Bez przesady • autor: Przemysław Kapałka2018-10-01 19:55:13

Energia, jaką możemy uzyskać ze Słońca, jest niewyobrażalna. Tylko szaleńcy o chorych zmysłach mogą marzyć o wybraniu całej. Reszta po prostu wie, że nie ma takiej potrzeby i nie będzie w dającej się wyobrazić przyszłości.
[foto]

3. Jeśli przyszłość jakaś... • autor: Mirosław Piróg2018-10-02 00:04:32

Jeśli przyszłość jakaś będzie, to wszystko jest wyobrażalne. Weźmy homo habilis, któremu pokazano eksplozję Car bomby - dla niego to było niewyobrażalne.
[foto]

4. Lem kiedyś • autor: Wojciech Jóźwiak2018-10-02 09:22:28

Lem kiedyś, około 1970 r., pisał, że granicą dla mnożenia się ludzi (przyrostu ludności) jest zdolność Ziemi do wypromieniowywania w kosmos ciepła produkowanego przez grubą warstwę kłębiących się ludzkich ciał na jej powierzchni.
Jasne, poszło trochę inaczej: na długo przed dojściem do tego punktu "człowiek" zrobił coś innego: zakłócił, upośledził zdolność Ziemi do samo-chłodzenia. (Powiększył efekt cieplarniany.)
Co ilustruje tezę, że zbyt wielkiego strumienia energii "człowiek" nie utrzyma, nie wytrzyma.
Car Bomba była czymś równie idiotycznym jak zabawy dzieci niewypałami.
Jeszcze jedna sprawa jest: pozyskiwanie energii jest wciąż, gdy popatrzeć, szalenie prymitywne. Szczególnie widać ten prymityw gdy porównać energetykę z elektroniką i telekomunikacją. Energię bierze się z jakiegoś brudnego spalania węgla lub ropy ze sprawnością bodaj 20%. Z monstrualnego niszczenia krajobrazu przez zapory rzeczne. Z podobnego oszpecania przez "farmy" wiatraków. Fotowoltaika jest bardziej elegancka, bo tam nic nie kręci się głupio (wszystko co się obraca, jest prymitywne! Aktualnie, obrotowe twarde dyski przestarzają się) ale krajobraz rujnuje jeszcze bardziej.
[foto]

5. Cóż, człowiek potrafi.... • autor: Mirosław Piróg2018-10-03 00:56:12

Cóż, człowiek potrafi. Prymitywne sposoby pozyskiwania energii doprowadziły do zmian klimatu. A to może oznaczać, że nie dotrwamy do czasu, gdy "mniej prymitywne" sposoby pozyskiwania energii będą dostępne. A i te, gdyby zostały zrealizowane - bo na razie są w sferze marzeń inżynierów - nie gwarantują, że nasze pożądanie energii prowadzącej do nieograniczonego transformowania świata kiedyś się skończy. Pewien inżynier napisał na mym Fb, że "potrzebujemy tyle energii ile potrzebujemy" - otóż właśnie nie, zawsze chcemy więcej.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)