Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

21 marca 2016

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Życie lokalne w okolicy Milanówka (odcinków: 39)

O imionach

Kategoria: Obserwacje obyczajowe
Tematy/tagi: imiona

« O Korabce Małe żniwa topinamburu »

Tak się złożyło, że w mojej okolicy – nie w sensie wiejsko-terytorialnym, tylko koneksjalnym – urodziło się kilkoro dzieci, a wraz z nimi zaktualizował się problem, jakie nadawać imiona. Obserwuję, że gdy chodzi o imiona dla synów, walczą dwie tendencje: męska i żeńska, czyli od taty i od mamy. Tatowie chcieliby synom nadawać imiona wyróżniające i oryginalne, które na starcie wyróżniałyby ich synów, ale i niejako wrzucały ich w sytuację, kiedy swojemu – wymagającemu i ciężkiemu – imieniu muszą sprostać. Surwiwal z imieniem. Mamy, przeciwnie, upierają się przy imionach, dla synów, ochronnych i maskujących, tak, żeby ci mogli bezpieczni ukryć się w tłumie Janów, Antonich, a zwłaszcza Marków, Michałów i Marcinów. Być może w aktualnym młodym pokoleniu inne imiona przeważają, ale chodzi mi o zasadę. Kobiety wolą dla synów imiona zrównujące, mężczyźni wyróżniające i amplifikujące. Wola kobiet przeważnie przeważa i skutek jest jaki jest: długie szeregi osób o takich samych imionach i nazwiskach. Mnie samego przytłacza ta kompania Wojciechów Jóźwiaków, którą widać w Internecie.

Podoba mi się idea, żeby imię, imię niepowtarzalnej jednostki ludzkiej, było podobnie niepowtarzalne. No może nie bądźmy aż takimi radykałami, niech niepowtarzalne będzie imię plus nazwisko. Byłaby światowa baza danych imion i nazwisk, tak jak teraz jest baza domen internetowych, i zajęcie cudzej zaklepanej domeny... nie domeny, tylko imienia i nazwiska, byłoby niemożliwe. Kto by chciał swoje dziecko legalnie nazwać Jan Nowak, nie mógłby. Jesteś Nowak, szukaj dla dziecka imienia, którego jeszcze żaden Nowak w świecie nie nosi. (Koniec dygresji fantastycznej.)

Co do różnych nastawień mam i tatów, zauważyłem kilkakrotnie, że jeśli każde z rodziców upiera się przy innym imieniu dla dziecka, a konflikt rozwiązują dając dziecku dwa imiona, każde od siebie, to jest to przejawem głębszego konfliktu między rodzicami, który może skończyć się rozwodem. Więc bądźmy baczni na to, jaki proces dzieje się przy nadawaniu imienia.

Podwójnych imion nie popieram także ze względu na to, co dzieje się w umyśle/duszy młodego człowieka tak podwójnie nazwanego. Podwójne imię wprowadza wewnętrzny konflikt. Dziecko z podwójnym imieniem literalnie nie wie, kim jest! Przeważnie jest tak, że jedno z tych dwóch imion jest tym prawdziwym, a drugie jest maskujące i oficjalne. Przeważnie jako pierwsze stoi w papierach właśnie to imię nieprawdziwe, a prawdziwe jest to z drugiego miejsca. Ale typowo to drugie jest pomijane, więc człowiek funkcjonuje w pomieszaniu: ma w papierach co innego, a w sercu co innego. I żyj w takim stanie.

Co z tym drugim imieniem robić? Wypisywanie go i recytowanie za każdym razem, jest uciążliwe. Sprawia też wrażenie, że ego tak nazywanej osoby przy każdym takim akcie recytacji – Stanisław Sebastian... jakiś tam, Mirosława Małgorzata... jakaś tam – pęcznieje i nadyma się, choćby posiadacz/posiadaczka tego podwójnie nazwanego ego chciała zachować prostotę i skromność. Pisać samą pierwszą literę? Powiedzmy: Mirosława M. Nowak? Pisać można, ale kłopot: jak czytać? Taka praktyka jest zwyczajnie niegrzeczna, bo przerzuca się na rozmówcę/odbiorcę ciężar domyślanie się, co pod tą litera się kryje. Prócz tego to jest też sztuczne, nadęte i pseudo-amerykańskie.

Aktualny polski zestaw imion jest sztywny, konwencjonalny i ograniczony, a to przez to, że rządzi nim lęk, żeby... No właśnie, żeby co? – Żeby nie narobić sobie i dziecku obciachu. Żeby siebie i dziecka nie skiepścić. Kiedyś bywało inaczej. Przedmieście Milanówka (miasta, gdzie mieszkam) nazywa się Turczynek. Bez związku z Turcją! Któryś właściciel majątku w pobliskim Grudowie miał na imię Bonawentura, a zdrobniale: Turek. Osadę Turczynek nazwał od swojego zdrobnienia. Więc szlachta-ziemianie jakoś umieli sobie radzić z mało standardowymi imionami. Pewnie mieli więcej osobistej siły, żeby takie wymagające, ciężkie, imiona nosić. Nie mieli też potrzeby ukrywania się w szarej masie, bo do niej nie należeli.

Fatalny kontrreformacyjny Sobór Trydencki (1545-1563) postanowił, że imiona odtąd nadawane mają być imionami świętych. Od tego czasu zaczęły w Polsce ginąć imiona słowiańskie, prócz trzech lub pięciu (Wojciech Stanisław Czesław...), którym udało się zawczasu zdobyć swoich słowiańskich świętych. Szlachcie udawało się uchować imiona tradycyjne, jak Zbigniew, ale chłop odtąd mógł być tylko Janem, Józefem lub innym z kościelnego kalendarza. Lechy, Jarosławy wróciły dopiero w czasach nowoczesnych wraz ze słabnięciem nacisku kościoła i budzeniem się rodzimej wiary. Zresztą, jak ten mały przykład pokazuje, są to imiona słowiańskich królów i książąt. Tysiące mniej okazałych słowiańskich imion czeka na podniesienie ich z zapomnienia. Wiele pozostaje zaszyfrowanych w nazwach miejscowości, jak Milan (w moim Milanówku), Kochan, i dalej z tej serii: Poznan (bo poznany jako inkarnacja przodka), Radom ('który nas uradował'), Lub (w nazwie Lublin, 'ulubiony'), Czekan ('wyczekany'), Ciechan ('który ucieszył'), Chotom ('chciany'), Gadom (zachowane w nazwisku Gadomski, 'wywróżony'), w końcu mój ulubiony Żydom – 'wyczekany'. W nazwie Bydgoszcz siedzi imię Budzigost; co znaczy? – „sprawiaj, żeby goście nie spali”. Takie wezwanie do biesiadnej hiper-gościnności znieść mógłby tylko „urodzony” z odpowiednio silnym Jowiszem w horoskopie. Jowisz u naszych przodków był czczony jako Jesza, co inną bajką.

Życie lokalne w okolicy Milanówka: wstęp na końcu

Mieszkam w mieście, którego nie ma na mapie. Powstało ono przez zrośnięcie miast i zmiejszczonych wsi w Paśmie Zachodnim, w którym są Piastów, Pruszków, Brwinów, Podkowa Leśna, Grodzisk Mazowiecki i dalej Żyrardów, plus Nowa Wieś, Kanie, Otrębusy, Owczarnia, Żółwin, Jaktorów, Książenice, Czarny Las - nie wymienię wszystkich; bliżej Warszawy Michałowice i Reguły, bardziej z boku Nadarzyn i Janki, z drugiej strony Błonie, Leszno, może i Teresin. Na horyzoncie Skierniewice. Mieszka tu ze 200 tys. ludzi. O lokalnych sprawach tego mini-regionu mam czasem coś do powiedzenia.


« O Korabce Małe żniwa topinamburu »

komentarze

[foto]

1. Alan, Andreas, Madoks, Kevin, Dżastin ;-) • autor: Arkadiusz2016-03-22 08:46:46

to dopiero wyzwanie dla dzieci, szczególnie z typowym polskim nazwiskiem. 
[foto]

2. Aktualne • autor: Przemysław Kapałka2016-03-22 21:08:14

Właśnie dopiero co mieliśmy z żoną ten problem. Co do jednego byliśmy zgodni: żadne Alany, Brajany i inne cudaki, i unikać imion najbardziej popularnych. Dalej już zgody nie było. Ja chciałem imię słowiańskie, mojej żonie się to nie podobało. Żona przebąkiwała coś o imieniu po dziadku lub kimś tam, ja sprzeciwiłem się nadawaniu imion po kimś ani takich, żeby do czegokolwiek nawiązywać. Udało mi się przeforsować wersję, że imię wybieramy dopiero po narodzinach, kiedy będziemy już to dziecko widzieć i będzie można wyczuć, jakie imię do niego pasuje. No i stanęło na Leszku :) W sumie też słowiańskie, chyba konkkretnie polskie imię.

3. trefne imiona • autor: Jerzy Pomianowski2016-03-22 21:25:26

Od lat nie miałem na liście studentów żadnego Jerzego. Dlaczego to imię stało się trefne, nie mam pojęcia. Andrzeje też wymierają, ale w mniejszym stopniu.

[foto]

4. Leszek • autor: Wojciech Jóźwiak2016-03-22 21:37:32

Oczywiście, że polskie: https://pl.wikipedia.org/wiki/Leszek
Ale pozostaje dla mnie zagadką, jak faktycznie to imię było w tamtych czasach wymawiane i jak je zapisywano: po łacinie, bo przecież nie po polsku. Ewentualnie mogli je zapisać Rusini w swoich kronikach pisanych w języku cerkiewno-słowiańskim cyrylicą.
Oraz jaki jest jego związek z Ljachami-Lęchami, lit. Lenkija, węg. Lengyel.
Zagadka na zagadce.
Przy okazji: warianty imion Bolko, Leszko, Lestko, więc i zapewne Mieszko, także Zbyszko u Sienkiewicza, NIE są polskie -- są niemieckie. Przeniesiono na nie końcówkę z niemieckich imion jak Hugo, Odo, Otto, Kuno itp.

Profesjonalny konsultant slawista (i indoeuropeista!) by się nam w Tarace przydał, żeby odpowiadał na takie pytania i rozwiewał nasze wątpliwości.
[foto]

5. Jerzy • autor: Przemysław Kapałka2016-03-23 21:52:43

Nie przejmuj się. Mody i trendy się zmieniają, znikają i wracają. Ja długo nie spotkałem żadnej Julki, dziś jest nr 1. Jerzy może jeszcze wrócić. 

A ja nie lubię mieć do czynienia z Przemysławami. Jakbym czuł się wtedy w czymś zagrożony, jakąś konkurencją :) Na szczęście Przemysławów jest niewielu, a Przemysława Kapałkę poza mną namierzyłem jednego :)


6. Popularne i niepopularne imiona • autor: Nierozpoznany#7532016-04-11 11:03:14

Mnie zawsze bardziej interesował dół rankingów, zestawień najpopularniejszych, najczęściej nadawanych imion. Bardzo ciekawe zestawienie prowadzi Bartek Górny, który na podstawie dodatku do Gazety Wyborczej "Witajcie na świecie" tworzy zestawienia najpopularniejszych imion w Warszawie. Jasne, że zestawienie jest niepełne, niemniej można tam znaleźć prawdziwe perełki.

7. Milanówek • autor: Ignac2016-04-14 15:54:01

Ejże! Czy aby nazwa Milanówek, podobnie jak sąsiedni Milanów - nie pochodzi od włoskiego miasta Milano (skąd w XIX w. przybyła ludność tych miejscowości)?
[foto]

8. ʔəʔ • autor: Wojciech Jóźwiak2016-04-14 16:32:50

Nikt stamtąd nie przybył.
("ʔəʔ" -- proszę znaleźć wymowę w Wikipedii i wypowiedzieć, wtedy będzie jasne, co sądzę o w/w pomyśle.)

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)