Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

06 października 2019

Mirosław Piróg

z cyklu: Inne Myśli, re (odcinków: 71)

O Kartezjuszu


« Opowieść o Kisagotami i kryzysie klimatycznym Tokarczuk, Gandhi i przemoc »

Gdy ćwierć wieku temu rozpoczynałem pracę na uniwersytecie mój szef powiedział, że będę prowadził zajęcia na drugim roku, filozofię nowożytną. Prawie pół semestru miałem przeznaczyć na czytanie Kartezjusza. Nie był to mój ulubiony filozof, ale cóż, jak to sentencjonalnie rzekł mój starszy kolega: „Nie odmawia się dwóm rodzajom osób – pryncypałowi i zakochanej kobiecie”. W pełni się z tym zgadzam. Zatem czytaliśmy Medytacje o pierwszej filozofii przez długie tygodnie. Jak się okazuje, nie był to czas stracony. Dzięki tym zajęciom poznałem u źródła mentalność epoki nowożytnej, która wywarła tak negatywny wpływ na wszystkie kolejne wieki. Szczególnie upodobałem sobie pewne zdanie z Medytacji, gdy Kartezjusz odkrywa, że koniecznie istnieje (ego sum), bo nawet duch złośliwy (genius malignus), który mógłby go zwodzić, tym samym potwierdza jego istnienie. Pisze potem: „Jednakże jeszcze niedostatecznie rozumiem, kim jestem ja sam, który teraz już koniecznie istnieję”. Jak dobrze wiemy, jego tok myślenia doprowadza go do konkluzji, że jest myśleniem (cogito ergo sum), nieszczęśnie utożsamiając myślenie ze świadomością. Ale w tym momencie, gdy jeszcze nie wiedział kim jest, otwarła się przed nim szczelina istnienia. Mógłby w niej ujrzeć, że nie jest myśleniem, mógł utwierdzić swój byt poza myśleniem. Niestety tak się nie stało.

W buddyjskiej metaforze myśli porównuje się do obłoków, a sam umysł do przejrzystego, błękitnego nieba. Kartezjusz skupił się na obłokach, podobnie jak prawie wszyscy ludzie, zagubieni w swoim myśleniu, utożsamiający się ze strumieniem słów, obrazów i emocji, nieustannie płynącym w świadomości. Błędnie uważają, że są tym strumieniem. A wystarczy usiąść, wsłuchać się w dźwięki, objąć macierzyńską uwagą to, co pojawia się w umyśle. Medytować. Szybko wtedy zobaczymy, że nie jesteśmy naszymi myślami, odczujemy przestrzeń, w której się one pojawiają. Medytacja pozwala nam zmienić perspektywę i obserwować myśli jako przedmiot, nie czyniąc z nich podmiotu. Myśli to w większości bełkot ego, który możemy wyciszyć i pozwolić im płynąć obok. Szkoda, że Kartezjusz tego nie zauważył. Można sobie wyobrazić jakąś alternatywną rzeczywistość, w której Kartezjusz nie rejteruje przed pustką swojej świadomości i kładzie filozoficzne podwaliny pod całkiem inną cywilizację.

Inne Myśli, re: wstęp na końcu

Teksty oryginalnie zamieszczone w blogu Autora. W Tarace za uprzejmą zgodą.


« Opowieść o Kisagotami i kryzysie klimatycznym Tokarczuk, Gandhi i przemoc »

komentarze

1. Piękny wpis ! • autor: Jarosław Koziński2019-10-11 02:06:26

A pozdrawia Uczeń Śp. Profesora Burlikowskiego. Miałem z Mistrzem zajęcia z filozofii w latach 2001 - 2002 na Akademii Świętokrzyskiej. Trwały 6 godzin, co dwa tygodnie, w piątki. Notatki trzymam w piwnicy.
[foto]

2. Protestuję! • autor: Edward Kirejczyk2019-10-11 17:05:01

Jako notoryczny prezes (raz byłem też dyrektorem, ale nie lubię takich sytuacji) protestuję! Zawsze wyżej ceniłem podwładnych potrafiących odmówić, niż potakiwać. Jeśli tylko wykonują moje decyzje, to kto właściwie pracuje? Oni, czy ja zamiast nich? 
Mojemu ostatniemu szefowi odmówiłem raz stanowczo, może nie tyle wykonania polecenia, ile czasu jego wykonania (ładnych kilka miesięcy różnicy). Pokłóciliśmy się wtedy naprawdę. Postawiłem na swoim - jak mu się nie podoba, to niech mnie wyrzuci i da na moje miejsce kogoś posłusznego! Kiedy miesiąc temu zadzwoniłem do niego omyłkowo, rozmawialiśmy przez półtorej godziny.
Może to jest przyczyną, dla której Autor pracuje w nauce, a ja trafiałem tam tylko wtedy, kiedy nie miałem nic innego do roboty.

3. Miałam taką sytuację... • autor: Agata2019-10-12 08:50:14

Miałam taką sytuację w pracy, że szef zwrócił się do mnie, abym następnego dnia zastąpiła kogoś na innym obiekcie, ponieważ ktoś tam zachorował.( Dziwnie często tam chorują) Ja zrozumiałam, że on pyta mnie, czy chciałabym. Oczywiście odmówiłam, ponieważ jest to bardzo daleko a ja muszę wstawać o 3 godzinie żeby zdążyć na 6 do pracy i będę zmuszona jeszcze póżniej wracać do domu. Dziwnie na mnie popatrzył a ja wróciłam zadowolona do moich obowiązków. Mam święty spokój w przeciwieństwie do moich koleżanek i pierwszy raz jestem zadowolona z mojego niedouczenia jeśli chodzi o język obcy :)
[foto]

4. Odpowiem tylko tyle,... • autor: Mirosław Piróg2019-10-12 12:23:08

Odpowiem tylko tyle, że pryncypał to nie zwykły szef - to szef, którego się kocha, jak kobietę. Innymi słowy - mentor, mistrz.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)