zdjęcie Autora

31 maja 2020

Mirosław Piróg

z cyklu: Inne Myśli, re (odcinków: 104)

O lewej półkuli

Kategoria: Pytania i granice

« O robieniu tego samego O mieście i negatywnej kobiecości »

Michael S. Gazzaniga, jeden z czołowych neuronaukowców, badacz osób z rozszczepionym mózgiem, u który rozcięto połączenie między półkulami mózgowymi, opisuje w swej najnowszej książce Instynkt świadomości reakcje takich osób na następującą historyjkę (nie wiem dlaczego etycy uwielbiają historyjki, szczególnie takie wagonowe – nie mają poważniejszych problemów?). Oto ta historyjka: sekretarka podaje szefowi kawę, chcąc go zabić, wsypuje więc biały proszek do kawy, ale okazuje się, że to zwykły cukier. Złe zamiary, pozytywny skutek. Druga sytuacja: sekretarka wsypuje biały proszek do kawy szefa (to jest tak w ogóle okropny seksizm, czy sekretarki nic innego nie robią? Nie wiem, nigdy nie miałem sekretarki) ale okazuje się, że to jest trucizna, którą przypadkowo jakiś chemik zostawił w jego gabinecie. Szef umiera. Dobry zamiar, zły skutek. Po wysłuchaniu tych historyjek pacjenci z rozczepionym mózgiem mieli poddać ocenie czy działanie sekretarki jest zabronione czy też dopuszczalne.

Jak można przypuszczać większość ludzi ocenia działanie w złych zamiarach jako zabronione, niezależnie od skutków (to się fachowo nazywa perspektywą deontologiczną). Tak samo działania bez złych zamiarów są przez większość ludzi oceniane jako dopuszczalne, nawet jeśli prowadzą do złych skutków (to perspektywa nazwana przez Gazzanigę utylitarną). Jednak pacjenci z rozczepionym mózgiem reagowali inaczej. Ich lewa półkula mózgowa okazywała się być ekstremalnie utylitarna. To znaczy, że jeśli bohaterka historyjki działała w złych zamiarach, ale nikomu nic się nie stało, to jej postępowanie oceniali jako dopuszczalne, natomiast – i to jest najciekawsze – jeśli bohaterka historyjki działa bez złych zamiarów, ale efekty jej działania były negatywne, to lewa półkula oceniała je jako zabronione.

Gazzaniga podsumowuje to z ten sposób – lewa półkula zachowuje się tak, jakby nie miała teorii umysłu, czyli, mówiąc najkrócej, jakby nie umiała się w ogóle wczuć się w umysł drugiego człowieka. Jest zajęta tylko samą sobą, o czym pisałem już tu. Jest źródłem fundamentalnego egoizmu człowieka, polegającym na budowaniu jak najbardziej spójnej narracji, oczywiście spójnej tylko dla danego człowieka. Świadomość ludzka, szczególnie ta pozostająca pod przemożnym wpływem lewej półkuli wydaje się niezbyt udanym tworem ewolucji. Właściwie – to totalna porażka.

Inne Myśli, re: wstęp na końcu

Teksty oryginalnie zamieszczone w blogu Autora. W Tarace za uprzejmą zgodą.


« O robieniu tego samego O mieście i negatywnej kobiecości »

komentarze

[foto]

1. Bardzo ciekawa zagadka... • autor: Mirosław Czylek2020-05-31 20:56:13

Bardzo ciekawa zagadka detektywistyczna, z domieszką etycznych dostawek, ma miejsce w filmie: https://www.filmweb.pl/film/Na+no%C5%BCe-2019-816979 . Od razu dodam - myślałem, że to jakaś wariacja Agathy Christie i "Morderstwa w Orient Expressie". Nie. Pomyliłem się. Warto obejrzeć kiedyś.
[foto]

2. Odpowiedź na pytanie pomocnicze • autor: Edward Kirejczyk2020-06-01 05:29:05

Jako osoba notorycznie posiadająca sekretarki (kiedyś nawet dwie w jednej firmie i to nie licząc Tajnej Kancelarii) mogę odpowiedzieć na pytanie o funkcje sekretarek. Absolutnie najważniejszą funkcją sekretarki jest selekcjonowanie gości i budowanie barykad przed niechcianymi. Wiąże się z tym niebezpieczeństwo: kto naprawdę rządził w ostatnich latach tysiącletniej III Rzeszy: A. Hitler czy M. Bormann? Albo kto naprawdę chronił pedofilii w k. k.: JP2 czy S. Dziwisz? Ale nawet przy wybraniu tych drugich kandydatur pozostaje etyczna kwestia odpowiedzialności: jak można było przyjąć (i nie złożyć dymisji!) takie stanowisko, nie umiejąc kierować nawet własnym sekretarzem?
Drugą funkcją sekretarek jest utrzymywanie porządku w papierach. Gabinet prezesa to nie punkt skupu makulatury, żeby się tam walały rozmaite papiery. Niebezpieczeństwo: jeśli szef bierze jakąś teczkę na dłużej, ostrzega tym samym rozmaitych złodziei, że są na widelcu.
A przy dzisiejszym stanie produkcji erzaców i ekspresów pigułkowych (kiedyś miałem w sekretariacie zaprojektowany przez firmę Porsche - tak tą!) szef może zrobić sobie kawę sam. No chyba, że ręce trzęsą się mu za bardzo, by donieść napój na biurko/stół konferencyjny/stolik kawowy. Jeśli trzęsą się cały czas, powstaje znowu problem etyczny. Jak można nie złożyć dymisji/nie iść na odwyk, trzeźwiejąc tylko rankami?

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)