zdjęcie Autora

01 marca 2020

Mirosław Piróg

z cyklu: Inne Myśli, re (odcinków: 97)

O maszynie

Kategoria: Badania metaforyczne
Tematy/tagi: cywilizacjamaszynataoizmTarnas, Richard

« O „teologii” klimatycznej O zasadach kobiecych »

Dawno dawno temu, w 1954 roku, Harrison Brown w książce The Challenge of Man’s Future napisał: „W ciągu bardzo krótkiego czasu w porównaniu z całkowitą historią ludzkości, zasoby paliw kopalnych zostaną niemal z całą pewnością wykorzystane. Ta strata całkowicie uzależni człowieka od energii wody, atomu i słońca, by mógł on napędzać swoje maszyny. Ta transformacja wydarzy się jedynie raz w historii ludzkości. Jeśli cywilizacja maszyn z powodu jakieś katastrofy przestanie działać, to najprawdopodobniej oznaczać to będzie nieodwracalną zagładę”. Dziś, po 66 latach nie jesteśmy mądrzejsi. Dalej polegamy na maszynach i staramy się na wszelkie sposoby zapewnić im źródła energii. Uwielbiamy maszyny, ale zarazem jesteśmy ich niewolnikami.

Czym jest maszyna? Maszyna to ten fragment wszechświata, który w dominującym stopniu jest naszym tworem. Maszyna spełnia swe funkcje zgodnie z naszą wolą. Maszyna zaspakaja nasze potrzeby. Do tych wszystkich funkcji maszyna potrzebuje energii. Nic zatem dziwnego, że człowiek współczesny ma obsesję na punkcie energii. Maszyna ma służyć zaspokojeniu naszych pragnień i potrzeb, ale – podobnie jak idealny służący – uzależnia od siebie swojego pana. Życie w otoczeniu maszyn prowadzi do postępującego ubezwłasnowolnienia człowieka. Maszyny potrzebujemy by działać, szybko, bez zastanowienia i wedle naszych zachcianek. Maszyna jest zatem ucieleśnieniem energetycznego ćpuństwa ludzkości. Dla jednych taką ultymatywną maszyną zbawicielską jest elektrownia atomowa, dla innych wiatrak. Jednak jeśli otaczający nas świat staje się tylko odbiciem naszych potrzeb i pragnień, czyli staje się maszyną, my sami stajemy się także niczym innym, jak tylko chaotycznym kłębkiem impulsów psychicznych, powiązanych na zasadzie asocjacji. Maszyna wyzuwa nas z naszego człowieczeństwa, jest ersatzem życia.

W wieku XVIII pojawiła się metafora wszechświata jako maszyny. Skoro wszechświat jest maszyną, to każda maszyna zbudowana przez człowieka jest uczyniona „na jego obraz i podobieństwo”. Francuski filozof Julien Offray de la Mettrie pisze książkę Człowiek-maszyna. Ekspansja metafory maszyny stanowi w tej perspektywie manifestację lucyferycznej hybris świadomości człowieka współczesnego. Świetnie pisze o tym Richard Tarnas w swej książce Dzieje umysłowości zachodniej:„Ironia polega na tym, że kiedy nowożytny umysł jest przeświadczony o tym, że w pełni oczyścił się z wszelkich antropomorficznych projekcji, kiedy aktywnie interpretuje świat jako nieświadomy, mechanistyczny i bezosobowy, to właśnie wtedy ów świat jest najbardziej selektywnym wytworem ludzkiego umysłu. Ludzki umysł wyabstrahował ze świata cała jego świadomą inteligencję, celowość i sens, przypisując je wyłącznie samemu sobie, po czym wprojektował w świat maszynę. Jak zauważył Rupert Sheldrake, jest to skrajnie antropomorficzna projekcja: zbudowana przez człowieka maszyna, coś czego w rzeczywistości nigdy w przyrodzie nie odkryto.” Tak, maszyna to wytwór ludzkiego intelektu, owej kompulsywnej maszynki do myślenia, która tak często odłącza się od całości naszego życia psychicznego i uzurpuje sobie prawo do autonomicznego istnienia.

Zakończę te krótkie rozważania przytaczając po raz kolejny na tym blogu moją ulubioną taoistyczną przypowieść pochodzącą z Prawdziwej księgi południowego kwiatu Czuang-tsy: „[Uczeń Konfucjusza] Tsy-kung pojechał na południe do kraju Cz’u. w drodze powrotnej do Tsin przejeżdżając przez Han-in zobaczył starca pracującego w swoim ogrodzie. Kopał on rowki prowadzące do studni, z której glinianym dzbanem czerpał wodę, żeby ją do tych rowków nalewać. Choć ciężko się trudził, wyniki miał małe. [Widząc to] Tsy-kung powiedział: ‘Istnieje do tego przyrząd, który jeden dzień nawadnia sto zagonów. Siły używa się bardzo mało, wyniki są bardzo duże. Czybyś, mistrzu, nie chciał [mieć czegoś takiego]?’ Ogrodnik wyprostował się i spojrzał na Tsy-kunga: ‘W jaki sposób to działa?’ – ‘Wycina się z drzewa dźwignię z tyłu ciężką a przodu lekką, która podnosi w górę zaczerpniętą wodę, wylewającą się jak kipiący wrzątek. Nazywamy to pompą.’ Ogrodnik z oburzenia aż się zmienił na twarzy i uśmiechając się złośliwie powiedział: ‘Słyszałem od mego mistrza, że ludzie mający przemyślne przyrządy z konieczności przemyślnie prowadzą swoje sprawy, a postępując przemyślnie muszą mieć serca przemyślne. A kiedy podstępne serce tkwi w piersiach, to pierwotna szczerość nie może być całkowita, a kiedy czysta szczerość nie jest całkowita, to siły żywotne nie są utwierdzone. Kiedy siły żywotne nie są utwierdzone, to duch jest chwiejny. Kiedy duch jest chwiejny, wtedy nie ma miejsca na tao. Nie znaczy to, żebym nie wiedział o takich narzędziach, ale wstydzę się ich używać.’”

Cytat Browna zaczerpnąłem w wykładu Dennisa Meadowsa „Granice wzrostu. Upadek cywilizacji?”:


Inne Myśli, re: wstęp na końcu

Teksty oryginalnie zamieszczone w blogu Autora. W Tarace za uprzejmą zgodą.


« O „teologii” klimatycznej O zasadach kobiecych »

komentarze

[foto]

1. Rozmówca Tsy-Kunga... • autor: Wojciech Jóźwiak2020-03-01 20:49:43

Stary ogrodnik, rozmówca Tsy-Kunga, tak lub inaczej nawadniał poletko z roślinami. Stosował więc sposób właściwy dla cywilizacji, dla neolitu. Dlaczego tak? Przecież mógł poprzestać na poprzedniej fazie rozwoju technologii i rośliny zbierać bez uprawiania ich. Mógłby pozostać zbieraczem. A jednak "poszedł naprzód". Zatem jego krytyka cywilizacji nie była całkiem szczera.
Prócz tego jest pytanie: od którego momentu zaczyna się ta "zła" maszyna? Dzban do podlewania jest (jeszcze) dobry, a żuraw studzienny (już) zły? A może nie maszyny (jak je zdefiniować?) tylko już narzędzia korumpują człowieczeństwo? Co w takim razie z poglądem, że to właśnie sporządzanie narzędzi i używanie ich jest tą istotą gatunku człowiek, różniącą nas od pra-braci zwierząt?
Kiedy ludzie popadli w uzależnienie od swoich narzędzi? Chyba dość wcześnie, bo rzadko rezygnowali ze swoich wynalazków; właściwie to były wyjątkowe przypadki, jak u Tasmańczyków, którzy kulturowo zapomnieli łodzi i igieł.
[foto]

2. Narzędzia i zachowania... • autor: Mirosław Piróg2020-03-01 23:07:54

Narzędzia i zachowania narzędziowe występują  też u naczelnych, czego dowodzą badania J. Goodall i innych. A co do tego staruszka - kwestią nie jest narzędzie czy brak narzędzia, ale, w najlepszym arystotelesowskim stylu, umiar w używaniu narzędzi. A od czasu neolitu, że nie powiem o rewolucji technologicznej rozpoczętej wieku XVIII, ten umiar zatraciliśmy zupełnie. Staczamy się po równi pochyłej,a tabuny inżynierów wołają :"Więcej maszyn!", bo uważają, że to ocali ludzkość. Mam zdanie odrębne.
[foto]

3. Umiarkowanie nr 14 • autor: Wojciech Jóźwiak2020-03-02 08:46:39

Potrzebne są jakieś nowe zasady postępowania z Maszynami. I świadomość tego, jak z Maszynami postępować. Ponieważ po naszej krótkiej powyższej wymianie wnioskuję, że mamy w umyśle tylko dwie opcje: "Cała naprzód!" kontra "Cała wstecz!". Tymczasem kłania się karta nr 14 czyli Umiarkowanie, znalezienie właściwej proporcji.
[foto]

4. Nie ma opcji:... • autor: Mirosław Piróg2020-03-02 23:08:47

Nie ma opcji: "Cała wstecz". No chyba, że nastąpi "the end of civilisation as we know it". To opcja negatywna. Opcją pozytywną jest oczywiście umiarkowanie. A czy jest ono możliwe? No właśnie jakoś wątpię. Te nowe zasady by tu bardzo pomogły. Ano, zobaczymy, soon.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)