Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

17 marca 2019

Mirosław Piróg

z cyklu: Inne Myśli, re (odcinków: 56)

O nudzie i biomoralności


« O czasie i psychoterapii O ostatnim locie »

Podobno zdolność do odczuwania nudy charakteryzuje wyłącznie ludzi i przez to czyni ich różnymi od zwierząt. Myślę jednak, że tak naprawdę nudzą się tylko umysły twórcze. To, co nazywają one nudą jest wszelako niczym innym jak okresem inkubacji nowych idei. W tym czasie ich umysł jest rzeczywiście pusty, nie wiedzą co ze sobą zrobić, a postronnym widzom wydaje się, że próbują zabić czas, walcząc z trawiącą ich nudą. To nie do końca tak, bowiem gdy świadomość się nudzi, nieświadomość pracuje. Zatem prawdziwa nuda jest koniecznym warunkiem kreatywności i jako taka ma swe pozytywne strony. Niestety nie tak jest dziś postrzegana. W opinii większości nuda jest stanem negatywnym, którego należy się jak najszybciej pozbyć poprzez dostarczenie sobie jakiejś rozrywki. Nuda jawi się wręcz jako wada moralna. Osoba odczuwająca nudę, albo inne negatywne stany umysłu, jak na przykład rozczarowanie. lęk czy smutek, odbierana jest jako gorsza moralnie niż osoba uznająca się za radosną i szczęśliwą. Takie podejście nazywa się biomoralnością, a jego imperatywem moralnym jest czucie się dobrze. Ten, kto jest zadowolony, prężny, pozytywnie nastawiony jest nie tylko produktywny, ale i ponadto czuje się lepszy moralnie. Myśli sobie tak: jestem ortorektykiem, nie mam nałogów, prowadzę zdrowy tryb życia i mam generalnie pozytywne nastawienie do życia, zatem jestem zbawiony. W tej perspektywie nudzący się człowiek – jako ułomny moralnie – ma obowiązek jak najszybciej przejść do waloryzowanego pozytywnie stanu szczęścia, entuzjazmu i ogólnego dobrego samopoczucia. Nie możemy jednak ulegać terrorowi pozytywnego nastawienia, nie możemy być posłuszni wobec policji dobrostanu nieustannego – lepiej nudźmy się twórczo!

Oryginalnie w w blogu Autora z tym samym tytułem i datą. W Tarace za uprzejmą zgodą.

Inne Myśli, re: wstęp na końcu

Teksty oryginalnie zamieszczone w blogu Autora. W Tarace za uprzejmą zgodą.


« O czasie i psychoterapii O ostatnim locie »

komentarze

1. Re • autor: Jarosław Koziński2019-03-18 08:55:46

Dobry tekst Panie Mirosławie. Pozdrawia uczeń profesora Burlikowskiego :)
[foto]

2. Grosz drugi... • autor: Roman Kam2019-03-18 23:36:49

... bo mnie ujęła ta obrona nudy. Uważałem do chwili przeczytania tego tekstu, że to coś chwalebnego, iż nigdy się nie nudzę. Mówiłem sobie, ot umysł mam ciekawski i zdolność dostrzegania rzeczy małych, drobnych śladów, poruszeń życia. Jak można się nudzić?! Zmęczyć się można, ale znudzić? Synonim pustoty, to pusta lala, znudzona panienka. Teraz dotarło do mnie, że owa żywość postrzegania, to być może swoiste, ustawiczne ADHD w poszukiwaniu rozrywki - takie nieustanne "powiedz mi coś interesującego, co mnie poruszy". Poruszenie owe, jest rzecz jasna poruszeniem wyłącznie umysłowym. Mimo wszystko, podłożem tego stanu, nie jest nuda. Raczej oczekiwanie. Nadzieja z domieszką bezradności.
W kwestii policji dobrostanu chciałbym powiedzieć, że nie sfera, a postawa ma tu kluczowe znaczenie. Zanim dorosłem, uwielbiałem wręcz zabawę w "hej optymiści, zaraz wam wszystko popsuję, zwiędną wam te przylepione do gęb uśmiechy...". Dzisiaj wiadomo, ani we mnie zazdrość dla optymistów, ani nie podejmę się gloryfikować melancholii. Opadły mi ręce i mniej gestykuluję, jak mi się zdaje ;)
Człowiek z wiekiem staje się rozumny, człowiek z wiekiem do trumny, śpiewa poeta ulicy  - przesympatyczna konstatacja.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)