Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

24 marca 2019

Mirosław Piróg

z cyklu: Inne Myśli, re (odcinków: 39)

O ostatnim locie


« O nudzie i biomoralności O małym człowieku »

Niedawno przeczytałem o ciekawym zachowaniu pilotów ultranowoczesnego samolotu pasażerskiego. Zaniepokojeni tym, że samolot obniżał dziób w czasie startu, zaczęli kartkować podręcznik lotu by zrozumieć, co się dzieje. Nie znam się na pilotażu, więc może ich poczynania były całkiem normalne i tylko mnie się wydaje ekstremalnie rozpaczliwym czytanie instrukcji lotu w czasie katastrofy. Niestety ich samolot, posłuszny programowi komputera, spadł na ziemię i wszyscy zginęli. Trudno w tym zdarzeniu nie zobaczyć metafory tego, co dzieje się dziś z ludzkością. Zafascynowana techniką, pokłada w niej wszelką nadzieję, pomimo iż właśnie to rozwój technologiczny doprowadził ją na skraj zagłady. Czyta instrukcje obsługi, napisane przez naukowców, z których wynika dokładnie, co ma robić. Z instrukcji tych wynika, że jest już właściwie za późno na ratunek. Mimo tego nie podejmuje żadnych kroków mających przeciwdziałać katastrofie. Jest bowiem posłuszna zakodowanemu w niej programowi, autodestrukcyjnej procedurze każącej jej konsumować i rozrastać się na kształt raka na całej planecie. W ciągu roku zużywa 92 miliardy ton materiałów – żywności, metali, paliw i minerałów. Liczba ta rośnie wykładniczo w tempie 3,2% rocznie. Rozrost populacji ludzkiej jest skorelowany z ginięciem zwierząt, które obecnie zasłużyło już na miano szóstego wymierania. Cóż, ludzkość podejmuje swój ostatni lot, ufając bardziej swoim genetycznym programom niż ostrzeżeniom naukowców.

John Gray w książce Słomiane psy słusznie zauważa: „Ludzie zachowują się pod pewnymi względami jak organizmy patogeniczne, jak komórki raka, nowotworu. Wraz ze wzrostem naszej liczebności zaczęliśmy tak bardzo przeszkadzać Gai, że nasza obecność stała się zauważalnym zakłóceniem. Gatunek ludzki jest obecnie tak liczny, że stanowi poważną, planetarną chorobę. Gaja cierpi na primatemaję rozsianą – zarazę ludzką.” Niektórzy protestują przeciwko przyrównywaniu ludzkości do namnażających się komórek rakowych, jak znany ekomodernista Steven Pinker, o którym pisałem tu. Nie powinni jednak protestować przeciwko innemu porównaniu, do dziecka. Ludzkość jest zatrważająco niedojrzała, infantylna, podobna dziecku w swych zachowaniach, pięknych przez swą nieodpowiedzialność i przerażających w swoich konsekwencjach. Wyobraźmy sobie rozkosznego malucha posadzonego za sterami nowoczesnego samolotu. Dopóki pedałował na swoim trzykołowym rowerku, krzywdy ani sobie, ani innym nie mógł uczynić. Teraz jednak jego możliwości destrukcji wzrosły niepomiernie, ale mądrości mu nie przybyło. Wprost odwrotnie – dzięki swemu infantylnemu rozumkowi może teraz czynić zło na niewyobrażalną skalę. Jak to kiedyś napisał Jung, Ziemia to „a house for idiot children”.

Inne Myśli, re: wstęp na końcu

Teksty oryginalnie zamieszczone w blogu Autora. W Tarace za uprzejmą zgodą.


« O nudzie i biomoralności O małym człowieku »

komentarze

1. Re :) • autor: Jarosław Koziński2019-03-25 19:57:04

Świetny i mądry tekst, Panie Mirosławie. Pozdrawia uczeń prof. Burlikowskiego :)
[foto]

2. Pozdrawiam wzajemnie, Panie... • autor: Mirosław Piróg2019-03-26 00:11:11

Pozdrawiam wzajemnie, Panie Jarosławie :)
[foto]

3. Książka Słomiane psy... • autor: Wojciech Jóźwiak2019-03-26 20:53:33

...wykupiona! Niedostępna nigdzie. Przegapiłam, gdy ją wydano 13 lat temu. Co robić?
[foto]

4. Miałem podobny sen... • autor: Roman Kam2019-04-01 08:18:27

... konający mężczyzna leżący na chodniku (moje alter ego), tłum gapiów wokół i ja sam z instrukcją w rękach, jak można mu pomóc. Gruba księga. Widząc, że mogę nie zdążyć, błyskam intelektem i wybieram pierwszy rozdział, jak oszacować czas przeżycia przy takich objawach. Czas przeżycia miał mi pomóc w ocenie, czy zdążę przeczytać całą instrukcję - otwieram, a tam wielopiętrowy, różniczkowy wzór matematyczny jakiego w życiu nie widziałem i długie na kilkanaście stron oznaczenia jego składowych...Chyba właśnie od tego snu, zrozumiałem, że nie znajdę odpowiedzi na zewnątrz, że muszę przede wszystkim szukać w sobie, że najważniejszy klucz, to ja sam.
To prawda, że infantylność ludzka nie zna granic. Naj- jest odmieniane we wszystkich przypadkach. Po Amerykanach, obecnie przodują w tym azjaci, szczególnie Chińczycy. Naj-wyższy, naj-większa, naj-szybsze... A żeby starczyło na to wszystko, trzeba ekonomicznie nakierować społeczeństwo, by chętnie oddawało swe życie idei maksymalnego wysiłku do grobowej deski.              

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)