Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

11 grudnia 2013

Ewa Motyka

z cyklu: W ciemności (odcinków: 12)

O prze-mocy, czyli mocy manifestującej się parciem do swego okazania się.


« Węże i łabędzie szyje Dryfujący myślonauta »

 „Niech słowa twoje znaczą nie przez to co znaczą

Ale przez to wbrew komu zostały użyte”.

 Czesław Miłosz

 ulegasz nieodpartemu wrażeniu, że podlegasz obserwacji i ocenie/interpretacji

jesteś obserwowany/oceniany

(Ty – Aktor)

Dopóki „myślisz” o tym w sposób niewerbalizujący, nie budujący opowieści – przypowieści niezwykłej urody na ten temat, nie czyniąc odniesień do sytuacji znanych z życia własnego czy bliskich, historii, jakiejś dziedziny wiedzy, czyli, podsumowując, nie tworząc konstruktu – masz poczucie wolności, a raczej swobody, jako, że wolność i swoboda różnią się od siebie. Dla mnie wolność wiąże się z możliwością wyborów (czy im więcej tym lepiej? – bardzo dyskusyjne), lecz pozostajesz w  obrębie jakiegoś wybranego systemu (choćby wartości) i w jego ramach, w oparciu o jakąś wartość lub popychany ku, a nawet czasem przytrzymywany przez nią na krótkiej smyczy, podejmujesz działania lub postanawiasz ich zaniechać. Za moment o swobodzie.

Wystarczy spojrzeć na podkreślone w tekście słowa mające mówić o moim pojęciu wolności. Opowiedz o swoich pojęciach, a po użytych słowach, sposobie budowania zdań, powiem ci, kim jesteś? Przynajmniej w danym czasie, by użyć święcie brzmiącego „tu i teraz”.*  Niekoniecznie. Mówiąc o pojęciu można odwołać się  do swojego doświadczenia, ale też można nie mieć chwilowo do niego dostępu (chyba, ze jesteśmy wyznawcami skrajnego empiryzmu, wtedy brak pamięci o danym doświadczeniu, czy zwykłe wyparcie czegoś ze świadomości nie przeszkadzają), można też celowo, z premedytacją, pomijać swoje doświadczenie, z różnych powodów. Mówienie także należy do sfery doświadczenia. To doświadczenie wyrażania  człowieka, do którego/na którego wpłynął świat otaczający, człowieka, który wpływa i przenika świat [bardzo piękna ( kategoria estetyczna się pojawia), choć/i  niosąca sporo cierpienia/szczęśliwości, (kategorie z dziedziny etyki się dołączają)  relacja wzajemna na płaszczyznach biologii, chemii, fizyki]. Krótko podsumowując, bo zwykle jest mało czasu i presja, by już, natychmiast podjąć decyzję, wy-powiedzieć, z-robić, za-reagować. O! Niepojęty Pośpiechu nie miej mnie w opiece! Podsumowując podkreślenia powyższe, moje pojęcie wolności bliskie byłoby niewoli.

Zanurzę jednak otwartą dłoń, nie zaciskającą się w pięść - niektóre nerwy podrygują w gotowości czekając tylko na sygnał - w koszyczku słów - pojęć. Co tam mamy w odniesieniu do wolności? Szacunek, współdziałanie dla, zgoda na, połączenie z, zrozumienie dla, współgranie z, wybieranie ze względu na.

Swoboda dla mnie: nie werbalizowanie, nie konstruowanie, pozwolenie na przepływ nienazywalnych wrażeń w strumieniu przejrzystym w nieprzenikniony sposób. Nawet wtedy jednak jestem włączona  w życie swoje teraźniejsze i przeszłe, w życie przodków, w życie innych ludzi (to nie tylko literatura – „nikt z nas nie jest samotną wyspą”), czyli w świat przede mną i w trakcie mnie, a pewnie i po mnie. „Włączona” nie jest dostatecznie celnym określeniem - ono odnosi się raczej do świata większych mierzalnych gabarytów. Gdyby można było powiedzieć „jestem płynięta w nurcie”, czyli płynę a jednocześnie jestem tym, co/kto płynie. Pakowanie się w trudny do różnicowania stan bycia człowiekiem przy jednoczesnym zatarciu swoich granic bywa odejściem w swobodę, przed wolnością narzucającą się jako niewola – kultura & natura  narzucają widzenie. Sam nurt, w którym „jest się płyniętym” potrafi być przeróżny w zależności od „stanu bycia” przed odejściem z wolności.

Oto nieudaczna próba zapisu jednego z nich:

Rozciągnięta na ostrej strunie ciszy leżę  ciemnym bezruchu. Nie słyszę tego, co miałam usłyszeć. Nie widzę tego, co miałam zobaczyć. Nie wdycham zapachu iluzorycznych kwiatów. Nie smakuję goryczy będąc nietykalna. Mrok przyjmuje gościnniej niż światło. Daje schronienie, gdy pozbywszy się miecza rozumu broniącego przed ciosem i oddającego ciosy, bez tarczy zmysłów, wchodzę przy ledwo słyszalnym biciu serca w jego progi. Daję mu siebie żywą w nauce oddania się mu w końcu dni moich. Mrok nie wyda siepaczom myśli i żołdakom słów, obrazom obrazów jadowicie fascynujących, postaci ze snów piszącej litery na wspak w zwielokratniających się odbiciach lustra w lustrach.

Ciemność – bezpieczeństwo i prawda czeluści, w której nie bez ponoszenia konsekwencji można przytulić się do swoich braków, niemożności, ograniczeń. Wziąć je w siebie bez nadawania im nazw – etykietek, poza słowami, ale faktycznie je wziąć, jakimi się przydarzają, jakimi są, bez złorzeczenia, bez nienawiści, bez jednej łzy ze znieruchomiałych oczu. Zamykając się na światło, zamykam się na regulację rytmu trwania. Odcięcie zmysłu wzroku przenosi w inny sposób „bycia” i „odbierania”. Światło ma naturę korpuskularno – falową, czyli nie pozwalam „wejść” fotonom, przynajmniej osłabiam wpływ fali, takie samo unieruchomienie się wewnętrzne. Bo światło „każe” reagować, coś robić, „dostarcza energii”, której nie sposób długo magazynować, na „coś” ją trzeba w dość szybkim czasie przekształcić, przemienić.

 Dopiero po pewnym czasie, gdy zrównane z głupotą braki odleżą swoje, można zejść w dół z latarenką umysłu kołysanego lekkim wiatrem pojawiających się ni to słów, ni to myśli strzępiastych, by zobaczyć w co się zmieniają. Gniją i śmierdzą? Trzeba porozganiać, przerzucić i przekopać – śmierdzący nawóz zwykle obrzydliwym jest dla ludzkiego oka i nosa, ale pożywne różności najlepiej na takim rosną. Zamieniły się w węgiel? Wydobywamy i rozpalamy ogień. Nie tylko dla bliskich. W rudę miedzi? Ten surowiec wytężonej pracy rzeszy osób daje się wydobywać z niejakim oporem. Energię będzie można przesyłać, by w każdej chwili oświecić ciemność. Uniezależnimy się od czekania na wschód słońca, sklepienia wyściełanego chmurami. Iść ku swojemu szczytowi widząc i wiedząc. Jakie intencje niosąc w zanadrzu?

Najmilej jednak jest niespodziewanie znaleźć mały gładki pomarańczowy kamyk. Zostaje darowany w milczeniu pełnym wdzięczności szeroko otwartych ramion, z głową przy głowie, a obie w janielskich aureolkach jasnego współbrzmienia kilku sekund – bram do Innego Wszechświata. Kamyk można zgubić, zapodziać, ktoś go sobie przywłaszczy w najmniej odpowiedniej chwili, ale siła wspomnienia, choć niewątpliwie trudniejsza do szybkiego objęcia w poszukiwaniu obrony i ratunku, pozostaje nienaruszona. Dlatego warto pielęgnować pamięć niezwykłych dla nas chwil, a to moja ostatnia przeżyta:

Trzy płatki śniegu nanizały się

na nitkę pajęczyny u okapu dachu.

Drżąca na wietrze nieuchwytność

skromnego naszyjnika skłania

me czoło w pełnym oddania pokłonie.

* Przy okazji: 1. Czy da się wyznaczyć granice „tu” i czy są one nienaruszalne?

   2. Analogiczne pytanie o czas

 



« Węże i łabędzie szyje Dryfujący myślonauta »

komentarze

[foto]

1. Wybory • autor: Nes W. Kruk2013-12-12 01:51:11

"Dla mnie wolność wiąże się z możliwością wyborów"

Był taki Człowiek Nikt:
"- Czym jest wolność?
- Wolnością od wyboru. Wolnością od myślenia.
Wolność jest rozumieniem. Kto rozumie, jest wolny.
- A ten, kto nie rozumie?
- Kto nie rozumie, musi myśleć. Jest katorżnikiem myślenia."

2. Człowiek Nikt jest... • autor: Nierozpoznany#75322013-12-20 22:28:16

Człowiek Nikt jest uniwersalny; również stara się nie dzielić ludzi na mężczyzn i na kobiety (to w kontekście obecnych przemian na planecie, we Wszechświecie i w człowieku) Ostatnio do mnie powraca często a czytany był pierwszy raz w szkole podst. chilli 30 lat temu nazad.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)