Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

05 stycznia 2020

Mirosław Piróg

z cyklu: Inne Myśli, re (odcinków: 88)

O przewidywaniach filozofa


« O -izmach O Robertach klimatu »

Trzydzieści lat temu, w eseju Czy możliwa jest chrześcijańska apokalipsa? Leszek Kołakowski napisał : „Po kilkudziesięciu latach szybkiego wzrostu gospodarczego i zawrotnego tempa postępu technicznego przyzwyczailiśmy się do myśli: 1) że w przyszłości postęp ten będzie trwał w nieskończoność, tak iż każdy z nas będzie miał coraz więcej wszystkiego, co życie może ofiarować; 2) że każdy z nas zasługuje na na to, aby mieć coraz więcej dóbr, jakie tylko może sobie wymarzyć, jeśli zaś tak nie jest, to z powodu złej woli takiego czy innego wroga, którego przeto należy zniszczyć; 3) że każdy ludzki problem można w zasadzie rozwiązać w sposób techniczny. Otóż, owe założenia – wszystkie fałszywe – są niezwykle rozpowszechnione w chrześcijańskim świecie, gdy tymczasem duchowe siły, mające się im przeciwstawić, są nad wyraz słabe i mało skuteczne.”

Wypada podziwiać wnikliwość filozofa, który już trzy dekady temu dostrzegł to, co wielu i dziś nie chce zobaczyć. Wbrew potocznemu wyobrażeniu filozofia nie jest oderwana od życia, jest mu najbliższa, bo polega na uważnym obserwowaniu tego, co dzieje się na świecie i w ludziach. Ta uważność pozwoliła Kołakowskiemu postawić powyższą diagnozę. Jak pisze dalej, fałszywość pierwszego przyzwyczajenia okaże się jeszcze za życia obecnych pokoleń, co już zaczyna się sprawdzać. Przyzwyczajenie drugie spowoduje jego zdaniem frustrację i pociągnie za sobą konflikty i wojny. Także to puka już do naszych drzwi. Co do trzeciego przyzwyczajenia, to także się nie myli, mamy bowiem plany, by kryzys klimatyczny zażegnać geoinżynierią, albo by budować więcej elektrowni atomowych. To jakby diabła belzebubem wyganiać, bo zawsze powtarzam, że fraza „co technika spieprzyła, technika naprawi” jest jedną z najgłupszych w historii ludzkiej myśli. Kołakowski stawia pod koniec swego eseju pytanie o to, czy nie będziemy „zmuszeni zrezygnować z naszych aspiracji, powściągnąć apetyty”. Cóż, tak czy inaczej się to stanie. Czy to poprzez świadome działanie ludzi – co jest nader wątpliwe – czy też na skutek globalnego kryzysu ekonomicznego konsumpcja spadnie, spadnie też populacja, do czego bez wątpienia przyczynią się wojny, ulubiona rozrywka homo sapiens.

Moi drodzy czytelnicy, witam zatem w nowym roku, w pierwszym roku ostatniej dekady, ostatniej dekady cywilizacji takiej, jaką znamy. Wchodzę w szósty rok prowadzenia mego bloga, na którym ostatnio dużo piszę o kwestiach klimatycznych, bo to obecnie najbardziej gorący – nomen omen – temat filozoficzny współczesności. Obyś żył w ciekawych czasach, tak podobno mawiali Chińczycy. Żyję w bardzo ciekawych czasach i będą one coraz bardziej ciekawe. Będę towarzyszył tym czasom, komentował na blogu. Kto chce niech czyta, kto nie chce niech nie czyta. Będę dawał tu głos owym „duchowym siłom”, które mogą się przeciwstawić utopijnym mrzonkom współczesnych umysłów. Taką siłą jest głęboka ekologia, oferująca odmienne spojrzenie na ludzkość i dotykający ją obecnie kryzys. Będę o tym pisał w ciągu tego roku. Ale także będzie tu obecny mój pesymizm, który według mnie jest niczym innym, jak tylko realistycznym spojrzeniem na rzeczywistość, a zatem pragmatycznym narzędziem służącym temu, by wyzwolić się w przemożnej siły różnych iluzji, w tym głównie od naiwnego optymizmu spod znaku „jakoś to będzie”.


Oryginalnie jako: O przewidywaniach filozofa w autorskim blogu Inne myśli.


Inne Myśli, re: wstęp na końcu

Teksty oryginalnie zamieszczone w blogu Autora. W Tarace za uprzejmą zgodą.


« O -izmach O Robertach klimatu »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)