Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

10 listopada 2017

Krzysztof Okoń

O przyjemności
Krótki tekst o kosmicznym handlu

Kategoria: Pytania i granice

Jeśli zrównamy przyczynę ze skutkiem, dochodzimy do fantastycznych wniosków. Jeżeli jedzenie to przyjemność, to przyjemność to jedzenie. Przyjemność=jedzenie. Wynika z tego, że odżywiamy się przyjemnością. Nie dziwi już więc tak bardzo fakt, że ludzie oprócz łatwo racjonalnie wytłumaczalnych potrzeb takich jak fizyczny pokarm, seks czy wydalanie mają czystą potrzebę przyjemności, tak jak uczestnictwo w wielu formach nauki, kultury i sztuki czy choćby lubowanie się w spożywaniu używek, które przecież żadnych odżywczych wartości nie posiadają. Były już różne teorie (mówię: teorie – gdyż mi osobiście nie udało się sprawdzić tego, ani udowodnić w praktyce) próbujące wytłumaczyć ten fenomen. I tak filozofie wschodu mówią o istnieniu kilku ciał (poza fizycznym) co dla choć trochę uduchowionego człowieka wydaje się oczywiste. Tak więc mamy ciało duchowe, eteryczne, emocjonalne i tak dalej i każde odżywia się swoistą dla siebie substancją. Dla przykładu nie nakarmię ducha jedząc befsztyk, ani umysłu słuchając dobrej muzyki, gdyż potrzebuje on myśli, teorii. Z tego wychodzi że całe nasze życie polega praktycznie na pochłanianiu  i (ewentualnym, ale to szczegół) wydalaniu niepotrzebnych treści. Jesteśmy wiecznie pulsującym w rytm brać-dawać, wiecznie nienasyconym, wielowymiarowym, kosmicznym organizmem, który – nie oszukujmy się patrząc na to z tej strony – wygląda raczej skromnie. Brać, dawać, brać, dawać – wieczny rytm i dajemy dobro tylko i wyłącznie wtedy, gdy sami mamy go za dużo, zazwyczaj wyrzucamy na zewnątrz jakieś nic nie znaczące odpady.

Skąd więc tyle piękna (w naszym rozumieniu dobra) i dobra (w naszym rozumieniu piękna) w tym świecie? Ano są takie mega gwiazdy (dosłownie i w przenośni), że aż z nich wylewa się nadmiar wartości i rozsiewają je wszędzie dookoła. Trzymając się metafory gwiazdy: czyżby nasze Słońce teraz bądź kiedyś w dalekiej przeszłości pobrało aż taki nadmiar pozytywnej energii, że teraz rozdaje bezustannie i bez umiaru? To ciekawe pytanie zostawię jednak bez komentarza.

Dla mnie istotny jest jeden fakt. Gdy zaburzony jest rytm w dawaniu i braniu (biorąc najprostszy przykład – oddychanie) organizm staje się chory i tak jak (podobno) jest wiele ciał, tak też chorzy możemy być na wielu płaszczyznach. Czyli fizycznie zdrowy człowiek może być chory na tysiące niefizycznych chorób. (Czyżbym właśnie podał definicję choroby psychicznej? Być może.) Ważne jest by przy takiej przypadłości wrócić z powrotem do normy. Jak to zrobić, jest to już kwestią dla odpowiedniego lekarza czy znachora. Wiem jedno – to że żyję oznacza, że wymiana ta nie do końca jeszcze została zaburzona i jak małe słoneczko ciągle bawię się w ten kosmiczny handel z całym wszechświatem.
Pozdrawiam.


komentarze

[foto]

1. przyjemności • autor: Bogdan Zawadzki2017-11-12 00:21:08

to coś, co nas tutaj trzyma (przy życiu) ...

P.S.

Ciekawe spojrzenie, na to, że nie tyle ciało fizyczne, co inne nasze "ciała" mogą tego potrzebować. ...

Ale skoro potrzebują, to powinny konsumować, ale dlaczego to nasze ciało fizyczne cierpi, choruje i puchnie z nadmiaru przyjemności, którego pożądają nasze "wyższe ciała" ?

[foto]

2. Karmienie umysłu muzyką • autor: Przemysław Kapałka2017-11-19 15:04:52

Właśnie dziś słuchałem muzyki, którą do pewnego stopnia można nakarmić umysł. Jest to muzyka György Ligetiego. Nie jest jedyna.
[foto]

3. do Przemysława • autor: Krzysztof Okoń2017-11-20 01:03:26

to że nie można nakarmić umysłu muzyką było pewnym uproszczeniem. jest mnóstwo muzyki którą możnaby nazwać " music for your brain " chodziło mi tylko o to że muzyka działa bardziej na emocje niż myśli ( które nota bene są ze sobą powiązane - stąd może wynikać nieporozumienie )
[foto]

4. do Bogdana • autor: Krzysztof Okoń2017-11-20 01:06:16

wyważone ( z umiarem ) i właściwe karmienie ciała ( ciał ) nie objawia się jego puchnięciem wręcz przeciwnie. przesadzamy z pewnymi pokarmami ponieważ szukamy bezskutecznie tego właściwego zastępując niewłaściwym licząc że to nam coś pomoże. nie do końca też zawsze wiemy czego potrzebujemy, czujemy głód w którymś ciele i przez pomyłkę na siłę możemy karmić inne. tak to rozumiem.
[foto]

5. do Przemka • autor: Bogdan Zawadzki2017-11-20 10:12:07

Dlatego muzyka jest największą ze sztuk. Bo sprawiając przyjemność dla ducha nie powoduje żadnych ubocznych skutków dla ciała ...

Natura zna dźwięki (nawet symfonie dźwięków), ale nie zna muzyki, tę tworzy tylko człowiek.

W Silmarillionie Tolkiena Iluvatar tworzy świat poprzez Muzykę ...  

[foto]

6. do Krzysztofa • autor: Bogdan Zawadzki2017-11-20 10:25:35

w stosowaniu umiaru nie chodzi o ograniczenie przyjemności, ale o samodyscyplinę (jedyną drogę ratunku)... bo to co jest "przyjemne" (za wyjątkiem muzyki) jednocześnie w niepożądany sposób uzależnia nasze ciała od siebie.

Przyjemność jest jak młoda kochanka(kochanek)... zrujnuje i w takim stanie porzuci.

[foto]

7. Do Bogdana • autor: Przemysław Kapałka2017-11-21 18:22:12

Niekoniecznie nie powoduje żadnych ubocznych skutków dla ciała. Znane są przypadki rozchorowania się podczas słuchania muzyki, i to tych samych utworów w tym samym miejscu. Z moich badań też wynika, że muzyka niektórych kompozytorów jest silnie destrukcyjna również dla ciała. To tak w największym skrócie.
[foto]

8. Do Przemka • autor: Bogdan Zawadzki2017-11-21 18:41:17

Masz rację ... za bardzo pojechałem po bandzie. ... koncentrując się głównie na muzyce w której ważną rolę odgrywa harmonia dźwięków (a zwłaszcza interwałów między nimi), zapominając o tym co wniosła do muzyki cywilizacja przemysłowa ze swoją kakofonią dźwięków ...

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)