Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

13 stycznia 2015

Włodzimierz H. Zylbertal

z cyklu: Pochwała republiki kupieckiej (odcinków: 19)

O religii, nauce i wzorach na istnienie Boga

Kategoria: Pytania i granice

« Dzieci Fridtjofa Capry Dłużej regionalizmu, niźli globalizmu »

Przyjaciel do mnie, 15 sierpnia 2013:


WSZECHŚWIAT BEZ TAJEMNIC 

Teoria próżni jest naukowym dowodem na istnienie Boga?

 Ewa Ray

(Artykuł ukazał się w GWIAZDY MÓWIĄ Nr 51/99)

Albert Einstein przez całe swoje życie pracował nad jednolitą teorią pola, która miałaby w prosty sposób wyjaśnić budowę i działanie wszechświata. W Rosji żyje człowiek, który twierdzi, że udało mu się to, co nie udało się genialnemu uczonemu i jego następcom. Gennadij Iwanowicz Szypow był wykładowcą fizyki na Uniwersytecie Moskiewskim. Został stamtąd usunięty, gdyż uczył studentów elementów wymyślonej przez siebie teorii próżni, wyklętej przez oficjalną naukę. Oficjalnie mówi się, że teoria Szypowa to bzdura, ale ponieważ sprawdza się w praktyce, wykorzystuje się ją do budowy niezwykłych urządzeń, których działanie zaprzecza znanym prawom fizyki. Podobno zbudowano kilka urządzeń, których współczynnik sprawności wynosi od 300 do 500%, chociaż według znanych praw fizyki taki współczynnik nie może przekraczać 100%. Inaczej mówiąc, stworzono perpetuum mobile. Takimi urządzeniami są np. grzejniki domowe, które, pobierając 1 kilowat energii elektrycznej, produkują 4 kilowaty energii cieplnej. Brzmi to jak bajka o żelaznym wilku, ale te urządzenia istnieją i zostały skonstruowane na rządowe zamówienie, tak jak i latający pojazd, który sam Szypow nazywa "ziemskim UFO". Urządzenie nie wykorzystuje sił odrzutowych, a z wyglądu przypomina latający spodek. Został zaprezentowany publicznie dwa lata temu. Pokaz sfilmowano i pokazano w moskiewskiej telewizji. Więc jak to jest: zwariowana, bezsensowna teoria, która sprawdza się w praktyce? Z jednej strony oficjalna nauka odwraca się od teorii próżni, z drugiej państwo od 1987 roku współfinansuje pewne projekty Szypowa, a przemysł (w tym wojskowy) stoi w kolejce do założonego przez Szypowa i jego najbliższego współpracownika Akimowa moskiewskiego Ośrodka Ryzykownych i Nietradycyjnych Technologii "Went", prosząc o nowe rewelacyjne urządzenia. W żadnym podręczniku fizyki nikt nawet się nie zająknął o tej rewolucyjnej teorii, ale podczas wykładów, które Szypow daje na wydziałach fizyki europejskich uniwersytetów, sale pękają w szwach, a wśród słuchaczy nie brakuje utytułowanych uczonych... Dlaczego oficjalna nauka nie chce uznać teorii próżni? Być może dlatego, że jeśli jest prawdziwa, to jej powszechne zastosowanie może przynieść światu rewolucję technologiczną albo... zagładę. 


Siedem poziomów rzeczywistości 

Teoria próżni fizycznej Gennadija Szypowa dowodzi istnienia dotychczas nieznanych, niewidzialnych rodzajów materii i energii. Wynika z niej też, że pewnego rodzaju promieniowanie pędzi z szybkością miliardy razy większą od prędkości światła (a może po prostu rozchodzi się natychmiastowo - Einstein podejrzewał, że coś takiego może istnieć, ale buntował się przeciwko temu pomysłowi). Poniższy diagram przedstawiający budowę wszechświata jest kolejnym elementem teorii, który sprawia, że oficjalna nauka patrzy podejrzliwie na idee Szypowa. Rosyjski uczony odkrył najpierw w teorii, a potem potwierdził za pomocą eksperymentów istnienie niewidzialnych planów materii. I chociaż są one niewidzialne, istnieją obiektywnie, a nawet współdziałają z widzialnymi, czyli z naszą rzeczywistością. Teoria próżni zakłada, że istnieje 7 poziomów (planów) rzeczywistości: Absolutne "nic". Pierwotne pole wirowania (świadomości). Próżnia. Plazma (cząstki elementarne). Gaz. Ciecz. Ciało stałe (patrz diagram).

O poziomach od 7. do 4. nie będziemy tu pisać - można o nich przeczytać w każdym podręczniku do fizyki. Niezwykły świat zaczyna się od planu 3., który Szypow nazwał próżnią fizyczną. Jest to podobno przestrzeń, z której zostały wypompowane nie tylko cząstki materii, ale również wszystkie znane dzisiejszej nauce pola. A mimo to owa próżnia jest źródłem ogromnej ilości energii (patrz ramka pt. "Stała kosmologiczna"). Według teorii Szypowa 1 cm3 zawiera energię wystarczającą do zaspokojenia dziesięcioletnich potrzeb energetycznych całej ludzkości. Współpracujący z Szypowem rosyjscy naukowcy pracują nad urządzeniem, dzięki któremu będzie można pobierać niemal nieograniczone ilości czystej energii z dowolnego miejsca na planecie czy w kosmosie. Podobno takie urządzenie będzie gotowe za kilka lat. 


Tam, gdzie myśl staje się rzeczywistością 

Drugi poziom jest jeszcze dziwniejszy - to pierwotne pole wirowania lub inaczej: pole świadomości. Jak napisał Gennadij Szypow w swojej książce pt. "Teoria próżni fizycznej", pole to składa się z "elementarnych wirów czasoprzestrzennych, przenoszących informacje." To właśnie ten poziom umożliwia zachodzenie zjawisk określanych mianem magii, parapsychologii czy psychotroniki. Dzieje się tak dlatego, że owe przenoszące informację pierwotne wiry tworzą coś w rodzaju materii będącej powłoką myśli. Na tym poziomie myśl jest materialna, może istnieć samodzielnie przez jakiś czas i oddziaływać na inne obiekty materialne. Co więcej, odpowiednio ukształtowana i wzmocniona może się w tych wirach "zagnieździć", stać się niezniszczalna, powodując zachodzenie w naszym świecie zjawisk parapsychicznych traktowanych przez oficjalną naukę z wielką podejrzliwością. Z teorii próżni wynika, że wszystko we wszechświecie jest w mniejszym lub większym stopniu obdarzone świadomością. Oznacza to, że nie jest ona wynikiem istnienia materii ożywionej (np. człowieka), ale podstawą istnienia wszelkiej materii. Myślę, że zwolennicy Gai - żyjącej planety - znajdą w teorii Szypowa naukowe potwierdzenie swoich hipotez. 


Tak szybko jak myśl 

Pole świadomości ma też inną nazwę - pole torsyjne (ang. torsion - wirowanie), jako że związane jest z ruchem wirującym. Najważniejszym wynalazkiem opartym na teorii próżni jest generator torsyjny, którego twórcą jest Anatolij Akimow. Dzięki temu urządzeniu, wielkości czterech paczek papierosów, dowiedziano się, że pole torsyjne rozprzestrzenia się miliardy razy szybciej niż światło i przenika każdą materię, nie tracąc przy tym na intensywności. Nie wiadomo dokładnie, jak szybko się porusza, gdyż nie udało się tego zmierzyć. Wykorzystując własności tego pola, stworzono nowy, rewolucyjny system łączności. Z najodleglejszymi miejscami w kosmosie można połączyć się natychmiast, bez zakłóceń, a nadajnik wymaga minimalnej ilości energii. Nadajnik torsyjny znajduje się ponoć na pokładzie rosyjskiego pojazdu, który w 1998 roku poleciał na Marsa. Jeśli wszystko będzie działać prawidłowo, torsyjny nadajnik i odbiornik będą się łączyć w jednej chwili, podczas gdy sygnał konwencjonalnego nadajnika biegnie z Marsa na Ziemię około 7  13 minut. 


Drzewa promieniują naukowo 

Również bioterapia i radiestezja są możliwe dzięki polu świadomości. Z teorii Szypowa wynika, że pole torsyjne może wirować w prawo lub w lewo. Za pomocą generatora Akimowa wykazano, że pole prawoskrętne jest korzystne dla żywych organizmów, a lewoskrętne niekorzystne, gdyż działa nań osłabiająco. Okazało się również, że każde ciało fizyczne wytwarza pole torsyjne o charakterystycznych dla siebie właściwościach. Na tym właśnie opiera się działanie bioenergoterapii czy radiestezji. Szypow i jego ekipa przeprowadzili w swoim laboratorium symulacyjne badania piramid egipskich. Okazało się, że są one generatorami pola świadomości. Wewnątrz piramidy, na jednej trzeciej wysokości osi, znajduje się punkt z maksymalną koncentracją lewoskrętnego pola. W prawdziwych piramidach w tym właśnie miejscu znajdował się zazwyczaj sarkofag faraona. Wpływ lewoskrętnego pola hamuje rozkład organizmów żywych. Dobroczynny wpływ natury na człowieka związany jest z prawoskrętnym polem. Największymi naturalnymi jego generatorami są drzewa iglaste, zwłaszcza cedr. Bioterapeuci często twierdzą, że przytulenie się do określonego drzewa pomaga na określone dolegliwości. Jak widać, nie jest to wymysł, teoria Szypowa udowadnia to niezbicie. Moskiewscy uczeni sporządzili charakterystykę pól torsyjnych niektórych gatunków drzew, a potem nauczyli się je odtwarzać za pomocą generatora Akimowa. Uzdrawiające pole kierowano potem na dany przedmiot. Po pewnym czasie mierzono pole torsyjne tego przedmiotu i zazwyczaj okazywało się, że zostało ono zmienione i że zaczęło promieniować tak samo, jak sosnowy las. Współpracownicy Szypowa i Akimowa opracowują właśnie projekty domów ekologicznych, które będą wytwarzać uzdrawiające pole torsyjne. Wiemy już też, że najlepszym kształtem dla budynków jest kształt jaja, generujący prawoskrętne pole, a najgorszym - prostopadłościan, a w takich przecież mieszkamy. (Ciekawe, że nasi przodkowie przykrywali swoje świątynie kopułami, które emitują pole niezwykle korzystne dla żywych organizmów.) Jednym z najciekawszych wniosków wynikających z teorii pola świadomości jest istnienie życia po śmierci. Dusze ludzkie po uwolnieniu się z materii przenoszą się (a być może przez cały czas w pewien sposób tam są) do materialnego pola myśli - tam, gdzie myśl staje się rzeczywistością. 


Zza równań wyłania się twarz Boga 

Ostatnim, najwyższym planem jest Absolutne Nic, czyli, jak twierdzi Szypow, źródło pochodzenia całego wszechświata. Jest to plan materii, który rodzi z siebie pozostałe rodzaje materii. Nie jesteśmy w stanie - i pewnie nigdy nie będziemy - zrozumieć tego planu czy wyobrazić go sobie, choć równania Szypowa Absolutne Nic opisują. Z tych równań wyłania się spójny i całościowy opis wszechświata, z którego wynika, że istnienie Absolutu jest konieczne do powstania tego wszechświata. Szypow w swojej książce napisał: "Tego rodzaju przestrzeń zakłada istnienie zdolnej do ogarnięcia Absolutnego "Nic" i uporządkowania go. Na tym planie decydującą rolę odgrywa SUPERŚWIADOMOŚĆ". Inaczej mówiąc, aby wszechświat mógł zaistnieć, trwać i rozwijać się, konieczne było świadome działanie Superistoty, którą wielu nazywa Bogiem. Jeśli teoria próżni jest prawdziwa, kiedyś zostanie uznana przez akademicką naukę. Już teraz pracują nad nią badacze w USA, Niemczech, Kanadzie. Podobno są opóźnieni w stosunku do Rosjan o 15 lat. Lecz nie to opóźnienie jest groźne. Oto ludzkość może dostać nową, rewolucyjną technologię, która, jak wszystkie naukowe odkrycia i wynalazki, może zostać użyta zarówno w dobrym, jak i złym celu. Problem w tym, że poziom świadomości ludzi już teraz nie dorównuje poziomowi techniki. Dziecko ma w rękach karabin maszynowy. Jeśli teoria próżni zostanie powszechnie udostępniona, dziecko dostanie laser. Może dlatego Gennadij Szypow nie współpracuje z instytucjami militarnymi, które chcą, by przy wykorzystaniu pola świadomości stworzył nowe bronie psychotroniczne. Ale złe wykorzystanie cudownych możliwości, jakie daje teoria próżni, jest całkiem realne. Tylko że to grozi katastrofą nie tylko na skalę globu, ale wręcz kosmosu. Może więc to dobrze, że o odkryciach Szypowa nauka milczy? 


Stała kosmologiczna - ukryta energia próżni

W swoim czasie Albert Einstein próbował odpowiedzieć na pytanie, czy wszechświat jest statyczny (tzn. ani się nie rozszerza, ani nie zbiega, tylko trwa w niezmienionym stanie). Po obliczeniu ilości istniejącej energii doszedł do wniosku, że aby wszechświat był statyczny - a wierzył, że tak jest - musi istnieć niewiarygodnie dużo niewidzialnej i niewykrywalnej, jak do tej pory, energii pustej przestrzeni. Nazwał ją stałą kosmologiczną. Potem udowodniono, że wszechświat rozpoczął się od wybuchu i nadal się rozszerza. Einstein, choć niechętnie, uznał racje kolegów po fachu i zrezygnował z idei wszechświata statycznego. Przyznał też, że jego wspaniały twór - stała kosmologiczna - jest jego największą pomyłką. Jednak ostatnio naukowcy dochodzą do wniosku, że aby wszechświat w ogóle istniał, musi gdzieś być ukryta kolosalna ilość energii. Stała kosmologiczna, czyli ujemna energia pustej przestrzeni, wróciła do łask. Oznacza to, że w każdym centymetrze sześciennym przestrzeni wiruje ogromna ilość dziwnej energii - niewidzialnej, nie dającej się zbadać przyrządami naukowymi, ale jednak realnej, gdyż bez niej nic by nie istniało... Czyż nie to samo twierdzi Szypow?

Pozdrawiam


Ja do Przyjaciela, 16 sierpnia 2013:

Dzięki za info! 


Teorię pól torsyjnych oczywiście znam, była podstawą technologii, którą przejąłem od Rosjan kilka lat temu i którą miałem udoskonalać. W efekcie stworzyłem technologię własną, opartą na innej teorii - działała lepiej niż rosyjska, bo była lepiej sterowalna i - przede wszystkim - wielokrotnie tańsza. 
Gennadij Iwanowicz Szypow to niewątpliwie wielki umysł, może nawet genialny  ale jakoś tak jest, że jak ktoś, niechby i genialny naukowo, zaczyna mieszać naukę z mistyką, to nie ma z tego ani rzetelnej nauki, ani natchnionej mistyki. Z tego to powodu Albert Einstein nie był w stanie uznać mechaniki kwantowej, bo mu w jego wyobrażeniu Boga przeszkadzała. Stąd też wszelkie "naukowe dowody na istnienie/nieistnienie Boga"  jeśli nie są prasowymi wymysłami, bo periodyki w rodzaju "Gwiazdy mówią" to źródła informacji ani poważne, ani wiarygodne  trzeba traktować nieufnie. 
Nauka nie zajmuje się Bogiem, bo nie do tego ją pomyślano. Jej główne przesłanie to poszerzenie władzy Rozumu, czyli władz poznawczych człowieka. W ten sposób zamiast niedocieczonych wyroków boskich, które dawniej skazywały na bezsensowną śmierć (lub równie bezsensowne cierpienie) nieprzebrane rzesze ludzi, mamy dziś wcale skuteczną medycynę, opartą na przesłankach racjonalnych, czyli umiejącą trafnie przewidywać zachowanie organizmu, bez używania kapryśnych i zawodnych zdolności parapsychicznych. Nie jest ta medycyna bez grzechu, bo nieobcy jej grzech pychy; durnowaci doktorzy wyobrażają sobie, że są omnipotentni, lekceważą związek ciała i psychiki, często nie rozumieją, że człowiek chory to jednak nie tylko komplet norm fizjologicznych i nie tylko mechanizm do wyregulowania, ale skuteczność tej medycyny, w stosunku do dawnych paramagicznych metod, jest bezdyskusyjna. 
Mistyka z kolei (przynajmniej tak, jak ja ją rozumiem)  jest sztuką do nauki przeciwną; ona nie objaśnia świata i nie poszerza naszej nad nim władzy, ale uświadamia ogrom naszej niewiedzy. Prowadzi najprostszą drogą do sokratejskiego stwierdzenia "wiem, że nic nie wiem". W stanach umysłu, których doświadczają mistycy, nie ma człowieka, nie ma Boga, nie ma nauki... w ogóle nic nie ma, z wyjątkiem być może stwierdzenia JESTEM. KTO jest? Kim jest Ten-Który-Istnieje? I tam nie ma wzoru na istnienie/nieistnienie Boga, jest, być może, stwierdzenie Henryka Skolimowskiego "nie zawsze musimy rozumieć, czasem wystarczy uszanować". 
Te dwa światy graniczą ze sobą, ale niespecjalnie się przenikają. Jakaś pierwotna intuicja nakazuje nam wierzyć, że KIEDYŚ-TAM granicy nie było, wiedza była jednolita i prosta  stąd pretensje religiantów do ewolucjonizmu, a ateuszy do kreacjonizmu, na przykład. Mocno to przypomina obłąkaną walkę sekt religijnych o "jedynie słuszną" prawdę... 
Sam mam wrażenie, że Bóg bawi się nami: ilekroć wydaje się nam, że już-już wszystko wiemy, że już-zaraz stworzymy Ogólną Teorię Wszystkiego, która raz-na-zawsze-z-abcugiem-poczwórnym wyjaśni na wieki-wieków to, jaki jest Kosmos, Bóg i człowiek - to zaraz okazuje się, że jest inaczej, a stare teorie z dnia na dzień okazują się warte tyle, co papier, na którym je spisano. Dzięki temu następuje Rozwój, poszerza się świadomość. Coraz większe obszary świata stają się zrozumiałe i przez to "nasze", ludzkie. Niektóre wielkie duchy opiekuńcze ludzkości, które dla nas, śmiertelnych, mają postać żyjących wśród nas geniuszy sztuki, nauki, filozofii lub przywództwa; powiadają, że z chwilą, gdy w wyniku opisanego przed chwilą rozwoju świadomość człowieka stanie się równa boskiej   nastąpi Apokastazis, unicestwienie niepotrzebnego już świata materialnego i połączenie wszystkiego w Jedno. Ale raczej nie w wyniku odkrycia "wzoru na istnienie/nieistnienie Boga", ale w wyniku rozwoju świadomości właśnie. Coś w tym jest, skoro prosty radiesteta kiedyś wygłosił pękną sentencję: "Metafizyka staje się fizyką, kiedy wkracza w nią świadomość". 
Dziś żyjemy w świecie, w którym technologia daje mam ułudę mocy równej boskiej: manipulujemy genami, przedłużamy życie, pokonujemy groźne żywioły natury. Fajnie, tylko że ta technologia ma paskudną wadę: wymaga zasilania. Gdzie wrócimy, kiedy wyczerpie się ropa, węgiel i uran, nie  wyjdzie "wolna energia", a my zostaniemy na zrujnowanej planecie? Ufamy, że prawa przyrody są wieczne i niezmienne, że zawsze potulnie będą działać w służbie naszej pychy. A co się stanie, gdy Bóg-Stwórca, dla błahego żartu, zmieni którąś z fundamentalnych stałych Wszechświata, choćby stałą grawitacji, albo wielkość obserwowanego kwantu energii?  Otóż wszystkie nasze technologie z dnia na dzień diabli wezmą i obudzimy się w jaskiniach. Naiwnym zagłuszaniem tego metafizycznego lęku są stwierdzenia: "Natura nigdy nie łamie swoich własnych praw" (Baruch Spinoza), "Bóg jest matematykiem (Galileusz), albo: "Znalazłem wzór na istnienie Boga" (G. I. Szypow). Matematyka jest (pozornie) beznamiętna, logiczna i spójna, i taki też świat opisuje, (pozornie) idealny, bez przypadków, uporządkowany i spójny. 
Ale taki świat jest nieludzki. Pisał ATEUSZ, Stanisław Lem: "Jeśli jesteś szpetnym garbusem, możesz wyobrażać sobie, że taki był plan Istoty Najwyższej. Ale jeśli dowiesz się, że to jeno ślepy przypadek, cóż ci pozostaje, prócz nocnego wycia?". Nic dziwnego, że mistyk i poeta, Wiliam Blake, przedstawia porywającą wizję walki Urizena (Boga-matematyka) z Urthoną (Bogiem-Duchem). Że dla Blake'a, wyznawcy Boga-matematyka, tacy, jak choćby Izaak Newton - to słudzy Szatana? Takiego z opowieści Leszka Kołakowskiego, co to rogi spiłował, ogon w portki schował, dobrą perfumą się skropił, we frak ubrał i z katedry w Heidelbergu naucza, że Szatana nie ma... Że Goethe, pisząc  w przededniu rewolucji przemysłowej!  sławnego "Ucznia czarnoksiężnika", ostrzega, że uruchamiamy siły, które mogą wymknąć nam się spod kontroli? 
W tym świetle stwierdzenie: "Oto naukowy wzór na istnienie Boga" - to przejaw jakiejś niewyobrażalnej pychy, przekonania, że jedna sekta (w tym przypadku naukowa) ostatecznie pokonała drugą, tu religiancką. I też nie do końca, bo wróg nie śpi, herezja czai się wszędzie. Stąd raz na jakiś czas wychynie z tego piekła już to durnowaty fanatyk, co wszędzie widzi szatana, już to równie durnowaty "naukawiec", co do rozprawy z przesądami wzywa. 
Bodaj najlepiej ten stan umysłu skomentował Witkacy: "Dzieła sztuki, to jeno gówienka maleńskie, które Ludzkość pozostawia za sobą na drodze ku Wieczności". Uzupełnijmy Witkacego: wiele odkryć naukowych i opartych na nich technologii to też "gówienka maleńskie". 
Tak, zatem jak długo jesteśmy zdolni do odczuwania metafizycznej trwogi?  Jak długo mamy świadomość, że nasza duma i poczucie mocy, to "jeno gówienko maleńskie" wobec ogromu Bożego dzieła? Jak długo "nie rozumiejąc, umiemy uszanować"  tak długo mamy nadzieję, że i Bóg nawet niekoniecznie rozumiejąc swoje średnio mądre dzieci, uszanuje nas i nasze śmieszne uroszczenia do wielkości. 
Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie... 

Pozdr
WZ




« Dzieci Fridtjofa Capry Dłużej regionalizmu, niźli globalizmu »

komentarze

1. pięknie • autor: Nierozpoznany#87652015-01-13 18:45:57

i przejrzyście napisane. dziekuję! są na świecie rzeczy, o których  się filozofom nie śniło. ach, ci Rosjanie. i Amerykanie.i  Aborygeni. i Słowianie. i...serdeczności.
[foto]

2. Kilka uwag: • autor: Adrian Leszczyński2015-01-14 00:31:22

1. Powyższy tekst o Szypowie widnieje w necie od bardzo dawna. Ja go czytałem w 2006 r. Oprócz tego czytałem wiele innych artykułów nt. tego fizyka.
2. Ostatnio nawet sam o nim wspominałem przy okazji artykułu o religii, ateizmie i katolicyzmie.
3. "Naukowe odkrycie Boga" nie stanowi o tym, że wszystko o Nim wiemy. Szypow dzięki nauce i swojej naukowej teorii wykrył, że musi istnieć Absolut, Świadomość przenikająca wszystko. Nic poza tym. Badanie tego Absolutu, Boga (czy jakkolwiek go nazwać) będzie trwało przez resztę istnienia cywilizacji i nigdy naukowo nie da się odkryć wszystkiego.
4. Jako cywilizacja nie jesteśmy w stanie wymyślić żadnej "jednolitej ogólnej teorii wszystkiego". Jesteśmy i bardzo długo jeszcze będziemy, prymitywną cywilizacją w skali wszechświata. Nie wiemy jeszcze nic o wszechświecie. Ledwie sto lat temu jeździliśmy na koniach. Sporą część Ziemi zamieszkują ludy o mentalności i cywilizacji średniowiecza. Nawet najlepiej rozwinięte państwa nie odbyły lotu na inne planety. Ludzie byli tylko na Księżycu, który planetą nie jest. Łaziki pomijam. W naszej galaktyce jest ok. 200 miliardów gwiazd (wielokrotnie więcej niż wszystkich ludzi obecnie na świecie). Dopiero niedawno odkryto (m.in. polski naukowiec A. Wolszczan) inne planety krążące wokół gwiazd. Zresztą co tu komentować? Jesteśmy wciąż galaktycznymi dzikusami i prymitywami. Niewiele wiemy, nic w galaktyce nie zwiedziliśmy, żadnej teorii nie jesteśmy w stanie jeszcze stworzyć. Długa droga przed nami, homo sapiensami.
5. Bogactwa naturalne nie są jedynymi źródłami energii. Energia atomowa też nie. Są inne, lepsze źródła energii, które trzeba odkryć. Podobno już je odkryto, lecz na drodze ich wprowadzenia do użytku stoją koncerny naftowe, lobbyści i wielkie pieniądze. Zatem zużycie wszystkich złóż ropy naftowej nie będzie tragedią. Wg mnie będzie wręcz zbawieniem dla świata. Niech tylko motocykle żużlowe pozostawią z tradycyjnymi spalinowymi i koniecznie głośnymi silnikami. Reszta pojazdów może ropy nie używać.
6. Artykuł ważny, mówi o Szypowie i o związkach wiary (religii?) z nauką (fizyką). Warto poznać postać tego "kontrowersyjnego" fizyka. Warto tymi tematami zainteresować się i podyskutować.
7. Wszelkie tzw. "cudowne uzdrowienia", których istnienie potwierdzają liczne naukowe przykłady są wpływem energii myśli (pola torsji) na materię. To forma silnej materializacji myśli. Myśli połączonej z wiarą, która zwiększa energię myśli. Dotąd mówili o tym prorocy, przywódcy religijni (m.in. Jezus). Ostatnio zaś fizycy zaczynają wyjaśniać skąd się te "cuda" biorą.

3. "pięknie napisane • autor: Nierozpoznany#87652015-01-14 07:18:26

dotyczy listu - "Ja do przyjaciela". o tego rodzaju uważności mało dobrych i pięknych tekstów. o Szypowie dawno i dużo. bez powyższej uważności (W. H. Zylbertal) lepiej ich nie czytać.serdeczności

4. Czy dżdżownica lub owad jaki jest w stanie zrozumieć, ocenić a tym bardziej świadomie • autor: Nierozpoznany#80162015-01-24 14:27:29

wpłynąć na człowieka. A przyjmując istnienie jakiejś formy Boga trzeba przyjąć że różnica rozwoju między człowiekiem a Bogiem jest znacznie większa niż między tą przykładową dżdżownicą a człowiekiem.
Inna kwestia. Widząc ogrom różnych wersji form i poziomów życia tu na ziemi tylko ktoś o wyjątkowo wąskich horyzontach może przyjmować że jesteśmy jedynymi istotami świadomymi. Nie wspominając o tym, że część ludzi sama doświadczyła kontaktów z UFO. A jest ona o wiele większa od tych którzy to ujawnili. Bo większość z różnych powodów tego nie ujawnia.
Równie wielką pychą i naiwnością, żeby nie nazwać tego dosadniej, jest przyjmowanie że my Ziemianie jesteśmy na najwyższym poziomie rozwoju. Wręcz przeciwnie. Jest to wręcz niemożliwe chociażby statystycznie. Nie wspominając o przypadkach UFO. (sam takiego doświadczyłem, razem z inną osobą.) Piszę o tym żeby przejść do kolejnej kwestii. 
A może ten Bóg w jakiejś formie jest jeszcze o wiele dalej. Może ten nasz Bóg ma starszych braci. Czy te istoty na znacznie wyższym poziomie, skoro tu bywają, mają swojego Boga?. Też bardziej rozwiniętego.  Może tych Bogów jest więcej. Też tych bardziej rozwiniętych.
Nie wiadomo kiedy wrzuciłem cały przywieziony węgiel do kotłowni. Jak szybko mija czas i zwykła, codzienna praca, kiedy człowieka nachodzą takie rozważania.

5. a jeśli... • autor: Nierozpoznany#87652015-01-24 14:43:44

nie ma żadnych różnic? różnych "poziomów"? tylko kotłownia? serdecznie pozdrawiam

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)