Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

21 kwietnia 2019

Mirosław Piróg

z cyklu: Inne Myśli, re (odcinków: 43)

O śmierci

Kategoria: Pytania i granice
Tematy/tagi: śmierć

« O trzech reakcjach na kryzys klimatyczny O pisaniu dziennika »

Człowiek to zapewne jedyne zwierzę, które ma rozciągającą się na całe jego życie zdolność antycypowania swojej śmierci. Jest to możliwe dzięki myśleniu, które polega na tworzeniu wewnętrznych obrazów tego, co jeszcze nie istnieje. To wspaniała zdolność, podstawa całej kultury, z której człowiek jest tak dumny, a która stanowi środowisko kształtujące jego psychikę. Jednak owa zdolność tworzenia i antycypacji przyszłości poza granice wyznaczone przez bezpośrednie doznanie ma swoją ogromną cenę. Jest nią lęk przed śmiercią. Przejmująco wyraziła go Simone de Beauvoir, jako „oszałamiające uczucie przerażenia, myśl o tym unicestwieniu wszystkiego, które będzie moim nieistnieniem nigdzie, na zawsze, od pewnego dnia.” Nie dziwi zatem, że na ten porażający lęk zostało wynalezione antidotum, wywodzące się – a jakżeby inaczej – ze sfery kulturowych wyobrażeń. To religijne obrazy mające na celu zwalczyć lęk przed śmiercią, takie jak na przykład zmartwychwstanie.

Cała kultura, wszystkie sposoby życia ludzkiego są w swej zasadniczej części protestem wytworzonym przeciwko naturalnej rzeczywistości, są zaprzeczeniem prawdy kondycji ludzkiej, próbą zapomnienia o tym, jak nieszczęsnym stworzeniem jest człowiek. A co kultura proponuje w zamian? Ano przebogate imaginarium konstruktów kulturowych, zestawy pocieszających obrazów, konglomeraty apotropaicznych zaklęć. Człowiek tworząc je wykrawa posłuszny dla siebie świat i zaczyna istnieć w jego wyobrażonej niezawodności. Wyzbywa się w ten sposób siebie, zadaje kłam swej naturze. Przecież jedynym, co bardziej przeraża niż sama śmierć, jest myśl o niej. Jak pisał Fernando Pessoa: „Uważam życie za gospodę, w której muszę czekać na dyliżans z otchłani.” Śmierć jest przereklamowana. Wystarczy mieć porządek w papierach i wspomnieć sobie we właściwym momencie słowa Fridy Kahlo: „Mam nadzieję, że wyjście jest radosne. Mam nadzieję, że nigdy tu nie wrócę.” Oto naprawdę radosne słowa, słowa człowieka, który wychodzi z tego świata bez żalu, zostawiając go za sobą, jak nie budzący najmniejszych pragnień ślad kilwatera na wodzie. Podobnie Wolter w liście do markizy du Deffand zauważył nader trzeźwo: „Kocha się życie, ale nicość też ma swe dobre strony.”

Mnogość użytych przez mnie cytatów jawnie wykazuje, że człowiek nie może w pojedynkę zmagać się ze śmiercią – albo też raczej, z myślą o niej – poza sferą kultury. Bez kultury jesteśmy tylko żałosnymi małpami, wyzutymi ze swoich instynktów, pozbawionymi wrodzonych sposobów reakcji na wszelkie naturalne zdarzenia, takie jak śmierć. To nasza ludzka ułomność, bo zwierzęta wydają się mieć z nią mniej problemów. Nic dziwnego zatem, że do oswojenia śmierci człowiek powołał do istnienia religię, absolutną monopolistkę w tej kwestii. Zakończę więc kolejnym cytatem, tym razem z Leszka Kołakowskiego: „Religia jest sposobem, w jaki człowiek akceptuje swoje życie jako nieuchronną porażkę.” Jak dobrze, że śmierć kładzie kres tej porażce, a religia dalej służy żywym, otaczając paliatywną opieką ich terminalnie chore dusze. A tym przebywającym poza sferą religii warto przypomnieć, że śmierć is nothing personal.

Inne Myśli, re: wstęp na końcu

Teksty oryginalnie zamieszczone w blogu Autora. W Tarace za uprzejmą zgodą.


« O trzech reakcjach na kryzys klimatyczny O pisaniu dziennika »

komentarze

1. Moje sny. • autor: Jarosław Koziński2019-04-22 05:52:43

A mnie Panie Mirosławie często śni się wojna i Holokaust. Pozdrawia uczeń Profesora Burlikowskiego.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)