Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

21 października 2019

Mirosław Piróg

z cyklu: Inne Myśli, re (odcinków: 68)

O trzecim wniosku Sokratesa


« Tokarczuk, Gandhi i przemoc O biblijnych podstawach kryzysu klimatycznego »

Sokrates, archetypowy filozof, a zarazem mistrz ironii. Nic nie pisał, jego jedyną działalnością było dialogowanie, w którym badał wiedzę rozmówców. Obnażał ich wiedzę intelektualną, opartą na zmyślnej żonglerce pojęć. Na zarzuty, że czym innym jest wiedza dotycząca na przykład sprawiedliwości, a czym innym samo postępowanie sprawiedliwe Sokrates odpowiadał, że nie chodzi mu o wiedzę, z której nie wypływa adekwatne do niej działanie. Jeżeli ktoś twierdzi, że wie, co to jest sprawiedliwość, a nie postępuje sprawiedliwie, znaczy to, że tak naprawdę nie wie, czym jest sprawiedliwość. Wedle jego podejścia tylko taka wiedza jest cnotą, czyli tym, co stanowi o charakterze i działaniu człowieka.

Pierwszym wnioskiem, który się tu nasuwa jest bardzo mocne obstawanie samego Sokratesa przy tezie, że cnoty można się nauczyć. Znaczy to, że w przeciwieństwie do swoich greckich poprzedników uznawał zasadność zabiegów dydaktycznych prowadzących do poprawy moralnej jednostki. Można nauczyć się być sprawiedliwym, uczciwym, dobrym i odważnym, i jest tak dlatego, że można przyswoić sobie wiedzę o tych zaletach etycznych i wcielić ją w życie. Znaczy to też, że cnota nie jest wrodzona i nie przynależy niejako z urodzenia tylko do określonych grup społecznych. Tezą tą Sokrates pokazywał swoje demokratyczne podejście do tej problematyki – mimo, że uważa się go powszechnie za osobnika o nastawieniu raczej arystokratycznym. Najprawdopodobniej, zważywszy na to że Sokrates na równi przeciwstawiał się zarówno demokracji, jak i tyranii wtedy, gdy jedna i druga władza była nielegalna, jego osobiste stanowisko było ponad tymi przeciwstawieniami politycznymi. Zwraca na to uwagę zwłaszcza Bertrand Russell w swoim omówieniu poglądów Sokratesa.

Drugi wniosek jaki się nasuwa, to ten, że cnota w rozumieniu Sokratesa jest jedna. Wszystkie poszczególne cnoty, jakie możemy wymienić są bowiem tylko jednym i tym samym – są wiedzą, która jedynie za swój przedmiot ma taką lub inną dziedzinę życia. A zatem można wywnioskować, że z powodu tej jedności istnieje dziedzina nauki, która może podjąć się moralnego kształcenia jednostki – jest to filozofia, taka jaką uprawiał Sokrates.

Trzeci wniosek jest niepokojący i zarazem najbardziej ważny, gdyż wydaje się prowadzić do zadziwiającego paradoksu. W dialogu Hippiasz mniejszy Sokrates dowodzi tezy zaskakującej, całkowicie sprzecznej z powszechnym poczuciem moralnym. Teza ta głosi, że lepszy jest ten, kto zły czyn popełnia świadomie, niż ten kto źle czyni nieświadomie, albo jeszcze drastyczniej to ujmując: dobry człowiek popełnia zło świadomie, a zły nieświadomie! Ta paradoksalna teza jest konsekwencją przyjęcia tożsamości wiedzy i dobra, która to tożsamość prowadzi do narzucającego się wniosku: być dobrym to zawsze wiedzieć, co się czyni, bez względu na wartość moralną czynu, albo jeszcze dokładniej – wartość moralna czynu jest określona przez poziom wiedzy, czyli świadomości jednostki. W znaczeniu praktycznym, czyli w życiu politycznym teza ta oznacza skrajny elitaryzm, który głosi że dobre jest to, co ja uznam za dobre, nawet jeżeli głos większości będzie twierdził inaczej. Albowiem to ja dysponuję wiedzą i ona jest moim absolutnym punktem odniesienia.

Inne Myśli, re: wstęp na końcu

Teksty oryginalnie zamieszczone w blogu Autora. W Tarace za uprzejmą zgodą.


« Tokarczuk, Gandhi i przemoc O biblijnych podstawach kryzysu klimatycznego »

komentarze

1. poli tyka • autor: Young & Fraud2019-10-21 22:37:11

Dawno temu lubiłem sobie fantazjować na temat tego, co się wyprawia, w najciekawszym -  pierwszym -  kręgu dantejskiego piekła (jeszcze wtedy nie czytałem "Kręgu pierwszego" Sołżenicyna, a może już czytałem, niewiele rozumiejąc. Dopiero za drugim razem - po latach - "dotarło" więcej).
Tak więc, jako młody student, wyobrażałem sobie słowno-myślowe starcia Sokratesa z Nietzsche’m (połączone dodatkowo z ferdydurkowskim "pojedynkiem na miny"; po pierwszych stu latach dyskusji na stojąco, panowie na pewno zasiedli w cieniu wielkiego dębu - jeden z amforą a drugi z kuflem). 
Nie zrozumiałem nic z powyższego tekstu (oprócz słów - ale może to zamaskowany koan?) i, dlatego, znowu fantazjuję na temat Sokratesa. Próbuję go wpasować w polski pejzaż polityczny. Nie podzielę się tym, co zobaczyłem. Z kogutka zrobi się rosół a cykutę niech mądrzejsi piją. :) 

2. Czas wrócić do Sokratesa • autor: Retro-Mars-w-Pannie2019-10-23 09:17:10

Dziękuję, Panie Mirosławie za przypomnienie Sokratesa.

"Na zarzuty, że czym innym jest wiedza dotycząca na przykład sprawiedliwości, a czym innym samo postępowanie sprawiedliwe Sokrates odpowiadał, że nie chodzi mu o wiedzę, z której nie wypływa adekwatne do niej działanie. Jeżeli ktoś twierdzi, że wie, co to jest sprawiedliwość, a nie postępuje sprawiedliwie, znaczy to, że tak naprawdę nie wie, czym jest sprawiedliwość"

Proste, dosadne i cały czas aktualne.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)