Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

14 lutego 2012

Piotr Jaczewski

O wzywaniu duchów - długie i groźne!
Życie to namierzanie i odkrywanie, inwokowanie i ewokowanie duchów


Umysły i ręce precz od tych zdań, słów i liter! Przez wzywanie i wywoływanie duchów w naszej kulturze grozi autodestrukcyjna schizofrenia lub narcystyczna psychoza!

Chętnych do dowiedzenia się więcej proszę o cierpliwość. Dlaczego się tak wdaję w analizę "złej rzeczywistości, złych wyborów, złych duchów"? W kontakcie z kreatywną siłą nieświadomości Symptom stanowi i odkrywa Rozwiązanie. W takim układzie symptomy są nieudolną próbą poradzenia sobie z problemami "złej rzeczywistości", złych ludzi i jeszcze gorszej, chwiejnej i niepewnej przyszłości i zatartej relacji pomiędzy JA i nie-JA (TY) oraz MY.

Owa cykliczność i usilność, a nawet uzależnienie wysiłków wszystkich ról w dramacie "rzeczywistość jest zła" gdzieś tam w swojej naturze kryje rozwiązanie. Jest próbą dotarcia do tego miejsca, gdzieś drugiej stronie, obok lub pod jakimś kątem do tego "złego świata, gdzie duchów trzeba unikać, wybierać je i kontrolować", kryje się "dobry świat, w którym duchy mogą pomagać, wzmacniać i urealniać dobro".

Z konieczności i rozległości tematyki ten tekst jest długi i ciągnie się niczym diabelsko pikantne flaczki z boskim nadzieniem. Do dzieła!


* W paradygmacie złej rzeczywistości wzywanie duchów jest oczywiście nonsensowne, patologiczne. Niewiele zresztą jest spraw nie-patologicznych i trzeba nieustannych wysiłków, aby uniknąć owej patologii.

Wizja złej rzeczywistości jest zbudowana na negatywnej podwójnej więzi. Może być źle czyli normalnie, lub gorzej, czyli piekielnie. W najlepszym przypadku to jest wybór pomiędzy złem świata codziennego, a mniejszym złem, czyli nieustannie wołanym Bogiem, okazją na zminimalizowanie zła codzienności i ocalenie Ja oraz świata MY przed rozpadem, przed wpadnięciem w otchłań złych Nie-Ja piekielnych i demonicznych duchów Diabłów.

W takich warunkach wzywanie duchów grozi schizofrenią (destrukcją JA i pogrążeniem w piekle przeżywania obecności diabła) lub psychozą (inflacją JA do poziomu boskiego), jedynym możliwym wyjściem pozwalającym na kontakt ze światem duchowym jest jakiś rodzaj (para)religijnego fanatyzmu.

W złym świecie Ja i nie-Ja mocno się przeplatają, rzeczywiste i nie-rzeczywiste, wewnętrzne i zewnętrzne, Ja i Ty, Ja i My mają zatarte granice, prosząc się o dodatkowy rozpad:

  • Ja jestem, ale nie jestem. My, nie-JA sankcjonuje i uprawnia moje istnienie.
  • Ja myślę, ale nie myślę. My, nie-JA sankcjonuje i uprawnia moje myślenie.
  • Ja odczuwam, ale nie odczuwam. My, nie-JA sankcjonuje i uprawnia moje odczuwanie, jego formy wyrazu.
  • Ja działam, ale nie działam. My, nie-Ja sankcjonuje i uprawnia moje działanie.

To podstawowe zmieszanie i konflikt, bierze się z błędu aktora-obserwatora: Obserwator ma inną percepcję niż Aktor-uczestnik. Jednocześnie w naszej psyche istnieje pęd do introjekcji, w rezultacie kończymy właśnie z taką dziwną mieszanką z relacji:

  • Ja odczuwam - Ty działasz: Moja złość powoduje, że ty masz być uległy.
  • Ty odczuwasz - Ja myślę: Twoje emocje powodują u mnie przypływ myśli.
  • Ja jestem - Ty myślisz: Moje bycie powoduje twoje myślenie.

Ja i Nie-JA (TY) mamy uwewnętrznione razem z tym podstawowym podziałem aktora i obserwatora, oraz połączeniem pomiędzy niezależnymi zjawiskami. To nazywam pomieszaniem Ja i Nie-Ja.

  • Ja jestem tożsamością, postrzegam siebie jako kogoś, ALE to My określa moją tożsamość, przez to Ja to Nie-Ja, mój wizerunek.
  • Ja myślę, ALE to My sankcjonuje poprawność mojego myślenia, wszyscy myśliMY. Ja myślę, ALE to odbiór i sposób wyrażania (przez) nie-Ja decyduje o racjonalności i poprawności myślenia.
  • Ja tworzę emocje, ALE nie tworzę, to moje zachowanie w MY definiuje moje emocje. Ja odczuwam, emocjonuję się, ALE o poprawności i adekwatności mojego odczuwania decydujeMY na podstawie formy ich wyrazu.
  • Ja działam, ale nie działam. To produktywność mojego działania dla MY, jego dostosowanie do MY decyduje o tym, co mogę, a czego nie mogę zrobić.

Nie trzeba dużego wysiłku myślowego, żeby stwierdzić, że z czegoś takiego wynika niezwykła łatwość ześlizgnięcia się w otchłań i piekielne czeluście SCHIZOFRENICZNEGO ROZPADU JA:

  • Ja to zrobiłem, ale to nie-JA: Opętał mnie demon i trzasnąłem babę. To Alkohol sprawił, że wsiadłem do samochodu. Ja tylko byłem żołnierzem wykonującym rozkazy, to duch autorytetu sprawił...
    Jeśli rzeczywistość jest zła, to duchy zagrażają tożsamości.
  • Ja to pomyślałem, ale to nie JA. Ta myśl nie jest moja: Przyszło do mnie: Zabij! Oni wiedzą, co robisz. Spiskują przeciwko tobie. Niszcz! Masz to zrobić. Walić zasady! Musisz ze sobą skończyć! Musisz ubrać się w tę kieckę...
    Jeśli rzeczywistość jest zła, to duchy podsuwają złe myśli.
  • Ja to odczułem, ale to nie Ja. Ten ból cierpienie nie są moje, bo mnie dezintegrują. Demony rysują moje ciało, rozrywają je lub napełniają mnie chorym pożądaniem, piekielnym pragnieniem.
    Jeśli rzeczywistość jest zła, to duchy generują złe odczucia.
  • Ja to zrobiłem, ale to Nie Ja. To był mój wyobrażony przyjaciel. . kogo jeszcze można obwinić? a jaki kapłan ocali naszą rzeczywistość przed rozpadem? Który bóg jest wystarczająco silny by tego dokonać i ukarać winnych?
    Jeśli rzeczywistość jest zła, to duchy generują złe zachowania.

Przekładając ten schizofreniczny rozpad JA na komunikaty grupowe:

  • To Nie-JA, Mnie nie ma, Super-Tato, wszechmoc to wasze drugie imię, ale nie dostrzegam tego w waszej narracji, jestem bezradny i ból mnie obezwładnia w zetknięciu siłą waszego pełnego przemocy i gniewu społeczeństwa.
  • To Nie-JA, Mnie nie ma, Super-Mamo, miłość i radość to wasze drugie imię, ale nie dostrzegam tego w waszej narracji, jestem pusty i sparaliżowany w zetknięciu z zasadami waszej pełnej lęku miłości i radości.
  • To Nie-Ja, mnie jeszcze nie ma, jestem Super-dzieckiem zanim stało się dzieckiem, zmarłym jeszcze nie narodzonym, unoszącym się ponad bagnem tej ziemi.

Kapłańska misja w tych warunkach, to nieustanny bój o ocalenie dusz owieczek - schizofrenicznych dzieci ze świata zmarłych przed autodestrukcją w sidłach złego rodzica: paraliżującym gniewem SUPERTATY i dezintegrującym lękiem kontrolującej miłości SUPERMAMY. W warunkach, w których duchy, czyli nie-Ja stanowi zagrożenie dla Ja, nieustannie należy wybierać, selekcjonować, kontrolować owe Nie-Ja. Kapłani zyskują boską moc i władzę nad spójnością rzeczywistości:

  • Tożsamość jest boską łaską i odebranie jej grozi rozpadem,
  • Myślenie jest boską łaską i odebranie jej grozi autodestrukcyjnymi myślami,
  • Odczuwanie jest boską łaską i odebranie jej prowadzi do ciągłego cierpienia.

Osiągnięcie czegokolwiek jest możliwe w zależności od boskiego widzimisię.

Paradoks tej sytuacji polega na tym, że owo JA zmieszane jest już z nie-Ja, znajduje się od samego startu w kruchej równowadze, w nie-rzeczywistości, rozdarciu pomiędzy siłami "boskimi" (mało jest złych duchów powstrzymujących świat przed rozpadem), a "demonicznymi" (pełnymi wielkiego zła sięgającego, by zmieść okruchy dobra).


Nic dziwnego, że w takim układzie w obydwu podejściach (egzorcystycznym i spirytystycznym) do świata duchowego rozwijają się dziwne praktyki! Ja i Nie-Ja należy kontrolować, poddać dyscyplinie, regułom, surowemu rozeznaniu. Forma owych kontaktów staje się rozbudowana i przerośnięta nad treścią. Cokolwiek mniej niż to grozi powszechną autodestrukcją! Wszelkie nieuprawnione próby dotarcia do innego świata należy wykasować.

* W podejściu egzorcystycznym, to siłą sprzeciwu względem złych duchów zyskuje się minimalizację zła i dostęp do dobra. Nie-Ja należy wypędzić, a Ja wyprać w sile wybranego Nie-Ja umożliwiającego tego dokonanie. Dobro służy do kontrolowania złego i przez nie zyskuje sens, bez niego nie ma racji bytu.

Przez to kapłani muszą nieustannie przestrzegać owieczki, przed gnozą i magią. A Gnostyków i Magów zwyczajnie ciągnie do określenia natury owego zła i do demonologii, czyli do poznania natury tej złej rzeczywistości. Skoro kapłańską rolą jest wzywanie wybranych dobrych duchów, by wzmocnić owo JA przez wypędzenie Nie-Ja duchów to siłą opozycji do tego nurtu jest wzywanie złego, by umocnić dobro czy zyskać kontrolę nad nie-JA. Żaden kapłan nie może tego tolerować... To podejście należy zniszczyć, spalić, zakopać, utopić i rozwiać na wietrze.

Jakby było mało tego "ocierania się o zło i uśmiechania się do niego", gnoza i magia parają się naśladowaniem kapłanów: wzywaniem tego dobra do kontroli nad złem. Naśladownictwo jest najwyższą formą uznania. Dla kapłanów to jest potwarz absolutna: oto Bóg jest wzywany do szorowania brudnej podłogi...

Wróćmy do podstaw: podstawowymi narzędziami w kontakcie z duchami w jest INWOKACJA i EWOKACJA. Wzywanie duchów do wnętrza lub wołanie by przejawiły się przed nami.

  • Inwokowanie Nie-JA, by pojawiło się we wnętrzu, zmieszało się z JA i je wzmocniło, lub nadało cechy nie-Ja.
  • Ewokowanie Nie-Ja z oddali, by JA oparło się i stawiło czoła, zapanowało nad Nie-Ja.

Dla przykładu: Dokonać inwokacji HGA (Holy Guardian Angel, Święty Anioł Stróż) i dzięki niemu ewokować demony, stopniowo zmuszając je do uległości. Lub wg goecji – kolejno ewokować demony, po to by wzmocnić wolę i poddać je boskiej mocy oczyszczonego i prawdziwego JA.

Kontrola, Kontrola i jeszcze raz kontrola! Klucz do zrozumienia podejścia egzorcystycznego: napędem jest pragnienie mocy, wszechmoc, wola musząca nagiąć do siebie resztę świata.

* W podejściu channelingowym to JA należy wypędzić, aby wzmocnić nie-Ja, czyli duchy i ich wiedzę oraz władzę nad rzeczywistością, uzyskać jej stabilność! Pozbyć się JA, aby nie-JA i jego wiedza mogła zapanować nad tym złym i upodlonym światem, wprowadzając pozory większego ładu. Można to zrobić bezpośrednio, dzięki ćwiczeniu uległości i otwartości JA na Nie-Ja parać się channelingiem czy mediumizmem, można za pośrednictwem Nie-JA, czyli wybranego i czczonego medium. Czasami medium jest usankcjonowane i zyskuje rangę proroka.

Kolejny powód dla którego kapłani nie lubią gnostyckich i magicznych sposobów: channelingu, mediumizmu (poddawania się nie-JA) i medytacji (rozumianej jako powolny proces wyzbywania się JA, więc z definicji wzmacniania Nie-JA): gdyż Święte Teksty sankcjonujące przekaz wybranego ducha są zagrożone! W figurach proroków zbyt łatwo odkryć rys schizofrenicznego rozpadu lub psychotycznej narcystycznej inflacji, a owo STUDIOWANIE mediumistycznych wypowiedzi i tekstów lub aktywne CHANELINGOWANIE wydaje się być ulubionym zajęciem magów i gnostyków. Nic dziwnego: Owa aktywność chroni świat przed rozpadem! Święte księgi i prorocy, channelerzy i przekazy podtrzymują jedynie słuszną rzeczywistość i chronią ją przed otchłanią, diabelskim łonem!

W tym podejściu channelingowym łatwo też jest odkryć te same dwa sposoby, Inwokację i Ewokację: inwokowane Nie-JA staje się na tyle silne, aby mówić i to najlepiej donośnie i patetycznie. Tekst i święte słowa stanowią bezpośrednią EWOKACJĘ ducha, przejawienie się jego przed nami, słowo zyskuje moc zbawienia Ja, My i świata.

Poddanie, poddanie oraz uległość, zapomnienie o sobie i uległość! Klucz do podejścia channelingowego: miłość i oddanie, radość ze spotkania i miłość musząca rozpuścić w sobie wszystko, co nie jest nią.

W obu możemy odkryć tą regresję do stanu dziecięcego: Ja jest dzieckiem Nie-JA. Im bardziej JA jest dzieckiem doskonałym, ściśle kontrolującym się i otoczenie podług wskazań rodzica i ściśle uległym na te wskazania, tym większy sukces. Tu warto powiedzieć:

  • Totalna kontrola i dominacja, przemoc Super Wyolbrzymionego i Wyidealizowanego Ojcowskiego JA, karzącego boga wojny i surowych zasad w ciągłym gniewie przy ich złamaniu, wywołuje syndrom sztokholmski: totalne masochistyczne oddanie i miłość równą macierzyńskiej.
  • Totalna uległość, zapomnienie o sobie wywoływane MACIERZYŃSKĄ super i hiper nad-opiekuńczością w strachu o przyszłość małego JA, jest równoznaczne z totalną kontrolą i rygorystycznością równą Super Ojcowskiej, nie chcemy przecież zranić czymkolwiek mamusi?

* Sukces, powodzenie w obu działaniach "podejściu channelingowym" i "podejściu egzorcystycznym" to drugi biegun zaburzenia kruchej nierównowagi Ja i Nie-Ja: Psychotyczna, Narcystyczna Inflacja JA. Wejście w tą wyidealizowaną postać: połączenia wpływu SuperTaty i SuperMamy.

  • Ja jestem, ALE Ty nie jesteś. My jesteśmy, ale was nie ma, musicie wyzbyć się swojego ja, oddać mi je, one są fałszywe, materialistyczne, nieoświecone, brudne złem rzeczywistości, poza które ja się wyrwałem.
  • JA myślę, ALE Ty nie myślisz. My myślimy, ale wy nie myślicie, wasze myślenie jest wpływem demonów i innych złowieszczych sił. Myśli jest wiele i wiele jest zła poza naszą oświeconą grupą. Jeśli nie wspierasz mojego JA, jesteś demoniczną siłą.
  • Ja czuję, ALE ty nie czujesz. My odczuwamy prawdziwe połączenie, jedność, łaskę boga, ale WY jesteście tylko zbiorem jednostek skazanych na potępienie.
  • Ja robię, ALE ty nie robisz. My działamy zgodnie z drogą, bogiem, tao, świętym pismem, ale WY jesteście na drodze ku potępieniu, ku wpadnięciu w sidła patologii i demonicznych sił.

Podchodząc do tego w polu grupowym, to rodzaj komunikatów:

  • Ja jestem SuperTatą, mogę wszystko, wszechmoc to moje drugie imię, jesteście bezradni w zetknięciu z mym oświeconym yntelektem i jedynie słusznym przekazem.
  • Ja jestem SuperMamą, kocham wszystko, miłość i radość to moje drugie imię, wasze myślenie to pestka w porównaniu z tym, co czuję i zniknie w otchłaniach mojej pochłaniającej i pożerającej wszystko miłości.
  • Ja jestem SuperDzieckiem, złotym dzieckiem wyróżniającym się w tym świecie swoją mądrością i urodą, winniście oddawać mi cześć, bo nie jestem z tego świata.

Widać od razu, że promowana przez kapłanów religijność stanowi społeczne usankcjonowanie jednej formy inflacji i narcyzmu, i odbywa się dzięki złudzeniu kontroli JA nad Nie-Ja i Nie-Ja nad JA. Kontroli i Uległości w relacjach! Kapłańskie narcystyczne JA wywołuje schizofreniczny rozpad JA i rozmycie JA w społecznym MY. Społeczne rozmycie odpowiedzialności, rozmycie więzów i relacji pomiędzy różnymi JA wywołuje potrzebę narcystycznych autorytetów i innych kapłanów, którzy scalą i odnowią MY i dzięki temu słuszną rzeczywistość społeczną mniejszego zła.

Hierarchiczność w tym układzie jest naturalna: "mniejsze JA kontrolowane jest przez większe JA", "mniejsze nie-JA ulega większemu Nie-JA" i kółko władzy i miłości się toczy: ja ulega NIE-JA, JA kontroluje nie-ja, nie-JA kontroluje Ja, NIE-Ja kontroluje JA... itd. W sytuacji zagrożenia tych wszystkich struktur JA, hierarchia chroni je wszystkie przed rozpadem. Najwyższe Nie-JA, bóg sankcjonuje i uprawnia istnienie bytu, jest jego stwórcą! Mało tego, że stwórcą, żywicielem i źródłem opieki.

Otchłań zła jest koniecznością, odzwierciedleniem tej hierarchii i źródła jej zła, tj. zło też z konieczności jest hierarchiczne. I jest go wiele, czyha wszędzie. O ile JEDNOŚĆ sankcjonuje i dopuszcza tylko WIELOŚĆ prawdziwych form jej wyrazu, samą siebie - to WIELOŚĆ jest ZŁA nieustannie zagraża i dezintegruje JEDNOŚĆ, ściąga ją w otchłań.

  • Utrata racji jest synonimem utraty-JA.
  • Utrata świętego gniewu jest synonimem utraty boga-ojca!
  • Utrata poczucia łaski i szczęścia jest synonimem utraty boga-matki!

W złym i chorym świecie grzechu, to rzeczywistość grozi schizofrenią lub narcystyczną psychozą. Możesz być królem jednością lub sługą czyli zdezintegrowanym nikim, nigdy kimś pośrednim i niedookreślonym.

  • Schizofreniczne niedookreślenie i brak granic jest oznaką władzy królewskiej i dominacji jej narcystycznej osobowości; schizofreniczne niedookreślenie i brak granic jest znamieniem sługi idealnego, nie mogącego oprzeć się woli Pana.
  • Narcystyczna inflacja i zamiłowanie do własnego zdania jest oznaką władzy królewskiej i jej boskiego podłoża; narcystyczna inflacja i zamiłowanie do własnego zdania jest osobowością sługi po swojemu zadowalającego Pana, według jego zaleceń poddanych totalnej introjekcji!

Pies merda ogonem, ogon kieruje psem.

* Chcemy przywoływać i wywoływać duchy? Trzeba liczyć się z tą rzeczywistością ochrzczoną jako zła i wredna i z paradoksami z niej wynikłymi! Podstawowy kierunek scalający społeczeństwo jest właśnie taki "zło, gorsze zło, totalne absolutne zło". Trzeba się liczyć z tym, że odmienny kierunek "dobro, większe dobro, największe dobro" w takim świecie będzie zawsze obdarzony z zewnątrz przynajmniej namiastką patologii owego SCHIZOFRENICZNEGO ROZPADU lub NARCYSTYCZNEJ PSYCHOTYCZNEJ INFLACJI. Tyczy się to nie tylko wywoływania duchów sensu stricte - ale każdego indywidualnego spojrzenia dobrze określającego JA i relacje pomiędzy JA i nie-JA (TY i MY). Trzeba się do tego przyznać, że w społeczeństwie:

* TABU jest granicą oddzielającą JA od Nie JA, wyznaczającą początek PATOLOGII lub SZALEŃSTWA, odsuwającą społeczeństwo MY od otchłani i piekła bólu indywidualnego JA.

Oczywiście w "złej rzeczywistości plamiącej swoją naturą wyidealizowane ja" istnieją bardzo silne TABU. TABU jest nawet wspominanie, że to TABU!

  • ISTNIENIE JEST TABU, nie masz prawa do samookreślenia - to jest przywilej społeczności i wybranej grupy autorytetów.
  • MYŚLENIE JEST TABU, nie masz prawa do samomyślenia - to jest przywilej racji społecznej i wybranej grupy ekspertów,
  • ODCZUWANIE JEST TABU, nie masz prawa do wyrażania emocji - to jest przywilej wyższych rangą, ty masz znosić ich emocje.
  • SKUTECZNOŚĆ JEST TABU, nie masz prawa do osobistej efektywności - to jest przywilej bogatych ludzi władzy, u których jest to tolerowanym ekscentryzmem.

A w uproszczeniu opisując to pole grupowe:

  • Bycie OJCEM JEST TABU: nie można jednoznacznie zdefiniować zasad życia w społeczeństwie i prawa owego JA. A zatem ta ostateczna figura SUPER OJCA jest raczej synonimem mglistej i nieokreślonej grupy sprawującej władzę i kontrolującej co JEST rzeczywiste i dopuszczalne społecznie. Niezdolność do określenia pewnej i jednolitej natury owego JA jest przyczyną owego tabu.
  • Bycie MATKĄ JEST TABU: nie można jednoznacznie i definitywnie zdefiniować NIE- RZECZYWISTEGO i relacji do Nie-Ja. Wywołać miłości do niego, czy cieszenia się tym, co nie jest zgodne z tym, co się utożsamiamy. Nie-JA to jest domena zagrażającego i jeszcze gorszego zła, tak samo KOBIETY ze swoją emocjonalnością i nastawieniem na więzi: JA i NIE-JA w złej rzeczywistości muszą pozostawać daleko od siebie! Obserwator musi się trzymać z dala od obserwowanych zjawisk.
  • Bycie DZIECKIEM JEST TABU, i seks (czyli) połączenie MATKI I OJCA, JA i NIE-JA jest tabu, spontaniczność jest tabu, a zmiana tym bardziej.
  • RODZINA JEST TABU: w to co się dzieje intymnie i wewnątrz czterech ścian nie powinniśmy wnikać. TO jest intymne, to jest kwestią rodziny. To jest naszym wielkim TABU, że to szaleństwo zżera nas z pokolenia na pokolenie.
  • PRZYWÓDZTWO JEST TABU! Lider jest jednocześnie którąś z diabelskich-szalonych postaci! Jeśli nie jawnie, to się skrywa.

W złej rzeczywistości, złych ludzi i jeszcze gorszego totalnej WIELOŚCI ZŁA, podtrzymującej minimalną, kruchą JEDNOŚĆ DOBRA i grupy zawsze tak będzie! To jest ponura prawda, ale jeśli chcesz zmienić paradygmat na "Rzeczywistość jest dobra, Ludzie są dobrzy, WIELOŚĆ jest dobra i powstrzymuje JA przed samozadowoleniem, a nie-JA przed rozpadem" nie uda ci się. Dzięki sile tradycji TABU wpadniesz w kolejną pułapkę, oto:

* INWOKACJA I EWOKACJA DUCHÓW JEST TABU. Delikatna mieszanka JA i NIE-JA, rzeczywistego i nie-rzeczywistego wymaga ciągłej opieki. Ludzie naturalnie wykorzystujący tą siłę to zagrożenie dla stabilności grupy.


Inwokacja to zmienianie owego delikatnego i kruchego JA, grozi jego utratą. Ewokacja to zmienianie owego złego i gorszego Nie-Ja, grozi zsunięciem się w otchłanie piekielne - jeśli nie JA, to całej społecznej rzeczywistości MY.

Tu potrzeba strażników chroniących wątłej granicy rzeczywistości:

  • STRAŻNIKIEM TABU JEST SUPER-TATA - totalnie wyidealizowane zło SUPER-OJCA, gniewu za łamanie zasad i prowokującego łamanie wszelkich zasad w ucieczce przed SUPER-MAMĄ, zagrażającą pochłonięciem i dezintegracją w przypływie jej radości i miłości.
  • STAŻNICZKĄ TABU JEST SUPER-MAMA - totalnie wyidealizowane zło SUPER-MAMY, lęku prowokującego trzymanie się zasad i prowokującego ich łamanie w ucieczce przed karzącą naturą SUPER-TATY, ostatecznej przyczyny istnienia i mniejszego zła płynącego z rozmycia się w grupowym MY.
  • NATURĄ TABU JEST BYCIE SUPER-DZIECKIEM - totalnie zaangażowanie w reguły gry społecznej, niepodważanie ich, a próby wygrywania z jej udziałem z góry skazane są na porażkę.

A co gorsza: Jeśli łamiesz to tabu, to wpadasz w moc krzywego zwierciadła jego projekcji, pogrążasz się w szaleństwie lub okrzykną ciebie szaleńcem:

  • SZALEŃSTWO JEST społecznym TABU oddzielającym Nie-JA od JA. Ja zawsze widzi w przejściu do nie-ja autodestrukcję, rozpad i szaleństwo!
  • KAPŁAŃSTWO JEST społecznym TABU oddzielającym JA od Nie-Ja. Sankcjonowanym podwójnie! Raz, mocą BOGA, bożego ducha mniejszego zła oddzielającego świat od autodestrukcji, wybierającego swego kapłana. Dwa, siłą oddania MY i poświęcenia Ja na rzecz MY.

Oraz:

  • GNOZA jest biernym łamaniem TABU, szaleństwem nieautoryzowanego dostępu do wiedzy i poddawania się woli złego ducha, czyli mniejszego zła.
  • MAGIA jest aktywnym łamaniem TABU, szaleństwem nieautoryzowanego stawiania czoła złu i ryzykiem przegrania udowadniającego wyższość złego ducha, czyli mniejszego zła.

Ani MAG, ani GNOSTYK nie mogą wygrać w tym układzie! Nie mogą dostać ani kapłańskiej autoryzacji, ani poparcia społecznego, gdyż symbolizują społeczne zło i szaleństwo! Religię zawsze tworzą uczniowie! Kapłani - boskie dzieci.

Z drugiej perspektywy wygląda to dokładnie odwrotnie:

  • Dla określonego JA szaleństwo NIE-JA - SUPER TATY to upośledzanie rzeczywistości, wykluczanie paradoksu na rzecz kontroli i jedynie słusznej racji, pogrążanie się w totalnym świętym gniewie inkwizycji!
  • Dla określonego JA szaleństwo NIE-JA - SUPER MAMY to pomieszanie rzeczywistości i nie-rzeczywistości, Ja i My, JA i Ty, uwewnętrznienie lub projekcja tego pomieszania pod wpływem nie-Ja, grupy MY.
  • Dla określonego JA szaleństwo NIE-JA - SUPER DZIECKA to wyzbycie się JA, pogrążenie się w NIE-JA SUPERMAMY i SUPERTATY powodujące totalną utratę dziecięcej siły i energii duchowej, sprowadzenie pełnego JA-CZŁOWIEKA do roli nie-JA wcielonego cierpiącego, grzesznego ducha czy ożywionego martwego zombie!

* TABU I SZALEŃSTWO to dwa bieguny będące punktem okręgu "złego wszechświata" i zasad na nim opartych, ustalające bieg "złej, gorszej i najgorszej rzeczywistości". Nie możemy przed nim uciec chcąc wywoływać duchy, czyli chcąc myśleć samodzielnie, określić swoje JA pośród innych Nie-JA i w ogólności MY.

PATOLOGIZACJA I SZALEŃSTWO równocześnie ustalają naturę zła w tej rzeczywistości. Nie jest to tylko ból istnienia. Naturą tej złej rzeczywistości jest zatarcie granic! Ja i Nie-JA, JA i Grupy, Rzeczywistości i Nie-Rzeczywistości. Zła rzeczywistość jest wytworem i częścią diabła, naturą jej jest samsara, wieczne koło nieszczęść. To nam daje trzy boskie-diabelskie postacie:

  • Figura Złego Boga-Diabła SuperTaty: FORMY i PRAWA, KONTROLI określenia JA i oddzielenia od niego NIE-JA. JA jednostkowego dominującego MY grupowe.
  • Figura Złego Boga-Diabła SuperMatki: DYNAMIKI ZACIERANIA GRANIC, POSŁUSZEŃSTWA JA i zacierania granic pomiędzy JA i MY. My dominującego Ja jednostkowe.
  • Figura Złego Boga-Diabła SuperDziecka: WIECZNEGO KONFLIKTU I WALKI, nieposłuszeństwa Nie-JA i odrzucania tożsamości JA. JA w wiecznym konflikcie z rodzicielskim SuperMamą i SuperTatą MY.

Te trzy boskie-diabelskie postacie sankcjonują swoim istnieniem mniejsze zło- Boga. Boskie figury stanowią wymiar złamania tabu i szaleństwa, znormalizowany i zdepatologizowany, uznany przez społeczne MY.

  • Bóg Ojciec czuwa nad ładem i porządkiem rzeczywistości JA i MY, powstrzymuje ją przed wpadnięciem w nierządne i plugawe łono Złego Boga-Diabła SuperMatki.
  • Bóg Matka czuwa nad wzajemnym oddaniem się i zatarciem granic pomiędzy Ja i Nie-JA, rzeczywistością i fantazją chroniąc przed przemocą Złego Boga-Diabła SuperOjca.
  • Boskie Dziecko czuwa nad całą rodziną, spaja je swoimi wysiłkami i niedojrzałością, usiłując wytworzyć coś, co przypomina radość istnienia i sublimując chaos połączenia Złego Boga-Diabła SuperMatki w coś przypominającego życie, seksualne pożądanie MATKI i przemoc OJCA, zmienia w ład Ojcowskiego Prawa i cywilizowaną kulturę matki.

Te figury połączone są ze stanami, różni je tylko społeczne usankcjonowanie ich oddziaływania, aprobata dla ich obecności:

  • Ojciec jest narcystyczną inflacją JA narzucającego zasady i ład światu.
  • Matka jest schizofrenicznym rozpadem JA prowadzącym do nadmiernej uległości i zatracenia swojego JA w świecie.
  • Dziecko jest brakiem energii płynącym z łamania TABU i szaleństwem robienia tego, chroniczną depresją i bólem istnienia płynącym z łamania zasad, których nie sposób przestrzegać.

* W tych warunkach złej rzeczywistości można zauważyć, że inwokowanie i ewokowanie duchów dotknięte jest demoniczną skazą owej rzeczywistości.

Inwokacja, czyli wzmacnianie JA za pomocą wezwania usankcjonowanych nie-JA duchów mniejszego zła, to wzmacnianie pozostałej rzeczywistości Nie-Ja, bałwochwalcze uświęcanie jej jako złej. Inwokacja Boskich Figur do JA w złej rzeczywistości to wyzwalania społecznego zła! Gdy JA jest ubóstwiane, MY pogrąża się w piekle, chaosie i mrocznym łonie demonicznej trójcy.

Ewokacja, czyli wywoływanie NIE-JA do objawienia się i przez to wzmacnianie JA w złej rzeczywistości to czysta demonologia. Nawet jeśli ewokujesz postać boską, to jednocześnie inwokujesz do siebie zło, wchodzisz w jego buty:

  • Boga-Diabła Super-Ojca chcącego narzucić swoją kontrolę wszystkim NIE-Ja
  • Boga-Diabła Super-Mamę, chcącego zatrzeć wszelkie granice
  • Boga-Diabła Super-Dziecko wysysające życie przez swoją walkę z nim.

Przy okazji można powiedzieć, że INWOKACJA jest bardziej Gnostycka, a EWOKACJA bardziej Magiczna. Sukces w tychże jest jednoznacznie sklejeniem Boskiej i Diabelskiej Trójcy w jedną całość. Rzeczywistość jest zła, więc potrzebuje mniejszego zła BOGA, obecność BOGA sankcjonuje i uprawomocnia istnienie Diabła. To ta sama figura. Łatwo przewidzieć, że sukces w tych operacjach ma trzy możliwe zakończenia:

  1. Psychopatyczna rola Narcystycznego Boga-Ojca z posmaczkiem diabelskim, zakładanie sekty i gromadzenie zwolenników, którzy odrzucą swoje JA na rzecz grupowego MY.
  2. Rozpłynięcie się w roli Schizofrenicznego Boga-Matki uświęconego warzywa, kochającego wszystkich i obdarzającego wszechświat łaską swojego istnienia.
  3. Regresja wiekowa do roli Boskiego Dziecka i zanurzenie się w wiecznym buncie i łamaniu tabu, dopóki zło-diabeł-Ja nie opęta owego dziecka bezpośrednio dominując i krystalizując JA, a bóg-społeczeństwo-MY nie dokona zemsty za bałwochwalstwo wyrywania się jego porządkowi.

Dla tych o zbyt silnych JA i zamiłowaniu do norm MY pozostają opcje dodatkowe: introjekcja tego konfliktu, chroniczna choroba lub inna kasacja nadmiernie rozbuchanego JA - biologiczna śmierć.

Nic dziwnego, że w obliczu takiej przyszłości i rzeczywistości część Magów oraz Gnostyków zupełnie POGIĘŁO i przegięło w stronę Boga-Diabła SuperDziecka (wszystko jest dozwolenie!) i w ramach uzyskiwania gnozy lub kontroli nad światem - Inwokacji i Ewokacji - często zajmują się wyłącznie Diabłami.

W tym szaleństwie jest odrobina logiki, aczkolwiek siła tego na starcie stracona jest przez bazowanie na chorych założeniach. Nie da się w sprzeciwie "Skoro wy tak macie złe i gorsze, to ja będę miał dobre i lepsze" przedostać do zupełnie innego paradygmatu "rzeczywistości dobrej i lepszej". Dlaczego się nie da? Ustanawiając JA jako lepsze, a Nie-Ja jako gorsze... porusza się człowiek w tym samym paradygmacie. Czy wspinasz się po drabinie w górę, czy schodzisz w dół, to pozostaje dalej ta sama drabina!

* Podsuwam ideę, że "rzeczywistość jest dobra", ze swoim podwójnym wiązaniem: "jest dobrze lub może być lepiej, albo jeszcze lepiej" - to jest inny wymiar! Prostopadły do wymiaru tworzonego przez wymiar założenia "rzeczywistość jest zła, istnieje zło i mniejsze zło". Podstawą w obchodzeniu się z negatywnymi podwójnymi więziami jest zdysocjowanie się od nich: odejście jak najdalej od decyzji i sposobu postrzegania na nich opartych. W tym przypadku, od wszystkich kierunków w tym układzie: w inny wymiar. Aby ten kierunek był jednak osiągalny potrzeba skrzywienia myślenia i postrzegania w zupełnie innym kierunku niż ten społeczny i antyspołeczny, JA i Nie-JA.

Kierunek prostopadły do tego kręgu, napięcia rozdzielenia i stapiania się pomiędzy Rzeczywistością i Nie-Rzeczywistością, Ja i Nie-JA, Kontrolą i Uległością, Psychozą Ojca i Schizofrenią Matki, Rodzicielskim Prawem ojca i Kulturą Miłości matki, Buntem albo Posłuszeństwem dziecka. Kierunek inny niż ten: Boska Trójca i Diabelska Trójca, Ojciec-Matka-Dziecko, tworzące infantylne napięcie pomiędzy nimi, tworzące dziecięcy pozorny napęd ożywiania na siłę martwej, złej, nie-duchowej rzeczywistości.

Gwoli uściślenia! Przyszło mi, że wytyczając kierunek prostopadły od płaszczyzny, tworzę tym samym wrażenie dwóch kierunków. Oraz jakobym znał i istniał jeden określony kierunek POZA to założenie "rzeczywistość jest zła". Stąd metafora okręgu czy kuli. Traktuję ucha "rzeczywistość jest zła" jako krąg, czy kulę skojarzeń, decyzji, spostrzeżeń i asocjacji, tożsamości opartych na tym założeniu: istnieje nieskończenie wiele kierunków prowadzących POZA i prostopadłych do jej granic. Z tej metafory okręgu i kuli wynika jednak, że część tej drogi jest wspólna: rozpoznanie pustości tego założenia, założenie "rzeczywistość jest zła" nic o naturze tej rzeczywistości nie mówi, jest puste znaczeniowo, za to naładowane emocjonalnie! Stąd wyszło mi tyle pisania o niczym... Mea culpa! Nie ja tę rzeczywistość wymyśliłem...


* Podstawową naturą kolejnego wymiaru jest JEDNOCZESNOŚĆ obserwowanych z jego perspektywy zjawisk. Tam gdzie wcześniej było albo-albo - albo coś wygląda tak, albo nie tak - tutaj możemy powiedzieć: jest tak i jest tak JEDNOCZEŚNIE. To od razu przenosi nas ze sfery ŚWIADOMOŚCI w wymiar KONTAKTU z nieświadomością. Dla sankcjonowanej społecznie świadomości istnieje TAK lub NIE, COŚ JEST, CZEGOŚ NIE MA. Racjonalnie, nie może coś być i nie być jednocześnie w tym samym czasie i chwili. - To nieświadomość z kolei jest zdolna do kreatywnego utrzymywania przeciwstawnych idei w tym samym momencie!

Z tej jednoczesności właśnie mogliśmy zaobserwować:

  • Ojciec, Matka i Dziecko - to fragmenty tej samej figury.
  • Ja, Nie-Ja i My (relacja pomiędzy Ja i Nie-Ja) - to fragmenty tej samej figury.
  • Kapłan-Gnostyk-Mag - to fragmenty tej samej figury.
  • Bóg, Diabeł i Strażnik Tabu-Szaleństwa Granicy Życia i Śmierci - to fragmenty tej samej figury.

Wracając do tej perspektywy JEDNOCZESNOŚCI zjawisk. Ona gwarantuje zupełnie odmienną postawę i percepcję JA i Nie-Ja wybiegającą poza dotychczasowe bieguny. Jest Rzeczywistość i Nie-Rzeczywistość Jednocześnie. Ta rzeczywistość jest nie-rzeczywista, nie jest tylko tym czym zdaje się być. Nie-rzeczywistość jest rzeczywista, bardziej namacalna, foremna i konkretna niż się zdaje.

Ładnie powiedziane, ale co wychodzi poza układ Aktor i Obserwator oraz relację pomiędzy nimi ? Innym wymiarem jest tu dostrzeganie JAKOŚCI relacji, cech doświadczenia oraz całkowicie nowy układ odniesienia w którym "Obserwator" i "Obserwowane zjawisko" są jednym. Ja i Nie Ja splatają się w nowy konstruktywny sposób, pozostając od siebie oddzielone. Dlaczego? Czasoprzestrzeń - punkt obserwacji i kierunek spojrzenia doskonale rozdziela zjawiska. Nie możemy być jednak świadomi wszystkich punktów obserwacji - to domena i natura naszej nieświadomości. Z definicji.

  • Jestem JA i jednocześnie nie-JA i jednocześnie MY.

Relacja z duchem (NIE-JA) jest podstawowym tworzywem JA. I zawiera się w większych systemach MY, MY jednak nie istnieje bez JA i Nie-JA. Można powiedzieć, że JA polega nieustannej podmianie na nowe. Co więcej: Relacja z Nie-Ja, JA i TY nie jest hierarchiczna. Nie jest to ani SCHIZOFRENICZNA DEZINTEGRACJA, ani NARCYSTYCZNA PSYCHOZA. Albo może jest to jedno i drugie i jednocześnie pełna socjalizacja i socjopatia. Można powiedzieć, że poruszając się w paradygmacie "rzeczywistość jest zła" jedyną opcją połączenia było wejście w którąś ze skrajnych ról czy regresję. W wymiarze "rzeczywistość jest dobra" zamiast silnie określonych figur pojawia się seria rodzicielskich spostrzeżeń, zamiast regresji - mądrość całości zbudowanej z pojedynczych jednostek i większych od niej. MY wcześniej w wymiarze złej rzeczywistości to kłamstwo i dzielenie JA, w tym wymiarze dobrej rzeczywistości MY to coś więcej niż suma JA.

  • Ja Myślę i jednocześnie nie-Ja myślę. Nasze myśli są przejawem NIE-JA, z którym właśnie wchodzimy w kontakt. JA to też nie-Ja, jeden z wielu duchów chwili.
  • Ja Odczuwam i jednocześnie nie-Ja odczuwam. Nasze odczucia są formą kontaktu z duchem, NIE-JA oraz fragmentem ich natury.
  • Ja Działam i jednocześnie nie-Ja działam. Cokolwiek robiąc staję się częścią wpływu jakiegoś ducha. Wszelkie zachowania są duchowe, archetypowe.

Działanie i bycie odczuwanym jest naturą ducha! Choćbym chciał, nie mogę wyrwać się z uświęcenia i uduchowienia rzeczywistości.

Figury diabelskie, boskie, strażnicze w polu społecznym zupełnie nie wchodzą tutaj w grę: z tej perspektywy w grupie jest wiele duchów. W tym układzie te skrajne zlepki co najwyżej są nieporadnym sposobem wyrażania się ducha. Pamiętamy? Podstawowe założenie tego wymiaru brzmi: "Rzeczywistość jest dobra".

Inwokacja i Ewokacja ze względu na jedność obserwatora i obserwowanego tracą na różnicy pomiędzy sobą. Jeśli ducha wzywam, EWOKUJĘ przed siebie, jednocześnie w chwili tego wołania staję się też tym. Jeśli INWOKUJĘ ducha, dokładnie w tym momencie moja rzeczywistość staje się równocześnie rzeczywistością tego ducha.
Ciekawe jest:

  • Jestem jednocześnie Sobą JA i INWOKOWANYM duchem - zmieniłem kształt!
  • Żyję w rzeczywistości Swojej JA i EWOKOWANEGO ducha - zmieniłem wymiar!

Duchy to idee. Idee są rzeczywiste i nierzeczywiste jednocześnie. Dla przykładu: duchem jest "idea miłości", ma bardzo rozbudowane ciało, obejmujące całą czasoprzestrzeń zachowań i odczuć, myśli oraz tożsamości związanych z miłością. Ale to przykład: duchów jest zdecydowanie więcej. Można powiedzieć, że ich ciało jest symboliczne, a ich wymiar symbolicznym aspektem rzeczywistości. Nie są od nas oddzielne, ale też nie są tym samym co my.

Moje zachowanie w danym momencie tu i teraz jest INWOKOWANIEM I EWOKOWANIEM DUCHA. To też określa sposób, jeżeli chcę nawiązać pogłębiony kontakt z owym duchem: liczy się powtarzalne zachowanie w możliwie krótkim okresie czasu i wytężonej uwagi. Czym jest dla nas "tu i teraz"? Mrugnięciem oka? Jednym oddechem? Godziną? Dniem? Miesiącem aktywności księżycowej? Rokiem w którym planujemy przeżycia ? Kluczowymi latami życia? Całym życiem ?

Co więcej: Obserwując powtarzalne zachowania, odczucia, myśli, JA swoje, innych i społeczne - obserwuję Nie-Ja, DUCHY. Poprzednie "rzeczywistość jest zła" to jeden z nich, a tamten wymiar "rzeczywistość jest dobra", to jeszcze inny duch.

To też oznacza, że moja zdolność INWOKOWANIA I EWOKOWANIA duchów bazuje na mojej zdolności pozostawania uważnym, czujnym... eh... samoświadomym w tych krótkich okresach czasu. A uzupełniającym jej czynnikiem jest ZDOLNOŚĆ POSTRZEGANIA DUCHA, tj. postrzegania zgodnie z jakąś ideą, zjednoczonego z nią na tym przedwerbalnym nieświadomym poziomie. Myślenie i mój czynnik racjonalny, świadomość w ogólności są częścią tego procesu, kierują nim. A odbywa się on na poziomie całościowego gestaltu, poczucia JESTEM w danym momencie istnienia.

To daje mi, jako hipnotyzerowi wskazówkę: Duch to trans – proces, w jakim idee (tu najczęściej w formie myśli i słów) zmieniają naszą percepcję i zachowania. Patrząc jako hipnotyzer na ten zaklętym krąg "rzeczywistość jest zła" i wymiar"rzeczywistość jest dobra", poza nim rozpoznaję hipnotyczne motywy i historie:

  • Figura Ojca, Diabła, Boga, Strażnika, Kapłana - to Hipnotyzer Klasyczny, usiłujący nadać transowi formalny wymiar i wyciąć z układu świadomość, by obiekt realizował sugestie posthipnotyczne.
  • Figura Matki, Diabła, Boga, Strażnika, Gnostyka - to Hipnotyzer Ericksonowski, usiłujący nadać transowi wymiar związku świadomości z nieświadomością i wzmocnić przepływ treści pomiędzy nimi, równocześnie go kontrolując.
  • Figura Dziecka, Diabła, Boga, Strażnika, Maga - to Hipnotyzer Sceniczny, korzystający zarówno z jednej i drugiej formy hipnozy, za to grający na iluzji i różnicy percepcji pomiędzy Obserwatorami-Widownią a Aktorami-Uczestnikami.

Ten trzeci kierunek, POZA, rozpoznaję w hipnozie generatywnej: takiej, w której trans to wykraczanie poza dotychczasowe rozwiązania. Ergo: pozwalanie, by objawił się nowy duch. I do tego dla mnie sprowadza się skuteczne inwokowanie i ewokowanie duchów: Na ile koncentrując się na danej idei, duchu, nie-ja, TY czy MY jestem w stanie pozostać uważny, by objawiło mi się nowe rozwiązanie, nowe spojrzenie, nowe zachowanie - POZA pulą dotychczasowych spostrzeżeń, rozwiązań czy zachowań.

ŻYCIE TO NAMIERZANIE I ODKRYWANIE, INWOKOWANIE I EWOKOWANIE DUCHÓW.


Piotr „Śpiący Niedźwiedź” Jaczewski



x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)