Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

11 listopada 2014

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Czytanie... (odcinków: 180)

- A nie, bo oglądanie: „Obywatela” Jerzego Stuhra

Kategoria: Twórczość
Tematy/tagi: filmkontrkulturaPolska

« Tarnasa: Cosmos and Psyche ...Hillmana. Idź za Żołędziem »

Film „Obywatel” Jerzego Stuhra w którejś gazecie dostał trzy gwiazdki. I faktycznie, jest tyle wart, „trzy gwiazdki”, i jak pisze inny krytyk, jest to „tragikomedia ani nie straszna, ani nie śmieszna”. Gruntowną krytykę przeczytamy np. tu: „Obywatel nihilista” (autor: Krzysztof Kłopotowski). Ja zajmę się sprawą drobniejszą: dlaczego ten film jest tak nieznośnie płaski, jakby brakowało mu trzeciego wymiaru? Film opowiada życie pewnego nieudacznika z pokolenia mniej więcej „mojego”, no, parę lat starszego, ponieważ tytułowy Jan Bratek zalicza Wydarzenia Marcowe 1968 już jako student, a mnie dopadły przed maturą. Film przypomina konstrukcją „Foresta Gumpa”: oto mały człowiek bez właściwości, który przypadkiem dostaje się w wiry przełomowych wydarzeń. Tylko, wracając do płaskości filmu, czego temu filmowi brakuje?

Odpowiedź: Stuhr pokazuje bohatera-Polaka urodzonego około 1950 r, który żyje w świecie pomiędzy Komuną a Kościołem. To są te dwa wymiary, a brak trzeciego powoduje wspomnianą płaskość. Czego brakuje? Jan Bratek już jako stary facet, po pijaku łka ze wzruszenia nad śpiewanką „Żegnaj Pamelo” zespołu Tercet Egzotyczny, piosenką swojej przepadłej młodości. W jego pamięci nie ma ani „It's been a hard day's night” Beatlesów, ani „I can get no satisfaction” Rolling Stonesów, ani „Set the controls for the heart of the sun” Pink Floyd. Nie ma mnóstwa innych rzeczy, treści medialnych, mód ani wydarzeń, które były wtedy, ale przecież nie należały do obu ciasnych i dusznych światów (A) Komuny, (B) Kościoła i kpiły sobie z obu tych „dusz mocarzy”, kpiły przez to, że nie zauważały obu!

Jerzy Stuhr konstruując swojego małego Polaka zupełnie pominął (C), czyli trzeci nurt, który wziął się z rewolucji kulturalnej lat 1960-tych. Z wydarzenia, które bardziej „zmieniło oblicze ziemi, tej ziemi” niż choćby papiestwo Karola Wojtyły.

Co przy okazji pokazuje, jak nędzne są profile tych, którzy nie zauważają lub nie uświadamiają sobie tego Trzeciego Nurtu. Oraz pokazuje, jak niewiele w gruncie rzeczy przeciekło z Trzeciego Nurtu, czyli od NAS, do świata polskiej polityki. Która wciąż obraca się w chocholim tańcu sprzed lat tamtej mentalnej odnowy świata Zachodu.

Czytanie...: wstęp na końcu

Czytanie różnych książek i internetów, i uwagi o nich.


« Tarnasa: Cosmos and Psyche ...Hillmana. Idź za Żołędziem »

komentarze

[foto]

1. Jeszcze jedna interpretacja • autor: Wojciech Jóźwiak2014-11-11 11:27:38

Jerzy Stuhr w "Obywatelu" skonstruował postać "cienia Polaka" lub "polskiego cienia", czyli jakby negatywu Polaka oświeconego, którym niewątpliwie sam poczuwa się być. Żeby to zrobić, musiał z obrazu swojego bohatera Jana Bratka usunąć wszystko, co miałoby jakikolwiek związek z "rewolucją kulturalną lat 1960", z rockiem, z psychodelikami, z wpływami hinduskimi i buddyjskimi, z długimi włosami, a także z science-fiction, które też do tej uranicznej rewolucji należało. ("Set the controls for the heart of the sun...") Polska przedstawiona w tym filmie musiała być bez Lema i bez Grotowskiego, i nawet bez takich łagodnych piosenkowych krytyków jak Wojciech Młynarski.

2. Hex... • autor: Nierozpoznany#78522014-11-12 07:45:33

Może to trochę jak dłuuugie bicie w przelocie w szachach heksagonalnych (no bo przecież muszą być jakieś inne, niż te Jedynie Słuszne, a do tego przecież te właśnie są polskie - Władysław Gliński je stworzył)? Może właśnie teraz dzieci Urana, narodzone w latach 60-tych i 70-tych dojrzewają do społecznego głosu, bo wcześniej właśnie Lem, "Sonda", sprowadzone Atari Jacka Trzmiela i "Bajtek" dały im bezpieczną kolebkę, w której mogły realizować uraniczny imperatyw olania czarno-czerwonej, tej ultra-płaskiej dwuwymiarowej szachownicy? Potrzebujemy tylko trochę czasu na zorientowanie się, nad czym przelecieliśmy na naszych Hexenbesen i co mogą robić nasze Hexen.
Szachy heksagonalne co prawda też płaskie, ale jakby trochę mniej.
Hexagonale przez chwilę zaczęło być tak groźne dla heglowskiego, dwuwymiarowego boiska, że pierwszym, co Bundesrepublika zrobiła po wchłonięciu NRDówka, żeby pokazać "kto tu rządzi", było sfragowanie Hexagonale poprzez wygenerowanie wojny na Bałkanach. Jako dziecko uwielbiałem szachy heksagonalne, bo były piekielnie trudne i zmaganie się z intelektem taty przy takiej właśnie, nietypowej szachownicy, było niesamowicie ekscytujące.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)