Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

22 sierpnia 2016

Włodzimierz Skupień

z cyklu: Slavia & Germania (odcinków: 20)

Ocalić od zapomnienia
Gród Pechovi


« Gród Weligrad (Mechlin) Magdeburg vel Dziewin »

W komentarzu do odcinka bloga poświęconego grodom słowiańskim, konkretnie myśliborskiego grodu Sołdyń, podzieliłem się swą refleksją na temat bardzo złego stanu zagospodarowania i upamiętnienia wielu miejsc historycznie ważnych dla początków naszej państwowości. Pozwalam sobie na poświęcenie specjalnego odcinka właśnie tej tematyce.

Na początek przywołam kilka zdań ze wspomnianego komentarza, celem wprowadzenia w temat:

Od pewnego czasu śledzę stronę internetową Ronny Krugera Slawenburgen (grody słowiańskie). Przypominam link:

http://slawenburgen.npage.de/

Aby strona się otworzyła, należy odpowiedzieć na proste pytanie pojawiające się w pierwszym screenie.

Strona jest w języku niemieckim, lecz ma wiele elementów graficznych i zestawień grodów w poszczególnych zakładkach usystematyzowanych alfabetycznie wg lokalizacji w poszczególnych landach (krajach) niemieckiej federacji. Są też zakładki poświęcone emporiom handlowym, budownictwu średniowiecznemu, opisom poszczególnych plemion i ich wierzeniom, wodzom, bitwom, źródłom historycznym, żegludze i rękodzielnictwu. Można też zobaczyć przykłady funkcjonujących obecnie  skansenów oraz makiet niektórych grodów, wykonywanych własnoręcznie przez Ronnego.

Opisy niektórych grodów, przetłumaczonych przeze mnie na język polski, można znaleźć na Tarace, na tym blogu, a także tu:

http://www.taraka.pl/kalendarium_polabia_i_polski

oraz

http://www.taraka.pl/nowa_era_w_badaniach

http://www.taraka.pl/slowianskie_grody_w_niemczech#permaid19125

W miarę możliwości czasowych będę tłumaczył kolejne rozdziały ze strony Slawenburgen, by ułatwić zainteresowanym poznanie ciekawych informacji z przeszłości. Wymaga to jednak wiele czasu, bo materiał jest bardzo bogaty.

Ronny Kruger wymienia i opisuje ponad 800 znanych i zlokalizowanych na terenie Niemiec słowiańskich grodów. Załączona dokumentacja fotograficzna i liczne szkice (często autorstwa Ronnego) stanowią o wysokim poziomie osobistego zaangażowania autora, który przez siedem lat pracował nad tym katalogiem i nadal nad nim pracuje.

Nie ma podobnego opracowania w Polsce. Geograf Bawarski w IX wieku wymienia liczbę ponad 3000. grodów plemiennych Słowian z naszego terenu. Fragmentaryczne opracowania naukowe polskich archeologów są po pierwsze niekompletne, po drugie mało przystępne dla przeciętnego pasjonata historii, po trzecie nie mają medialnego przebicia dla szerszego grona czytelników.

 Pytam, dlaczego Niemcy potrafią upamiętniać słowiańskość ich obecnych terenów, a my nie?

Brak zainteresowania, brak zapotrzebowania społecznego, brak środków finansowych czy brak chęci?

 

Być może władze samorządowe poszczególnych jednostek administracyjnych powinny mieć ustawowy obowiązek znakowania, utrzymania i propagowania takich miejsc? Odpowiednia ustawa sejmowa mogłaby wiele w tym temacie zmienić i doprowadzić choćby do stanu porównywalnego z niemieckim.

 

Przytoczę tu kilka przykładów właśnie z Niemiec, by pokazać, jak niewiele trzeba, by zabytkowy obiekt był rozpoznawalny i otoczony opieką. Często są to tylko resztki wałów, fos czy majdanów trudno rozpoznawalnych w terenie, bo zarośnięte drzewami i krzakami, zniwelowane nierzadko przez wieleset lat eksploatacji rolniczej.


Widzimy powyżej tablicę informacyjną na terenie grodu Werle (słowiańskie Orle), miejsce śmierci ostatniego wolnego króla Obodrzyców, Niklota. Pamiątkowy głaz plus tablica informacyjna oraz utwardzony majdan (by nie zarastał) - i wystarczy.

 

Inny przykład z Pechau w Saksonii-Anhalt .



Tak pisze o tym grodzie Ronny Kruger :

Pechau jest dzisiaj południowo-wschodnią częścią Magdeburga. Przypuszczalnie już od początków VIII wieku aż do połowy XII wieku funkcjonował tu słowiański gród pierścieniowy o wymiarach około 125 x 200 m. Zamieszkiwali go Wieleci (dokładnie ich plemię Marcanów). Do dzisiaj jest wyraźnie widoczny na niewielkim wzgórzu, na wschodnim końcu ul. Szerokiej, na terenie dzisiejszego Pechau (połabskie Pechovi co można rozumieć jako "Nieszczęsne"). Na mapie google  Ronny oznaczył centrum grodziska czerwonym wykrzyknikiem:


"Aż do XII wieku gród zajmował wyspę, leżącą na środku głównej odnogi Łaby rzeki Ehle. Stare Pechau połączone był mostem ze wschodnim brzegiem Łaby w kierunku dzisiejszego mostu nad starorzeczem. Rzeka  Łaba stanowiła w tych czasach stałą granicę pomiędzy terytorium Słowian i Saksonów. Gród narażony był na ciągłe wrogie ataki ze strony prących na wschód niemieckich władców, którzy zajmowali tereny Słowian i wprowadzali swoją państwowo- kościelną organizację. W obronie przed naporem z zachodu, w roku 986, nastąpiło połączenie rozdrobnionych dotąd plemion słowiańskich w tzw. Związek Wielecki (Lutycki). Powstanie plemion  wieleckich przeciwko niemieckim okupantom miało na celu odepchnięcie ich z powrotem za Łabę, odzyskanie swych terenów plemiennych i utraconych grodów granicznych. Gród Pechovi pozostał jednak w rękach okupanta i stanowił w latach następnych ważną niemiecka bazę dla kolonizacji wschodnich, słowiańskich trenów. W roku 1007 polski książę Bolesław Chrobry (pierwszy polski król władający w latach 992-1025) uderzył na te tereny, usiłując odzyskać dla Słowian utracone pomiędzy Odrą i Łabą ziemie, w tym kraj Marcanów i Gród Pechlovi. W trakcie zaciekłych walk kraj został spustoszony; na całym  terenie zostały tylko ruiny i zgliszcza. Wały i palisady grodu granicznego  na wyspie uległy całkowitemu zniszczeniu i w ten sposób utracił on kompletnie swe walory obronne. Gród graniczny Pechovi przestał istnieć, pozostał słowiańską osadą pod niemieckim panowaniem. Granica trwale przesunęła się na wschód.

Dopiero w XII wieku osadnicy flamandzcy (sprowadzeni przez Niemców) osuszyli teren dawnych fos i założyli nową osadę Neu-Pechau. Uregulowali stosunki wodne, wprowadzili zapory przeciwpowodziowe i rozpoczęli nowoczesną, jak na tamte lata, rolniczą uprawę tych terenów".

Tak mimochodem poznaliśmy kawałek naszej historii. Takie kawałki złożone w całość mogą wiele faktów przypomnieć, uzmysłowić, nauczyć, rozpropagować. Wystarczy trochę chęci, choćby postawienie tablicy. Nie trzeba od razu budować rekonstrukcji grodu, jak na przykład w Gross Raden:



Nasi antenaci budowali wspaniałe grody, byli mistrzami budownictwa mostowego, potrafili budować łodzie bojowe szybsze i sprawniejsze od łodzi Wikingów. Wiele stuleci opierali się zachodnim najeźdźcom. W końcu ulegli, lecz pamięć o nich zachowują - o dziwo zdobywcy - Niemcy.

My nie chcemy pamiętać o swej najstarszej historii. Wiem, że mój głos jest głosem wołającego na puszczy, ale trzeba próbować. Może ktoś usłyszy?

 Kończąc, przytoczę poniżej mój komentarz, który zamieściłem pod artykułem o Grodzie Sołdyń.

Wielu wciąż nie widzi szans na zmianę naszej mentalności w systemie propagowania i upamiętniania wiedzy o najstarszej historii.

"Zgadza się, tak jest, tak było, ale czy tak być musi? Nasza plemienna przeszłość to nasze korzenie, a drzewo pozbawione korzeni usycha. Historia Polski napisana przez kościół jest nieprawdziwa, niepełna, jednostronna i w znacznej części zmanipulowana. Przyjmujemy stereotypy podawane w podstawówce na całe życie i mało kto zadaje sobie trud poznania jej szerszego zakresu. No bo komu to potrzebne? Obchodzimy dumnie 1050 rocznicę chrztu, jakby to państwo spadło nam z nieba i nie silimy się na refleksję, że to przecież niemożliwe. Cesarstwo niemieckie ustanowione w 962 roku (4 lata przed naszym wstąpieniem do grona narodów ochrzczonych), również Cesarstwo Franków (kontynuacja) i jego prawny następca w dziele chrystianizacji Europy, widziało w narodach słowiańskich łakomy kąsek. Poszczególne plemiona zamiast łączyć się w większe organizmy państwowe na własna rękę, usiłowały zachować swoją suwerenność i niezależność od imperium. Skutki tego znamy wszyscy: plemiona połabskich Słowian w ciągu kilku stuleci zostały starte na pył, podobnie jak Prusowie czy Jaćwingowie na wschodzie. Państwo Mieszka musiało być na tyle silne i ukształtowane, że nie zostało łatwo "schrupane" przez walec Świętego Niemieckiego Cesarstwa Rzymskiego, działającego  do spółki z rzymskim kościołem. Skoro było tak silne, że Otton I traktował je jak godnego przeciwnika i zaproponował Mieszkowi przystąpienie do grona sojuszników czy choćby lenników, musiało już jakiś czas istnieć i funkcjonować, stanowić zwarty, silny organizm. Jak długo tworzył się ten zalążek późniejszej Polski, trudno dziś jednoznacznie stwierdzić. Brak źródeł historycznych, brak dowodów, brak podstaw do rewizji historycznych dogmatów. Może było to 100 lat może 30 a może i więcej. Nikt tego nie potrafi określić. Kompletny pat naukowców zajmujących się naszą historią. Ale czy naprawdę?
Są jeszcze niemi świadkowie tych czasów. Choć niemi - to jednak w ich wnętrzu mogą zalegać dowody naszej najstarszej, niepoznanej historii. To słowiańskie grody, to ponad 3000 grodów znajdujących się na naszych  ziemiach. Tylko niektóre dokładnie przebadane. Większość zapomnianych, zarośniętych, rozoranych, zabudowanych, porzuconych. Czy to jest normalne, że naród zapomina o swych korzeniach. Chyba nie można nad tym przejść do porządku dziennego. Trzeba to po prostu zmieniać".

 

Slavia & Germania: wstęp na końcu

Problemy historycznego kontaktu słowiańsko-germańskiego.

Korekta przez: ()



« Gród Weligrad (Mechlin) Magdeburg vel Dziewin »

komentarze

1. bo tak • autor: Nierozpoznany#96802016-08-23 20:00:22

"Pytam, dlaczego Niemcy potrafią upamiętniać słowiańskość ich obecnych terenów a my nie ?"


To nie jest upamietnianie slowianskonskosci tylko zwyczajny szacunek do przeszlosci.

Jesli niektorzy w DE zajmuja sie tym faktycznie intensywniej niz to ma miejsce u nas ( trudno zreszta powiedziec jak duza jest ta roznica , brak jakiejs skali  (?))  - to mozna wymienic okolo 10 000 roznych przyczyn. Od edukacji w szkole, poprzez rodzinna . inicjatywy lokalne itd. itd. itd.....


[foto]

2. Szacunek do przeszłości • autor: Włodzimierz Skupień2016-08-24 07:06:22

Tak,tak. Zgadzam się . Piękne sformułowanie:  " szacunek do przeszłości" . Mędrcy mawiali , że "historia jest najlepszą nauczycielką życia". Jest jeszcze wiele takich sloganów, które w naszym przypadku są martwe . 
To  zapewne sprawa edukacji i wychowania jakkolwiek kolejny slogan " takie Rzeczpospolite będą, jakie ich młodzieży chowanie" świadczyłby o tym, że nasz  system edukacji jest żle zaprojektowany i nalżałoby go poprawić .
W tym nowym systmie należałoby przede wszystkim naszą historię odkłamać .Uczyć nowe pokolenia  prawdy o naszych, narodu polskiego wadach i zaletach. O naszych klęskach i zwycięstwach . O naszych sukcesach i porażkach a także ich uwarunkowaniach . Wpajanie wyłącznie bajek o heroiźmie i martyrologii, o bohaterstwie i cierpiętnictwie nie uczy myślenia i wyciągania wniosków. 
Nauka wyciągania wniosków z historii oparta na nawet "brutalnej prawdzie " pozbawiłaby naszą narodową  mentalniść elementów nieznośnego romantyzmu a nauczyła racjonalizmu , trzeźwego i obiektywnego oceniania rzeczywistości .A przy okazji " szacunku dla własnej przeszłości ".


Weżmy choćby takie słowo jak"  patriotyzm .
Jego zrozumienie sprawia nam wiele trudności . Najczęsciej pojmowane jako" laurkowe" wpominanie naszych rocznic , mniej lub bardziej zakłamanych faktów historycznych powiązane z nacjonalizmem, szowinizmem, nienawiścią do winowajców naszych niepowodzeń i pogardą do wszystkich i wszystkiego co  obce, czyli ksenofobią . Ostatnio szczególnie  ujawnia się tzw "kibolski patriotyzm" objawiający się śpiewaniem na stadionach hymnu narodowego w kilku zwrotkowej wersji a następnie , bez łapania oddechu : "gola. gola gola , strzelcie k..wom gola"  czy "wygramy , wygdamy wygramy , k..wy pokanamy".  Te k..wy , to rodacy, śpiewający ten sam narodowy hymn  tylko na innym stadionie w towarzystwie tych samych przyśpiewek kibolskich o k..wach .Do tego banery z symbolami Polski Waczącej , Żołnierzy  Wyklętych  i Narodowców Radykalnych .To wszystko jest tak niesmaczne i żenujące że  zaczyna niedbrze się  kojarzyć, szczególnie gdy takie capstrzyki przenoszą się potem ze stadionów do kościołów( ostatnio w białymstoku) . Furia nienawiści do rzeczywistego czy wyimaginowanego wroga  znajduje swe apogeum na Jasnej Górze, rokrocznie przymującej delegacje kibolskie i gdzie można usłyszeć sławetne " a na drzewach zamiast liści...." itp.
Wszystko to odbywa  się oczywiście przy dyskretnej aprobacie  miłościwie na panujących , potriotycznych  krzewicieli  ideii : " żeby Polska była Polską "( w domyśle - dla prawdziwych Polaków). Taki styl , takie czasy , taki patriotyzm .

A przecież słowo patriotyzm literalnie oznacza miłość ojczyzny. Miłość ni jak nie pasuje do nienawiści . Przypominam za wikipedią : 
"Patriotyzm (łac. patria,-ae = ojczyzna, gr. patriotes) postawa szacunku, umiłowania i oddania własnej ojczyźnie oraz chęć ponoszenia za nią ofiar; pełna gotowość do jej obrony, w każdej chwili. Charakteryzuje się też przedkładaniem celów ważnych dla ojczyzny nad osobiste, a także gotowością do pracy dla jej dobra i w razie potrzeby poświęcenia dla niej własnego zdrowia lub życia. Patriotyzm to również umiłowanie i pielęgnowanie narodowej tradycjikultury czy języka. Patriotyzm oparty jest na poczuciu więzi społecznej, wspólnoty kulturowej oraz   solidarności z własnym narodem i społecznością."
Jakoś tej wspólnoty , solidarności i więzi społecznych coraz mniej we wspólczesnym pariotyzmie  w  aktualnnie   preferowanej przez rządzących nami "prawdziwych Polaków " formie. Ale to temat - rzeka . Może kiedyś napiszę o tym więcej ?

3. deczko skomplikowane • autor: Nierozpoznany#96802016-08-24 12:44:47

W odniesieniu do ostatniego akapitu....racja. Aleeeeee......zyjemy w epoce partiokracji, z niewiadomych powodow nazywanej demokracja. Sztuka polega na zmobilizowaniu mozliwie duzej czesci spolecznosci, mozliwie wiekszosci wokol jakiejs ideii. Idee potrzebuja symboli. Wizualizacji, ktora niekoniecznie musi miec materialna forme. Mobilizacja "pradziwych Polakow" za pomoca "prawdziwego patriotyzmu" tak naprawde niespecjalnie rozni sie od mobilizacji "nieprawdziwych" Polakow, ktora miala miejsce w POprzedniej epoce , zakonczonej w ub. roku. Jak zwykle bywa, straty kolateralne nie dadza sie uniknac. W konkretnym przypadku polegaja one chyba na tym, ze zaabsorbowani widokiem wiktorii wiedenskiej, czy tez wiktorii powstania warszawskiego (powstanie skonczylo sie kleska i dramatem - ale robi sie z niego dzis zwyciestwo i glorie) zapominamy o realiach. Wlasnie o tych grodach slowianskich , Jacwingow, Gotow, Wikingow .....i milionie innych "drobnych" malo spektakularnych detali, ktorych zarejestrowanie sklada sie na szacunek do ponadpartyjnej - wlasnej przeszlosci, ktorej czescia jest przeszlosc otoczenia. Malej ojczyzny. Kiedys przyjdzie kac.....jak zwykle.
[foto]

4. Prawny obowiązek • autor: Włodzimierz Skupień2016-08-25 07:45:49

Dlatego uważam ,że powinienistnieć prawny obowiązek utrzymania , oznaczenia i propagowania takich miejsc. Ktoś powie, że samorządy mają za dużo obowiązków a za mało środków. Tak może jest i trudno z tym polemizować. Z drugiej strony,  kto ma się tym zająć , a zająć się trzeba ? Ciekawie zorganizowana atrakcja historyczna może przyspożyć z kolei dodatkowe przychody dla gmin . Tak więc wszystko da się pogodzić , trzeba tylko chcieć lub być zobligowanym do czegoś .
[foto]

5. Pech • autor: Wojciech Jóźwiak2016-08-28 09:47:08

Uwaga do fragmentu:
na terenie dzisiejszego Pechau (połabskie Pechovi co można rozumieć jako "Nieszczęsne")
"Nieszczęsne" bo "pechowe"? Ale słowo "pech", "mieć pecha" w j. polskim jest wzięte żywcem z niemieckiego das Pech ("smoła"), Pech haben -- czyli "mieć szczęście, ale do smoły piekielnej".
Więc jeśli nazwa Pechau jest starosłowiańska, na co wskazuje ogólny kształt słowa, to na pewno nie ma nic wspólnego ani z "pechem" ani z "nieszczęściem".

6. Raczej ma..... • autor: Nierozpoznany#96802016-08-28 14:51:17

Nazwa miejscowosci Pechau jest sprowadzana do staroslowianskiego "pek" - troska ......piecza..... "wiasc w swoja piecze" - ktorego uzywaja tez Czerpiacy Zaspokojenie z Cytowania Faflinskiego - Czy Jak Mu Tam.

Jahrbücher für Geschichte, Band 46, 1881

I wiki - "pechau"

Notabene nazwa Pechau odnosi sie do wsi. Jak sie polozone w poblizu grodzisko nazywalo - ?

Nazwa Pechau nie ma notabene ksztaltu "ogolnoslowianskigo" ....Tego typu nazwy moga miec swoje korzenie w okresleniu "Die Au " - typ lasu/wegetacji. Malo slowianski 


[foto]

7. Nazwy • autor: Włodzimierz Skupień2016-08-31 11:33:55

Grodzisko nazywane jest Alt Pechau .Mam kilka informacji  i wątpliwości co  do samej nazwy jak i do  miejsca więc pozwoliłem sobie na nowy odcinek bloga  pt. : Magdeburg vel Dziewin .Jeśli kogoś zaiteresuje, proszę o zapoznanie się i ew. komentarz.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)