Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

04 maja 2016

Paweł Droździak

z cyklu: Psychologia i polityka (odcinków: 30)

Od kultu Powstania do kultu Wyklętych

Kategoria: Psychologia i polityka
Tematy/tagi: archetypyhistoriapolitykaPolskawojnazło w historii

Krucjata Białowieska »

Przejście od kultu Powstania do kultu Wyklętych - to bardzo znacząca zmiana. Jak większość istotnych zmian zauważona przez ekspertów nauk społecznych dopiero po fakcie. Kiedy pokazuje się Powstanie, najważniejszym elementem obrazu jest młodość. Widzimy młodych ludzi popełniających zbiorowe samobójstwo, ale na zdjęciach uśmiechają się. To nie żołnierze ani partyzanci. To ta grupa, która w każdym państwie jest lokomotywą rozwoju. Młodzi, wykształceni, z dużego miasta, ze wspierających „dobrych” rodzin; tacy, co to znają języki, gdzieś byli i coś czytali. W tej scenie widzimy ich po raz ostatni, ale widzimy ich często z angielskim sprzętem w rękach, trochę stylizujących się na angielskich żołnierzy. Po części kult taki można rozumieć jako wyraz nostalgii społeczeństwa za bezpowrotnie utraconą inteligencją, po części jako opowieść o potencjale. W tych beretach, z tymi automatami typu Sten, w rękawach zawiniętych wysoko – oto jak moglibyśmy wyglądać. W jakiejś alternatywnej, wyobrażeniowej rzeczywistości ci młodzi ludzie są częścią Europy. Są dowodem na to, że istniał taki potencjał. No i choć to tylko symboliczne, to jednak jest tu jakiś rodzaj współpracy z tym Zachodem. Zrzuty, rozkazy, sojusz itd. Ten kult, mimo całej irracjonalności przedsięwzięcia, jest jednak kultem jakichś aspiracji prozachodnich.

Wyklęci to całkiem inna historia. Tu nie ma żadnej zdolności koalicyjnej z kimkolwiek, żadnego celu, nawet pozoru celu, żadnych aspiracji i nikogo na świecie, kto by popierał, czy choćby udawał, że rozumie. Tu jest absolutne wyklęcie. Takie też są aspiracje polityczne obecnego obozu – absolutny brak zdolności koalicyjnej z kimkolwiek. Wrogiem jest wprawdzie oficjalnie Wschód, ale oczywiste jest, że nie ma także żadnej relacji z Zachodem. Nie ma z nikim. To obraz osierocenia absolutnego. Kiedy minister obrony mówi, że polska obrona terytorialna ma kontynuować tradycje takich formacji, w istocie zdradza on, że w jego umyśle istnieje plan walki w osamotnieniu zupełnym i bez nadziei na jakiekolwiek pozytywne zakończenie. O ile można od biedy się upierać, że Powstanie adresowało swój komunikat do Zachodu, o tyle Wyklęci są czymś w rodzaju mowy w psychozie – nie adresują się absolutnie do nikogo. To rzeczywisty stan zbiorowej świadomości Polaków. Jakiś rok przed Dobrą Zmianą kibice (zdaje się Legii) utworzyli gigantyczny napis z siebie o takiej właśnie treści: „Nienawidzimy wszystkich”.

Oryginalnie zamieszczone na Facebooku, 3 maja 2016
W Tarace za uprzejmą zgodą Autora.

Psychologia i polityka: wstęp na końcu

Re-publikowane z bloga Autora pod tym samym tytułem.

Korekta przez: ()



Krucjata Białowieska »

komentarze

[foto]

1. Tego brakowało • autor: Wojciech Jóźwiak2016-05-04 14:42:56

Tego spostrzeżenia brakowało w bieżących analizach politycznych i stanów umysłów w Polsce. "Nasza chata z kraja", "my ani zachód ani wschód", "to co się dzieje gdzie indziej nas nie dotyczy" -- a nawet czytałem pewnego autora, który Polskę zachwalał jako "wyspę" leżącą pośrodku Europy. Do tego coraz gromsze poczucie jakiejś hardej wyższości nad Europą-UE, nad Niemcami, Skandynawami, Francuzami. Jakaś recydywa nawet nie saska, co sarmacka.

2. Jest akcja • autor: Nierozpoznany#93472016-05-04 15:45:38

jest reakcja. "Młodzi, wykształceni, z dużego miasta, ze wspierających „dobrych” rodzin, tacy co to znają języki, gdzieś byli i coś czytali" od 25 lat pracują dla /pod dyktando zachodnich korporacji. I albo dali sobie wyprać mózgi żeby nie czuć i nie widzieć albo cierpią w milczeniu. Skądś ten (od)ruch swojski, "sarmacki", rozpaczliwy i samobójczy (ucieczka) się przecież bierze. Mnie nie dziwi.

3. A jest alternatywa? • autor: Ignac2016-05-04 16:12:51

Po pierwsze komentarz jest pars pro toto. Żołnierze Wyklęci tyle dekad nie byli upamiętnieni, więc po prostu należy im się godne pożegnanie od Ojczyzny. Powrzucani do anonimowych dołów śmierci, byle jak, byle gdzie, no, nie mogło to tak pozostać. Po 25 latach wolności wreszcie dało się to przeprowadzić.

Po drugie, to arcyzabawne nabijać się, że ŻW ginęli w osamotnieniu. No ale przecież nie oni to osamotnienie wybrali. Z jednej strony wrogość Wschodu, z drugiej obojętność Zachodu. Krótkie ćwiczenie z wyobraźni - gdyby dziś pojawili się w Gołdapi "zieloni ludkowie", to kto przyjedzie na białym koniu? Merkel? Obama? Może prezydent Chin? Umiesz liczyć - licz na siebie!

[foto]

4. Trochę uwag i narzekań ;) • autor: Michał Mazur2016-05-04 16:51:00

I co z tego, że jestem "młody, wykształcony" a języki też znam - jak wkurza mnie ten brak perspektyw, nawet na Zachodzie jest ich coraz mniej. Co prawda nie w moim stylu uciekać w jakiś kult (obojętnie co myślimy np. o "Wyklętych - ja uważam większość z nich za bohaterów, choć mam zastrzeżenia do niektórych postaci wrzuconych w tę kategorię) - jednak jestem w stanie zrozumieć moich rówieśników, oraz tych nieco młodszych, którzy zaczynają studia lub "wchodzą na rynek pracy"

Natomiast z tą prozachodniością bym nie przesadzał. Wielu z nas mieszka bądź mieszkało na zachodzie Europy, ma tam rodziny itd. - jednak konsensus jest generalnie taki (szczególnie wśród ludzi afirmujących "Wyklętych"), że Zachód rozstał się z rozumem - najłagodniej mówiąc. I kto wie, czy nie trzeba będzie walczyć - jak nie z "zielonymi ludkami" na własnym terenie to pewnie z ekstremizmem islamskim, choć raczej nie na terenie Polski, ale na emigracji właśnie. 

We Francji, Niemczech, Belgii, Szwecji sytuacja jest już obecnie zła. Natomiast w Wielkiej Brytanii środowiska antyimigranckie typu "Britain First" zmieniły nastawienie do Polaków, obecnie chcą nas pozyskać - bo już dostrzegają zagrożenie, tych słabo zintegrowanych muzułmanów jest zbyt wiele. Jednak wielu Polaków uważa, że Brytyjczycy mają to, na co zasłużyli. Zbudowaliście imperium do panowania nad przodkami tych ludzi - to teraz sobie radźcie sami ;) szczególnie młoda prawica podkreśla, że Anglicy oszukali wielokrotnie Polskę. Popularnie są też cytaty z Piłsudskiego - np. ten o tym, że Zachód generalnie ma nas w d... Toteż najlepiej liczyć na siebie. Choć kto wie, może jeszcze Chińczycy coś dopomogą - a Amerykanie przynajmniej trochę postraszą

Za to jest faktycznie coraz silniejsze poczucie "hardej wyższości" nad Zachodem, takie poniekąd sarmackie - jak zauważa WJ. Ja nawet po sobie zauważam pewne oznaki tegoż. Z tym, że jestem w stanie wymienić konkretne czynniki, które warunkują to w moim przypadku - ogólnie wynikają one w większości z obserwowania Anglików w ich naturalnym habitacie ;) 
[foto]

5. Trzy pomysły, skąd to • autor: Wojciech Jóźwiak2016-05-04 17:20:22

Na zjawisko, który zauważył Autor, trzeba patrzeć kwantowo. Nie jest tak, że Polaków nagle ogarnęła mania samobójcza i pragnienie desperackiej walki i śmierci. To jest zaledwie jedna z kwantowych niezrealizowanych alternatyw, która ma jakieś prawdopodobieństwo zaistnienia, a  na razie przecieka do realu w postaci niewyraźnych symptomów. Ale wcale nie musi się zrealizować -- bo wiele takich chmur burzowych pojawia się, straszy i się rozłazi. Zimna wojna ZSRR contra USA też się wzbierała ale nigdy nie przeszła w fazę goracą. Więc na razie mamy zimne "wirtualne" zjawisko i nie ma powodów do paniki. Ale jest symptom i on daje wgląd w stan polskiej zbiorowej duszy.  Dlaczego jakaś jej ("kwantowa") część pragnie zginąć? Skąd ten popęd ku śmierci? Mam 3 pomysły:
1) Nie udało się symbolicznie "zabić" wroga (raczej kogoś, kogo ogłosiliśmy wrogiem) -- "komuchów" i post-k., więc chcemy zabić się sami. (Syndrom skorpiona.)
2) Dręczy nas starców wstyd za to, że kiedyś sami byliśmy w PZPR i podobnych, służyliśmy Złemu, więc chcemy siebie ukarać, ale brak nam odwagi zrobić to samemu, więc inspirujemy w tym kierunku cały Naród.
3) Toksyczny wpływ KK, który czując, że jego epoka kończy się, i widząc siebie jako oblężoną twierdzę, chce samo-zginąć jak jakiś Wołodyjowski, ale też nie sam, ale pociągając "owieczki".

6. Skoro już o... • autor: Ignac2016-05-04 17:38:19

Skoro już o zabijaniu wroga mówimy, to nie szedłbym tropem "symbolicznego zabijania komuchów". Tu raczej chodzi o "symboliczne wskrzeszenie naszych".

Zwracam uwagę na odejście od terminu "Żołnierze Wyklęci" na rzecz "Żołnierze Niezłomni". Nikt przecież nie będzie syna uczył: "Bądź wyklęty!", a "Bądź Niezłomny!" - już tak.

7. Ależ ten symptom jest bardzo wyraźny • autor: Nierozpoznany#93472016-05-04 20:35:45

w postaci wygranej PiS i zmiany narracji.
Do tych punktów "samobójczych" dodałbym rozczarowanie  Zachodem, tym Wielkim Innym ze snów. Po prostu zaistniał nam w realu jako psychopatyczny, pogardliwy menedżer przynoszący zasadę bzdurnej konkurencji i chłodnej kalkulacji zysku ukrytej pod poprawnością i pozorami wolności. Ani ze snem ani z psychopatą nie da sie gadać, można się tylko wystraszyć (może stąd to psychotyczne memłanie w pustkę).  Zachód (cokolwiek by to nie było) nie niesie ze sobą żadnych wartości. We własnym interesie odciągnął nas od ZSRR i nakarmił by uśmierzyć ból akulturacji. Tylko że to za mało, żeby żyć.

I jeszcze mnie uderzyła wewnętrzna sprzeczność obrazu: "utworzyli gigantyczny napis z siebie o takiej właśnie treści: „Nienawidzimy wszystkich”.Piękne.
[foto]

8. Pożądanie samotnej walki z całym światem • autor: Wojciech Jóźwiak2016-05-04 21:37:42

Pożądanie śmierci, zguby, klęski, co skojarzyłem z tym symptomem, to jest jednak "o jeden most za daleko" w interpretacji. Zanim się będzie przewidywać i przedstawiać sobie zgubę, wcześniej w tym jest pożądanie samotnej walki z całym światem -- bez kompromisów i bez aliansów, "do nikogo poza nami nie adresowane", jak napisał Paweł Droździak. W tym jest pożądanie inicjacji, samo-inicjacji -- żeby w tym krwawym wojennym czynie, ryzykując śmierć i klęskę, nie tylko jednostek, ale i śmierć-klęskę zbiorową, ODNOWIĆ SIEBIE -- wykreować się na nowo. I żeby jak w każdej rewolucji, w tej wojnie oczyścić się, odcinając "zdrajców", "zgniliznę", "to, co nie nasze". Straszne i nie wiem czy dobrze wczuwam się w PiS-duszę.

9. powstańcy kontra nielegały • autor: Jerzy Pomianowski2016-05-04 22:35:32

Nie widzę jakiejś sprzeczności między "kultem" PW, a dosyć świeżej daty przypominaniem o Wyklętych. Tu i tam chodziło o całkowicie bezsensowną walkę w sytuacji gdy los Polski był już rozstrzygnięty po umowach postępowego Zachodu ze Stalinem. Po prostu o Wyklętych długo nic nie było wolno pisać, więc teraz trzeba nadrobić. Nawet za stosunkowo głębokiej komuny (lata 60) Powstańcy byli traktowani z szacunkiem przez władzę, zaś Wyklęci byli z definicji nielegalni jako występujący przeciw nowemu, uzgodnionemu porządkowi świata i uznanej władzy.
Nie mniej różnic "mentalnych" tu nie ma.

[foto]

10. Ależ są różnice! • autor: Wojciech Jóźwiak2016-05-04 22:43:44

Jerzy, ależ SĄ różnice! -- i o tych różnicach napisał Paweł Droździak. Tu się nic nie dzieje "po prostu". Mowa jest o "kulcie", najpierw PW, następnie Wyklętych bądź Niezłomnych. Mówimy nie o samych wydarzeniach z historii, ale o tym, jaki sygnał, jaki przekaz wysyłają przywódcy PiS i inni, kładąc nacisk na Wyklętych i przedstawiając ich -- w końcu -- jako wzór do naśladowania. (Dla młodzieży.) Jaki to jest rodzaj "pedagogiki społecznej" i jaki stan umysłu u nadawców odsłania. (Gdy mowa o symbolach, nic nie jest "po prostu".)

11. Paranoja indukowana • autor: Nierozpoznany#87012016-05-05 03:23:24

Sądzę, że obecna gloryfikacja Żołnierzy Wyklętych wynika nie z potrzeby ekspiacji za "komunę", czy braku lustracji i rozliczenia ludzi związanych z władzami PRL.
Myślę, że nie jest to dążenie do samozagłady i unicestwienia, (chociaż do tego w rezultacie prowadzi) lecz jest zwykłą socjotechniką- wynikającą z potrzeby "uszlachetnienia" aktualnej polityki obozu rządzącego. Już Mussolini mówił, że " mitów i obrzędów potrzebuje każda rewolucja,  by zjednoczyć trzodę owiec".
 Ten wybór bohaterów nie jest przypadkowy.
Politycy sprawujący obecnie władzę postrzegają otoczenie zewnętrzne jako wrogie- podobnie jak musieli je postrzegać Żołnierze Wyklęci"- stąd się bierze ich dążenie do izolacji.  W przypadku Żołnierzy Wyklętych takie były rzeczywiste realia, a w przypadku obozu PIS- jest to stan świadomości, który to powoduje.Ten stan świadomości trudno inaczej określić niż jako polityczną paranoję, która od  lat narasta w Polsce ponieważ jest ciągle indukowana.Symbolika bohaterstwa Żołnierzy Wyklętych bardzo dobrze się wpisuje w takie spojrzenie na świat, jakie zdominowało obóz rządzący.Tutaj można przeczytać o zjawisku paranoi politycznej:http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/224415,1,paranoja-polityczna.read
http://www.kul.pl/files/714/nowy_folder/2.53.2010_art.2.pdf
[foto]

13. Wrogie otoczenie • autor: Wojciech Jóźwiak2016-05-05 08:42:58

No właśnie! Pytanie do znawców: w jakim stopniu ta świadomość oblężonej samotnej twierdzy wynika z lub ma oparcie w takim właśnie postrzeganiu świata przez Kościół Katolicki? Bierze się z jego toksycznego wpływu?

14. @Wojciech Jóźwiak • autor: Nierozpoznany#87012016-05-05 09:26:18

Ja myślę, że w dużym stopniu wypływa właśnie z toksycznego wpływu hierarchii kościelnej, która po zmianach ustrojowych utraciła rząd dusz i nie potrafi się z tym pogodzić.Materiał ( pod drugim linkiem wyżej przytoczonym) wskazuje też, że jest pewną prawidłowością, że rządy takie zmierzają do państwa wyznaniowego, czego początki obserwujemy aktualnie.

15. do samotnej walki z całym światem • autor: Nierozpoznany#93472016-05-05 09:50:53

Garść skojarzeń do walki z całym światem/ inicjacji bohatera i chrześcijaństwa. Punktem odniesienia dla chrz. nie jest wspólnota (bohater nie wraca i nie pracuje dla dobra wspólnoty) ale figura boga wymagająca porwania więzi rodzinnych, dotychczasowych obyczajów etc, układu, koalicji, pracy. Chrz. bohaterstwo wymaga samotności, wyrzeczenia się dotychczasowych więzi, stworzenia nowej duchowej wspólnoty ludzi samotnie dialogujących z Bogiem (Bóg rozlicza indywidualnie, "Poszedłem za Nim", ruchy monastyczne, Kościół-Matka, ofiara Abrahama, materia-zło, wyrzeczenie się siebie etc, etc). Stąd być może indywidualizm podjęty obecnie przez pop-kulturę (stwarzanie siebie, Ja=projekt) z tym, że oceniającym efekt nie jest Bóg a rynek.

PiS jest organicznie niezdolny do koalicji, zgoda, ale nie łączyłabym tego wprost z chrz. Zwolennicy PiS gloryfikują samotną beznadziejną walkę ze wszystkimi, co doskonale odczuwam, choć zwolenniczką nie jestem. W moim przypadku wynika to jednak ze zmiany postrzegania wynikającego z depresji a nie wpływu chrz. U podstawy takiej narracji leży: "nie ma nikogo". A źródła tego mogą być przecież różne, niekoniecznie wpływ KK, choć też.
[foto]

16. Czy PiS cierpi na depresję? • autor: Wojciech Jóźwiak2016-05-05 10:30:54

Jako pewna zbiorowość? Na zbiorową depresję?

17. @ Wojciech Jóźwiak • autor: Nierozpoznany#87012016-05-05 11:55:28

Nie sądzę, myślę, że jest wręcz przeciwnie. Objawami depresji jest ; obniżony nastrój, obniżona samoocena, poczucie winy,zahamowanie działania, lęki itd.Natomiast widoczne  cechy tej zbiorowości to wzmożona aktywność, gadatliwość, zadowolenie z siebie,, poczucie misji, wyolbrzymione poczucie  własnego znaczenia i możliwości. To są cechy występujące w manii i w hipomanii charakterystyczne dla drugiej fazy choroby afektywnej dwubiegunowej- CHAD.Objawy te są charakterystyczne również dla paranoi.
Nie podzielam poglądu, że źródeł gloryfikacji samotnej walki należy poszukiwać w chrześcijaństwie. Uważam taki pogląd za zbyt wielką generalizację, która nie znajduje pokrycia w rzeczywistości. Jest wiele państw i narodów o silnych wpływach chrześcijańskich, które wcale   takiej gloryfikacji nie dokonują.
Ja źródeł tej gloryfikacji upatruję w ideach naszych wielkich romantyków, którzy przejęli z nacjonalizmu żydowskiego idee mesjanistyczne- idee narodu wybranego, który cierpi za miliony. Te idee odżyły mocno u nas po katastrofie smoleńskiej.Były wyartykułowane nawet wprost w mowie pogrzebowej wygłoszonej przez jednego z wysokich hierarchów kościelnych.Wtedy, w okresie zaborów, idee te miały podnieść ducha w narodzie , zjednoczyć go i jakoś ten cel spełniły.Teraz sytuację mamy zupełnie inną i te idee są niestety szkodliwe dla naszego rozwoju i postępu,a nawet bezpieczeństwa. Sytuowanie siebie w roli ofiary jest ze wszech miar szkodliwe, bo zmienia perspektywę widzenia świata. Świat widziany z pozycji ofiary jest zawsze światem wrogim. Taka perspektywa daje też określone korzyści psychologiczne dla jej wyznawców. Pozycja ofiary pozwala zachować poczucie niewinności, przy jednoczesnym prawie do żądania zadośćuczynienia za doznane krzywdy- prawdziwe lub urojone .Pozwala oskarżać, szukać sprawiedliwości- to są uprawnienia ofiary.Niestety, to nie jest pozycja do nawiązania stosunków partnerskich z kimkolwiek.

[foto]

18. Rotari trafiła w punkt • autor: Arkadiusz2016-05-05 13:08:33

Przyjęcie roli ofiary daje możliwości prowadzenia polityki na długie lata, niemniej jest to polityka nieskuteczna. Jeśli chodzi o politykę skuteczną to nie trzeba wyważać otwartych drzwi. Jak działać skutecznie opisuje Stephen Covey. Główne zasady to przyjęcie własnej sprawczości, zaniechanie reaktywności, działanie ze świadomością celu (ktoś oprócz JK zna cel obecnej polityki?), działanie "win-win", czyli ja wygram jak dam tobie wygrać, zasada synergii 2+2=5. Polityka PiS oparta na konflikcie, zarówno krajowa jak i międzynarodowa, to całkowite zaprzeczenie zasad skutecznego działania.

19. Czy się różnią Amerykanie? • autor: Nierozpoznany#87012016-05-05 13:44:15

 Na słynnych" taśmach prawdy" - Radek Sikorski mówi o nieskutecznej polskiej polityce zagranicznej jaka została przyjęta, a którą on musi realizować, mimo , że inaczej rozkłada akcenty jej ważności- mówiąc o zrobieniu laski Amerykanom, a braku odpowiednich działań w bliskim, europejskim zasięgu. Wywołało to ogromny skandal wewnątrz kraju, a o wiele mniejszy za granicą. Jeden ze skrajnie konserwatywnych, republikańskich senatorów USA przyznał, że Sikorski ma 100% racji i że jest to podejście pragmatyczne. Dalszy sens wypowiedzi był taki, że -to Wy Polacy jesteście wiecznymi romantykami i macie nierealistyczne oczekiwania.

20. jeszcze parę cytatów z wypowiedzi JK • autor: Nierozpoznany#87012016-05-05 14:26:30

.Patrz Wikicytaty-Jarosław Kaczyński
"Nasi przeciwnicy to strasznie mali ludzie, marni pod każdym względem – intelektualnym i moralnym."
  • Opis: podczas konferencji prasowej, 11 lipca 2007.
  • Źródło: wp.pl
  • "We mnie jest czyste dobro."
    • Opis: w odpowiedzi na pytanie Kublik i Olejnik A ile jest w Panu zła, a ile dobra?.
    • Źródło: „Gazeta Wyborcza”, 5 lutego 2006
  • "Chciałem rządzić, już gdy miałem 12 lat. Premierem zamierzałem zostać mając lat 34, a skończyć rząd, mając lat 91. To byłby rok 2040. To jeszcze strasznie dużo czasu."
    • Źródło: wywiad dla „Wprost”, 15 stycznia 2007.
    • Cytaty te zamieściłam,aby zobrazować sposób myślenia Prezesa PIS- przywódcy najważniejszej siły politycznej w Polsce.
    •  Jest to sposób myślenia psychopatologiczny+ żądza władzy i mamy to, co mamy.Psychopatologiczne jest całkowite dyskredytowanie swoich przeciwników  i  przypisywanie sobie samych zalet.Nikt sam w sobie nie jest dobry, ani zły. Kto jaki jest świadczy o nim dopiero jego zachowanie,to ewangeliczne-"po owocach ich poznacie".Kaczyński postrzega świat w kategoriach czarno-białych,a to nie jest psychicznie zdrowe postrzeganie.

21. @Rotari • autor: Nierozpoznany#93472016-05-06 06:56:15

Pani diagnoza odnosi się do wierchuszki PiSu. Ja miałam na myśli coś innego. PiS zdobył władzę nie dzięki swoim stałym zwolennikom ale dzięki tym, którzy na PiS nigdy nie głosowali. U podstawy konceptu "wyklętości/niezłomności" (inny przekaz to "jesteśmy skazani na siebie", czyt. otoczeni przez wrogów, Polaków drugiego sortu) leży konstrukt "nie ma de facto nikogo"(kto ochroni). Ten konstrukt jest, moim zdaniem, efektem 25letniego neoliberalnego zarządzania masami (obywatelu zrób sobie dobrze sam).Jest obserwowalny w niskim poziomie zaufania społecznego czy statystykach samobójstw/depresji. Ten konstrukt, do tej pory był nienazwany, utajony- PiS to nazwał, wyciągnął z czeluści nienazwania i stąd -takie jest moje przypuszczenie- zaczął współbrzmieć z "masami".

22. @Damroka • autor: Nierozpoznany#87012016-05-06 22:31:14

Tak, moja diagnoza odnosi się głownie do wierchuszki PiSu, bo to wierchuszka decyduje o całokształcie ideowym tej formacji.
To prawda, że PiS zdobył władzę dzięki pozyskaniu głosów  spoza swojego stałego elektoratu i były to głosy głównie młodych ludzi.
 Dlaczego tak się stało i jakie są tego przyczyny - to temat na osobny artykuł. Nie mieszałabym do tego Żołnierzy Wyklętych.
To, że w Polsce jest bardzo niski poziom zaufania społecznego- nie wynika z neoliberalnego zarządzania masami- lecz jest dziedzictwem jeszcze poprzedniego systemu, kiedy to zaufanie zostało kompletnie zniszczone i po zmianach ustrojowych nie zostało odbudowane.Profesor Henryk Domański z PAN widzi ten problem jako ; "nieunikniony koszt szybkiego przejścia od autorytaryzmu do demokracji."
 My, niestety, aktualnie idziemy już z powrotem.
Państwa o dużo dłuższej historii rządów liberalnych mają zdecydowanie wyższe, niż u nas,  wskaźniki zaufania społecznego.
Z problemem braku zaufania społecznego borykają się wszystkie kraje postkomunistyczne. 
Brak zaufania społecznego jest prawdziwą barierą rozwoju, której obecna władza zdaje się zupełnie nie dostrzegać i z wielkim zapałem robi wszystko, by zniszczyć resztki tego zaufania. A bez tego dalszy rozwój Polski nie jest możliwy.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)