Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

25 kwietnia 2016

Agnieszka Damroka Wielgopolan

z cyklu: Damroka (odcinków: 5)

Od początku

Kategoria: Słowiańska twórczość
Tematy/tagi: krajobrazwspomnienia

Napisano »

No dobrze. Zacznijmy od początku, kiedy to w miejscu, o którym mowa, mnie jeszcze nie było. Od lat żyli w nim za to dziadkowie - w białym domku, z którego dziś pozostały tylko fundamenty. Tak kończą wszystkie świątynie świata. Tamta bielona chatka ze strzechą, jaką teraz każdy pan na włościach widziałby chętnie u siebie, nie była niczym wyjątkowym - ot, takie czasy, w których panom na włościach śniły się czerwone dachówki albo i sam eternit (zastanawiające, że aeternum znaczy wieczność). 

Którejś wiosny, nieopodal domu, dziadek posadził brzozy. Całą połać piaszczystej ziemi przeznaczył właśnie dla nich. Widać obejście przypadło im do gustu na tyle, by pozostać tam na długie lata. Stanęły nieugięcie niczym wojowie strzegący ojczyzny - ojcowizny - ziemi, którą ojciec synowi w schedzie powierza, tak samo jak własną krew. Niedobrze mieć ją w pogardzie. 

Kiedy nadszedł mój czas, licha chatynka przygarnęła i mnie; powitała skrzypnięciem drzwi otwartych na oścież, otuliła wonią ziół unoszoną ciepłem strzelającego na wiwat pieca. Do dziś się mawia, że strzelające z pieca iskry zwiastują gościa. Wiem, że byłam tam mile widzianym gościem.
Żyłam tak otoczona sosnowym lasem, a zaledwie parę kroków za progiem witały mnie czuwające brzozy. Być może dlatego to one właśnie zapuściły korzenie do samego dna mojego serca. Wśród nich chciałabym odpocząć, gdy Czas powie mi, że ta droga ma swój koniec, a początek innej czeka skryty we mgle. Oby czekały tam także drzewa.

Były jeszcze wierzby. Przysadziste niczym baby, rozczochrane, rozśpiewane ptakami, ukochane, rosochate staruszki. Całe dnie przekomarzały się z brzozowymi młodzieńcami. Czasem jednak milczały zapatrzone w dal znaną tylko sobie i ze zdrewniałych policzków ukradkiem ocierały łzy.

Cała zieloność świata była tam. I ja w niej - zielonookie, płowowłose, szczęśliwe ciszą i ptakami dziecko na ziemi ojców, dziadów, pradziadów. Był tylko ten świat - cały świat pod jedną małą strzechą, przy piecu gadającym bajki o blaskach i cieniach pełgających, jeszcze wtedy tylko po bielonych ścianach. 

Wspomnieniem odległym pozdrawiam ściany, których już nie ma, rozsypany z żalu piec - pierwszego bajarza mego dzieciństwa, fundamenty do dziś trzymające się ziemi z całych sił i tych wszystkich, z którymi złączył mnie los.

Korekta przez: ()



Napisano »

komentarze

1. Piękna proza poetycka,... • autor: Nierozpoznany#70192016-04-30 17:23:41

Piękna proza poetycka, Ago. Gratuluję!

2. Dziękuję Romo, miło... • autor: Nierozpoznany#91862016-05-01 22:13:10

Dziękuję Romo, miło wiedzieć. Pozdrowienia!

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)