Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.

05 grudnia 2007

Alicja Amvaradel Barcikowska

Odkrywanie zapomnianej Bogini
Recenzja książki Anny Kohli 'Trzy kolory Bogini'

Kategoria: Kobiece a męskie

Nie jedyny, ale znaczący coming-out. Tytułowa Bogini prezentuje się naprawdę okazale, jest zdumiewająco bliska, a jednocześnie niezauważana. Potężna, namacalna a jednocześnie ukryta i tajemnicza. Nade wszystko zaś niedoceniona i wyparta ze świadomości, ale domagająca się powtórnie należnej jej uwagi.


Nie znałam dotąd twórczości Anny Kohli, jednak po lekturze "Trzech kolorów Bogini" nabrałam ochoty, by zapoznać się z nią bliżej. Tytułowe trzy kolory: biały, czerwony, czarny symbolizują ciągłość jednej bogini w trzech wcieleniach: Dziewczyny, Dojrzałej Kobiety i Starej. Także symbol trójki jest w tej książce niezwykle ważny: trójkę spotykamy w mitach i rytuałach niemal wszystkich religii świata. A odwołań do symboli z wielu różnych religii jest w tej pracy mnóstwo: na przykład w rozdziale pt. "Antyczna trójca" znajdziemy odwołania do chrześcijaństwa, mitologii greckiej i rzymskiej, mitologii nordyckiej, religii plemion indiańskich, starożytnego Egiptu czy Mezopotamii. W kolejnych rozdziałach można znaleźć opis wielu kobiecych symboli: trójkąta waginy, wody, źródła, rzeki, węża, ropuchy, smoka, ogrodu, ziemi, koła życia, łabędzia i innych ptaków wodnych, Czarnej Madonny i licznych bogiń przemienionych w chrześcijańskie święte... tak jak św. Kummernis, której potrzeba autonomii, kierowania własnym losem i życiem seksualnym współgra według autorki z boskim pochodzeniem tej postaci. Autorka akcentuje przy tym proces patriarchalizowania symboliki religijnej, zastępowania wyobrażeń kobiecych męskimi lub "oswajania" symboliki kobiecej. Pisze: sagi i legendy straciły z biegiem czasu pierwotny związek z pogańską religijnością, z kultowym przesłaniem. Boginie zmieniają się w bajkach w białe damy, dziewice, siostry i panny[1]. Praca autorki polega w dużej mierze na rekonstrukcji i powtórnym odczytaniu pierwotnych znaczeń mitów, legend, baśni. Poprzez odkrywanie przed czytelnikiem tajemnic mniej znanych kobiecych elementów religijności i duchowości, Anna Kohli próbuje choć częściowo odwrócić ten proces, przywrócić Bogini miejsce w naszej świadomości. Wpisuje się tym samym w nurt kobiecej duchowości, a jak pisze Ken Wilber: jednym z wielkich zadań duchowości w postmodernistycznym świecie jest uzupełnienie i zrównoważenie podporządkowanej mężczyźnie duchowości żeńskimi odpowiednikami.[2]

Znaczenie i miniona powszechność użycia prezentowanych symboli udokumentowane są wykopaliskami archeologicznymi, przypowieściami i podaniami ludowymi oraz skomplikowanymi wywodami etymologicznymi, których wartości nie potrafię jednak ocenić. W książce można znaleźć szokujące, wyparte z kulturowej świadomości fakty: Bazylika św. Piotra została zbudowana na miejscu świątyni bogini Kybele; pierwszymi figurami Marii na terenach Imperium Rzymskiego były zaadaptowane wizerunki Izydy, której obcinano charakterystyczne krowie rogi, utrzymujące tarczę słoneczną. Katolickie wcielenie Bogini jest oswojone i pozbawione dosłownie i w przenośni rogów - symbolu siły i wolności.

O celu napisania książki i swych motywach autorka pisze, że wynikają z pasji, ciekawości, zachwytu prehistorią oraz "zarażenia wirusem pogaństwa". W ostrych słowach deklaruje, że chce obnażyć ignorancję uzurpatorów jedynej i niepodważalnej prawdy, nadętych głosicieli wyższości kultur rzymsko-greckich nad innymi, łączących początki jedynej cywilizacji i "wysokiej kultury" z początkami chrześcijaństwa.[3]

Dyskusyjną tezą jest według mnie twierdzenie, że monoteistyczne religie nie wprowadziły w zasadzie nic nowego, są kontynuacją i transformacją dawniejszych mitów i wcześniejszej symboliki[4]. Być może tak radykalne przedstawienie tej sprawy wynika z przyjętego kontekstu historycznego. Kontekst ten - istotny dla prawidłowego zrozumienia tego przesłania - stale towarzyszy opowieści o Bogini. Jest to kontekst prehistorii: autorka wspomina, że okres należący do tzw. prehistorii ludzkości obejmuje 95% ogólnego czasu ludzkiej egzystencji na naszej planecie, a tzw. okres historyczny - jedynie 5%, dlatego dyskutując o zagadnieniach związanych z wierzeniami i religią, nie możemy zapominać o tych proporcjach. Z tej perspektywy rzeczywiście współczesna kultura wydaje się być - używając metafory ze wstępu - tylko cienką warstwą tynku na wcześniejszych malowidłach, które można łatwo spod tej warstwy wydobyć.

Z rozmysłem użyłam słów: opowieść o Bogini. Autorka sama przyznaje, że nie było jej celem napisanie pracy naukowej. Mimo niewątpliwie faktograficznego charakteru książka Anny Kohli pozostaje opowieścią. Prezentowane symbole łączą się ze sobą na podstawie dość luźno snutych skojarzeń. Zaletą takiego ujęcia jest "lekkość" tekstu, przyjemność przy czytaniu, jednak wadą - chaos. Prawie każdy rozdział to przywoływanie symboli z różnych epok, kultur, przy czym czytając trudno przewidzieć, co będzie dalej. Przytaczane dowody na obecność Bogini mają różną wagę, różny kontekst historyczny, co autorka zdaje się pomijać. Lektura jest fascynująca, ale momentami brakuje jej moim zdaniem spójności. Przydatny byłby też spis symboli na końcu książki, który ułatwiłby odnalezienie ich w tekście, bowiem wiele z nich ( koło życia, wąż, smok etc.) pojawia się w różnych rozdziałach. Natomiast niewątpliwie dzięki ilości zawartych w niej informacji źródłowych, książka Anny Kohli należeć będzie do tych, do których warto wracać, by odkryć to, co wcześniej pozostało niezauważone. To bogactwo prezentowanej symboliki oraz wielka ilość przykładów zaczerpniętych z rozmaitych religii i kultur sprawia, że jest to godna polecenia lektura dla osób zainteresowanych religioznawstwem czy mitologiami i może stanowić źródło inspiracji dla pogłębionego badania tematu.

Wyraźne jest wreszcie feministyczne zaangażowanie autorki, co sprawia, że z innej perspektywy odczytają tą książkę osoby zaangażowane w feminizm. Mnie - z punktu widzenia światopoglądu ekologicznego i neopogańskiego - pozostawia ona pewien niedosyt związany z pominięciem tak ważnych aspektów jak związek Bogini z ziemią (ledwie wspomniany) i postawami proekologicznymi czy też ze współczesnym nurtem kobiecej duchowości. Tymczasem dziedzictwo Bogini jest nie tylko stale obecne wokół nas w podaniach, legendach, baśniach czy symbolice religijnej - co podkreśla autorka - ale też warto włączyć je w praktykę dnia codziennego, by przywracać równowagę między męskim a kobiecym. Apoteoza kobiecości - poprzez Boginię - jest potrzebna, jednak jest początkiem, a nie końcem w rozwoju duchowym.


Alicja Amvaradel Barcikowska



Książka omawiana: Anna Kohli Trzy kolory Bogini. Wydawnictwo eFKa, Kraków 2007.
Książka zawiera 224 strony + 36 kolorowych ilustracji na kredowym papierze.


Przypisy

[1] Anna Kohli, (2007).Trzy kolory Bogini. Kraków: Wydawnictwo eFKa, s.20

[2]Ken Wilber, (1997). Krótka historia wszystkiego. Warszawa; Wydawnictwo Jacek Santorski&Co , s.75

[3] A. Kohli, Trzy kolory Bogini, s.10

[4] tamże, s.10




Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)