zdjęcie Autora

10 września 2013

Katarzyna Urbanowicz

z cyklu: Babcia ezoteryczna Sezon drugi (odcinków: 82)

Okno na przestrzeń

Kategoria: Twórczość

« Studium w szkarłacie Wyrodne matki, okrutni ojcowie, maltretujący konkubenci i księża pedofile »

         W blogu odcinek 94 1-szego sezonu ( Miejsca mocy i niemocy)  przedstawiłam kilka swoich fotek nie aspirujących do jakichkolwiek wartości artystycznych, ale mających odzwierciedlenie w niezrozumiałej fascynacji bałaganem i sposobów wyjścia z bałaganiastych przestrzeni na światło. Pewne otoczenie widziane oczami kogoś, kto jest dyletantem w sprawach ezoterycznych, ale kto wyrąbuje sobie drogę własnymi odczuciami i wrażeniami w przekonaniu, że warto wreszcie zaufać sobie, a nie innym.

         Jednak to uwagi innych nadały sens moim odczuciom. „Kalina” napisała mi wówczas, że zamieszczone zdjęcia kojarzą jej się z twórczością Jacka Yerki, którego obrazy inspirowane są podobnym odczuciem przestrzeni i jego znaczeniem. W dyskusji z ten temat zamieszczono stronę artysty i dalej odnalazłam inne strony bliskie mojemu odczuwania „okna w przestrzeń”.

         Poza Kaliną odezwał się mój znajomy przesyłając mi fotki swojego syna, studenta. którego zainteresował fotografią czarno-białą i jej obróbką czyli koreksami, powiększalnikami, wywoływaczami i utrwalaczami, rodzajami papieru fotograficznego i innymi gadżetami tamtych lat. Sama w wieku lat 22 jako mama niemowlaków w fotografii upatrywałam możliwość wyjścia poza swój los mamuśki, ograniczony do wymagań karmienia, przewijania i wiecznej pogody w zachowaniu (ponieważ dzieci, jak zwierzęta wyczuwają stres i zniechęcenie). Starałam się odgadnąć losy swoich dzieci z ich fotek, odczytać umiejętności które z czasem zanikną, jednym słowem odnaleźć w niemowlakach świat ludzi dorosłych postawionych oko w oko z ich problemami.

         Zdawało mi się czasem, że to okno jest zamknięte na świat i że dorosły nie ma szans do niego przeniknąć. Wbrew temu co piszą męscy znawcy kobiecej natury twierdzący, że prawdziwa matka rozpozna czy dziecko płacze z głodu, czy dlatego, że ma mokro, czy wreszcie że jest chore. Nieprawda, kolejne możliwości eliminuje się doświadczalnie, żeby odkryć na końcu, że maluch jest po prostu w złym humorze, lub że mu się nudzi. Ale już półtoraroczny dzieciak odkrywający świat, wpisuje się w ciąg doświadczeń ludzkości i nic nie jest w stanie zatrzymać odkryć na miarę Kolumba i innych eksploatorów świata. Kamień i zbitka gałązek stanowiła coś, co nie jest zrozumiałe dla wszystkich obok i nie ma już najmniejszej szansy, żeby podążyć za tokiem myślenia dziecka, można tylko chwilę zatrzymać robiąc fotografię. W dodatku fotografie nie zawsze się udawały, zdjęcie mogło być poruszone, obróbka kliszy i odbitki sknocona. Koreks niedokładnie zakręcony, roztwory przeterminowane i tak dalej. W rezultacie nigdy nie było wiadomo, które zdjęcie będzie odkryciem, a które takim, które szkoda wyrzucić, bo coś ważnego chciało przekazać, ale nie udało się. Tak właśnie wyglądało fotograficzne odkrycie dzieciństwa moich dzieci:

         Niestety, dzieciństwo zbyt szybko zastąpione zostało dorosłym spojrzeniem na świat. Refleksyjny dzieciak zastąpiony został młodym człowiekiem, młody człowiek został ojcem, a jego dorastający syn już inaczej patrzy na otaczającą rzeczywistość. Fascynują go techniczne możliwości fotografii cyfrowej, iluzje powstałe w wyniku przetwarzania realnego świata i robi takie fotki:

albo takie

        Są piękne, ale chłodne, przetwarzają osiągnięcia ludzkie (w tym przypadku zamek w Malborku), ukazują je z innej strony, podkreślają ich dekoracyjność ale wyrywają się ponad świat zastany, jakby chciały go ulepszyć i skorygować na własną modłę. Możliwe, że to sprawa wieku i dojrzewania ich autora, że reprezentują tylko pewien etap rozwoju, są jednak odzwierciedleniem szerszej społecznej tendencji.

Pośrodku jest pewien młody człowiek, wspomniany na początku, którego fotografie obiektów architektonicznych i miejskiej przestrzeni mają w sobie jeszcze kawałek owego ducha poszukiwania okna w przestrzeni. Jego ojciec fotografuje z zamiłowania i uczył syna od podstaw technik obróbki, które już zapomniano, które jednak dawały doświadczenie namysłu przy obcowaniu z odwzorowanym światem. Szczególnie jedno z nich wydaje mi się interesujące jako klamra spinająca dawne i obecne poczucie sensu obrazu:

I właśnie w jego fotografiach szczególnie widoczne jest owo okno w przestrzeni, jak tutaj, gdy świat graffiti, chyba dość tandetnych i w zapomnianym, zdegradowanym otoczeniu znajduje swój kontrapunkt w marzeniach o przestrzeni kolorystycznie podobnie skonfigurowanej. To okno jest malutkie i nie stanowi konkurencji dla wyobraźni autora graffiti, jest jednak jego smutnym, pesymistycznym odniesieniem, pomniejszonym, mniej barwnym i mniej atrakcyjnym.

         Nie sądzę, żeby autor tej fotografii świadomie chciał przedstawić taką a nie inną swoją refleksję, niemniej zadziałał tu jego instynkt artystyczny, bardziej dojrzały niż powzięte zamierzenie. Jest to dobry prognostyk na przyszłość, świadectwo twórczego umysłu.

         Oglądając te fotografie nie mogę oderwać się od skojarzeń literackich i podobnych spostrzeżeń.

Na ostatnim Polconie 2013, który zdecydowanie był i jest imprezą młodych, w czasie jakiejś wypowiedzi, omawiając pewną powieść SF jeden z  dyskutantów  przytoczył słowa recenzenta tej powieści, że autor zdecydowanie udał się w kierunku powieści psychologicznej, „...a któż dzisiaj czyta powieści psychologiczne? Taka powieść miałaby góra kilkaset czytelników, jak dobrze pójdzie!”

         Więc zarówno literatura jak i fotografie karmią się obecnie czymś innym. W przekonaniu iż wszystkie możliwe emocje zostały już skatalogowane i nie warto im poświęcać uwagi sztuka, w tym także fotografia, nie próbuje pokazywać uczuć, charakterów, procesów dochodzenia do wewnętrznych odkryć zastępując je ornamentami, ładnymi, pociągającymi ale pozbawionymi chęci analizowania człowieka. I to nie tylko fotografia uprawiana zawodowo, ale i ta intuicyjna, dojrzewających i dojrzałych całkiem młodych ludzi. Wystarczy popatrzyć na zdjęcia pięknych dziewczyn publikowane przez fotografów na forach! Wydaje się czasem że podstawowym zadaniem modelek jest unikanie pokazu jakichkolwiek cech indywidualnych, a wpisywanie się w trend ozdobnego przetwarzania świata, zastępowania go bardziej dekoracyjną iluzją.

 

Babcia ezoteryczna Sezon drugi: wstęp na końcu

To jest ciąg dalszy, a wszystkie dalsze ciągi prowadzą nas niekoniecznie tam gdzie byśmy chcieli dojść. Więc wstępne ideolo pominę, możliwe, że zastąpię go posłowiem, o ile tego posłowia nie zapisze za mnie życie


« Studium w szkarłacie Wyrodne matki, okrutni ojcowie, maltretujący konkubenci i księża pedofile »

komentarze

[foto]

1. Fotografowanie a enneagram • autor: Wojciech Jóźwiak2013-09-10 12:09:41

Większość fotografików i fotoamatorów to enneagramowe Piątki-Obserwatorzy. (Nic dziwnego w tym!) Czyli Patrzący Chłodnym Okiem. Piątki narzuciły swój abstrakcyjny piątkowy gust i dlatego przyjęło się uważać, że dobra fotografia = chłodna fotografia, taka od której chłodem wieje. --- A to cecha Piątki właśnie.

[foto]

2. To bardzo ciekawe! • autor: Katarzyna Urbanowicz2013-09-10 14:07:08

To bardzo ciekawe spostrzeżenie! Przy okazji Twój komentarz nie dotarł na mój adres mailowy (choć komentarze do odcinka Twojego o edytorze blogów dochodzą bez problemów) i dopiero zobaczyłam go w spisie komentarzy. Także czasami nie dochodzą inne komentarze, czy dalej mój adres mailowy jest "trefny", bo nie pochodzi z kilku najczęstszych źródeł?
[foto]

3. Nie wiem dlaczego • autor: Wojciech Jóźwiak2013-09-10 14:25:43

Sprawdzę program do wysyłania, wiem, że są w nim błędy, ale jeszcze nie doszedłem, jak się przejawiają.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)