Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

15 grudnia 2008

Milena Alicja Niedzielska

O olbrzymie Światogorze, świętym ogniu i wieszczeniu
Mityczne wątki Słowiańszczyzny i jej wschodnich sąsiadów

1. Duch Ognia czy Duch Góry?
2. Bogini ze Szklanej Wieży
3. Słowiańska Pytia i święty trójnóg
4. Źródło wśród niebios
5. Wieszczy napój wróżek
6. Królewski tryzub i wężowa wiła
7. Skąd nasz ród?


1. Duch Ognia czy Duch Góry?

W znajdującym się w moim posiadaniu, małym zbiorku bylin[1], rosyjskich pieśni epickich, przekazujących pozostałości dawnych pogańskich wierzeń, jest jedna, krótka, ale szczególnie przedziwna i zastanawiająca. Nosi tytuł - Światogor i Ilja Muromiec. O Ilji Muromcu napisano już całkiem sporo, widząc w nim hipostazę gromowładcy, słowiańskiego Peruna. Nie będę podważał identyfikacji najsłynniejszego, kijowskiego herosa, w szczególności, że się z nią zgadzam. Kim jednak jest Światogor, tajemniczy bohater-olbrzym? Wiemy, że był mieszkańcem Świętych Gór i siłaczem, którego wielkość i ciężar sprawiały, że nogi zapadały mu się w ziemię. Pokonany podstępem przez Ilję, legł w grobie, przekazując część siły bohatyrowi z Muromia. Imię zagadkowego mocarza interpretuje się najłatwiej jako "Święta Góra" lub, mając na uwadze męski rodzaj - "Pan Świętej Góry". Czy słusznie, a jeśli tak, czym jest owa święta góra? Miano herosa można rozłożyć na dwa źródłosłowy: swiat- i gor-. Pierwszy źródłosłów, swiat-, łączy się z ruskim swiet, znaczącym zarówno "święty", jak i "świat", a mającym źródło w "świetle", ind. śweta- znaczy "jasny, biały". Druga część imienia, związana ze źródłosłowem gor-, ma co najmniej dwa ważne znaczenia. Po pierwsze, gora to po rosyjsku "góra", po drugie, pień gor- łączy się z określeniem "żaru", "gorąca", czyli - ognia. Skoro tak, Światogor może być równie dobrze "Panem Świętej Góry", co "Panem Świętego Żaru", albo nawet "Panem Góry Świata", czyli kosmicznej osi, podtrzymującej niebiosa. Bazowanie na samych etymologiach to jednak rzecz niezwykle śliska.

Pozostańmy, póki co, przy pierwotnym obrazie Światogora jako Pana Świętej Góry. W Iranie, pasmo świętych gór, centralny element świata i podpora niebios, wokół której krążą ciała niebieskie, zwane było Hara. Co ciekawe, w Indiach hara, oznacza "żar", od dawnego, indoeuropejskiego źródłosłowu gher-. Wracamy tym sposobem do obrazu góry i ognia. Czy aby nie była to ognista góra - wulkan? Najwyższy szczyt irańskiego pasma Elburs, jak później nazywano w języku perskim góry Hara, to Damawend, wygasły wulkan! W jego wnętrzu Ferridun uwięził, przykuwając do skały, trójgłowego smoczego władcę - Zahhaka. Skoro tak, gor- w imieniu Światogora, oznacza nie zwykłą górę, ale górę żaru, z ogniem płonącym w trzewiach. Pojawia się tutaj pewien problem - na terenie Rusi i dopływów Dniepru, gdzie lokuje się pierwotne siedziby Słowian, żadnych wulkanów nie ma. Dlaczego więc miałby przetrwać w ich wierzeniach mit związany z obrazem mocy wulkanu? W przypadkach takich zagadek, najlepiej zdać się na intuicję i wyobraźnię. Co może przypominać wulkan? Na terenach zamieszkiwanych przez Słowian plującego ogniem i dymem wulkanu co prawda nie było, ale są za to liczne ślady dymarek, prymitywnych pieców hutniczych do wytopu metalu, przede wszystkim - żelaza do produkcji broni. Dymarka przedstawia sobą obraz wulkanu w miniaturze - jej stożkowy kształt odzwierciedla górę, we wnętrzu płonie ogień, a ze szczytu unosi się dym. Ogień, jak wiemy z przekazów, był u Słowian żywiołem świętym-boskim duchem, zamieszkującym palenisko/piec, zwanym Swarożycem. Prymitywne, najprostsze palenisko przybiera kształt kopczyka biało-szarego popiołu, w którego wnętrzu tli się czerwony żar.

W bylinie o Światogorze, Ilja Muromiec nachyla się, by przejąć od leżącego w sarkofagu olbrzyma oddech:

"Tylko podejdź do mnie bracie, jak najbliżej,
A przypadnij do trumny jak najniżej:
Tchem cię natchnę swoim bohatyrskim,
Przyjmij w siebie, braciszku, moją siłę"[2]

 Z innej wersji byliny wiadomo, że Światogor usiłował zabić Ilję swym trzecim oddechem. W posiadanym przeze mnie zapisie, Ilja przyjmuje tylko jeden oddech, bojąc się, że "jakbym wszystką wziął siłeńkę twoją silną, Matka-ziemia nieść mnie, nie uniesie"[3]. Dotykamy tutaj dwóch ważnych spraw. Pierwsza wiąże się z tchem, oddechem, a dokładnie, jego mocą. W Indiach zwie się ją praną, u Słowian była to pora, echo perskiego określenia ognistej mocy - farr. To samo znaczenie i źródłosłów ma łacińskie porrum. Moc wiąże się nierozerwalnie z gorącem, wewnętrznym ciepłem. Dotykamy tutaj innego, ale równie ważnego znaczenia bylinnej opowieści - Ilja, by przejąć moc, nachyla się nisko do grobu. Czy to nie dziwne? Śmiertelne tchnienie kojarzy się nam raczej z zimnem. Jeśli jednak Światogor pozostaje duchem ognistej góry-dymarki, to "grób" jest niczym innym, jak hutniczym piecem, u dołu którego umieszczone są otwory doprowadzające przez miechy powietrze, z których wydobywa się gorący oddech płomienia - Swarożyca. Ilja wdycha w otaczające serce (centrum ciała, siedzibę duszy) płuca gorące powietrze, napełnione mocą ognia. Właściwie jest to 1/3 jego mocy, związana z chwałą wojownika. Jego duch-tchnienie staje się przez to ognisty, pełen mocy. Dlatego nie jest mu od tej pory sądzona śmierć "w szczerym polu". Jak mówi Światogor - "nie zabije ciebie żaden z bohatyrów".[4]

Intrygujący szczegół wzmiankowanego fragmentu, wiąże się ze strachem Ilji przed przejęciem całości mocy Światogora, jako siły tak olbrzymiej, że spowoduje jego zapadniecie się w ziemię. Identyczny motyw pojawia się w wierzeniach Ormian. Dotyczy on Mhera - Mihra (dokładnie Mhera młodszego, bo był jeszcze Mher starszy), być może odpowiednika narodzonego w górskiej jaskini Mithry. Na skutek przekleństwa ojca, którego pokonał w walce, ziemia nie mogła znieść jego ciężaru i zapadała się pod kopytami konia. Schronił się więc w górze, do czasu, gdy ziemia stwardnieje. Rozciął w tym celu mieczem skałę i wszedł do jej wnętrza. Mamy, w jego przypadku, postać bohatera związanego z górą i ogniem oraz zapadającego się w ziemię, niczym Światogor. Smoczy Zahhak, którego pokonał Ferridun, również miał pokonać swego ojca, wrzucając go do dziury w ziemi i podobnie do Mhera, przebywa we wnętrzu góry, wulkanu Damawend.

Na słupie ze Zbrucza, troistego boga ognia reprezentuje trójgłowa postać, umieszczona w dolnej strefie posągu. Jest on najbliżej ziemi ze wszystkich bogów. Można powiedzieć, że jeżeli trzej męscy bogowie, powyżej niego, są trzema konarami kosmicznego drzewa lub trzema wierzchołkami kosmicznej góry, to on jest jego/jej korzeniami. Podtrzymuje w ten sposób istnienie świata, nie dopuszczając do runięcia niebios na ziemię. Przypomina w swej pozie greckiego Atlasa, jeszcze jeden wariant bóstwa związanego z górami (istnieje górskie pasmo Atlas) i kosmiczną osią. Każdy z męskich bogów umieszczonych powyżej "trójgłowego", reprezentuje jedną z postaci ognia: Słońce (postać z kręgiem), płomień (postać z rogiem) i piorun (postać z koniem i mieczem). Pisałem już o tym bardziej szczegółowo.[5] Sam "troisty" reprezentuje wszystkie trzy moce jako jednię. Alański (sarmacki) heros Batradz posiadał podobną, potrójną moc. Zginął, gdy słońce zaczęło zbyt mocno grzać. To bardzo ciekawe, bo od Słońca miał zginąć również słowiański car Trojan, inny "troisty". Kiedy Słońce zaczyna mocno przygrzewać? Wraz z nadejściem wiosny. Na co zaś czeka Mher? Aż ziemia stwardnieje - czyli, aż zostanie utwardzona zimowymi mrozami. Oznacza to, że nasz bohater związany jest z porą zimy, czasem, gdy w grudniowe przesilenie rodzi się w grocie Mithra, a ze spalonego Badnjaka - młody Bożicz. Jest więc troistym Swarożycem - Trojanem, ogniem pochłaniającym ofiary - trójgłowym smokiem, niekoniecznie złym, bo dającym również domowe ciepło i światło. Słowo gora, o czym nie mówiłem, zawiera również znaczenie "las", a przecież Bożicz jest młodym drzewem świata, bożonarodzeniową choinką, na której szczycie widnieje gwiazda.


2. Bogini ze Szklanej Wieży

Symbolika słupa ze Zbrucza jest związana z tzw. zimowym heksagonem i konstelacją Oriona, którą można szybko zidentyfikować, dzięki charakterystycznym trzem gwiazdom Pasa.[6] W bylinie o Światogorze znajduje się następujący ustęp:

"Na ramionach ma [Światogor] puzderko kryształowe.
Zdjął puzderko ono z ramion bohaterskich,
Do kieszeni zasię rączką sięgał prawą,
A dobywał zaraz klucz pozłocisty,
To puzderko kryształowe otwierał
I wypuszczał z niego młodą swoją żonę."[7]

Nim trafiłem na ślad związków bogów ze zbruczańskiego słupa z konstelacją Oriona, fragment ów był dla mnie całkowicie niezrozumiały. Bo dlaczego Światogor miałby wozić żonę w puzderku na ramionach? Jeśli jednak spojrzymy na słup ze Zbrucza, to zobaczymy, że po odwrotnej stronie posągu, co "bóg z rogiem" i centralna głowa "trójgłowego", widnieje postać, którą identyfikowałem już jako boginię. Na niebie wyobraża ją centralna gwiazda Pasa Oriona, Al-nilam czyli "Sznur Pereł". Perła znajduje się w muszli, a to odpowiednik "kryształowego puzderka", w którym chowa żonę Światogor. W istocie, muszla i puzderko kryjące boginię-gwiazdę, to jasna, otaczająca ją mgławica NGC1990. Na słupie ze Zbrucza, bogini widnieje z tyłu i ponad postacią trójgłowego boga na dole, nosi ją on jakby z tyłu na karku - podobnie jak Światogor w bylinie. Skoro tak, to Światogor i związana z nim góra muszą wiązać się z trójkątem - górą, utworzonymi przez gwiazdy Rigel i Saiph u dołu, oraz mgławicą M42 jako szczytem.

W bylinie, z żoną Światogora, nieznaną niestety z imienia, łączy się bardzo ważny szczegół:

"A godzinę małą owo przechadzała się,
Pierścioneczkiem swoim złotym zabawiała się,
Z ręki pierścień do ręki przerzucała:
"Jak mieszkałam w swoich stronach rodzinnych,
Jak to byłam jeszcze hożą dzieweczką,
Po zielonym sadzie wszystko hasałam,
Na mej ręce prawej byłeś, pierścioneczku(...)"[8]

W postaci złotego pierścienia wyobrażana była u Bałtów bogini Saule, Słoneczna Panna, żona węża Żaltisa. W wierzeniach słowiańskich odpowiada Południowej Jutrzence. Wspominałem już, że wiążę ją z postacią na tyle słupa ze Zbrucza. Na jednym z archeologicznych przedstawień tego ważnego artefaktu odkryłem, że ponad palcem wskazującym prawej dłoni (tak jak w bylinie u żony Światogora - "na mej ręce prawej byłeś, pierścioneczku") widnieje ślad przypominający literę "C". Będąc w Muzeum Archeologicznym w Krakowie usiłowałem go odnaleźć, nic jednak nie odkryłem. Możliwe, że można go zobaczyć dopiero w podczerwieni, jak znak heksagramu na tylnej ścianie słupa. Nie zdziwiłbym się, gdyby owo "C" było resztką, pozostałą po pierwotnym znaku złotego pierścienia, widniejącego ponad prawą dłonią bogini.

Żona Światogora została nią pod przymusem. W bylinie skarży się, że gdy przyszły mąż przybył pod domostwo jej rodziców, ci tak bardzo wystraszyli się mocarza, że bez szemrania oddali córkę herosowi. Właściwie można to uznać za porwanie, poprzedzone wymuszeniem siłą zgody. Podobnie do Światogora czyni czarownik Pragara, znany z zanotowanej na Połabiu opowieści o Złotej Babie i jej córce Krominie. To dobrze znany, mityczny motyw, obecny również w opowieści o Demeter i Hadesie, który porwał Korę-Persefonę. Imię czarownika-porywacza, Pragara, wywieść można z prag-, porg- "żarzyć, prażyć" lub pra- oznaczającego nadmiar czegoś (obecnie użylibyśmy przedrostka arcy-) i gar-, ger- czyli "żar". Od tego samego źródłosłowu pochodzi imię troistego Geriona, którego pokonał Herakles, oraz, co szczególnie dla nas ważne - Germana, południowosłowiańskiego, męskiego, fallicznego boga płodności, o którym wiadomo, że umierał i odradzał się. Jednak German ("Germanin") to również "Niemiec", jak władca Alemanów, którego nie chciała za męża Wanda! Osobiście uważam, że postać, którą opisał w kronice Kadłubek jako przeciwnika krakowskiej księżniczki, to właśnie ogniowy German, odpowiednik Światogora.

Kadłubek nic nie mówi o imieniu króla Alemanów, jednak Długosz twierdzi, że miał na imię Rytygier. To oczywiście spolonizowana wersja. Pierwotnie brzmiałoby ono chyba Radiger.[9] Wódz o tym imieniu przewodził germańskim Warnom, osiadłym na Połabiu, zeslawizowanym później i wchodzącym w skład plemion Obodrzyckich. Co znaczy jego imię? Alemanowie byli u German plemieniem szczególnym, bo niemal wszystkie ich wieszczki to Semnonki lub Alemanki. Pamiętajmy, że Wanda pozostaje kobietą szczególną, mądrą, co dawniej znaczyło tyle, co - wieszczą. Taką właśnie jest czeska odpowiedniczka Wandy - Libusza. W powyższym kontekście imię Rytygiera-Radigera należałoby wywodzić od niemieckiego rathen / starosaskiego rãdan - "radzić" i ger- czyli nazwy etnicznej German (która ma związki z łacińskim germanus - "rodak, współplemieniec"). Rytygier jest więc w źródłosłowie "Radzącym Germanom (Rodakom)".[10] Imię Wandy kronikarze łączą konsekwentnie z Wandalem i Wandalitami - Lechitami. Zdaniem Banaszkiewicza, należałoby mówić w tym przypadku o Wenedach, z którymi utożsamiano czasami Słowian.[11] Gdyby Wanda przewodziła (radziła) Wandalom/Wenedom, jak to chce Kadłubek, to właściwe miano jej partnera powinno brzmieć Radwan. Imię takie faktycznie istnieje, kiedyś w dokładnie tej formie, a później w serbskiej wersji - Radowan. Radwan to jednak również nazwa bardzo popularnego herbu szlachty polskiej (na wizerunku poniżej). Widać w nim znak o troistej symbolice, do którego powrócę jeszcze w dalszej części artykułu. Imię Radowan tłumaczy się najczęściej jako "Radujący się", ale równie dobrze pochodzić ono może od "rady" i znaczyć "Radzący". Zauważmy, że Radogoszcz, sanktuarium troistego boga ognia Swarożyca, pełniło rolę amfiktionii[12], miejsca obrad plemion i gwarancji podejmowanych sojuszy oraz wyroczni, podobnie jak greckie Delfy. Adam z Bremy podaje Radogosta jako jednego z głównych bogów Obodrzyców, w których skład wchodzili zeslawizowani Warnowie! Uważam, że w kontekście tego, co powiedziałem wyżej, imię Radogosta należy rozumieć nie jako "Radującego się Gośćmi", ale "Radzącego Współplemieńcom" i jest ono tożsame z imieniem króla Alemanów-Warnów, Radigera, a pochodzi od radzić (zachodniosłowiańskiej pożyczki z niemieckiego rath) i gość, w starym znaczeniu "swój, wolny chłop, kmieć", obecnym w języku niemieckim jako gast.

Opowieść o Wandzie i królu Alemanów Rytygierze, oprócz warstwy mitycznej, daje nam również echo dawnej, historycznej wspólnoty kulturowej Słowian, German (Getów) i irańsko-tureckich ludów stepu (Sarmatów, Scytów, Hunów, Tatarów, Połowców, Pieczyngów), jaka istniała na terenach Białej, Czarnej i Czerwonej Rusi (obecne ziemie Ukrainy, Białorusi, południowo-zachodniej Rosji). Ten sam znak, który widzimy w herbie Radwan, pojawia się bowiem w znaku rodowym (tamdze) Girejów, potomków rodziny królewskiej Girej (Gerey) Chana, panującej od XV wieku w chanacie krymskim (rysunek obok). Identyczny znak widać w herbach rodowych tureckiego ludu Tatarów, zamieszkujących od XIV wieku tereny Litwy, Podola, Wołynia i obecnej Suwalszczyzny, sojuszników kniaziów i królów Polski oraz Litwy, zwanych później Lipkami i Muslimami. To jednak nie koniec, bo od tego samego znaku wywodzi się ukraiński tryzub, znak rodowy wikińskiej dynastii Rurykowiczów, wywodzących się od Ruryka, czyli w alternatywnej wersji - Roderyka / starogerm. Rodericha / staronord. Rørika , który, jak się przypuszcza, mógł pochodzić z grodu Rerik na płw. Jutlandzkim, którym władało plemię słowiańskich Obodrzyców, mających sanktuarium w Retrze! Imię władcy pochodzić może z niemieckiego rohr/röhre, obecnego w isl. ródr - "wybrzeże", odnoszącego się do wody/wodnego cieku (stąd nasze "rura" i nazwa rzeki - "Odra") oraz rik- "król", czyli byłby Ruryk "Królem Wód/Wybrzeża". Zauważmy w tym kontekście, że w Kronice wielkopolskiej, po śmierci króla najeźdźców, "Wanda otrzymawszy od Alemanów porękę wierności i hołd, wróciła do swego państwa i ofiarowując siebie bogom za tak wielką chwałę i pomyślne wyniki dobrowolnie skoczyła do Wisły".[13]

Imię Wandy przywodzi na myśl przydomek germańskiej bogini Freji - Vanadis, "Pani Wanów"[14], a konflikt między nią a Roderykiem, wojnę Asów z Wanami, która zostaje zakończona pokojem poprzez wymianę między zwaśnionymi plemionami, jako zakładników, ze strony Wanów - Freyi, Freya i Njörda, a Asów - Mimira i Hönira. Mimir jest władcą miodnego źródła mądrości, a Hönir, zasięgający we wszystkim rady Mimira, po Ragnaroku zostanie posiadaczem różdżki wróżbiarskiej. Posiada on również przydomek örkonungr, tłumaczony m.in. jako "wodny władca", a więc zbieżny do "króla wód" - Ruryka! Powracamy tym sposobem do połączonej ze zdolnościami wieszczymi i wodami władzy królewskiej. Zauważmy, że Retra-Radogoszcz znajdowała się nad jeziorem. Zarówno Wanda jak i Rytygier składają się w ofierze, król - rzucając się na własny miecz, królowa - w wody Wisły, pieczętując sojusz lechicko-alemański. Ów mityczny motyw ma wieloraki kontekst, przede wszystkim związany z agrarnym obrzędem wybierania majowego króla i królowej, u nas - obchodów Zielonych Świątek i Kupały. Dopiero od Kupały wolno kapać się w jeziorach i rzekach, wcześniej można bowiem zostać porwanym przez ducha wód i wciągniętym w odmęty fal. Jeżeli Roderyk jest "Królem Wód", czyli naszym wodnikiem/wodanem/wodjanem, który ginie w Kupałę, to teraz wiadomo, skąd owo wierzenie. Wanda byłaby wtedy "Królową Wód" (między innymi, bo z przekazu Kadłubka wynika, że panowała również nad ziemią i niebiosami) - boginią wodnicą, panią wił - beregyń, których nazwa wywodzi się tyleż od rzecznego brzegu, co "góry, wyniosłości" - berg. Dlatego musi mieć pod Krakowem swój kopiec - sztucznie usypaną górę i z tego powodu skacze z nadrzecznej skarpy - "bergu" w wody rzeki.[15]

Żona Światogora również umiera, gdy mąż, dowiedziawszy się o wsadzeniu przezeń Ilji do kieszeni olbrzyma - "chwytał szablę swoja ostrą, bujną głowę odrąbywał żoniną"[16]. Z innych wersji opowieści wiadomo jednak, ze uśmiercił ją za coś innego - cudzołóstwo z Ilją. Postępuje więc Światogor identycznie, jak syn Swaroga w kronice Malali, który każe "Egipcjankę" za cudzołóstwo i jak Mordred z opowieści arturiańskich, wywlekający na światło dzienne miłosne kontakty Lancelota z żoną Artura, Ginewrą. Warto w tym miejscu zauważyć, że w liście biskupów wschodnioniemieckich, wzywających do walki z pogańskimi Słowianami, duchowni wspominają, że: "Gdy obchodzą swoje święta [Słowianie], powiadają ich czarownicy w trakcie uczty: Głów pragnie nasz Pripegala! Trzeba mu dostarczyć takich ofiar!".[17] Nie podejmuję się tutaj próby wywiedzenia prawidłowego, pierwotnego imienia Pripegali, ale odczytywano go już jako "Pripekało" - Przypiekający[18], czyli bóg związany z ogniem, jak Pragara. Skoro tak, jasnym byłoby, dlaczego składano mu w ofierze głowy zabitych wrogów.

W omawianej wersji opowieści, cudzołożnik, zdaje się, ma więcej szczęścia, nie zostaje ścięty, ale sam pokonuje groźnego obrońcę małżeńskiego prawa, skłaniając go do położenia się w trumnie-pułapce. Jednak wcześniej sam czyni to samo. Jego śmierć zostaje przez autora sprytnie zakamuflowana. Ilji udaje się powstać z trumny gdyż, jak mówi bylina - nie pasuje ona do rozmiarów bohatyra. Mamy tutaj ukryty motyw obrzędowej śmierci i zmartwychwstania, dzięki którym bohater nabywa cudownych mocy. Jest to prastary i obecny we wszystkich kulturach motyw zejścia do łona bogini (jaskini, trumny, wód kosmicznych jako wód płodowych) i odrodzenia w doskonalszej postaci. Psycholog nazwałby to dezintegracją pozytywną.

Czym jest ów tajemniczy, prostokątny jak skrzynia, grób Światogora? Jego obraz odnajdziemy, być może, w znakach herbowych, jak w prezentowanym obok, o nazwie Mogiła. Jeżeli poprawną pozostaje moja identyfikacja postaci bóstw ze zbruczańskiego słupa z konstelacją Oriona, to prostokątny grób-trumna będzie konstelacją Królika (Lepus), leżącą u stóp kosmicznego olbrzyma. Łączono ją w starożytności z wyobrażeniem prostokątnego tronu Oriona. Widać ją dobrze o północy, od końca października do początku marca, a więc w czasie chłodów, gdy ziemia i woda są twarde, skute lodem. Wtedy bohater może wyjść z górskiej kryjówki i bez obaw podróżować po ziemi (a nawet zamarzniętej rzece lub jeziorze), która nie zapadnie się już pod kopytami konia. Gdy nadejdzie wiosna i Słońce zacznie grzać mocniej, ugrzęźnie, niczym Światogor czy Mher, lub roztopi się od gorąca, jak Trojan i Batradz.[19] Zapadanie się olbrzyma w ziemię ma również związek z pogrążaniem się konstelacji Królika i Oriona, na czas lata, pod ekliptykę. W ten sposób bóg zostaje pogrzebany, przebywa z zaświatach-podziemiach. Do nich będzie schodził bohater (lub alternatywnie - wspinał się na kryształową/szklaną górę, lub kryształową wieżę) dla uwolnienia bogini. Kamienny tron i trumna mają zresztą jeszcze jeden ciekawy aspekt, wiążą się ze szczególnym rodzajem wieszczej mądrości, pochodzącej z kontaktu z duchami przodków. Śpiąc na grobie można posiąść zdolności wieszcze, szamańskie. Dlatego sarkofag jest jednocześnie kamieniem tronowym.


3. Słowiańska Pytia i święty trójnóg

Skoro już mowa o wieszczeniu - w wierzeniach ludowych napotykamy tajemniczą postać zwaną Subelą (Sibielą, Siubielą, Siwilią, Siwiliji, Sybiela. Mówi się o niej, że: "Istniały jeszcze w naszym wieku określenia typu czysta subela (...); używa się zaś przydomka czasem na dziewczę, zwyczajnie zaś na starszą kobietę dziwaczna, w czymś zadumaną, samotność lubiącą, trochę kłótliwą i uszczypliwa, ale nie głupią, nie dbającą o swa powierzchowność, z włosami rozczochranymi. Może to starożytna Sybilla? Dodać jeszcze potrzeba, że ludzie, gdy drwa wydawają syk, mówią: "Subela w ogniu bzyczy"[20] Podgórscy wspominają, że najbardziej prawdopodobna etymologia imienia Subieli, łączy się z łac. sub eo - "wejść w coś, potajemnie wciskać się, wkradać się, najść kogoś".[21] W co i gdzie "wchodzi" Subiela? Wiadomo, że w wierzeniach łączy się ją z ogniem, w nim "bzyczy", lub przy nim siedzi. Jeżeli trafnie połączyłem osobę Światogora z bogiem ognia, to jego żona powinna siedzieć na ogniu! Dosłownie jest to co prawda niemożliwe, ale jak zaraz zobaczymy - wcale trafne.

Jeżeli chcemy upiec coś lub ugotować na ognisku, potrzebujemy prostej podstawki, bo nie wstawimy naczynia prosto w węgle. Takim narzędziem - statywem był w zamierzchłych czasach trójnóg. Jego konstrukcja jest banalnie prosta i składa się z trzech nóg oraz okrągłego pierścienia, na którym można umieścić naczynie do przygotowania strawy. Trójnóg posiadał jednak o wiele większe znaczenie, niż zwykły sprzęt kuchenny. Mało kto nie słyszał o wyroczni w Delfach i Pytii wieszczącej z trójnoga. Na rysunku obok widać dokładnie, jak sprawuje swoje czynności wróżbiarskie. Co niezwykle ciekawe, znak odnoszący się do trójnogu odnajdziemy również w naszych rodzimych herbach.

Prezentuję obok dwa herby: Dostojewski i Łojowski. Bardzo podobny Radwan pokazałem już wcześniej. Oczywiście jest ich o wiele więcej, ale nie bez przyczyny wybrałem właśnie te trzy. Nad tajemniczym znakiem, interpretowanym jako "kościelne chorągwie"[22], najczęściej umieszcza się znak krzyża, co może być późniejszą, chrześcijańską naleciałością, chociaż nie można wykluczyć i jego wcześniejszej obecności - znak równoramiennego krzyża lub swastyki łączono w starożytności ze Słońcem i solarnymi bóstwami (np. celtycka Brygid). Pierwotne źródło znak ten ma jednak w sarmackich tamgach (rysunek obok) z Królestwa Bosporańskiego nad Morzem Czarnym, ziemiami starożytnej, mitycznej Kolchidy. Bardzo podobny, jeśli nie identyczny znak, odnaleźć możemy na srebrnych monetach z Krotonu. Obok symbolu trójnogu, widnieje na nim ptak o charakterystycznej, długiej szyi, którego możemy zidentyfikować jako poświęconego Apollinowi żurawia. Podobny, tylko schematycznie narysowany, widnieje na drugiej, sarmackiej tamdze. Dlaczego jednak w herbie Łojowski, ponad trójnogiem, umieszczono trzy listki? Jeżeli spojrzymy na wizerunek Pytii, to ujrzymy, że trzyma w prawej dłoni gałązkę lauru. Oczywiście, w przypadku plemion nie-greckich, mogła to być inna roślina, irańską Anahitę przedstawiano z pękiem zielonych witek mirtu lub tamaryszku, zwanych barsom, a germańskie wieszczki - z różdżkami zwanymi voldr lub gandr.[23] U Celtów była to gałązka jabłoni, trzymana przez wieszcza - filida. Rozpoznanie ptaka na trójnogu jako żurawia, tłumaczyłoby gdzie "potajemnie wciska się" Subiela. Żuraw to przecież nie tylko ptak, ale również proste urządzenie, służące kiedyś do spuszczania i wyjmowania ze studni wiadra z wodą. Studnia jest drogą do zaświatów, o czym wiemy z licznych bajek, w których bohaterowie, wrzuceni weń, odnajdują tajemne krainy i wracają w glorii bohaterów. "Zapuszczać żurawia" do dzisiaj znaczy "ukradkowo podglądać", a wieszczka właśnie to czyni - zagląda do ukrytej krainy, aby przepowiedzieć przyszłość. Możliwe jednak, że do roli świętego ptaka bogini, partycypuje u Słowian inne zwierzę. W bylinach napotykamy bowiem na księżniczkę-czarodziejkę, oskarżaną o zdradę, Marię Białą Łabędzicę. Łabędź, podobnie jak bocian, czapla, czy inne ptaki wodne o długich szyjach, odpowiada symbolicznie żurawiowi. Wszystkie one zanurzają głowę w wodach, "zaglądając w zaświaty".

Studnia zawiera jednak wodę, nie ogień! Czy nie jest to ślepy ślad? Aby odpowiedzieć na tą zagadkę, spójrzmy na trzecią z przedstawionych, sarmackich tamg. Zamiast kółka widnieje na nim znak, który zinterpretować można jako rogi kozła, lub koziorożca. Kozioł to jednak nie tylko zwierzę, ale również "wysokie siedzenie", takie jak trójnóg Pytii lub seidhjallr germańskich wieszczek. W mitologii Wed, Adźa Ekapad - Jednonogi Kozioł podtrzymuje niebo, bogów i wody oceanu[24]. Występuje razem z Ahi Budhnją - Wężem Głębin, przebywającym na dnie wód. Stanowią taką samą parę, jak Bożicz i Badnjak w wierzeniach Słowian. Badnjak jest starym bogiem-wężem, a Bożicz młodym bogiem-kozłem, znanymi z obrzędów zimowego przesilenia. Odpowiada im, w zimowym heksagonie konstelacja Woźnicy, której najjaśniejsza gwiazda zwie się Koziołkiem (Capella). Jest ona również najwyżej położoną, najbliższą północy gwiazdą całego heksagonu. Siedząc na Koźle-Capelli "wozu" Woźnicy, jest się najbliżej Gwiazdy Polarnej, przez którą przejść można do niebios. Bożicz to młode drzewo świata, kosmiczna kolumna. Czy teraz rozumiemy, dlaczego przynosimy w końcu grudnia, czasie górowania Woźnicy z Capellą, choinkę do domu, a na jej szczycie umieszczamy Gwiazdę - symbol wieszczej bogini? Para Badnjak - Bożicz odpowiada greckiej "Hades - Hermes Hadesu", o której pisze Karl Kerenyi[25] lub bardziej nam znanej, św. Józefa (stary ojciec) i małego Jezusa (przybrany, młodziutki syn), razem z Marią (dawną boginią - Moraną, Marzanną), tworzącymi wspólnie świętą rodzinę. Inny jej wariant to grudniowi święci - Barbara i Mikołaj. Temu ostatniemu przypisywano na Rusi "syna mikołajowego", który przejmie władzę nad światem, gdy "Bóg umrze". Spoglądając na dawne wyobrażenia konstelacji Woźnicy (rysunek obok), zrozumieć można tajemnicze pochodzenie troistego herosa Batradza (porównywałem z nim Światogora), który zrodził się z "opuchlizny" na plecach ojca i przebywał po narodzinach w wodach, czyli na Drodze Mlecznej, która biegnie przez omawiany gwiazdozbiór. Póki trwa zima, kosmiczna rzeka pozostaje zamarznięta, a koźli bóg przemierza ziemię. Na wiosnę lód rozmarznie i załamie się pod jego stopami, a wtedy dotychczasowy pan ziemi stanie się panem wód.

Na koźle jeździć miała grecka Afrodyta, a w buddyzmie dosiada go Agni Tara, bogini ognia. Zwierzę to jest uosobieniem chutliwości i płodnych sił natury[26] i poświecone w Grecji Hermesowi, niosącemu na karku innego rogacza - baranka. Czyżby z tego powodu, słowiański Pripegala, według biskupów niemieckich, był "Priapsem i bezwstydnym Beelfegorem", jak znany z późniejszych obrzędów ludowych, falliczny kukier? Inny bóg ognia, wedyjski Agni, jeździł na wozie zaprzężonym w kozły (chociaż częściej przedstawiano go na baranie), a sam był trójnogi. Połączenie koźlich rogów z trójnogiem, jak w sarmackiej tamdze, nie jest więc przypadkowe. Inny wedyjski bóg, Apam Napat, którego łączono z Agnim, jako jego szczególną manifestacją, przebywał w wodach. Skoro tak, ogień może płonąć i pośród wód! Jeśli spojrzymy na niebo, zobaczymy, że tak w istocie jest, konstelacja Woźnicy z Capellą znajduje się wśród wód Drogi Mlecznej, kosmicznej rzeki, a w grudniu, gdy góruje, Słońce znajduje się w znaku Koziorożca, pół-ryby, pół-kozła. Czy dlatego Adźa Ekapad jest jednonogim (o rybiej, tylnej części ciała) kozłem?

Kozioł jest przede wszystkim zwierzęciem ofiarnym. Wedyjski Agni, bóg ognia, pozostaje ofiarnikiem, kapłanem bogów, składającym ofiarę podtrzymującą istnienie wszechświata. Spójrzmy ponownie na "trójgłowego boga" na dole słupa ze Zbrucza. Z powodu jego pozycji zwano go czasami Atlasem, podtrzymującym świat. Nie zaprzeczam temu twierdzeniu, Adźa Ekapad był przecież kolumną podtrzymującą niebiosa, wody i bogów. Świat według wedyjskich (i nie tylko) wierzeń, podtrzymuje jednak przede wszystkim - ofiara. Dlatego będę uparcie twierdził, że pozycja troistego boga jest przede wszystkim pozycją modlącego się oranta, tak jak na umieszczonej obok figurze i widniejącym niżej niej, starym wizerunku Izydy. Śmiało można go nazwać "modlącym się bogiem". Jego modlitwa i złożona ofiara podtrzymują życie i wszechświat, z jego krwi, rozlanej z nadejściem wiosny, wyrosną zboża. Jako bóg płodności da rozród zwierząt i ludzi. Lecz pamiętajmy jeszcze o innym znaczeniu "podtrzymywania" w postaci ognistego boga. Jest on również ogniem - energią wszechświata, bez której siły entropii zniszczyłyby jego istnienie. Znaczenie mocy troistego boga, można zrozumieć na zasadzie analogii do pracy wodnego młyna, napędzanego przez połączone siły ognia (błyskawicy rozdzierającej bukłaki chmur) i wód (deszczu zasilającego rzeki) ruch wszechświata, koło cyklicznych przemian. Modlący się, potrójny bóg został później utożsamiony w wyobrażeniach z modlącym się Jezusem, bogiem "w trójcy jedynym", podobnie, jak Swarożyc, któremu w Retrze poświęcono świątynię zbudowaną na planie trójkąta, do której prowadziły trzy bramy.

Bóg ognia jest również bogiem dającym natchnienie, takie funkcje pełnili wedyjski Agni i irański Atar - kapłani bogów. Z tego powodu, mimo że Delfy uznano za wyrocznię Apollina, wieszczkę świątynną zwano Pytią, a nie Apolliną. Była bowiem pierwotnie związana z wężem Pytonem, strażnikiem wyroczni. Dopiero później zawłaszczył ją Apollo. Źródłosłów imienia Pytona jest ten sam, co Ahi Budhnji i Badnjaka, wywodzi się z ie. *budh- / *bheudh - "dół, dno". Przypomnijmy tutaj, że zanotowano u Słowian zwyczaj składania ofiar do studni. Światogor i jego żona są analogiczną parą, jak Pyton - Pytia. Żona Światogora siedzi na jego (dokładnie - jego koźlego syna) karku podobnie, jak Pytia zasiada na trójnogu ponad szczeliną skalną, w której zapewne zamieszkiwał wężokształtny Pyton. Przynajmniej, dopóty nie został pokonany przez Apollona, lub jak w bylinnej opowieści - Ilję Muromca.

Powróćmy jeszcze do pierścienia bogini - żony Światogora. Wspominałem, że zwyczaj darowywania wieszczkom, w zamian za usługi, złotego pierścienia, istniał kiedyś u Germanów. Najsłynniejsza ich wieszczka zwała się Weledą. Ciekawe, bo my znamy z terenów Kaszub Welewitę, a Welena/Elena jest imieniem określającym na Rusi zarówno kobietę jak i rzekę, wariantem Heleny. Welena/Weleda pochodzi od ie. wel- (w irlandzkim fili), łączonego z magią i wieszczeniem. Ciekawym byłoby rozpatrzyć związki między Weleną, a wiłami-rusałkami, ale brak już na to miejsca. Zwrócimy za to uwagę na umieszczone obok herby Rawicz i Luziński. Kobieca postać, umieszczona na nich, ma ramiona ułożone w kształt litery "W". Ten sam kształt, ale w postaci symbolu, odnajdziemy w różnych odmianach herbu Abdank. Jeżeli przyjrzymy się gestowi czynionemu przez Izydę, to okaże się, że jest to ten sam znak orantki. Jednak panna na herbach ma ramiona bardziej opuszczone, ułożone dokładnie w znak wód! W klejnocie herbu Luziński trzyma w dłoni trzy listki, takie same, jakie widać w herbie Łojowski ponad znakiem trójnogu, podobne do gałązki oliwnej Pytii. W drugiej dłoni trzyma parę jelenich rogów, każdy o pięciu odrostach (w herbie trzy listki rosną na pniaku o trzech korzeniach, co powtarza symbolikę Łojowskiego). Takie same widzimy w herbie Rawicz, w którym panna siedzi nadto na niedźwiedziu. Niedźwiedź i jeleń to dwie formy, które łączę z porannym Merkurym, czyli Ładą.

Weleda nie wieszczyła sama, czyniła to razem z pochodzącym z królewskiego rodu Cywilisem, stanowiąc wspólnie parą sędziów ferujących wyroki. Jak twierdzi Leszek Słupecki, król i jego wieszczka stanowili kiedyś u German parę wspólnie rządzącą ludem.[27] Cywilis to imię niepokojąco bliskie Siwiliji-Subieli, tym bardziej, że łączy się z postacią króla-wieszcza (jak "wieszczy" Oleg na Rusi). Postać takiego króla zidentyfikowałem jako Ładę - "ładzącego", czyli dokonującego polubownego rozstrzygnięcia sporu i gwarantującego dotrzymanie przysiąg odpowiednika wedyjskiego Mitry. Takie same zadanie mieli Cywilis i Weleda. Na posągu ze Zbrucza, Łada jest "postacią z pierścieniem", po prawej stronie centralnego "boga z rogiem". Uznałem, że jego postać w herbach wiąże się z niedźwiedziem i jeleniem. Jednak pojawiają się herby, jak prezentowany powyżej Prawdzic, w których złoty krąg trzyma lew. Złotą głowę lwa widać również w herbie Szreniawa. Czy więc Łada jest jeleniem, niedźwiedziem czy lwem?


4. Źródło wśród niebios

Do tej pory dowiedzieliśmy się, ze troistego boga z dolnej części słupa należy łączyć z postaciami kozła lub będącego jego mitycznym ekwiwalentem byczka (syna), oraz węża (ojca). Jednak bóg jest troisty, a skoro tak, jakaś postać musiała nam umknąć! Jeżeli dołączymy do poznanej pary lwa, to otrzymamy hybrydę zwaną w Grecji Chimerą, o głowie lwa, ogonie węża i z dodatkową koźlą głową na karku. W Indiach koźlego Adźa Ekapada i wężowego Ahi Budhnję również łączono w trójcę z jeszcze jednym bogiem - Apam Napatem, potomkiem wód, przybierającym postać konia. A więc koń czy lew jest trzecią formą boga ognia?

Lew to król zwierząt, znany z Afryki, a kiedyś, póki nie został wyniszczony, również z Bliskiego Wschodu, gdzie łączono go z władzą królewską. Na terenach zamieszkałych przez Słowian nigdy jednak nie żył. Skąd zatem wziął się w herbie? Duże znaczenie, jeśli chodzi o wpływy kulturowe, miały na Słowian irańsko-tureckie ludy stepu, które nad Morzem Czarnym utworzyły Królestwo Bosporańskie. Ich władcy wyznawać mogli (przynajmniej w jakiejś części) - mitraizm, a ogniowo-solarnego Mithrę w świecie helleńskim przedstawiano z głową lwa. Lew to sierpniowa konstelacja, związana z czasem największych upałów i gwiazdą Regulus. W konstelacji Oriona odnajdujemy Rigla. Miano jednego i drugiego ciała niebieskiego można połączyć z ie. reg-, rig- "król". Co prawda, Rigel jest "nogą olbrzyma", ale każdemu kto czytał "Białą Boginię" Graves'a, oraz historię Lestka II, przebijającego stopę na polu wyścigów o królewską koronę, nie muszę tłumaczyć związku między nimi. Z gwiazdy Rigel "wypływa" rzeka - konstelacja Eridanus (rysunek obok). Widzimy ją w herbie Szreniawa (rys. wyżej), w kształcie zaokrąglonej litery "Z", a to już ciekawy ślad, bo do Delf prowadzić miała ścieżka, właśnie w takim kształcie, wzdłuż której umieszczono posągi bogów! Krzyż nad "Z" w herbie Szreniawa jest więc gwiazdą Rigel, związaną z mitem króla-lwa.

Aby się zbytnio nie zapędzić w utożsamieniu nazwy Rigla jedynie z mianem króla, musimy się przy nim zatrzymać nieco dłużej. Kształt spłaszczonego "Z", biegnącego w północno-zachodnim kierunku, jak Eridanus, ma rzeka Ryga, u której ujścia leży łotewska stolica, tej samej nazwy. Był to w średniowieczu rejon osadnictwa wikińskiego. Nazwa rzeki i miasta jest prawdopodobnie germańska i można wywieść ją od niem. riegel - "zawora, rygiel". Używany przez nas termin "zawora" ma zresztą powiązania z niem. wehr - "tama". Mają one odniesienie do łac. regele - "kierować", co faktycznie łączy się z regulacją, prawem i władzą królewską, w tym - regulacją rzek, co w irańskiej Azji przypisywano mitycznemu królowi Huszangowi. Za to u nas dawne rygać, scs. rygati , rus. rygat znaczy "wymiotować, rzygać". Jest to bardzo stary termin, bo posiada związki jeszcze z greckim ereugo - "wypluwanie", eryge - "wymioty". Z nimi i z ie. d(h)on - "woda" należałoby powiązać nazwę konstelacji Eridani jako "Uwolnionych Wód". Uwolnionych skąd? Herb Rygi (na rysunku) przedstawia miejska bramę, w której widać głowę lwa (lwy podtrzymują również samą tarczę herbową). Jeszcze w średniowieczu rzygacze, czyli zakończenia rynien, wyobrażane były najczęściej jako głowy lwów, wypluwających wody. Położona u ujścia rzeki Ryga było zaporą dla najeźdźców usiłujących na łodziach wpłynąć w głąb lądu, zamykającym drogę "ryglem". Ma to jednak i swoją negatywną stronę, bo przybysze mogą uznać "lwa-rygla" za smoka który połknął/uwięził wody. Białoruskie ryga znaczy "suszarnia zboża", a suszeniem ziarna zajmował się ogniowy bóg Swarożyc. Czyżby to on uwięził wody, zamknął je w kryształowym puzderku, jak Światogor? Wspominałem już na początku artykułu, że troisty Swarożyc wyobrażony jest w konstelacji Oriona przez ognistą górę, stworzoną przez gwiazdy Rigel i Saiph jako podnóże oraz mgławicę M42 jako jej wierzchołek. Boginię wyobraża gwiazda Al-nilam Pasa Oriona, otoczona "szklaną/kryształową wieżą" mgławicy NGC 1990. Jeżeli bogini zostanie uwolniona z puzderka-wiezienia, kosmiczne wody spłyną stokiem góry, od jej szczytu, mgławicy M42, do podnóża, Rigla i stąd, krętą drogą Eridanusa zejdą aż do ekliptyki, czyli na ziemię. Rigel jest więc paszczą - wejściem do pieczary, brzucha ognistego smoka/lwa zamieszkującego wnętrze góry. W architekturze greckiej i rzymskiej zwierzę to pojawia się zresztą jako "strażnik źródła" - krēnōphylaks. W opowieści Kadłubka boginię władającą wodami uosabiała Wanda, którą usiłował zmusić do małżeństwa Rytygier. Uznałem, że związany jest on z ogniowym bogiem i wodami. Spójrzmy teraz za dwa herby - Rydger i Rydynger, których nazwy chyba nieprzypadkowo odnoszą się do imienia wodza Alemanów. Pierwszy z nich jest odmianą bardzo znanej Wieniawy, przedstawiającej byczą głowę, której obraz, według deprecjonowanego przekazu Chrystiana Knauthe, miał być wyobrażony na tarczy Swarożyca. Ręka z hakiem (narzędziem do połowu ryb), na tarczy i w klejnocie herbu Rydynger, odnosi się za to bardzo dobrze do kształtu Eridanusa, który zakręca w biegu w charakterystyczny, łukowaty sposób, dokładnie odwzorowany kształtem trzymanego przez opancerzone ramię narzędzia.

 Swarożycowi poświęcony był jednak w radogoskim sanktuarium nie lew, ale koń. Co chyba nie jest dziwne, skoro drapieżny król zwierząt rodem z Azji i Afryki, na terenach Europy nie występuje. Wspominałem już o wedyjskim Apam Napacie, koniu przebywającym w głębinach wód, który wyciąga z nich rydwan Słońca, łączonym w trójcę z koźlim Adźa Ekapadem i wężowym Ahi Budhnją. Jeśli połączyć trzy formy zwierzęce - konia, kozła (byka) i węża (smoka) to otrzymamy co prawda nie Chimerę, ale dyszącego ogniem, rogatego, a czasami i uskrzydlonego konia. Rogaty koń, Bucefał (Bucefalos - Byczogłowy) należeć miał do słynnego Aleksandra Macedońskiego! Nie trzeba jednak sięgać w tak dalekie rejony czasu i przestrzeni, by napotkać rogatego, pokrytego łuską konia. Proszę spojrzeć na wizerunek obok, przedstawiający rekonstrukcję średniowiecznego, kijowskiego woja. Jego koń pokryty jest łuskowym pancerzem, a osłona łba ozdobiona pozostaje żelaznymi rogami. Oto ziemskie, praktyczne uosobienie cudownego konia, przebywającego wraz z zaczarowanym mieczem w głębinach wód. Nie jest to zresztą czysto słowiański pomysł, bo przejęty został prawdopodobnie, jak i inne elementy zbroi, od kipczackich (połowieckich) wojowników, mieszkających na Ukrainie.

Na Rusi imię Aleksander w zdrobnieniu brzmi Alosza. W bylinach napotykamy Aloszę Popowicza, herosa, syna Popa Leontija. Alosza Popowicz zasłynął m.in. z zabicia potwornego Skim-zwiera. Greckie skymnos i odpowiadające mu, wedyjskie sinh, singh, simha znaczy "lew". A więc Alosza zabił lwa! Jednak jego ojciec miał na imię Leontij, Leon czyli - Lew! Czyżby wiec zabił swego ojca? Jeśli odpowiada on ogniowemu bogu, jak Światogor, porównywany przeze mnie do Mhera, to faktycznie powinien popełnić taki występek. W bylinie "Alosza Popowisz i Tucharyn", bohater zabija co prawda nie lwa, ale latającego Tucharyna Żmijowicza, czyli "stuchacza", rodzaj powietrznego ducha, następnie zdziera z niego zbroję i nakłada na siebie.[28] Podobnego czynu, co Alosza dokonują groźne buddyjskie bóstwa pokonujące demona Rudrę (np. Wadżrapani, Wadżrakilaja) - zabijają go, a następnie zakładają jego ubiór. Oznacza to przejęcie mocy i funkcji pokonanego przeciwnika, poprzez zawłaszczenie jego boskich atrybutów. Ma to zresztą bardzo stare odniesienia, bo u ludów łowieckich założenie zwierzęcej skóry, jego kłów lub pazurów, oznacza zintegrowanie boskiej mocy. W tym celu szaman zakłada na siebie części ciał zwierząt - duchów opiekuńczych. W okresie walk na stepach, łuskowa zbroja przeciwnika była cennym nabytkiem, nic dziwnego, że Alosza się nań połaszczył. W efekcie zginął, zabity przez Jekima Iwanycza, który go nie rozpoznał. Dlaczego? Spójrzmy na zbroję partyjskiego katafratra na rysunku poniżej. Jego twarz pozostaje całkowicie zasłonięta. Zakuty, wraz z koniem w łuskową zbroję i "kąsający" jak Chimera ostrym, wężowym/skorpionowym ogonem - włócznią, jest "smokiem", którego musi pokonać bohater. Mongolscy i tureccy wojownicy przytwierdzali również do siodeł, podobnie jak później nasza husaria, skrzydła z mocowanych do drewnianych listewek ptasich piór, wywołujących furkot i płoszących nienawykłe do takiego hałasu wierzchowce przeciwnika.


Najciekawszym elementem na prezentowanym rysunku jest jednak bojowa stanica, niesiona na drągu przez partyjskiego chorążego. Wyobraża ona węża/rybę/smoka z wilczym łbem. Istniały identyczne z głową lwa, lub innych groźnych zwierząt. Wykonana była w kształcie rękawa z materiału, który w czasie jazdy nadymał się, powiewając jak ciało nadlatującego potwora. Oto "prawdziwy", latający smok, którego ciało układa się podczas jazdy w kształt litery "Z", jak konstelacja Eridanus i znak w herbie Szreniawa! Jego słowiańskie odpowiedniki widać w herbach Lacki i Hybryda. Nad głową smoka umieszczono równoramienny krzyż, podobnie jak nad znakiem "Z" w herbie Szreniawa. Istniały również irańskie stanice z wizerunkiem konia. "Smok" zaopatrzony był na czole w róg i ostre uszy. Dlatego słowiański, powietrzny duch, srala, strala, ma zwykle na głowie trzy rogi. Z tego samego źródła pochodzą wyobrażenia jednorożców w herbach, tak słowiańskich, jak zachodnioeuropejskich, bo sarmaccy Alanowie zawędrowali aż do Hiszpanii i na Wyspy Brytyjskie. Groźny, ogniowy bóg patronował kiedyś wyruszającej do walki konnicy, która pozostawała pod jego ochroną. I u nas, na czas wojny, wyciągano ze świątyni Swarożyca bojowe stanice, które później przekształciły się, z nadejściem chrześcijaństwa, w "kościelne chorągwie", o których mówi legenda herbu Radwan.

Odpowiednikiem lwa, w roli króla zwierząt, jest na północy Eurazji niedźwiedź. W herbie Rawicz widzimy "pannę na niedźwiedziu", która dosiada go, jak Pytia trójnóg. W herbie Prawdzic przynależny wieszczce pierścień trzyma natomiast lew. "Prawdą" nazywano w dawnej Polsce fajerkę, pierścień, na którym stawiano gorący garnek. Jest to ostatnia pozostałość po pierścieniu trójnoga, na którym stawiano naczynie, w którym gotowała się strawa. Na niektórych wizerunkach, nogi trójnoga są zaopatrzone w lwie łapy, podobnie jak jeszcze w XIX wieku nóżki wanny, zbiornika na wodę. Podobnie, totemiczną częścią niedźwiedzia, jest nade wszystko pazurzasta łapa. Lew i niedźwiedź odpowiadają sobie jako "podtrzymywacze pierścienia" - prawdy trójnogu. Alosza, zdziera z przeciwnika (smoka/lwa/niedźwiedzia) skórę i zakładając ją, sam staje się uosobieniem jego mocy! Zabiera również broń i konia. Są to wszystko jego wtórne atrybuty. Jego przeciwnik odpowiada w mitach ormiańskich Mherowi starszemu - ojcu, a sam Alosza Mherowi młodszemu - synowi, który pokonał ojca. Ten sam motyw pojawia się w serbskich opowieściach o Zmaju Ogneni Vuku (Żmiju Ognistym Wilku) który pokonał ojca, Ogneni Zmaja (Ognistego Żmija). "Vuk" - wilk, funkcjonowało w dawnej Serbii jako określenie syna, ale przecież i partyjskie stanice łączyły wyobrażenie wilka i węża.

Niedźwiedź w herbie Rawicz może więc być zwierzęciem boga ognia, który zawłaszczył sobie atrybuty solarno-merkurialnego przeciwnika. Dlaczego? Bo jest bogiem zimy, czasu, gdy ciepłe okrycie ze skóry niedźwiedzia - burka, jest niezwykle przydatne. Lecz zakładając na siebie niedźwiedzią burkę, sam staje się niedźwiedziem! Dlatego Odyn, kojarzony z Merkurym (przypuszczam, że wieczornym, zimowym, lunarnym Merkurym) chociaż sam nie jest niedźwiedziem, potrafi przemienić wojowników w berserkerów, co później skojarzono z wilkołactwem.[29] W okresie chrześcijańskim Odyna połączono z "zimowym świętym" - Mikołajem, tym samym, z którym w wierzeniach ruskich kojarzony jest niedźwiedź. Opiekuje się on byczym/koźlim Welesem (synem Mikołajowym) gdy ów, upojony napojem, śpi pod drzewem. Jest więc starym ogniem, w innych mitach odpowiadającym wężowi głębin, a "panna na niedźwiedziu" siedzi na jego karku identycznie, jak żona Światogora w kryształowej szkatułce na karku męża. Czy połowiecki chan Tucharyn jest niedźwiedziem? Burka ("bury" jest określeniem niedźwiedzia - ang. bear to dosłownie "bury") była w szlacheckiej Polsce oznaką hetmana, ale dozwoloną zwykłemu żołnierzowi, pod jednym warunkiem - że ściął Turka/Tatarzyna, jak Alosza Popowicz Tucharyna, skojarzonego z połowieckim chanem Tugorkanem. Tugorkan występuje w opowieści w roli ojca, starego smoka/lwa/niedźwiedzia, a Alosza syna, młodego smoczka/lwiątka/niedźwiadka. Czyżby miało to i odniesienie do roli władcy, nadawanej przez połowieckich chanów swoim słowiańskim współtowarzyszom? Nie wiem tego, ale przypuszczam, że kontakty kulturowe miedzy Słowianami a Połowcami były o wiele silniejsze niż przypuszczamy.

Wróćmy jeszcze do konia, zwierzęcia tak popularnego, że w pewnym okresie dziejów niemal każdy bóg był "koński". Koń wodny to hippocentaurus, konio-ryba z herbu Hybryda. W naturze jednak konie w wodzie nie żyją, o czym wie nawet dziecko. W wierzeniach irańskich korzeni kosmicznego drzewa, zanurzonych w głębinach jeziora Wourukasza, strzeże ryba Kar, czyli nasz jedzony na wigilię karp, późniejsza "złota rybka" z bajek, spełniająca trzy życzenia. Pojawia się często w herbach, również w troistej postaci. W grobach Scytów można odnaleźć złote plakietki w kształcie ryby. U Greków odpowiednikiem mitycznej ryby był delfin. Co prawda my wiemy, że to ssak, ale ponieważ żyje w wodzie, starożytni klasyfikowali go jako rybę, zwąc również "morską strzałą". Taką "morską strzałę" widzimy w herbie Okmiński, splecioną ze znakiem "W" oznaczającym wody i pierścieniem wieszczki, ale uwaga - strzała jest podwójna! Dlaczego? Bo tym razem to nie strzała, ale podwójna włócznia. Taka sama, jaką dzierży w dłoni czerwony, trójgłowy, wedyjski bóg ognia - Agni.[30] Dosiada barana, który był u Irańczyków uważany za personifikację ognistej, potrójnej mocy - farru. Jako pustorożec, zwierzę to odpowiada symbolicznie kozłowi. Faktycznie, Agni bywa ukazywany alternatywnie na rydwanie zaprzężonym w kozły. Apam Napat - "Potomek Wód", o którym po wielokroć wspominałem, to również przydomek Agniego, jedna z jego boskich form. Włócznia w dłoni symbolizuje moc boga ognia, w istocie - sam płomień, który w herbie Okmiński łączy się ze znakiem wód ("W" i "O"), jest więc "Ogniem Wód", ich potomkiem, zrodzonym w łonie bogini w noc Kupały, gdy roznieca się młody ogień i puszcza na wodę wianki z płonącą świecą - znakiem ognia zrodzonego przez wody. Nazwa herbu Okmiński, odnosi się do "oka" oraz "okna", w dawnym rozumieniu tego słowa, jako "źrenicy-źródła" i "szybu kopalni-studni", ukazując w ten sposób związki z ukrytymi w wodach zaświatami i widzeniem-poznaniem poprzez zaglądanie do ukrytego w wodach świata -studni (jak podaje Brűckner, nazwa okna pochodzi od kształtu ciosanych w tramie - belce, otworów). Nazwa drugiego herbu - Kęsicki, znaczy dosłownie "Krótki". Mianem tym, istniejącym również w formie "kusy", określano diabła - istotę z zaświatów, rogatą i biegającą z troistymi widłami, innym znakiem potrójnej mocy boga ognia.


5. Wieszczy napój wróżek

Znak "W", jak każdy symbol jest wieloznaczny. Łączy się przez to nie tylko z gestem orantki i wodami, ale również giętym, kompozytowym, wykonanym z bydlęcych lub koźlich rogów, łukiem, jak w herbie Odrowąż (rys. obok). Pierścień będzie wtedy zekierem, czyli pierścieniem łuczniczym, służącym do naciągania cięciwy bardzo twardego łuku kompozytowego. Dlatego w bylinie żona Światogora mówi, że jej mąż uczynił z niej wojowniczkę. Oto, co głosi bylina:

"Wziął szklanicę on, moszczu nalewał
I do dna nie dopił, mnie podawał"
"Pij, dopijaj, moja żono młoda."
Choć to wcale pić moszczu nie chciałam,
Ale bałam się być jemu nieposłuszną.
Jak wypiłam wszyściutko ze szklanicy,
Wskroś poczułam siłeńkę w sobie wielką,
Zmiarkowałam, że siłaczkę ze mnie zrobił, wojownicę."[31]

Bogini o cechach wenusjańskich wcale nie jest słabą niewiastą, biernie poddającą się woli mężczyzny. U Sarmatów kobiety bywały groźnymi wojowniczkami, podobnie u Połowców. Co ciekawe, herbu Rawicz ("panna na niedźwiedziu") była Krystyna Jeziorkowska, żona historycznego Jerzego Michała Wołodyjowskiego, protoplastka wojowniczego "hajduczka" - Basieńki Wołodyjowskiej. Sienkiewicz użył zapewne postaci z herbu do stworzenia archetypu kobiety-wojowniczki. Konflikt między Michałem Wołodyjowskim, a Azją Tuchajbejowiczem o Basieńkę znowu, podobnie jak w przypadku Bohuna, Skrzetuskiego i Heleny, wpisuje się w mit. Michał i Jerzy to imiona zwycięzców smoka. Archanioł Michał zastępuje w okresie chrześcijańskim Apolla i jest identyfikowany z Merkurym (porannym). Przeciwnikiem "małego rycerza" jest Azja Tuchajbejowicz, mający na piersi wytatuowany rodowy znak - rybę.[32]

Grecy królem ryb uczynili delfina. Nazwa wyroczni w Delfach pochodzi od Delfyne - Delfina, strażnika źródła, zabitego przez Apolla. To już drugi po wężu - Pytonie przeciwnik, pokonany przez solarnego boga porannego Merkurego, a przecież miał się w Delfach znajdować jeszcze grób koziołka - Dionizosa! Z mitów irańskich o Ferridunie i Zahhaku, oraz byliny o Waśce Busłajewie wiemy jednak, ze to ogniowy wąż (lub odpowiadający mu symbolicznie karp / wodny koń / hippocentaurus - pół ryba, pół koń) ma pokonać swego solarno-merkurialnego ojca. Wszystko wskazuje na to, ze Apollo miał dużo większe ambicje niż rola wieszcza. Pokonał ogniowego, starego boga (Pyton) i ogniowego syna (Delfyne), a na drodze do jedynowładztwa zawadzał mu tylko Zeus, którego również usiłował pokonać, z marnym skutkiem, o czym mówią pewne wzmianki w mitach.

W bylinie, Światogor podaje żonie bliżej niezidentyfikowany moszcz, czyli sok ze świeżo wyciśniętych roślin. Dzięki jego wypiciu zyskuje się moc. Taką właściwość posiadała Soma, dzięki niej Indra stawał się niepokonanym wojownikiem. Jako bóg, Soma pozostaje ekwiwalentem irańskiego Haomy. U Greków odpowiadał im Dionizos, który zostaje zabity, a dzięki jego ofierze powstaje wino z wyciśniętych winogron. Według sugestii Kerenyi'ego, wcześniej, w okresie minojskim, był to jednak miód, zrobiony przez pszczoły wylęgłe z ciała zabitego byczka, zwierzęcej formy boga. Owidiusz mówi zresztą wprost, że miód wynalazł Dionizos. Zapewne, biorąc pod uwagę właściwości, chodzi tutaj o napój o właściwościach narkotycznych.[33]

Apollo ma przydomek Dionizodotos - "Dawca Dionizosa", a grób Dionizosa miał się znajdować w Delfach. Obaj bogowie byli łączeni ze sobą na zasadzie jedności przeciwieństw. Jest to zgodne z moimi sugestiami, że wieczorny Merkury (typ lunarnego boga), pojawiający się na wiosnę, płodzi porannego Merkurego (typ boga solarnego, przychodzącego latem), a ten jest ojcem ognia (troistego boga zimy). Trzeci jest zarazem troisty, identycznie jak w przypadku bogiń, gdzie Dziewica przekształca się w Matkę, a ta w troistą Staruchę/Wdowę. W klasycznej Grecji boga winorośli sprowadzono do roli "hippisa starożytności", popijającego wino i chędożącego dziewki, ale pierwotnie, u Traków, musiał być potężnym bóstwem, panującym nad całością cyklu rocznego, pojawiającym się w trzech formach: lwa, byka i węża, co odkrył już jakiś czas temu Robert Graves. Według niego owe trzy zwierzęta miały związek z pierwotnym trójpodziałem cyklu rocznego.[34] Dionizos przychodzi w okresie zimowych dionizjów, latem pojawia się Apollo, a po nim schedę powinien przejąć bóg ognia, wyłaniający się z wód - zaświatów, Delfyne. W przypadku Apollona nie przejmie on jednak władzy, gdyż bogu (a właściwie - jego kapłanom) urosło ego i nie chce już oddać władzy. O tym, że Delfyne może być odpowiednikiem boga ognia wskazuje fakt, że w micie zostaje zabity z powodu prześladowania matki Apolla, Leto.

 Leto-Latona wywodzona jest z likijskiego lada - "matka, kobieta", czyli jest odpowiednikiem bogini Łady. Ładzenie oznacza w dawnym rozumieniu "doprowadzanie do zgody", czym zajmowała się Libusza". Wzmiankowana przez Kosmasa z Pragi, czeska księżniczka Libusza, przyrównywana do Sybilli, rozsądzając spór między dwoma "obywatelami": "(...) jak to rozpustna lubieżność kobiety, kiedy nie ma męża, którego by się bała, leżała nazbyt miękko na wysoko posłanych haftowanych poduszkach, oparta na łokciu, jakby chłopca porodziła".[35] Kosmas zupełnie nie rozumie działań Libuszy i w mizoginiczny sposób uznaje, że to obraza męskiego majestatu. Posłuchajmy jednak, co ma do powiedzenia o germańskiej wieszczce Thorbjorg, Eriks saga rauda: "Przygotowano dla niej hasaeti, pod które położono poduszkę wypełnioną kurzym pierzem (...) Thorkel, gospodarz, wziął ją za rękę i zaprowadził do siedzenia (saeti) które dla niej przygotowano".[36] Przygotowują więc wygodne siedzisko. W innych przekazach dla wieszczki przygotowuje się seidhjallr - wysokie podwyższenie, rodzaj stolca, stołu lub podestu.[37] Jest to w istocie rodzaj tronu, który pierwotnie nie był krzesłem, ale rodzajem ozdobnego łoża, takiego jak u Mongołów: "[Batu-chan] siedział na długim tronie, szerokim jak łoże i całkowicie pozłoconym. Na ten tron wchodziło się po trzech stopniach. Obok Batu siedziała jedna dama". Podobnie wyglądał tron króla Rusów, mając kształt platformy, na której zasiadał król z czterdziestoma niewolnicami, obok zaś było 400 wojów.[38] Kowalik porównuje go do purpurowego łoża Swarożyca. Czterdziestka niewolnic ma związek z liczbą dni, gdy znika z niebios Orion. Dlatego w mitach bywa, że bohater odchodzi na 40 dni na pustkowia (np. Jezus modlący się na pustyni). Wskazuje to, że niebiański tron jest konstelacją Królika - tronem Oriona.

Para władców zasiadających na tronie, Batu-chan i jego dama, mają odpowiednik w germańskiej parze Cywilis - Weleda. Imię Weledy można wywieść od vel- "wieszczyć, czarować" i leda - z niemieckiego hladen/laden - "kładę", ale mającego korzenie w starszym określeniu, które ujawnia jeszcze lidyjskie lada - "matka, kobieta". Germańska Weleda i słowiańskie Welewita/Welena to w istocie "Wieszcza/Czarująca Pani", czyli - "Wiedźma". W ustroju patriarchalnym wieszczka-wiedźma została oczerniona i zdetronizowana, stając się "ladaco-ladacznicą" (trzeba jednak przyznać, że jako postać związana z Wenus, zapewne patronowała również sakralnej prostytucji, co jeszcze bardziej rozwścieczało mizoginicznych kapłanów). Konflikt między Apollem i Delfyne jest w istocie konfliktem o to, kto będzie partnerem bogini i reprezentującej ją wieszczki - Pytii. Delfyne jest strażnikiem źródła, czyli bogini Lady, podobnie jak smok Ladon, strzegący jabłek (atrybutu Wenus) Hesperyd.

Rolę słoneczno-merkurialnego boga, odpowiednika Apolla, pełni w bylinach cyklu kijowskiego Dobrynia Nikitycz, walczący w Puczaj-rzeczce ze smokiem Gorynyczem za pomocą "kołpaka z ziemi greczyńskiej" czyli... hełmu! Kołpak ma kształt okręgu-koła (oraz wzniesienia-góry), symbolu władzy porannego Merkurego. W istocie Dobrynia dokonuje łamania kołem, kary stosowanej w średniowieczu za ciężkie przestępstwa.[39] W znanej z polskich przekazów baśni o Waligórze i Wyrwidębie, pierwszy z nich przygniata smoka górą. Czyżby kopulastego kształtu kołpakiem-kopcem, jak krakowski kopiec Kraka?[40] Nie sprowadzajmy jednak kołpaka jedynie do koła i góry. Późniejszy, bojowy kołpak woja zaczynał karierę jako nakrycie głowy szamana i to nie tylko w wersji miękkiej czapki jak tak, keckiego pochodzenia, na zdjęciu, ale również w wersji żelaznej, jak przedstawiony wcześniej, z jelenimi rogami. Jeśli się uważnie przyjrzymy postaciom na słupie ze Zbrucza, zobaczymy ze wszystkie postacie noszą na głowie czapki-kołpaki, których spiczasty kształt przeszedł w średniowieczu w wyobrażenia czapek czarowników i astrologów. Ich forma łączy się ze zdolnością do kontaktu ze światem bogów i mocą, także falliczną, bo taki kształt ma słup, podobnie jak delficki omfalos. Tym samym, są również uosobieniem kształtu góry. Trzech męskich bogów w kołpakach na słupie ze Zbrucza to w istocie także trzy święte góry. W takiej postaci ludy tureckie wyobrażały sobie najwyższego, troistego boga, Trój-Kurbustana.[41] Odnajdziemy je jednak i w herbie Słowenii, w powiązaniu z obrazem Góry Triglav (Trzygłów). Został on wprawdzie stworzony współcześnie, ale odwołuje się do starych wyobrażeń, gdyż połączenie trzech gór i wód, w postaci np. strumienia, odnajdziemy u nas, jako Ślężę, Wieżycę i Radunię, z której zbocza wypływa okrążająca masyw Czarna Woda, dopływ Bystrzycy. Wyobrażenie troistego masywu górskiego oraz wód stało się, być może, podstawą do wedyjskich, mistycznych spekulacji wokół świętej sylaby OM, pierwotnie przedstawianej pod postacią trzech gór z Księżycem i Słońcem ponad nimi, oraz płynącą u podnóża rzeką (na rysunku).[42]

 Wysoki, spiczasty kołpak, pierwotnie zwany był kłobukiem. Kłobuk jednak, to według polskich wierzeń, latający, ognisty, dobry demon, opiekun domowego ogniska i dawca dóbr. Jego obraz i podobnych mu postaci demonicznych (sralabartek, sruwara) wiąże się z powietrznym wirem. Po łacinie colere - to pędzić, a colus - kołowrotek, wyrazy te mają związek z ruchem obrotowym, wirowym tańcem, po którym jest się "skołowanym". Jednak taniec wirowy ma wiele wspólnego z wchodzeniem w odmienne stany świadomości. Ruch obrotowy wokół osi, dla wejścia taki stan, wykonują zarówno szamani, jak i suficcy derwisze. W łacinie olla jest garnkiem, u Celtów olla to również garnek, a właściwie naczynie przypominające garnek, trzymane przez bogów (np. Sucellusa). Ollamem nazywa się zaś mistrza druidycznego, władzą równego królowi. Apollo, którego imię tłumaczono w Grecji jako "Niszczyciel", mogło wcześniej znaczyć coś innego i mogło się dzielić na dwa rdzenie, pochodzące od ie. ap- "woda" i bliżej nieznanego ollo-.[43] Przypuszczam, że celtyckie olla to naczynie na "wody natchnienia" druida - ollama, czyli napój halucynogenny, dawną somę/haomę, sporządzaną z rośliny, którą trzyma w dłoni kobieca postać na herbie Luziński. Zapewne i imię Oleg (germańskie Helgi) ma z tym związek, podobnie jak germański bóg Ull, znakomity łucznik, na którego pierścień przyjmowano przysięgi.

Ull to najlepszy łucznik, podobnie zresztą jak Dobrynia, a łuk widnieje w herbie Odrowąż (Odzierający Węża).[44] Mistrzem łucznictwa pozostaje w bylinach Dobrynia. Jest to przedmiot służący nie tylko do walki. Kazachscy szamani - bachsy/baksy, używają łuku muzycznego, prymitywnego hordofonu, jako instrumentu, którego rola odpowiada wśród innych ludów bębnowi. Przygrywają na nim (sami lub ich pomocnicy) podczas kamłania. Tuwińcy używają w tym celu drumli. Drumla służy u nich do szamańskich podróży w świecie ludzi, w płaszczyźnie horyzontalnej, a bęben w podróży do górnego i dolnego świata. Podobnego łuku muzycznego, zwanego berimbaum, używają współcześnie do przygrywania, ćwiczący capoeirę. Łuk muzyczny, dla osiągnięcia odpowiedniego natężenia dźwięku musi być zaopatrzony w rezonator. Najprostszym jest tykwa, jak w przypadku berimbaum. Później, prosty rezonator został rozwinięty i zaopatrzony w kilka (zwykle od 5 do 9) strun. W ten sposób powstały gęśle, w grze na których Dobrynia jest mistrzem, analogicznie do strzelania z łuku (Apollo jest natomiast mistrzem gry na kitarze, formie liry). Gęślami posługiwali się skomorochowie, czyli słowiańscy bajarze, pozostałość dawnych, plemiennych czarowników. Przypomnę tu, że do głównych zadań celtyckiego ollama należało przyswojenie sobie niezwykle dużej ilości pieśni epickich, opowiadających o czynach bogów i herosów. Znajomość plemiennych mitów i legend to podstawowe zadanie szamana, zaś ujęcie ich w formie wierszowanej ułatwia zapamiętanie olbrzymiej ilości tekstów.

 W konflikt z Dobrynią popada Alosza Popowicz, z powodu próby podstępnego poślubienia jego żony pod nieobecność bohatera. Nie podziela jednak roli tragicznego Delfyne, dzięki interwencji Ilji Muromca, herosa uosabiającego moc boga gromu. Gdyby Apollo jedynie pokonał (nie zabił) Delfyne, zostałby na jakiś czas partnerem troistej bogini (trzech Muz). Przyjąłby wtedy z jej rąk koronę świętego króla, być może zdobioną w jelenie rogi, na co wskazuje herb Luziński. Byłby wtedy na jakiś czas władcą-jeleniem, królem-wieszczem (w jelenie rogi, bądź ich atrapę wyposażone są korony syberyjskich szamanów), który musi ustąpić miejsca swemu następcy - synowi, bogu ognia.[45] Otrzymałby również liście psychodelicznej rośliny (dzierżone w lewej dłoni kobiecej postaci, w klejnocie herbu Luziński), a właściwie - wywar z nich, dający moc jasnowidzenia.

W ten sposób, słynna kijowska trojka bohatyrów, odpowiada trójce postaci ze słupa ze Zbrucza:

  1. Ilja Muromiec - jowiszowy bóg gromu, wódz wojenny - wojewoda (postać z koniem i mieczem)[46]
  2. Dobrynia Nikitycz - poranny Merkury, sędzia/wieszcz - namiestnik/bajan (postać z kołem)[47]
  3. Alosza Popowicz - bóg ognia, kapłan, młody następca tronu (trójgłowy na dole słupa).[48]

Wszyscy oni służą kniaziowi Włodzimierzowi, uosabiającemu moc naczelnego bóstwa, "postaci z rogiem" na słupie ze Zbrucza.[49] Kniaź Włodzimierz dysponuje w bylinach "zielonym winem", o cudownych właściwościach. Ma ono przywracać do życia umarłych. Później, określano tym mianem rodzaj destylowanej wódki. Czyżby zaprawionej na zielono psychodelicznymi ziołami, a wiec czymś w rodzaju przodka absyntu? A jeśli tak, to jakie zioła, służące do uzyskania tych zdolności, trzyma w dłoni panna w herbie Luziński? Nazwa absyntu pochodzi od jego głównego składnika, bylicy piołunu - Artemisia absinthium. Zwracając uwagę na tę niezwykle ważną w słowiańskich obrzędach (szczególnie Kupały) roślinę, większość autorów koncentruje się na pierwszym członie jej nazwy, związanym z imieniem bogini Artemidy. Drugi człon pochodzi od łac. ab-, abs- u nas obecnego w "abszyt", "abdank", "abszytować, abdankować" co znaczy "rozpuszczać, uwalniać". Pozostaje wiec w zgodzie z nazwą herbu Abdank, w którym widać znak wód "W", dający obraz rozłożonych ramion bogini. Szczególnie, że herb ten miał nosić legendarny szewc Skuba, zabójca smoka, a więc "wyzwoliciel wód". Bylica piołun zawiera psychoaktywny tujon, substancję działająca pobudzająco na układ nerwowy i wzmagającą czynność kory mózgowej. Z tego powodu w XIX wieku absynt zyskał w krajach anglosaskich miano "The Green Fairy" - "Zielonej Wróżki/Czarodziejki". Absintium, pochodzić może z łac. absentis - "nieobecny" z abesse - "być nieobecnym". Czyżby - pogrążonym w transie? Abesse językoznawcy rozdzielają jednak na dwa człony: ab- oznaczający "oddzielenie" i esse- "istota rzeczy, esencja". Esencja, to stężony wyciąg z substancji roślinnej. Jest więc absinthium "oddzieloną [od reszty rośliny] esencją" - "Istotą Artemidy", a w omawianej bylinie, Światogor podaje żonie moszcz, czyli właśnie odciśnięty sok roślinny.

Nazwa absyntu łączy się jednak również z perskim spand, pochodzącym od domniemanego pie. spend, oznaczającego złożenie ofiary i kojarzonego z rutą stepową, zawierającą psychoaktywną harmalinę, będącą prawdopodobnie somą/haomą. Ten sam rdzeń znajdziemy i u nas, jako "spąd" (obecny też. w nazwie Spandau pod Berlinem), czyli korzec, jednostka miary ziarna, pochodząca od pojemnika na jego przechowywanie. Na Litwie jednak spauda to "prasa", a spausti - "uciskać". Jak wiadomo, somę uzyskiwano wyciskając z rośliny sok! Pojemnik - "korzec" dał początek "korczakowi" - naczyniu do picia (widać je w herbie Korczak, o którym już wspominałem, przy okazji wspominanej postaci Michała Wołodyjowskiego). Najciekawsze jednak, że na Rugii istnieje miejscowość Korenica, a korenitec to w starocerkiewnym "czarownik, guślarz". Czyżby był "tym, który dysponuje korcem" - naczyniem z cudownym napojem, jak kniaź Włodzimierz z ruskich bylin?

"Sok" jednak to nie tylko odciśnięty, roślinny płyn. W XII wieku używano tego terminu w znaczeniu "obmówca, oskarżyciel", od sek- sok -"mówić", czyli dokładnie - "mówca". W niemieckim, od tego rdzenia pochodzi sagen, sage,"saga" - opowieść o działaniach herosów i bogów! Litewskie pasaka to "bajka". "Sok" jest więc nie byle jakim mówcą, bo bajarzem, słowiańskim bardem-gęślarzem/guślarzem, czyli czarownikiem, na wschodzie Słowiańszczyzny zwanym skomorochą. Skomorocha był wędrownym grajkiem i niedźwiednikiem, czyli chodzącym z niedźwiedziem. Jego miano może się wywodzić od skom-, obecnego w takich słowach jak "skomleć", "oskoma" i oznaczającego pragnienie, oraz roch-, oznaczającego pokojowe usposobienie (rus. rachman - "łagodny", rochmanny - "obłaskawiony", "cywilizowany" w przeciwieństwie do "dzikiego"). Ruski rachman jest więc dokładnym odpowiednikiem "Łady" - ładzącego i "Cywilisa", króla-sędziego, partnera Weledy, a "skomorocha" to "pragnący ładu/pokoju", jak Mitra identyfikowany u Irańczyków z Apollem. Co ciekawe, od tego samego rdzenia co ruski rachman, pochodzi wedyjski brachman i bramin, oraz hebrajskie rachmani - "miłosierny".[50] Irańsko-tureckie ludy stepu miały kiedyś parę szamanów, białego i czarnego. Podobną parę u plemion syberyjskich opisywał Eliade. Biały szaman wchodzi jedynie w lekkie stany transowe i zajmuje się sprawami publicznego kultu (typ ofiarnika - żercy, składającego ofiary niebiańskim bogom). Używanie przez Dobrynię gęśli, czyli hordofonu wskazuje, że dokonuje on głównie podróży w świecie pośrednim, zamieszkałym przez ludzie i zwierzęta.[51] Będzie wiec dobrze rozsądzał spory pomiędzy ludźmi. Biały szaman jest opanowany i spokojny, "cywilizowany" w przeciwieństwie do czarnego, "dzikiego" - wchodzącego w głębokie stany transowe przy użyciu bębna i podróżującego do świata dolnego, aby walczyć z demonami dla odzyskania porwanych dusz. Ten drugi typ reprezentuje w bylinach Ilja Muromiec. W toku rozwoju cywilizacji, reform religijnych i upadku technik mistycznych (być może również utraty roślin psychoaktywnych w efekcie przesiedlenia na tereny gdzie nie występują) biały szaman został sędzią i namiestnikiem świętego króla, a czarny - wojennym wodzem. Razem stanowią parę, jak biały Ulgen i czarny Erlik u ludów Syberii. W buddyzmie, niegdysiejszy biały szaman - sędzia, stał się znawcą kosmicznego prawa - dharmy, jako złotoskóry bodhisattwa Mańdziuśri, którego partnerka Saraswati, trzyma w dłoniach vinę - indyjski instrument strunowy, rozwinięty odpowiednik naszych prostych gęśli. Siedzą oboje na lwie, odpowiedniku niedźwiedzia jako króla zwierząt, a miecz w jego dłoni oznacza pradżnię - inteligencję, świadomość rozróżniającą.[52]

Zarówno bylica, jak i ruta stepowa są roślinami których sok jest niezwykle gorzki. Gorycz kojarzona jest z żywiołem ognia, zapewne z tego powodu, że potrawy przypalone stają się gorzkie. Nie da się spożyć ich soku w czystej postaci, bo wywoła odruch wymiotny. Daje to jednak związek z mitem zwrócenia, "zwymiotowania" przez lwa/smoka pochłoniętych wód. Dlatego konstelacja Eridanus w źródłosłowie znaczyć będzie "Zwymiotowane Wody". W praktyce, chcąc spożyć sok z bylicy, należy go rozcieńczyć. Tujon zawarty w piołunie rozpuszcza się dobrze w alkoholu. Dlatego kniaź Włodzimierz używał "zielonego wina". Jednak winorośl nie jest uprawiana w zbyt daleko na północ wysuniętych rejonach, a poza tym, dla złagodzenia smaku piołunowej nalewki, należałoby ją osłodzić. Do tego celu najlepiej nadaje się sfermentowany miód sycony, zawierający alkohol. Miód jest w dodatku produkowany przez poświęcone bogini pszczoły, które powstały z ciała zabitego rogatego boga (w wierzeniach słowiańskich - z czoła Jezusa, uderzonego kamieniem przez Piotra). "Zielone wino" było najprawdopodobniej syconym, ziołowym miodem. Może nawet miodem spadziowym, produkowanym z wydzielin czerwi - mszyc, wysysających sok z iglastych drzew (sosna poświęcona była umierającemu bogu Attisowi; pierwotnie hodowano pszczoły w barciach - dziuplach drzew, najczęściej iglastych), co dawało mu zielonkawe zabarwienie, dodatkowo wzmocnione przez dodanie ziołowej esencji z piołunu, a wcześniej - ruty stepowej. Oto istota cudownego napoju z rogu Świętowita, po wypiciu którego kapłan wieszczył przyszłość. Alkoholu używają do wprowadzania się w trans niektórzy szamani, co Eliade uznał za dowód upadku ich sztuki. Chyba niesłusznie, bo zapewne nikt nie pokusił się o zbadanie składu chemicznego używanego przez nich napoju (jeśli to tylko alkohol, to wtedy rzeczywiście mamy do czynienia z upadkiem szamanizmu).


6. Królewski tryzub i wężowa wiła

Dzięki powyższym rozważaniom udało się uzyskać w miarę pełną postać troistego boga ognia. Jakie są poszczególne składowe trójcy? Według wierzeń irańskich, miesiąc dzielono kiedyś, zgodnie z fazami księżyca, na trzy części, dlatego później uważano również, że każda konstelacja ma trzy formy - ludzką, końską i byczą.[53] W wierzeniach słowiańskich car Trojan, związany z poetyckim natchnieniem i magią, według Serbów - istota nocna, o koźlich uszach (postać kozła) i woskowych skrzydłach (jak Ikar, inny odpowiednik zrzuconego z niebios Faetona, którego mit powiązać można z konstelacją Eridani), miał trzy głowy, którymi pożerał ryby, bydło i ludzi. Byłoby to zgodne z irańską trójcą, w której jest obecny byk i człowiek, gdyby nie owe ryby, zamiast konia. Wiemy jednak, że chodzi tutaj o konia ukrytego w głębi wód, hippocentaurusa - konia wodnego, którego dolna część tułowia jest rybia. Trzecia, końska forma, może być wymienna z rybią.

 W baśniach, Trojan ginie od promieni słonecznych, a wiec identycznie jak sarmacki (osetyński) Batradz, roztopiony przez Słońce. Jako Trzygłów, przybierał formę czarnego konia, identycznie do irańskiego Apaoszy, demona suszy, w istocie zdemonizowanego przez reformy Zaratustry odpowiednika wedyjskiego Puszana - boga dostatku i szczodrości (Pluton), dającego wieszcze natchnienie, znającego wszystkie drogi, w tym drogę prawdy i przodków (trakt Trojani). Apaosza przebywał w głębinach wód, stąd Trygław, jako czarny koń głębin morza, panować mógł nad sztormami. Był on zapewne zwycięzcą solarno-merkurialnego ojca, "boga z pierścieniem", z którym utożsamiano w czasach chrześcijańskich Jezusa, jako zmartwychwstałego, słonecznego Chrystusa-Króla. Dlatego połabscy Słowianie fetowali zwycięstwa nad oddziałami cesarstwa okrzykami "Święćmy dzień radości! Zwyciężony jest Chrystus! Zwyciężył niezwyciężony Pripegala!".[54]

Symboliczna forma troistego boga ognia przetrwała w znakach tamg, wykorzystywanych w herbach. Łączyć je należy ze znakiem "przewróconego" E, jak pierwotnie miała wyglądać litera Epsilon, której nadawano liczbowe znaczenie "5". "E" w formie trójnogu widnieje na tarczy Geriona, troistego przeciwnika Heraklesa, najpewniej opiekuna ognia, płonącego pod trójnogiem i wyroczni (jak Delfyne). Piątka jest liczbą ognia, w tylu formach, według wierzeń irańskich, może występować, toteż w herbach odkryjemy, że czasami korzeni kosmicznego drzewa jest pięć (herb Godziemba). Na drugiej tarczy Geriona widzimy nurkującego ptaka, może sokoła (tutaj jest biały, ale na innych wizerunkach ma czarną barwę), którego skrzydła i tułów układają się w znak trójzębu. Takie właśnie, symboliczne korzenie ma posiadać ukraiński tryzub, wywodzący się ze znaku rodowego kniazia Włodzimierza i dynastii Rurykowiczów. Na tarczach Geriona pojawia się również głowa lwa i uskrzydlony dzik. Oznacza to, że ogniowy bóg łączy w sobie wszystkie trzy moce ognia. Dlatego później, jak Światogor, może ich udzielić (nadać) bohaterowi.

Znak trójnogu był jednak obecny w starym alfabecie greckim, w pierwotnej postaci, jako "sampi jonien" - , a w odwrotnej pozycji, jako "sampi pamphylien" - . Łączono z nimi liczbową wartość "900". Wracamy tym sposobem do liczbowej symboliki ognia, gdyż dziewiątka jest potrojoną trójką (3 x 3), co stanowi częsty zabieg magiczny[55]. Liczba "9" miała wielkie znaczenie wśród ludów irańsko-tureckich, co widać do dzisiaj w symbolice syberyjskiego szamanizmu. Buddyjska wadżra, która rozwinęła się z podwójnej włóczni, symbolu ognistej mocy, dzierżonego przez Agniego, potem przybrała formy podwójnego trójzębu, a następnie pięcioramiennego i dziewięcioramiennego berła. Znak trójzębu, w jego pierwotnej postaci, odnajdziemy w herbie Czuwasz. W jego klejnocie widać odzianą w czerwone szaty postać z troistymi widłami, z którą zapewne należy kojarzyć dawnego boga ognia. Czapka przyozdobiona jest kłosami zboża, a w lewej dłoni dzierży koronę, co oznacza, że jest dawcą chwały - farru/pory, umożliwiającej sprawowanie władzy. Jest zarazem tym który ją daje, jak i odbiera, gdy władca nie spełniając swej roli staje się tyranem. Ma to zresztą pierwotne źródło w przemianach cyklu rocznego. Jak wiadomo - "kto daje i odbiera, ten się w piekle poniewiera". To niezwykle trafne powiedzenie, bo bóg ognia, obdarzający chwałą - natchnieniem, pozostaje w infernalnych (chtonicznych lub akwatycznych) zaświatach. Dlatego później zostanie przez chrześcijaństwo utożsamiony z rogatym diabłem, biegającym po świecie z widłami, czyli trójzębem. Trójząb jednak jest pierwotnie symbolem najwyższej władzy kapłańskiej i królewskiej. Pojawia się już jako atrybut szamana, jak w przypadku prezentowanej obok, keckiej posochy, u heftalickich (z plemienia Białych Hunów) królów Kuszan będąc głównym atrybutem władcy i rodowym znakiem.[56] Trójząb ów stanie się potem głównym atrybutem Śiwy (przez starożytnych Greków uznawanego za odpowiednik Dionizosa) i buddyjskiego mistrza Padmasambhawy (uważanego za emanację, czy duchowego syna buddy Amitabhy, kojarzonego z mocą ognia i czerwoną barwą)."Rogi" na czapce postaci z herbu Czuwasz, mogą się wywodzić z sokolich piór, umieszczanych w taki właśnie sposób na hełmach huńskich wojowników, co przedstawiam na wizerunku obok. I ten element stroju ma szamańskie korzenie, bo umieszczanie ptasich piór, a nawet całych skrzydeł, na nakryciach głów szamanów, symbolizuje zdolność do magicznego lotu. Zwrot "lotny umysł" oznacza w istocie - "zdolny do mistycznego lotu" ku krainie bogów/przodków. Dlatego kruki Odyna mają na imię Hugin i Munin - "Myślący" i "Pamiętający", co odnosi się do zdolności umysłu. W ramach wierzeń irańskich, sokół, boski ptak Varegan, był jedną z postaci ognistego farru.

Co ciekawe, charakterystyczny dla Hunów zabieg deformacji czaszki, poświadczony przez liczne znaleziska archeologiczne, występował przynajmniej u niektórych władców Kuszan, jak np. heftalickiego króla Lakhany z Udjan (na monecie obok).[57] Czyżby Uddijany, legendarnego królestwa - miejsca narodzin Padmasambhawy i źródła nauk wadżrajany? Typ tamgi, który widać obok wizerunku króla Lakhany, występuje również wśród rodowych znaków, znanych ze znalezisk z terenów Ukrainy. Łączy się ze go ze znakiem boga Targitaosa, odpowiednika Indry, co jest o tyle ciekawe, ze według buddyjskich przekazów władca Uddijany miał na imię Indrabhuti.[58] Pióra sokoła umieszczone na kołpaku huńskiego wojownika układają się w kształt skrzydeł pikującego, czyli atakującego zdobycz sokoła, tak jak w tryzubie pierwszych władców Rusi Kijowskiej (i na tarczy Geriona). Nie zdziwiłbym się gdyby jego pierwotne źródło było huńskie, czy ogólniej - tureckie, bo przecież nadczarnomorscy, germańscy Getowie ulegli silnym wpływom kulturowym stepowych plemion ze Wschodu. Szukając źródeł religii Słowian (i nie tylko), należałoby porzucić stworzony w XIX wieku, nacjonalistyczny mit, utożsamiający grupę językową z grupą kulturową. Nie wykluczam, że religia wyznawana przez Słowian, była wspólną religią dużej i wieloetnicznej grupy plemion, które używały języków z grupy indoeuropejskiej, tureckiej i mongolskiej, a której pozostałości odnajdujemy jeszcze w chwili obecnej, wśród ludów południowej Syberii.

Nazwa herbu Czuwasz - "Czuwający/Strzegący", łączy się z pniem czu- (ze skju-), odnosząc się do narządów zmysłów. U Gotów us-skaws to "przezorny". Przezornym bogiem jest przede wszystkim Heimdall ("Drzewo Świata"), zrodzony przez dziewięć dziewic (symbolika liczbowa jak przy greckim sampi), który dźwiękiem rogu wezwie bogów do ostatniej bitwy - Ragnaroku. Oczekując nań, popija w swej siedzibie miód, chyba wieszczy, bo bóg ten, najmądrzejszy z Asów, zna przeszłość i przyszłość. Jako drzewo świata, odpowiada kolumnie niebios, w Indiach zakończonej trójzębem i zwanej svaru. Klejnot herbu Czuwasz przedstawiałby więc Swaroga, jako pana troistego ognia, z trójzębem (troistą kolumną ognia) w dłoni. Pojawiać się będzie później w baśniach, pod postacią strzegącego cudownego drzewa (o owocach przywracających życie) Żar Ptaka, ognistego kura, którego trzymano w zagrodach słowiańskich świątyń. Kur to jednak nie tylko symboliczna forma uskrzydlonego płomienia, lecz również ptak-strażnik, budzący o świcie swoim pianiem ludzi i umieszczany na szczytach wież i dzwonnic, niczym wierzchołku kosmicznego drzewa/góry. To on będzie Dziwem wspominanym w "Słowie o wyprawie Igora", krzyczącym na wierzchołku drzewa i każącym wsłuchiwać się w "nieznaną", czyli obcą ziemię.[59] Rdzeń czu- odnosi się również do "cudu" (ros. czudo) i słuchu. Cud, w starym znaczeniu, oznacza "to, co wpada w czucie (słuch)", jak dziw - "to, co wpada w oko". Słowiańskie czu- (skju-) odpowiada greckiemu kydos, koeo - "miarkuję" i irańsko-indyjskiemu kawi/kawe, później kej (słowiański Kij - założyciel Kijowa) oznaczającemu wieszczego króla.

Dysponujący trójzębem Swarog włada troistym ogniem - Swarożycem, uosabianym przez kolumnę/włócznię o trzech zębach lub trójnóg. Są one symbolami w pełni zintegrowanej świadomości. To samo znaczenie posiada trójząb Śiwy, połączony z ośmiopłatkowym lotosem, oznaczającym Śakti - moc żeńską, u nas uosabianą przez krąg ośmiu palenisk kultowego kręgu. Ponad wierzchołkami trójzębu widzimy trzy mniejsze lotosy, odpowiadające trzem aspektom bogini - dewi. Tę samą symbolikę wyraża herb Bernowicz (od brn- "ił, błoto, podmokła ziemia", jak w nazwie morawskiego Berna), pokazując zarazem wymienność symboliki kwiatu i gwiazdy. Co prawda, kwiaty są w tym przypadku pięciopłatkowe, ale to również łączy się z symboliką Wenus, jak trzy gwiazdy - z Trzema Jutrzenkami Pasa Oriona. Śiwa zwany był również, jako ogień zniszczenia, Bezdźwięcznym Panem Popiołów, odpowiada więc Popielowi, który w tym układzie reprezentuje Badnjaka - starego Swaroga, płodzącego młodziutkiego następcę -Swarożyca, odpowiadającego synowi Śiwy, Skandzie, zwanemu Kumarą, "Chłopcem", którego epifanią był kozioł, a na sztandarze nosił koguta.


W herbach, dawna bogini, której echo przebija się przez postać krakowskiej księżniczki Wandy, łączyć się będzie, w swej troistej postaci, jako pani niebios, ziemi i wód, a zarazem władczyni wodnych wił - rusałek, ze znakiem kotwicy. Nawiązuje tym sposobem do bardzo starych wyobrażeń, obecnych w rzeźbach znalezionych u ujścia Donu, w ruinach starożytnego Tanais (ok. 35 km od Rostowa nad Donem), którego nazwa łączy się, podobnie, jak rzeki Don, z ie. d(h)on- "woda" i Wielką Boginią, taką, jak celtycka Danu lub wedyjski rodzicielka asurów, o tym samym imieniu. Prezentowany obok herb Kotwica pokazuje, w jaki sposób ów bardzo ważny element wyposażenia okrętu odzwierciedla stare wyobrażenia, łączone z troistą boginią, kojarzoną głównie z mocą wód. Trzeci rysunek ukazuje plakietkę, scytyjskiego pochodzenia, przedstawiającą wężowe, żeńskie bóstwo, prawdopodobnie "królową Scytów" - Tabiti, chtoniczną panią ognia, władającą życiem i śmiercią. Związana z ogniem, w tym - pogrzebowego stosu i mocami odrodzenia, niewykluczone, że mogła być pierwowzorem dla postaci partnerki boga ognia, "trucicielki" z którą Popiel - Badnjak dokonuje w zimowe przesilenie odnowienia wszechświata (czyli partnerki Śiwy - Kali).


7. Skąd nasz ród?

Przedstawione herby i ich mityczne odpowiedniki, w postaci sakralnych symboli i bóstw, to oczywiście tylko fragment wiedzy o religii naszych przodków. Uderzające jest w nich jedno-podobieństwo do symboli pojawiających się w rejonie Morza Czarnego, związanych z irańsko-turecką kulturą plemion stepu. W starożytności i wczesnym średniowieczu nie ma w Europie jakichkolwiek śladów Słowian. Pojawiają się "znikąd", dopiero około V wieku. Wcześniej, plemiona Sarmatów i Scytów sąsiadowały od północy bezpośrednio z Bałtami. Napierani od IV wieku przez Hunów, irańscy wojownicy wędrują na zachód Europy i wkrótce potem pojawiają się na arenie dziejów Słowianie. Skąd się wzięli? Jeżeli nie przywędrowali ze Wschodu, z rejonów położonych opodal Ałtaju i południowo-zachodniej Syberii, to jest tylko jedna możliwość - Słowianie, jako odrębna grupa plemienna, powstali dopiero około IV wieku n. e. Hunowie nie byli ludem, który jednoczyłby język. Odnaleźć można wśród nich ślady indoeuropejskich plemion Scytów i Sarmatów (których określano mianem Białych Hunów), ludy z tureckiej (Turkuci, Bułgarzy) i ugryjskiej (część federacji Awarów) grupy językowej, jak również zagarniętych po drodze, nadczarnomorskich, germańskich Gotów, Rugiów i Gepidów, a być może i domieszkę Proto-mongołów (inna część Awarów). Tym, co ich łączyło, była wspólna kultura i religia. W kontekście powyższego podejrzewam, że południowa część Bałtów, od wieków już podlegająca irańskim wpływom Scytów, mogła w IV wieku, pod wpływem federacji plemion huńskich, ostatecznie przyjąć kulturę i religię ludów stepu. Zmieszani z ludami irańskimi, tureckimi i ugryjskimi dali początek nowej nacji, znanej później pod mianem Słowian. Tłumaczyłoby to, w jaki sposób "znikąd" pojawił się nagle bardzo liczny lud.

Znamienne są jeszcze inne fakty. Pierwszym są przyjazne układy między Rzeczpospolitą Obojga Narodów, a stacjonującymi na Podolu tureckojęzycznymi Połowcami (Kipczakami) oraz nazywanie przez zachód Europy królów z dynastii Jagiellonów "Białymi Hunami". Drugim, uporczywe milczenie kronikarzy na temat historycznych (a nie mitycznych) przodków dynastii Piastów, oraz ignorowanie w zapisach, mieszkających na Podolu, Połowców. Przyczyną owego zagadkowego milczenia mogły być koligacje szlacheckich rodów Polan z arystokratycznymi rodami pochodzenia huńskiego: tureckiego, ugryjskiego lub irańskiego [60]. W chrześcijańskiej Europie, najeżdżanej przez ordę tatarską, powoływanie się na takie pochodzenie mogło być nadzwyczaj niewygodne, prowokując i dając powód do bycia atakowanym przez chrześcijański Zachód pod wodzą Cesarstwa. Lepiej byłoby zatrzeć wszelkie ślady wschodniego pochodzenia. Później, polska szlachta będzie się powoływać na sarmackie, irańskie pochodzenie, w czym może być ziarno prawdy, ale równie dobrze mogli być powiązani z Awarami lub Turkutami. Sarmaci nabrali w zachodniej Europie romantycznego wizerunku szlachetnych rycerzy, walczących z huńską inwazją. Lepiej było odwołać się do nich, niż do huńskich przodków Tatarów i Awarów. Jednak zwróćmy uwagę na dwa bardzo ciekawe fakty - o ile Połowcy w X i XI wieku dokonywali częstych rajdów na państwa kijowskie, węgierskie i bułgarskie, to nie ma danych o poważniejszych konfliktach z królami z dynastii Piastów. W dodatku, konflikty na Rusi z udziałem Połowców miały najczęściej charakter wewnętrzny, bo wspierali oni jednych książąt przeciw drugim. Od XII wieku wchodzili w koligacje rodzinne z władcami Węgier, Rusi (Rurykowiczów - rodzina książąt halickich), Bułgarii (dynastie Terterów i Szyszmanidów) i Serbii. W XIII wieku wystąpili razem z książętami ruskimi przeciw ordzie Mongołów, a rozbici, częściowo znaleźli schronienie u Węgrów, a częściowo weszli w skład Złotej Ordy.

To jednak nie koniec związków między Słowianami a ludami stepu. Nazwy dwóch słowiańskich narodów - Serbów i Chorwatów znane są z irańskiego kręgu kulturowego jako miana plemion sarmackich lub scytyjskich. "Bułgarzy" to pierwotnie miano plemienia Turkutów, które roztopiło się wśród bałkańskich Słowian. Dynastia władców Bułgarii była pochodzenia tureckiego.[61] Określenie "Chościsko", stosowane do mitycznego króla Popiela, łączone ze specyficznym rodzajem uczesania (zaplataniem włosów we warkocze - "kosy"), może wskazywać na ślad awarskiego lub połowieckiego pochodzenia władców Polan. Co ciekawe, w badaniach genetycznych, tzw. haplogrupa R1a1 (M17)[62] męskiego chromosomu Y występująca w największej liczbie wśród populacji Łużyc, Polski, Czech, Słowacji, Węgier i Ukrainy (około 50 %), taką samą intensywność osiąga tylko na terenach dawnego imperium Kuszan[63]. Zgadza się to dokładnie z kierunkami migracji Hunów. Europejscy Awarowie, podobnie jak Hunowie, nie byli ludem jednolitym językowo, ale federacją plemion. Wywodzili się pierwotnie z ludu Juan-Juan, zamieszkującego rozległe tereny na północ od Tybetu. Część Juan-Juanów, zwanych Heftalitami, na początku naszej ery zdobyła tereny obecnego Kaszmiru, Afganistanu i Pakistanu, tworząc imperium Kuszan. Inna grupa, w której największą rolę odgrywali Awarowie, chcąc uciec spod panowania Turkutów, powędrowała aż do wschodniej i środkowej Europy. Również znaki herbowe, popularne wśród polskiej szlachty, mają analogię w znakach herbowych Tatarów, a wcześniej - Hunów, Scytów i Sarmatów. Rozmieszczenie w Europie znalezisk archeologicznych z podobnymi znakami tamg (na najniższym rysunku), pokrywa się z intensywnością występowania haplogrupy R1a1 chromosomu Y, a drugie skupisko charakterystycznych, huńskich tamg znajduje się w rejonie niegdysiejszego królestwa Kuszan. Pewne słowa, obecne w języku czuwaskim (np. medos - "miód", strawa - "uczta"), który uważa się za potomka największej grupy językowej, obecnej wśród plemion Hunów, uznawane są za pochodzenia słowiańskiego.

Pozostaje jeszcze kwestia cech wyglądu, charakterystycznych dla wczesnych Słowian, czyli przewagi (ale nie wyłączności!) jasnej karnacji skóry i barwy włosów. Wskazywałyby one na dominację, wśród tworzącej późniejszy etnos ludności, tzw. Białych Hunów, czyli plemion wywodzących się od Scytów, Sarmatów lub innych, nieznanych, ale blisko z nimi spokrewnionych ludów. Pozostawałoby to w zgodzie z cechami wyglądu Kafirów i Kalaszów, mieszkańców północnego pogranicza afgańsko-pakistańskiego, uważanych za potomków Heftalitów, Białych Hunów, którzy najechali ten region tworząc królestwo Kuszan. Opierający się do XIX wieku islamizacji (niektóre grupy do dziś pozostały wierne "pogańskim" wierzeniom), posiadają cechy urody wyróżniające ich spośród większości ludów tamtego regionu - jasne włosy, jasną karnację skóry i niebieskie oczy. Ich wierzenia i zwyczaje wywodzą się wprost z tradycji irańskiej, ale nie zaratustriańskiej, tylko wcześniejszej, porównywalnej z religią Wed. Kalasze dzielą się na "jasnych" i "ciemnych", co odzwierciedla typy urody, ale nie przekłada na różnice kulturowe. Przypuszczam, że podobnie było z irańskimi i tureckimi plemionami składającymi się na federację Awarów, które później, zmieszane z południowymi Bałtami (lub innymi, tubylczymi plemionami, być może tajemniczymi "Wenedami"), dały początek Słowianom. Biorąc to pod uwagę, sądzę że warto podjąć wysiłek odkłamania słowiańskiej historii, w której ideologia "zachodniego" źródła kultury odegrała aż nazbyt dużą rolę i spróbować odnaleźć wschodnie korzenie dawnych wierzeń.


Grzegorz Niedzielski



Przypisy

[1] Byliny; tłum. Tadeusz Mongird, Warszawa 1957

[2] j.w.; str. 45

[3] j.w.; str.46

[4] j.w; str. 46

[5] W artykule "Ogień i woda. Klucz do indoeuropejskiej mitologii Słowian"

[6] j.w.

[7] Byliny, dz. cyt.; str. 41

[8] j.w.; str. 42

[9]www //mitencyklopedia.w.interia.pl/rytogar.html

[10] Co nie wyklucza wspólnego źródłosłowu z ie. ger- "ogień", Germanie wtedy to "Lud Ognia", podobnie jak Słowianie, których kupcy arabscy nazywali "czcicielami ognia".

[11] J. Banaszkiewicz - "Polskie dzieje bajeczne mistrza Wincentego Kadłubka", Monografie FNP, Wrocław 1998, str.116

[12] Świątyni, wokół której gromadził się związek miast - państw, greckie amphiktyones, to dosłownie - sąsiedzi. Najbardziej znaną amfiktionią były Delfy.

[13]Cytat za: J. Strzelczyk, "Mity, podania i wierzenia dawnych Słowian", Rebis, Poznań 1998, str. 224

[14] Co nie wyklucza związków z tracką Bendis. Getowie, Trakowie i Słowianie żyli na Bałkanach na tych samych ziemiach.

[15] Germanom przewodził Odyn, w wersji wschodniogermańskiej - Wotan / Wodan. Zauważmy, że imię Wodana i nazwa ruskiego ducha wód - wodjana / wodana, oraz związki Odyna z wieszczą mądrością, pochodzącą z wód (źródła Mimira) wskazują, że obie postacie mogą mieć wspólnego, mitycznego przodka. Odyn zginie w czasie Ragnaroku w paszczy wilka Garma, zwierzęcia poświęconego marsowemu bogu gromu. Gdy jednak, jak w historii Kadłubka, marsowy bohater (młodszy Krak) zostaje wygnany, wtedy musi nastąpić zmiana w obrzędzie, w kierunku samoofiarowania.

[16] Byliny, dz. cyt., str.44

[17] Cytat, ten i wszystkie pozostałe dotyczące Pripegali, pochodzi z datowanego na 1108 r. listu - manifestu biskupów wschodnioniemieckich, wraz z arcybiskupem magdeburskim i kilkoma panami saskimi, wzywającego do walki z pogańskimi Słowianami. Podaję go za: J. Strzelczyk, dz. cyt., str.162

[18] j.w.; tak odczytał to imię Wilhelm Bogusławski

[19] Ma to również praktyczny wymiar dla ciężkozbrojnych, konnych wojowników, jak sarmaccy katafratrzy, którzy w czasie roztopów mieli problemy z poruszaniem się w ciężkim, okrywającym również konia pancerzu, po rozmiękłej ziemi. Grzęźli w niej, a pod wpływem gorącego słońca rozgrzewającego zbroję, pocili się w niemiłosierny sposób - "roztapiali się".

[20] B. i A. Podgórscy, "Encyklopedia Demonów", Astrum, Wrocław 2000, str. 375, na podstawie: Dorota Simonides - "Wierzenia i zachowania przesądne", [w:] "Folklor Górnego Śląska", pod redakcją D. Simonides, Katowice 1989

[21] j.w., str. 375 - 376

[22] Pierwotnie chodziło być może o stanice bóstw.

[23] Według wierzeń ziemi krakowskiej, duch Wandy, gdy ukazuje się z różdżką, oznacza nadchodzącą pomyślność, gdy z czarną flagą - nadejście złych czasów.

[24] Jego irańskim odpowiednikiem jest za to trójnogi osioł, broniący w wodach jeziora Wourukasza, korzeni kosmicznego drzewa.

[25] K. Kerenyi - "Hermes przewodnik dusz", Sen, Warszawa 1993

[26] Identyczne znaczenie w kulturach bliskowschodnich miał osioł, dlatego Jezus, jako uosobienie "kozła ofiarnego", odkupującego grzechy ludzi, wjeżdża do Jerozolimy na osiołku, trzymając w ręce liść palmy, odpowiadający zielonej gałązce wieszcza.

[27]L. Słupecki - "Wyrocznie i wróżby pogańskich Skandynawów", Warszawa 1998, str.73

[28] Co zresztą staje się przyczynkiem do jego śmierci z rąk swojego towarzysza, Jekima Iwanycza, biorącego go za Tucharyna.

[29] Berserker, w źródłosłowie powinien być wojownikiem - niedźwiedziem, ale wierzenia mówią najczęściej o wilkołakach. Ma to związek z tabu kulturowym, nałożonym na niedźwiedzia, którego imienia nie wolno było wymawiać. Dlatego germański heros Beowulf jest, w dosłownym znaczeniu imienia "Miodnym Wilkiem", czyli tabuizowany niedźwiedziem. Nie wykluczam podobnego zjawiska u Słowian.

[30] Została ona rozwinięta w troistą wadżrę na skutek powiązań z trzema formami ognia. Ponieważ, według wierzeń irańskich, które miały wpływ na religie Indii, ogień jest również pięcioraki, wadżra staje się później berłem o pięciu końcówkach. U turko-irańskich ludów środkowej Azji rozwinęła się jednak bogata symbolika związana z liczba 9, potrojoną trójką, więc i wadżra pojawia się w formie o dziewięciu ramionach.

[31] Byliny, dz. cyt., str. 43

[32] Wołodyjowski jest herbu Korczak, przedstawiającego trzy srebrne linie ("wręby"). W klejnocie ma złote naczynie, z którego wyłania się srebrny pies. Zapewne są to wody (trzy linie są znakiem wód, podobnie jak naczynie) z których wyłania się jedna z "psich gwiazd" - Syriusz lub Procjon. Jeżeli jest to Procjon, to odpowiadać będzie bogu Marsa - Jaryle (św. Jerzemu), jeśli Syriusz - porannemu Merkuremu - Ładzie (archaniołowi Michałowi). Nie mam pojęcia skąd Sienkiewicz wziął pomysł na miłosną historię, ale bardzo dobrze przystaje ona do starego mitu.

[33] K. Kerenyi - "Dionizos", Kraków 1997, str. 45, powstanie miodu miało związek z letnim, heliakalnym wschodem Syriusza.

[34] R. Graves - "Mity greckie", PIW, Warszawa 1992, str. 106

[35] J. Strzelczyk, dz. cyt., str. 121

[36] cytat za: L. Słupecki, dz. cyt., str. 81

[37] j. w. , str. 94

[38] Cytat i pozostałe informacje za: A. Kowalik, "Kosmologia dawnych Słowian, Nomos, Kraków 2004, str. 366 - 367

[39] Więcej na ten temat pisze Kowalik, "Kosmologia...", dz. cyt., str. 386 -387

[40] Imię, lub miano Kraka - Grakcha może się odnosić do dracha -"siła" i w dalszym ciągu do łac. draco, gr. drakon - "wąż, smok". Ma związek z postacią króla - smoka wprowadzającego surowe prawa, jak grecki Drakon. Odpowiada więc parze Swarog - Swarożyc.

[41] M. Łabęcka - Koecherowa, "Mitologia ludów tureckich", Dialog, Warszawa 1998, str. 78 - 79

[42] Dziękuję Mariuszowi Malinowskiemu, który zwrócił moją uwagę na to podobieństwo i podesłał przedstawiany rysunek.

[43] Grecy twierdzili, że Apollo jest na ich ziemi obcym przybyszem z krainy Hiperborejczyków, czyli z północy kontynentu.

[44] Zauważmy tutaj ze Apollo jest zabójcą węża - Pythona, a konkurenta w grze na flecie, sylena Marsjasza, obdarł ze skóry. Dobrynia również jest pogromcą węży.

[45] Prawdopodobnie w tym micie, związanym ze zdradą męża - jelenia przez boginię/kapłankę, z której rąk otrzymał rogate nakrycie głowy (symbol władzy duchowej i królewskiej), ma źródło późniejsze powiedzenie "przyprawić komuś rogi" i określenie "jeleń" stosowane w znaczeniu "ktoś naiwny".

[46] Jest "lewą ręką" króla, wojennym wodzem i zastępcą na czas wojny. Odpowiada w legendach czeskich Tyronowi (Perunowi?) dowodzącemu armią zamiast króla Neklana.

[47] Bajan/bej to tureckie określenie "naczelnika, księcia", plemiennego zastępcy króla - chana, czyli kogoś w rodzaju pierwszego ministra (premiera) czy seneszala, "prawej ręki" władcy. W nim ma źródło, moim zdaniem, miano wieszcza Bojana. Na wschodniej i południowej Słowiańszczyźnie bajati to "czarować", ale przecież pokazałem już we wcześniejszej części tekstu, że plemienna władza łączyła się ze zdolnościami magicznymi, wieszczymi. Imię księcia Wiślan, przekazane przez Al- Masudiego, jako Aldair, ma odpowiednik w osetyńskim/sarmackim określeniu aeldar - "książę". Imię Łady występuje w kronikach jako Alado i odpowiada irańskiemu, mitycznemu, białemu rycerzowi Auladowi, władcy zielonej krainy lata. U Franków bajanowi odpowiadał seneszal, zajmujący się zarządzaniem dworem i królewskimi dobrami, a także przewodniczeniem sądowi.

[48] Dlatego jest zabójcą chana Tugorkana, po którym przejmuje konia, zbroję i odzienie, atrybuty władzy króla. W bylinie, zaraz po przebudzeniu, Alosza modli się, podczas gdy jego towarzysz, Jekim Iwanycz idzie oporządzić konie, co przystoi wojowi. Najwyższe funkcje kapłańskie i władcze sprawował kiedyś król, uznawany za "syna bożego". Dlatego Jezus, jako "Syn Boży", staje się w biblijnym przekazie zagrożeniem dla władzy króla Heroda.

[49] W ten sposób staje się on kosmicznym władcą, Czakrawartinem, który w buddyjskim rycie ofiarowania mandali wszechświata, posiada u boku "cennego ministra" (jak Dobrynia), "cennego generała" (jak Ilja) i "cenną królową" (odpowiada żeńskiej postaci z tyłu słupa i żonie Włodzimierza, księżnej Apraksjewnie).

[50] Na Ukrainie i Pokuciu "Rachman" stał się bogiem umarłych. Bardzo możliwe że ma to związek z jego sędziowską funkcją. U Greków sprawiedliwy król Radamantys, którego imię zdaje się również mieć coś wspólnego z "rachmanem", został po śmierci sędzia w Hadesie.

[51] Według klasyfikacji przeznaczenia instrumentów u szamanów tuwińskich.

[52] Forma niedźwiedzia, połączona z funkcją namiestnika, pojawia się w mandali sześcioramiennego Mahakali Czadrupy. Posiada on "pierwszego ministra" Czietrapalę, jadącego na niedźwiedziu. Czietrapala, od ind. kszetrapala - "strażnik pola", odpowiada więc funkcjonalnie irańskiemu Auladowi, który w legendach Szachname strzeże zielonego pola obsianego zbożem.

[53] E. Wnuk - Lisowska, "Irański mit kosmologiczny". Nomos, Kraków 1996, str. 98

[54] J. Strzelczyk, dz. cyt., str. 162

[55] Pomijam dodanie zer do dziewiątki (i każdej innej liczby), bo jest to częstym zabiegiem mitotwórczym. Przypomnę władcę Rusów, który miał 40 nałożnic i 400 wojów. Liczba "4" jest symbolem panowania nad czterema stronami świata. "Czterdziestka" powiela ją, dając ponadto skojarzenia z czasem pogrążenia pod ekliptyką konstelacji Oriona.

[56] Późniejsi władcy, po Kadfizesie I, rozwiną głównie symbol "czworozęba", czyli panowania nad czterema stronami świata, analogiczny w znaczeniu do krzyża.

[57] Lakhana ma wygoloną z przodu głowę i włosy zaplecione z tyłu w dwa warkocze (lub przewiązane plecionką o dwóch "warkoczach"), co również było charakterystyczne dla części Hunów. Tak wyglądali władcy Awarów, a przydomek "Chościsko" nadawany Popielowi również może odnosić się do tego typu fryzury, o czym wspomina Kowalik. A. Kowalik, dz. cyt., str. 426 - 434

[58] Słowiańskim odpowiednikiem teonimu Indra- jest Jaro-, stosowane często w imionach władców Rusi (Jarosław, Jaropełk).

[59] "Dziw się wzbił, na wierzchołku drzewa krzyczy, każe się przysłuchać ziemi nieznanej" - "Słowo o wyprawie Igora", Armoryka, Sandomierz 2008, str. 11

[60] W V wieku Słowianie i Awarowie - uciekinierzy z huńskiej ordy Turkutów, wspólnie najeżdżają Bizancjum i osiedlają się na Bałkanach. Antyawarskie powstanie słowiańskie pod wodzą Samona było, jak się wydaje, bizantyjską manipulacją, mającą na celu skłócenie dotychczasowych sojuszników i wewnętrzne rozbicie wroga.

[61] Mówiąc o Turkach mam na myśli całą grupę ludów tureckojęzycznych, a nie mieszkańców obecnej Turcji.

[62] Mutacja ta powstała w północno - wschodniej części rejonu Morza Czarnego, wśród przodków późniejszych Scytów i Sarmatów. Część z nich emigrowała na wschód, w rejon obecnej Mongolii, by później powrócić z falą najazdu Hunów, do miejsca pochodzenia i dalej na zachód, do wschodniej i środkowej Europy.

[63] W którego skład wchodziła legendarna Uddijana. Być może pojawienie się i rozwój, od IV wieku, nowego rodzaju mistyki, która zapoczątkowała nurt buddyzmu zwany później wadżrajaną, ma związek z napływem na tereny Kaszmiru, Gandhary i północnych Indii stepowej, huńskiej ludności. Wadżrajana stała się nowym rodzajem mistycznego objawienia, zawierającym elementy szamańskie i magiczne, co dostosowywało ją do religijnych potrzeb przybyszów, których duchowe korzenie wyrastały wprost z azjatyckiego szamanizmu. Jej cel jest soteriologiczny i nie odbiega od głównego nurtu buddyzmu, ale stosowane metody, w tym - joga bóstwa (jidama) nowatorsko nawiązują do dawnych tradycji magicznych.


Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)