Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

25 października 2019

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Czytanie... (odcinków: 186)

Olgi Tokarczuk „Prowadź swój pług przez kości umarłych”
PSPPKU jako powieść polityczna


« Olgi Tokarczuk: „Podróż ludzi księgi”

Jest to jak się wydaje najbardziej znana książka-powieść Noblistki. Wywołała największy poszum lub pomruk – sensacji lub niezadowolenia. Ma zwartą łatwą do opowiedzenia w paru zdaniach, anegdotyczną i sensacyjną fabułę: oto gdzieś w górach żyje samotna starsza pani, która morduje miejscowych prominentów, twierdząc, że robią to zwierzęta... – W końcu to gatunek literacki kryminał. Powieść ta, wydana w 2009, osiem lat później dostała swój wzmacniacz-nagłaśniacz: Agnieszka Holland zrobiła film pt. „Pokot” osnuty (jak to się mówi) na „Pługu” Tokarczuk. Ale to, co w powieści było aluzyjne, pastelowe i zręcznie poukrywane po zakamarkach tekstu, aby czytelnik za wiele od razu nie wiedział i trzymany był do końca w suspensie, film w całej swojej wizualnej dosłowności wyłożył kawę na ławę, po oczach walił, nie zostawił widzowi nieśmiałej nadziei na happy-endy. Janina Duszejko w powieści jest filozofką, mędrczynią i bojowniczką o lepszy świat, w filmie jedynie pomieszaną na umyśle nieszczęsną zabójczynią. (Za złe mam też Holland niezręczne zakończenie filmu, gdzie nagle zostaje wmieszana całkiem inna poetyka: z science-fiction, przy użyciu techno-cudów jakby wziętych z „Matrixa”.)


Agnieszka Mandat jako Janina Duszejko, kadr z trailera filmu „Pokot”.

Nie chcę pisać recenzji „Pługa”, za to bardzo radzę przed dalszym ciągiem moich rozważań przeczytać dobry tekst pt. „Tokarczuk jak Agatha Christie” – napisała Eliza Szybowicz, grudzień 2009. Gdyby mi było wolno, zacytowałbym go tutaj w całości. Wyjdę od fragmentu, w którym Szybowicz zauważyła coś bardzo ciekawego:

Dopiero pod koniec powieści orientujemy się, że bohaterka rozpacza po ukochanych sukach, które zaginęły, a o których ... przypadkowo dowiedziała się, że zostały zastrzelone przez myśliwych. W sprawie takiego zabójstwa nie ma szans na postępowanie karne ani cywilne, nie znajdzie też zrozumienia, publicznie okazując żałobę. Jej doświadczenie nie mieści się w kulturze, więc zostaje seryjną morderczynią.

Zapamiętajmy. Miłość do zwierząt nie mieści się w kulturze. Zwierząt, nawet tych ukochanych, nie chroni nic, żadne prawo, żadna społeczna umowa. Odnosi się to nie tylko do zwierząt. Także do drzew, rzek, krajobrazów, ekosystemów i gatunków. Poza-ludzkiego świata nie chroni żadne „nie zabijaj”. Bohaterka „Pługa...” boleśnie rozbija się o tę lukę w naszej zbiorowej etyce. Zapamiętajmy drugą rzecz, którą podpowiedziała nam Szybowicz: co nie mieści się w kulturze, może być wyrażone – właśnie wy-raż-one, od razić itd. – tylko jako czyn gwałtowny, jako przemoc. Dlatego wciąż taką siłę mają uliczne demonstracje, wywodzące się z ulicznych zbrojnych starć, powstań, i często do nich znów prowadzące, bo demonstrujący pokazują, że nie mają środków słownych, więc muszą uciekać się do gwałtu. Bohaterka powieści od początku nie ma za sobą słów (pojęć, języka) – więc musi uciec się do gwałtu. Klawiatura sama tutaj chce dopisać: „i to czyni ją postacią tragiczną” – no właśnie.

„Prowadź swój pług...”, jak kilka innych udanych literackich dzieł w przeszłości, nie tylko przedstawia swoją współczesność, ale i zawiera prognozę. Książka przez swoje dziesięć lat nie zdezaktualizowała się, przeciwnie, podniesione tam problemy wyrosły, mocniej wyrysowały się i wyolbrzymiały. Widzimy, jak dzisiejsza Polska, ta po Katastrofie Smoleńskiej 2010 roku i po wzięciu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość w 2015, coraz bardziej (a nie coraz mniej) upodabnia się do powieściowego Lufzugu z okolicznymi miasteczkami. Ci z którymi walczyła samotna terrorystka Duszejko, coraz śmielej biorą władzę urzędów i umysłów, ale i budzą coraz większy sprzeciw, a sprawy polowań, hodowli na futro, parków narodowych, wysychających jezior i kopania kopalń coraz bardziej stają się kością niezgody i liniami politycznych podziałów.

Przeskoczmy do drugiej z zalecanych lektur uzupełniających: niech będzie nią wywiad Grzegorza Sroczyńskiego z prof. Andrzejem Lederem, pt. „Idzie wielka polaryzacja”, parę dni temu, 21 października 2019. Owo tytułowe zdanie „Idzie wielka polaryzacja...” brzmi iście jak proroctwo Bohdana Chmielnickiego z pierwszych stron „Ogniem i mieczem”: „Nagle Abdank powtórzył raz jeszcze, jakby do siebie: — Dzień sądu idzie już przez Dzikie Pola, a gdy nadejdzie — zadywytsia wsij swit bożyj…” Ta wielka polaryzacja ma nastąpić pomiędzy, tak ich nazwę tu zwięźle, streszczając prof. Ledera, hierarchistami – a horyzontalistami. Kim są i jak myślą hierarchiści? Andrzej Leder wypunktowuje:

konserwatywny model społeczeństwa … – jawnie czy w sposób skryty – zawsze promuje relacje hierarchiczne i rozwarstwienie. W tym modelu bezpieczeństwo i stabilność gwarantowane są przez relacje góra-dół, mężczyzna-kobieta, wykształcony-prosty, zamożny-ubogi, pracodawca-pracobiorca, duchowny-owieczki. Ważne są hierarchie pomiędzy notablami a ludem, dysponentami pewnych dóbr i klientami, którzy są w jakiś sposób od notabli zależni. To zdaniem konserwatystów daje stabilność społeczną.

I dodaje:

Zresztą naprawdę daje, takie systemy są dość trwałe. Pytanie tylko, czy takiej stabilności chcemy.

I dalej cytuję:

Horyzontalna, czyli jaka? – Taka, która wyrównuje prawa silnych i słabych.

Ale:

… równościowa, horyzontalna organizacja społeczeństwa, która pozwala na inkluzywność, jest w oczach konserwatystów niebezpieczna, niestabilna, wywołuje mnóstwo kłopotów.

Olga Tokarczuk dziesięć lat wcześniej, zanim wypowiedział się o tym naukowiec, przedstawiła konflikt tych dwóch światów w powieści o Janinie Duszejko. Środowisko jej i jej przyjaciół, zresztą luźnymi i kruchymi więziami spojone, jest doskonale horyzontalne, wyrównujące, inkluzywne: to świat równych szans i wartości, wzajemnej pomocy i – ważne – nie-przeszkadzania sobie. Świat akceptującej tolerancji. Naprzeciw niego stoi świat hierarchii, gdzie urzędnik „siłą rzeczy” stoi nad obywatelem, mężczyzna nad kobietą, nauczyciel nad dzieckiem (Duszejko jako „dochodząca” nauczycielka angielskiego ledwie w tym modelu się mieści), ksiądz nad nieksiędzem.

Na samym dole hierarchii stoją zwierzęta. Chociaż nie mają żadnych praw, pełnią ważną rolę w tym systemie: służąc za najniższe jego piętro, domykają go i uzasadniają. Służą do tego, żeby na nich w sposób czysty i niczym niemaskowany ujawniała się istota hierarchii: służą do tego, żeby być zabijane. Żyją po to, by hierarchiści mieli kogo – jawnie i legalnie – mordować. Ujawniają to, że hierarchia opiera się na uprawnieniu do zabijania. Mogę cię zabić, więc stoję wyżej. Stoję wyżej w hierarchii, więc wolno mi ciebie zabić. Tak, gdzie chodzi o ludzi, hierarchiści od dawna są moderowani, muszą się hamować. Istotę swojej roli mogą ujawnić – popisać się nią – dopiero przed zwierzętami. Urządzają zbiorowe rzezie, błogosławione przez księży, by się w swoim hierarchicznym wywyższeniu utwierdzić. Do tego jest im potrzebne martwe audytorium zabitych zwierząt poukładanych w pokot.

I jeszcze jeden przeskok do trzeciej już lektury równoległej. W „Nowej Konfederacji” w tekście pod tytułem „Zwrócić polskie lasy Polsce!Andrzej Bobiec i Antoni Kostka piszą o patologiach w instytucji Lasy Państwowe. Artykuł bardzo zalecam przeczytać, nawet jeśli by trzeba było wykupić dostęp do NK. Nas najbardziej interesuje jeden skromny punkt:

Czy to wszystko, o czym piszemy jest czymś nowym? Raczej nie. Co roku, lub częściej, czytamy gdzieś o [Lasach Państwowych jako o] „państwie w państwie”, odpornym na wszelkie dotychczasowe próby zmian. Najwyraźniej problem ten przerastał wszystkie rządzące dotąd krajem ekipy, bez względu na barwy zaplecza politycznego, ulegające wszechobecnej, stojącej ponad podziałami „Polskiej Partii Polujących” – silnie związanego z LP lobby, dzięki któremu ważne sprawy załatwiane są nie w sejmowych komisjach, a przy myśliwskim bigosie.

Lobby myśliwych jest nieustanną podporą, kręgosłupem, władczej hierarchii. Jest esencją hierarchistów. Ich podstawą i osią.

Polowania nie są ani „takim sobie hobby”, ani (co chętnie głoszą ich przeciwnicy) ludzkim atawizmem, przeżytkiem z dawnych prymitywnych epok. Nie, są one czymś wciąż i rażąco aktualnym. Są podporą i istotą pewnego stylu władzy, który uporczywie, mimo zmian ustrojów i historycznych epok, nie odpuszcza i nie słabnie, i nie chce odejść.

Czekam aż ktoś zapyta wszystkich obecnych, niedawno wybranych posłów i senatorów, czy polują. Lub zażąda od myśliwskiej organizacji kto z posłów i senatorów jest jej członkiem. Ktoś powinien to zrobić. Powinniśmy to wiedzieć.

Brawo (chociaż smutne to są brawa...) dla Olgi Tokarczuk, że nazwała i wypreparowała, swoimi powieściowymi środkami, ten problem i ten konflikt. Który przecież nie gaśnie, przeciwnie, jak pokazuje obserwowana rzeczywistość, narasta.

Bo Andrzej Leder nie darmo głosi, iż „dzień sądu idzie i zadywytsia wsij swit bożyj”... – nie, to Abdank czyli Chmielnicki i z całkiem innej bajki. A jednak...

Okej, może doczekamy, że zabijanie zwierząt zejdzie ze sceny, jak zniknęły pojedynki i niewolnictwo. (Ktoś niedawno to samo pisał o wojnach.) Wróćmy do powieści. Dlaczego Duszejko w pewnej scenie przypomina czytelnikowi, że:

Inżynierem budowy mostów. Budowniczynią mostów. Budowniczy mostów to łacinie pontifex. Tytuł ten nosi biskup Rzymu, czyli katolicki papież. Janina Duszejko nie tylko pod koniec książki ściąga księdza z ambony. Ona – w przestrzeni powieściowych sensów – śmiało wchodzi w miejsce chrześcijańskiego pontifexa. Przez swój zawód już jest, w sferze słów, papieżem, czyli duchowym i moralnym autorytetem; tak ją kreuje Autorka. Lub raczej jest – tu otwiera się pewien fork, bifurkacja znaczeń – Papieżycą, figurą z arkanum Tarota numer dwa. Tu się wszystko zgadza! Bo tarotowa Papieżyca jest tą, która odwraca znaczenia, wywyższa poniżonych, jest ostoją dla odartych ze wszystkiego. Oraz poważa się podważyć hierarchię, zajmując miejsce zabukowane dla samców alfa.

Skoro sfotografowało się kawałek książki, to wrzućmy parę innych fragmentów, już bez większego wyboru. O myśliwskich ambonach:

O „autyzmie testosteronowym”:

O dorastaniu dzieci:

Z tego wnioskujemy, że jest to dobra powieść, bo są w niej nie tylko akcja, intryga, charaktery, dialogi i opisy przyrody, ale również życiowe mądrości. Brawo Nobel!

I jeszcze coś dla nas. Janina Duszejko jest astrolożką. I tak pisze o swoim zajęciu:

Tu Olga Tokarczuk też trafiła w sedno. Właśnie tak pracują astrologowie. Tak prowadzą swoje badania. Takie jest ich miejsce. Moje też.

Próbowałem wydedukować, kiedy – data, godzina – urodził się Komendant: wydedukować z podanych w powieści elementów horoskopu. I nie znalazłem daty, w której istniałby opisany tam układ planet. Słońce przechodziło przez koniunkcje z Plutonem w Lwie od roku 1939 do 1956. Kwadratura Słońca z Marsem oznaczałaby, że Mars był wtedy w Skorpionie, i tak było tylko w jednym roku 1952. Ta kwadratura była ścisła 14 sierpnia 1952, i zresztą był wtedy mocno paskudny układ planet. Ale gdy w tamtym dniu Mars był w domu 12, to ascendent padał w Strzelcu, a jego władca Jowisz wcale nie był w Baranie (jak w powieści) tylko w Byku. I Saturn był w Wadze, nie w „znaku zwierzęcym”.

Czytanie...: wstęp na końcu

Czytanie różnych książek i internetów, i uwagi o nich.


« Olgi Tokarczuk: „Podróż ludzi księgi”

komentarze

[foto]

1. grzech ekologiczny • autor: Teresa Kunka Teresti2019-10-27 08:01:25

Coś zaczyna się dziać w kwestii kwalifikowania przewin przeciwko ekologii i szeroko pojętemu środowisku w Kościele katolickim. Papież Franciszek na ostatnim synodzie Amazońskim zatwierdził nowe grzechy:

Istnieje spore prawdopodobieństwo, że do Katechizmu Kościoła Katolickiego zostanie dodana nowa kategoria grzechów – grzechy ekologiczne… Zaproponowali to ojcowie zakończonego właśnie synodu amazońskiego.

 Mowa o punkcie 82. dokumentu końcowego synodu. Ojcowie synodalni proponują w nim: „zdefiniować grzech ekologiczny jako działanie lub zaniechanie wobec Boga, wobec społeczności i środowiska”.

 Czym konkretnie ma być taki grzech – nie do końca wiadomo, ma on być wszak dopiero „zdefiniowany”. Dokument synodalny wyjaśnia jednak, że „jest to grzech przeciwko przyszłym pokoleniom i przejawia się w aktach i nawykach zanieczyszczania i niszczenia harmonii środowiska, wykroczenia przeciwko zasadom współzależności i zerwania sieci solidarności między stworzeniami. Jest to także grzech przeciw cnocie sprawiedliwości”.

Jeśli dotrze to do Polski, to biskupi powinni o tym mówić i głosić na kazaniach. Może wystosują jakieś listy do wiernych na ten temat. Mamy przecież 90% zdeklarowanych katolików, którzy przynajmniej raz w roku powinni robić rachunek sumienia zgodnie z katechizmem katolickim. Na dziś wydaje się to utopią, ale po Noblu dla Olgi Tokarczuk może dojdzie do złamania pewnych schematów myślenia. Już to się dzieje, zaczyna się dyskusja, to bardzo dużo. Jestem optymistką, że coś się zmieni w głowach przede wszystkim.


Read more: [foto]

2. tu jest link do artykułu • autor: Teresa Kunka Teresti2019-10-27 08:05:47

[foto]

3. Polowanie jest -... • autor: Mirosław Piróg2019-10-27 11:35:11

Polowanie jest  - dziś - manifestacją człowieczej władzy nad przyrodą. Niegdyś było koniecznością. Dla ponad 100.000 ludzi (w Polsce, w większości mężczyzn) to sposób na podtrzymywanie swojego ego. A czytanie książek, jak mówi Tokarczuk , ego niweluje. Ciekawa ilu myśliwych czyta?
[foto]

4. Myśliwstwo nie jest popularnym hobby w Polsce • autor: Wojciech Suchomski2019-10-29 17:40:15

Wczoraj z zaskoczeniem zobaczyłem mapę "ilu myśliwych na 1000 mieszkańców w państwach europejskich", że mamy jeden z najniższych wskaźników w Europie. Może zacytuję opis:

"Mapa dosyć nietypowa, bo pokazującą nigdzie nie badaną dotychczas statystykę. Zadaje kłam mitowi o polskiej kulturze polowań, pokazując, że większy procent myśliwych niż w Polsce jest prawie w całej Europie, za wyjątkiem krajów Beneluxu.
O ile w Irlandii czy Skandynawii, ze względu na geografię, mogliśmy się takich wyników spodziewać, to jednak Portugalia, Hiszpania i Francja to spore zaskoczenie.

No więc co z tą dbałością o prawa zwierząt w Europie?"

źródło:

https://briefz.pl/8-zaskakujacych-map-europy-na-ktorych-polska-daje-rade/

5. ale akurat słynny film Pokot nie powstał na zakochanym w przyrodzie Zachodzie • autor: Jerzy Pomianowski2019-10-29 19:13:22

Nic nowego. Z pamiętników Paska, o Danii.
"O wilkach namieniłem, że ich tam nie masz, bo prawo takie, że kiedy wilka obaczą, powinni wszyscy na głowę wychodzić z domów, tako po miastach, jako też i wsiach, i tak długo owego wilka prześladując gonią, aż go albo umorzą, albo utopią, albo złapają: to go, nie odzierając, tak ze wszystkim na wysokiej szubienicy albo na drzewie obieszą na grubym żelaznym łańcuchu i tak to długo wisi, póko kości staje. Nie tylko rozmnożyć, ale i przenocować mu się nie dadzą".
http://greenwatcher.szkolanawigatorow.pl/dobre-proroctwa-sa-sierotami

[foto]

6. O sto tysięcy za wiele • autor: Wojciech Jóźwiak2019-10-29 19:35:35

Gdy pomnożyć wskaźnik podany na tamtej mapce przez ludność Polski, wychodzi, że jest u nas ok. 100 tys. myśliwych. Sprzyjająca okoliczność, żeby tę liczbę zmniejszyć do zera. Mówić najprościej, w dzisiejszym świecie nie ma miejsca na strzelanie do zwierząt.
Straszna jest liczba strzelaczy na Cyprze: 63 tys. (na tej niedużej i półpustynnej wyspie), niewiele mniej niż w Polsce. Kogo zabijają? Ptaki. Te przelotne, czyli nasze ptaki. Żeby polscy politycy byli w stanie wymóc na Cyprze i innych zaprzestanie tych rzezi, muszą sami nie myśliwić. Dlatego w Polsce myślistwo powinno być zniesione. Podobnie jest z Maltą, która jest maciupcia, a strasznie zabójcza.
Te prawie 1,5 miliona strzelających Francuzów to jest horror. Też do naszych ptaków strzelają -- sprawa kulika wielkiego, który u nas "prawem chroniony", a we Fr. zabijany. Finowie niech się wstydzą.
Inne mapy też ciekawe, szczególnie ta z j. angielskim. Chyba jednak mówiących po ang. jest u nas mniej niż tam podane. Ale nawet gdyby to była połowa z tamtej liczby, czyli. ok. 1/3, to już to byłby wielki narodowy sukces. Fakt, po 1989 r. szkoły, przestawione z ros. na ang., wykonały wielką prace nad ostatnimi pokoleniami.

7. w Polsce zawsze poluje klasa panująca • autor: Jerzy Pomianowski2019-10-31 18:32:27

U nas myślistwo jest niewielkie, bo stanowi elitarną rozrywkę grupy właścicieli Polski. Sędziowie, mundurówka, stara i nowa ubecja, politycy. Z plebsu tylko leśnicy "z automatu" mogą należeć do kół łowieckich. Dla ludzi z zewnątrz ten sport jest w zasadzie zamknięty. Zaś w starej Unii każdy może sobie kupić armatę na słonie i iść do lasu, stąd brak tam "etosu polowań".
[foto]

8. Istnieje ścisły związek... • autor: Roman Kam2019-11-01 21:54:27

... pomiędzy ilością zwierzyny płowej i czarnej, a kosztami odnowienia lasu. Jeśli chcemy prowadzić racjonalną gospodarkę leśną tzn. pozyskiwać drewno na potrzeby ludzi, jednocześnie dbać o to, by nie było zbyt drogie, a zarazem zapewniać trwałość lasu, jego areał, strukturę, przeróżne i złożone funkcje - jesteśmy zmuszeni regulować wielkość pogłowia zwierzyny - głównie sarny, jelenia i dzika. Istnieje pojęcie pojemności łowiska tzn. że drogą badań naukowych ustalono, jaka ilość tej zwierzyny może bytować w danym środowisku. Jeśli myśliwi dopuszczą do jej przekroczenia, płacą nadleśnictwom wysokie kary. Nieprawdą jest, że człowiek z ulicy nie zostanie myśliwym, bo układy, bo wybrańcy. Wyjątki się zdarzają, ale generalnie to żaden problem. Wyklucza się jedynie osoby karane, uzależnione, zaburzone psychicznie. Natomiast tak jak polo, czy golf, to zajęcie stosunkowo drogie. Wymaga też dodatkowo zdania egzaminu, głównie z zakresu biologii zwierząt. W obecnym układzie społecznym jest więc polowanie wymuszone ekonomiczną koniecznością. Gdyby nie znaleźli się ochotnicy, ustanowiono by etat zawodowego myśliwego, lecz on nie byłby w stanie wykonać tak szerokiej społecznej pracy na rzecz bytującej na danym terenie zwierzyny, co grupa myśliwych ochotników poświęcająca na to swój czas i środki. Nie poluję, chociaż zdałem egzamin łowiecki i byłem zachęcany przez stryja. Dlaczego? Moja osobista sprawa.

     
[foto]

9. I jeszcze na bezdechu... • autor: Roman Kam2019-11-01 21:58:59

...znam słabości tej konstrukcji pt. Polski Związek Łowiecki, jednak nie widzę racjonalnej możliwości zaprzestania polowań. Za mało jest wilków, lecz gdyby było ich więcej, ci sami ludzie którzy teraz krzyczą przeciw myśliwym, podnieśliby larum, że trzeba wilki pozamykać w rezerwatach. Ha, ha, ha - wilki pozamykać! W rezerwatach. Ja widziałem wilka w akcji. Co czuje sarna zagoniona przez stado i rozszarpywana żywcem panowie ekolodzy. Wtedy to sprawiedliwe, lecz jak strzela myśliwy - i zwierzę pada w ogniu - to mord. Natura jest okrutniejsza niż człowiek. Natura to ślepe prawa realizujące się głównie przez eliminację. Człowiek coś tam naśladuje. Dokonuje selekcji. W pierwszej kolejności odstrzeliwuje sztuki słabe, chore, nie rokujące, niebezpieczne. Robi to samo, co drapieżnik, tyle, że przynosi to zwierzętom, mniej cierpień. Ogólnie czuję się niefajnie broniąc zabijania - pająki wynoszę, muchy jak się da, wyganiam. Nie tknę pokarmu jeśli coś zabiłem, dopóki nie obmyję rąk. Takie tam.  Nie lubię tylko idealistycznych, oderwanych od rzeczywistości gadek-manifestów, które nie przynoszą niczego dobrego, jak tylko niezasłużoną infamię, niezrozumienie, frustrację, niezgodę i złość. 
[foto]

10. Ma Pan ciekawe... • autor: Mirosław Piróg2019-11-02 19:31:19

Ma Pan ciekawe poglądy, bardzo ciekawe, Pani Romanie. Dziękuję za podzielenie się. Będę cytował.

11. lisy, dziki, jelenie, sarny, szopy w mieście - co robić? • autor: Jerzy Pomianowski2019-11-02 20:37:47

Słabo znam środowisko myśliwców. Mam w rodzinie jednego zapalonego myśliwego, i jest on dość trudnym i nudnym partnerem w dyskusjach. Powiedziałbym, że nawet lekko świruje.
Jest problem z dzikami. Nie tymi które legalnie od wieków zamieszkują tereny na które teraz wlazł człowiek ze swoimi osiedlami dla zamożnych mieszczan lubiących przyrodę. Tymi dzikami cwaniakami, które wybrały miasto, bo tam mają naturalne paśniki w postaci śmietników, kompostowników i ogrodów warzywnych.
Czy dzik w mieście jest groźny, czy nie? Na mój rozum dzik miejski czuje się niepewnie, i nie zjada ludzi.
Często muszę po nocy jechać wzdłuż Odry przez tereny poprzemysłowe. Ruiny dawnego przemysłu polskiego porośnięte chwastem. Trzeba uważać bo zwierzyny pełno. Ostatnio mijałem dzika gapiącego się na mnie z chodnika. Co to był za dzik! Gigant.
[foto]

12. Konieczność polowań • autor: Edward Kirejczyk2019-11-02 22:33:27

Polowanie przestało być gospodarczą koniecznością jakieś 10.000 lat temu, wraz z rewolucją niezbyt szczęśliwie, ale powszechnie nazywaną neolityczną. Od tego czasu jest tylko rozrywką dla elit. Trzeba polować, żeby pokazać, że się do tych elit przynależy. Wskazał na to pierwszy Jose Ortega y Gasset. A jeśli nowe elity są zbyt liczne, żeby polować? Pozostaje im, jak naszemu suwerenowi piłka nożna (to też za OyG).
Czy zwierzęta mogą być niebezpieczne dla ludzi? Raczej nie. Wolą człowieka unikać. Prawdziwe niebezpieczeństwo rodzi się wtedy, gdy są zaskoczone, czują się osaczone albo czują zagrożenie dla siebie lub swoich młodych. No może jeszcze gdy człowiek poważnie naruszy ich środowisko. Dotyczy to np. hipopotamów (najczęstszy zabójcy ludzi) i krokodyli. Szczególną kategorią są psy i krzyżówki psa z wilkiem. Te nie obawiają się człowieka i naprawdę mogą zagryźć. 
A co z polowaniem, jako ćwiczeniem fizycznym, podnoszącym hart duszy i ciała? Już templariuszom ta luksusowa rozrywka była zakazana. Z jednym wyjątkiem: mogli polować na lwy.
[foto]

13. To i owo o polowaniu • autor: Edward Kirejczyk2019-11-03 07:01:45

Te półtora miliona strzelających Francuzów to przesada. Zapewne jest to liczba ludzi mających uprawnienia myśliwskie. Zwykło się je robić w czasie studiów lub niedługo po ich ukończeniu, lub krótko po szkole, a potem rzecz idzie w zapomnienie. Pewnie jeszcze więcej Francuzów ma uprawnienia żeglarskie, z podobnym skutkiem. Niebezpiecznie jest w USA, gdzie nie potrzeba żadnych uprawnień, a w niektórych stanach broń myśliwską, amunicję i akcesoria kupuje się.po prostu w Walmarcie, razem z piwem i burbonem, pod hasłem "Save Money. Live Better.” 
W sejmie i senacie zwykle ponad 20% wybrańców narodu poluje. Ile jest takich w obecnym parlamencie nie ma sensu w tej chwili sprawdzać, bo wielu niemyśliwych w krótkim czasie dołączy do elit.
Co do rzezi ptaków wędrownych, Polacy włączają się w międzynarodowy podział zabijania. Cyprowi i Malcie nie przeszkodzimy, ale możemy stopniowo redukować to zjawisko w Polsce. Kto chce z tym walczyć, może zacząć od wejścia na stronę "niechzyja.pl". 

14. dlaczego szkodliwość polowań nie istnieje w żadnym kraju UE poza Polską? • autor: Jerzy Pomianowski2019-11-03 19:12:09

Tak czy siak wejście do elity polujących jest w Polsce znacznie trudniejsze niż w jakimkolwiek kraju Europy.
Dla zniechęcenia podaję link do wymaganej procedury.
https://pzlow.pl/palio/html.run?_Instance=www&_PageID=11&_Lang=pl&_CheckSum=-1798946043
Odechciewa się polowań od samego czytania. To nie jest sport dla plebsu po prostu.

[foto]

15. Polecam, i... • autor: Wojciech Jóźwiak2019-11-03 19:57:22

[foto]

16. @ Mirosław Piróg • autor: Roman Kam2019-11-04 12:09:11

Panie Mirosławie, jak będzie Pan mnie cytował, to proszę uprzejmie jeszcze dodać, że zawsze pytam "ekologa walczącego" czy nosi skórzane buty, pasek do spodni lub czy siada na skórzanej sofie i co wtedy czuje...
Nadmienię raz jeszcze, że nie idea, a postawa czystej, bezrefleksyjnej negacji budzi moją nieufność i opór. Zbetonowanie poglądów i mojszej racji. Idealistyczny dogmatyzm. Może to uraz z czasów komunizmu, który źle znosiłem. Podoba mi się idea dopuszczenia do polowanie na lwy z kijem lub ze scyzorykiem na niedźwiedzia. Indianie północnoamerykańscy to praktykowali - lecz w świetle wywiadu z fachowcem zlinkowanym przez Wojtka i ta harmonia, okazuje się utopią :/   

17. Ja kupiłam buty... • autor: Agata2019-11-04 19:25:55

Ja kupiłam buty ze skóry, one po prostu wpadły mi same w ręce, zobaczyłam w nich coś bardzo niesamowitego mimo że są o numer za duży, wyobraziłam sobie, że zostaną moim Zwierzęciem Mocy. Grzechotkę też zrobiłam sobie sama. kupiłam w sklepie zoologicznym przysmak dla psa, kijek pomalowałam na różowo i ozdobiłam kropkami.
[foto]

18. Najpotężniejsza partia wyrusza na łowy • autor: Wojciech Jóźwiak2019-11-05 11:50:02

https://www.rp.pl/Analizy/191109909-Wiktor-Ferfecki-Najpotezniejsza-partia-wyrusza-na-lowy.html

Miłośnikom polowań zalecam napisane poważnego tekstu, który (ewentualnie) zamieszczę w Tarace, a nie szarpaną upi...liwą wojenkę w komentarzach.
Być może temat komentarzy za daleko odbiegł od oryginalnego atykułu i wtedy, jak kilka razy w przeszłości, odłączę dyskusję (lub pseudo dyskusję) od artykułu. Nie chciałbym też, że szukając w Tarace pod tagiem "Olga Tokarczuk" natrafiałoby się na promyśliwską propagandę. Naprawdę, myśliwi mają 100 razy więcej i większych kanałów swojej propagandy, żebym jeszcze musiał im/wam odstępować miejsce w Tarace.
[foto]

19. @ Agata • autor: Roman Kam2019-11-06 00:16:14

O, Jezu Pani Agato! Pani opinia - jak balsam na rany. Szalenie dziękuję i życzę, by ta para Pantofelków Mocy (to nic, że za duża) poniosła Panią do upragnionego Królewicza lub niechby do Pazia. Grzechotki tylko niech Pani dziecku nie daje, bo te psie "przysmaki" chociaż bardzo drogie, droższe niż ludzkie jedzenie, to nie wiadomo z czego robione, a dziecko wiadomo, wszystko pcha do buzi. Chciałem jeszcze o tym różowym kolorze w kropki, się normalnie jakoś nakręciłem, tak mi się spodobało, ale więcej nie mogę pisać, bo Wojciech się denerwuje i zamiast Nobla, da nam Jobla, czyli Bana :/

20. Masz rację Romanie,... • autor: Agata2019-11-06 17:56:44

Masz rację Romanie, nie nakręcajmy się, napijmy się wody z czajnika.
[foto]

21. Aż mnie dreszcz przeszył... • autor: Roman Kam2019-11-07 00:26:16

... Pani Agato! Tak nie można! Dzisiaj właśnie kupiłem czajnik, długo się nie zastanawiałem, bo był ostatni taki, nie wiem coś mnie tknęło! Jedyny był bez pudełka, chwyciłem i zaniosłem do kasy. Jeszcze z niego się nie napiłem. Może rano, bo już późno. Jak Pani zgadła? Może Pani jest Agatą - Anną, małżonką moją, co sobie ze mnie i z mojej na Tarace obecności żarciki stroi? Całym stropiony :/
No teraz to już jak nic - po wątku :/

22. za dużo czytasz... • autor: Agata2019-11-07 13:11:40

za dużo czytasz Romanie dreszczowców, za dużo.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)