zdjęcie Autora

03 stycznia 2014

Marcin Michalik

z cyklu: Tarot i inne doświadczenia (odcinków: 29)

OOBE i Medytacja

Kategoria: Pytania i granice

« Duchy Wizyty Wyższej Jaźni »

W ostatnim czasie odkryłem coś, co nieźle mną wstrząsnęło, lecz jednocześnie przyniosło mi zrozumienie wielu spraw. Wszystko zaczęło się od zrozumienia, iż tak naprawdę jesteśmy wielkim zbiorem cech porozrzucanych w wewnętrznym chaosie naszego umysłu. Nasza świadomość „jedynie” lata po tych naszych „cechach” podłączając się co i rusz w dane aspekty, tworząc nasze ciągle zmieniające się ego (zmieniające się właśnie pod wpływem przemieszania się świadomości), czy decydując o naszej aktualnej postawie, humorze itp. Jaźń wyłapuje dane części naszej podświadomości, by wylądować w nich jak kosmiczna sonda i zaaklimatyzować się w danym otoczeniu. Sonda ta wybiera takie rejony, które są najbardziej „ciekawe”, w których się najwięcej dzieje, w których najbardziej wre. Dlatego ludzie żyją w tak słabej formie psychicznej, ponieważ świadomość jest przyciągana przez cechy, o największych drganiach np. zazdrość, zawiść, strach itp. Człowiek myśląc w ten sposób, myśli intensywnie, wytwarzając przez to duże napięcie, tworząc ostatecznie pewne pokłady energetyczne, które przyciągają jaźń możliwością nabycia mocnych doświadczeń, przez co nasza świadomość zamiast wędrować do pozytywnych rejonów naszego wnętrza, wybiera te najbardziej wyróżniające się, niestety w negatywnym tego słowa znaczeniu. Ludzie więc myślący w tego typu kategoriach wpadają w błędne koło, ponieważ naprowadzając świadomość w dane obszary swojego wnętrza, dają jej osadzić się i zaaklimatyzować. Im bardziej ta jaźń jest wrośnięta w dane aspekty, tym bardziej jest ona w stanie wzmacniać dane odczucia, ponieważ przelewamy w nie coraz to większe pokłady naszej świadomości. Coraz bardziej wrastająca sonda czyni nas coraz bardziej świadomymi naszego nowego położenia, przez co zapominamy o starych wariantach myśląc już w coraz to nowszych kategoriach. W końcu to my jesteśmy tą sondą, to my wrastamy w te nowe tereny, a właściwie to się rozrastamy wraz z tymi swoimi nowymi kategoriami, plugawiąc na swej drodze pozostałe nam jeszcze dobre cechy. Nasza jaźń sypie ziarna wszelkiego rodzaju zła, na niezniszczone do tej pory połacie dobra i harmonii. Nasiona czerpie oczywiście, z dojrzałych owoców pochodzących z wcześniej już zresztą posadzonych, ogromnych sadów zła i chaosu.

Później odkryłem coś co nazywam wyższymi aspektami, ponieważ składają się one z różnych części, np. pierwiastek kobiety składa się z aspektów takich jak harmonia, delikatność itp., pierwiastek chłopca (którego u mnie jest naprawdę dużo) reprezentuje natomiast radość, szczęście, chęć odkrywania itp. Zauważyłem te wyższe aspekty podczas projekcji astralnych, które stały na wysokim poziomie i mi osobiście kojarzyły się z prywatnymi obszarami w fokus 27. Projekcję były niezwykle czyste, a w dodatku powtarzały się pewne schematy. Często właśnie widziałem wtedy kobietę, do której czułem czystą bezwarunkową miłość. To samo tyczyło się tego chłopca (wiek około 14 lat), wiedziałem że mam z nimi jakiś związek. Często również powtarzał się motyw mężczyzny przedstawiającego mój chaos. Zrozumiałem, że gadanie typu jesteś ciągle małym chłopcem, masz w sobie małego chłopca itp., nie jest wcale przenośnią. On naprawdę siedzi u wielu ludzi może nawet przez całe życie. To samo tyczy się innych pierwiastków. Tutaj jednak wysuwa się zasadniczy, kluczowy wniosek. Dlaczego ludzie poszukują pewnych rzeczy, dlaczego dążą do pewnych znajomości? Ponieważ szukają tego co mają w swoim wnętrzu. Działa to na zasadzie lustra - rzeczy z zewnątrz odbijają się w jego wnętrzu. Twoje wnętrze chce tego samego co ma, także na zewnątrz, chce zrobić takie właśnie odbicie (tylko jakby na odwrót). Swój ciągnie do swego. Dlatego mężczyźni wiążą się z kobietami, ponieważ mają jej w sobie naprawdę dużo i chcą dojść do zjednoczenia, chcą więcej tego kobiecego pierwiastka. Musimy się zjednoczyć ze swoimi częściami.

Ja miałem dziwną sytuację. Chciałem zaprzyjaźnić się z czternastolatkiem. Sam nie wiedziałem w sumie dlaczego. Okazało się, że po prostu widziałem w nim siebie, swoją znaczną część, chciałem poprzez niego dojść do swojej pierwotności. Przebywanie z nim dawało mi poczucie jakiegoś zjednoczenia z moją prawdziwą naturą. Czułem się bardziej uzupełniony, odzyskałem znaczną część siebie. Później, gdy już wróciłem z wakacji i kontakt się urwał, czułem się jak dosłownie „rozwalony” organizm. Miałem doła. Dlatego szukajmy siebie w ludziach, zauważmy w nich Boga...



« Duchy Wizyty Wyższej Jaźni »

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)