Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

15 marca 2013

Piotr Jaczewski

z cyklu: Tkanie słów (odcinków: 219)

OOBE - Out Of Body Experiences - Doświadczenia Poza Ciałem

Kategoria: Nowy szamanizm

« Dlaczego potrzebujemy duchów, przodków i bogów? Pamięć i wyobraźnia – poza lęk i nadzieję. »

Zaproszono mnie do wywiadu nt. OOBE czy w każdym razie czymś związanym z OOBEmanią i ciałka.net  W każdym razie rozmowy poza ciałem, czemu nie ;) Jak ktoś chce poza ciałem ze mną porozmawiać bardzo proszę. Zbieram więc myśli.

Oczywiście zaproszenie mnie ubawiło, ponieważ właśnie byłem w obrębie przemyśleń do poprzedniego wpisu, tuż po fragmencie:

Kulturowe szaleństwo wygląda tak:

1. Ktoś ma jakieś doświadczenie, słyszy o jakimś doświadczeniu, a nawet wyobraża sobie jakieś doświadczenie pt. duch, przodek, bóg. OOBE  - dopisuję..

2. Uznaje to doświadczenie za ważne, szczególne i wyjątkowe. Np. tworzy historię na ten temat

3. Wybiera czy jest za lub przeciw tj. Ustosunkowuje się do tego doświadczenia, przez tą historię. Stwierdza, „to było dziwne, ale coś musiało w tym być, trzeba się dowiedzieć”, „to musiało coś dziwnego się ze mną/światem dziać, lepiej zapomnieć”.

4. Szuka sprzymierzeńców do swojej opcji, co oznacza, że przekonuje do niej innych i zwalcza poglądy wrogie.

Nie ma to jak odzew od świata w momencie, kiedy zastanawiałem się czy nie dopisać kilku(dziesięciu?) innych szczególnych, ważnych i wyjątkowych doświadczeń, cudów i dziwów – powszechnych w tym całym obszarze NEW EZO ROZWOJU. Taki sygnał natychmiast poprawia mi humor: Może szaleństwo kulturowe, ale jest zabawnie.

Spora część z tej zabawy, polega na tym, że jeżeli ktoś rzuca hasło OOBE, czy jakieś inne NEW EZO ROZWOJOWE, to mi nie tyle do głowy przychodzi doświadczenie wewnętrzne, ale doświadczenie społeczne, komunikacyjne. Tj. nie myślę o tym, czy coś przeżyłem, doświadczyłem, co stanowi zwykle źródło owego szaleństwa kulturowego – myślę o swoich doświadczeniach i obserwacjach związanych z grupą ludzi, tekstami, historią związanych ze sztandarem OOBE, czy innym newsem na nowo odgrzewanym  sprzed  200 lat lub więcej.

Odruch wynikły zarówno z zasad, jak i z prawie dwudziestu (więcej!) lat doświadczeń w tych klimatach. Zasada moja podstawowa: doświadczenie wewnętrzne jest moim doświadczeniem wewnętrznym. Twoje-twoim. To sfera intymna.  I staram się o takim poglądzie przekonać ludzi, kiedy tylko mam ku temu szansę tj. Trzymaj język za zębami. Tam jest jego miejsce. O przyczynach dlaczego tak myślę i dlaczego warto przyjąć taką zasadę jeszcze wspomnę. W każdym razie, za każdym razem gdy słyszę „Co myślisz o OOBE?” „Czy wierzysz w podróże poza ciałem?”  i inne w podobnej tonacji w całej sferze NEW EZO ROZWOJU to mam wrażenie, że nowo napotkany człowiek pyta „Co myślisz o seksie?” „W jakiej pozycji ostatnio uprawiałeś seks?”  i muszę gryźć język, żeby nie odburknąć w podobnej żenującej tonacji. A że język mam raczej niewyparzony i nie lubię masochizmu, to częściej pojawia się poprawa humoru „Hm, darmowa rozrywka. Mniam, mięsko! I samo przypełzło.”

W kwestii doświadczeń, to część z tego nastawienia płynie z ducha czasów. Tj. w momencie kiedy zaczynałem był Monroe „podróże poza ciałem” i nieśmiało „podziemnie” dystrybuowane Hemi-Syncki, była tłumaczona przez Wojtka Jóźwiaka  „Mitologia Przestrzeni Wewnętrznej”, binaurale śp. Lecha Emfazego Stefańskiego, kręciło się wydawnictwo Arcanum oraz gdzieniegdzie jeszcze wędrowały powielaczowe bibuły ezoteryczne (min Harner o ile pamiętam), gdzieś tam powoli budowało się GWP(w odrobinę innej działce).. I dużo dużo NIC pozostawiającego potrzebę na myślenie i porozmawianie. Za moment w angielskojęzycznej sieci, podpiętej przez zgrzytający modem odnajdował się angielskojęzyczny Robert Bruce „Traktat o projekcji astralnej” i trochę wpisów chaotów, trochę materiałów Złotego Brzasku. Jakoś w międzyczasie i rejonie 1995 (z dokładnością +-2 lata) wyd Amber zaczęło wypuszczać seryjnie książki o duchowości, pojawiła się szalejąca Żądłologia i z drugiego Bieguna Himawanti,gdzieś nieśmiało przemykał się Eckankar, a wyd Babilon II importowało do nas cały zestaw uwolnionych z praw autorskich książek teozofii, new thought i okultyzmu.

Chwilę później w rejonie 2002(i już bardziej przyglądając się sieci) Bruce odnalazł swoje pierwsze polskie tłumaczenie na astraldynamics.pl  , bodajże moja Wędrówka Szamańska w tarace właśnie, zagubiona przy zmianach systemowych. A parę lat później, z rozwojem sieci tak chyba od 2004-2006r etc pojawiło się już zupełne szaleństwo nadmiar uproszczonych NEW EZO ROZWOJOWYCH informacji, składających się ogólnie w jeden wielki bełkot! Zresztą osobiście etykietuję i datuję tą zmianę tematu, i ducha czasu pomijając względy polityczno-ekonomiczne na The Secret Rhondy Byrne. Twierdziłbym, że po sekrecie u NAS właśnie pojawiła się masa ludzi chcących COŚ ZA NIC, i żeby było szybko i przyjemnie, zmiana natychmiast, wiedza i umiejętności bez długiego studiowania, oświecenie w weekend. Ten rodzaj oficjalnego i nieoficjalnego roszczeniowego drapieżnego nastawienia i odpowiadające na to zapotrzebowanie nadmiar NEW EZO ROZWOJOWEJ papki, i myśli miszczów poprzedniego półrocza.  Chroniczny syndrom Neofity.

OOBE tu nie jest wyjątkiem, i w zasadzie można teraz być pewnym, że jeżeli spotykasz się z pytaniem: „Co myślisz o OOBE?” „Czy wierzysz w podróże poza ciałem?”  etc, to za tym pytaniem stoi AKWIZYTOR, który przeczytawszy kilka -naście-dziesiąt książek, i porównywalną dawkę artykułów, czasem praktykujący coś miesiąc, czasem lat parę sprzedaje ezoteryczny folklor. I za tym pytaniem idzie w pakiecie SPRZEDAŻ ciał subtelnych, wiary w wyższą inteligencję, channeling, obce cywilizacje, dobre i złe wibracje, kreację natychmiastową, chipy kosmitów w odbytnicy, klątwy w ciele schowane za 7 zakrętem czakry 3 ciala, atmanicznego tuż za rogiem, ducha przemawiającego przez ciało, w różnej konfiguracji.  Ups. Nie sprzedaż, sprawdzanie czy jesteś swój, bo jeśli jesteś swój TO MUSISZ brać to z dobrodziejstwem inwentarza, inaczej jesteś tym wrogim, krzywiącym się mugolem.  I’m Harry, Harry Potter, 003.5 z licencją na wytwarzanie papki i żywienie się papką. Ze mną wszystko jest ok, TY wrogi mugolu się zmień!

To jak sądzę teraz obok owego syndromu neofity, bierze się z samej natury sztandaru z którym się występuje. I w przypadku OOBE: Doświadczenia poza ciałem. Dla mnie interpretującego metaforycznie oznacza: Mam doświadczenia cielesne i chcę się od nich odciąć, chcę się znaleźć poza nimi.   Co w pewnym sensie oznacza, że dla mnie w tym rejonie kręci się masa wkurzonych ludzi. Trzeba być mocno wkurzonym, żeby wychodzić z siebie.

Odrobinę inaczej odbieram „Wędrówkę Astralną” czy „Podróże szamańskie” tj. jako właśnie podróże w niezwykły sposób. Ups.  Podreślenie własnej wyjątkowości, wyjątkowości jakiegoś doświadczenia i opowieści z nim związanej.

Dla mnie po tych latach: Doświadczenia są doświadczeniami, a opowieści opowieściami. Tj. Liczy się co z tym doświadczeniem i opowieściami robisz, a nie sprawdzanie czy masz jakiś szczególny rodzaj doświadczeń i opowieści, lub go nie masz. Innymi słowy w temacie OOBE interesuje mnie jak ono jest zbudowane,  jak zmienia się ludzkie doświadczenie, jakie opowieści chętniej się przyjmuje, a jaką narrację odrzuca, co łatwiej zrobić, a co idzie trudniej na przestrzeni miesięcy i lat.

Patrzę  na to zresztą w specyficzny sposób, jako Hipnotyzer tj. z perspektywy teorii hipnozy i hipnoterapii, gdzie praca z wyobraźnią, uwagą, sugestią jest narzędziem rozwijania lub zmiany doświadczeń i zachowań. I z tej perspektywy OOBE, zasadniczo składa się z 3 hipnotycznych doświadczeń: Dysocjacji, Halucynacji Pozytywnej i Katalepsji lub Anestezji. Same zjawiska w sobie, pomimo groźnie brzmiących nazw neutralne i występujące dosyć powszechnie np. potrzebujesz odrobiny dysocjacji, aby oddać się autorefleksji czy Halucynacji Pozytywnej aby przywołać wyraziście jakieś wspomnienie. Anestezji – znieczuleniu, ulegasz gdy siedzisz i pracujesz nad czymś i nie odczuwasz niewygody związanej z pozycją.   Ale z tych samych powodów uznaję, że doświadczenia związane z OOBE są intymne, mechanizmy transu są związane z silnymi relacjami, oraz zwiększoną sugestywnością. Innymi słowy zanurzając się w nich, splatasz swoje opowieści z cudzymi, zacierają się granice  pomiędzy tobą a tym kimś.  I ten fenomen warto zarezerwować  dla osób bliskich i zaufanych. Granice są dla nas życiowo ważne tj. odnoszą się do tego jak funkcjonujemy w związkach i(lub) bez nich, o naszym poczuciu tożsamości,  wartościach, efektach działań.

Z tej samej perspektywy w szerokim spojrzeniu patrzę na temat i rejon tematu OOBE, jako papierek lakmusowy czy grupę będącą nośnikiem tematu „odcięcia ciała” w społeczeństwie. Wypadkową tych sygnałów pt „siedź nieruchomo i słuchaj uważnie, wędruj umysłem za moimi słowami”, „Wniebowstąpienia” „Windą do nieba wzięłaś mnie” i „Wychodzenia z siebie aby coś osiągnąć w życiu”. Pewne pole komunikatów, które tu zostało zagęszczone.

Idąc dalej w to podróżowanie umysłem, to zachwycanie się opowieściami i przeżyciami OOBE, tworzy zasadniczy jeden problem. Zamiast zrobić coś konkretnego dla siebie i otoczenia ludzie zaczynają w koło mielić owe historie i całą NEW EZO ROZWOJOWĄ PAPKĘ. A to konkretne jest trudne i wymagające czasu i zaangażowania np.

1.       Udaj się w mikrokosmos tj. podróż krwioobiegiem.

2.       Przespaceruj się po samolocie, statku handlowym czy pałacu.

I zrób to dobrze, a nie opowiadaj o tym jak sobie robisz dobrze. Cała zabawa polega na tym, że żeby tego dokonać potrzebujesz mieć nie tylko rozwiniętą wyobraźnię, ale też mnóstwo sensorycznych obserwacji i realnej wiedzy związanej z tematem. Eg(1) Nie wystarczy wspomnienie 30sekundowej scenki z Było sobie życie:

Potrzebujesz realnej wiedzy medycznej anatomicznej, chemicznej obrazowania cząsteczek, obserwacji jak się ludzie poruszają, rozwinięcia wrażliwości odczuciowej, pamięci kinestetycznej itd.  Podobnie jak z (2). Potrzebujesz zarówno wiedzy „budowlańca” czy „inżyniera”, jak i wręcz wieloletniego mieszkańca.

Wymaga to też dyscypliny, prób, rozłożenia oswajania się z tym w czasie, i tak naprawdę stanowi wieloletnie wyzwanie, ale to nie tworzy wspaniałych opowieści.

Pstryk, byłem zwiedziłem, jeju jaki ja jestem wspaniały, a jak duchowo rozwinięty, śniło mi się, wspaniała półgodzinna podróż, a jak te mugole mnie denerwują, złe wibracje czuję wszędzie trzeba ICH od tego uwolnić..

Tkanie słów: wstęp na końcu

Pisane do Taraki - Magazynu Rozwojowego:
Wyobraź sobie wielowymiarową pajęczą sieć wczesnym porankiem, pokrytą kroplami rosy. I każda kropla zawiera odbicie, wszystkich innych kropli rosy - Alan Watts.
Ten blog odzwierciedla dalsze dzieje Okiem Hipnotyzera.
Myśli odzwierciedlają się w działaniu,
Słowa odbijają się w odczuciach,
Wyobraźnia odzwierciedla się w Relacjach,
Rozwiązania skrywają się w Problemach,
Intuicja niesie treści Zachowania,
Kultura uosabia części Osobowości. Myśl! Obserwuj! Działaj! Wyczuwaj! Dyskutuj! Pisz!


« Dlaczego potrzebujemy duchów, przodków i bogów? Pamięć i wyobraźnia – poza lęk i nadzieję. »

komentarze

1. Czy aby na pewno? • autor: Nierozpoznany#70952013-03-17 21:05:46

Cytat z powyzszego tekstu: " Doświadczenia poza ciałem. Dla mnie interpretującego metaforycznie oznacza: Mam doświadczenia cielesne i chcę się od nich odciąć, chcę się znaleźć poza nimi".   
Bardzo uproszczone to rozumienie tematu -  to, co dla Ciebie jakies zdanie oznacza niekoniecznie musi byc prawda; po prostu tak sobie chec ,jaka maja ludzie, ktorzy chca wyjsc z ciala zinterpretowales i mocno sie tego trzymasz. Czy znasz wiele osob, ktore sie OOBE interesuja? Czy oni wszyscy kieruja sie checia wyjscia z ciala z tego powodu, ze w ciele im zle?  Skad to przekonanie, ze ludzie, ktorzy chca wychodzic z ciala sa wsciekli, czyzby z powyzszego przekonania mowiacego o tym,, ze tym ludziom w ciele jest zle? 
Wystarczy, ze jedno stwierdzenie mija sie z prawda a inne automatycznie staja sie rowniez nieprawdziwe. ( Wiem, teraz moznaby dyskutowac co oznacza pojecie "prawdy itd.)
Dziwne, ze piszesz artykuly  (w duzych ilosciach) a uwazasz, ze ludzie nie powinni dzielic sie swoimi doswiadczeniami, w jakim wiec celu piszesz? 
Nie przyszlo Ci do glowy , ze dzielenie sie doswiadczeniami to tez rodzaj dawania, dzielenia sie czyms do tego z ryzykiem, ze zostanie sie wysmianym , oskarzonym o wybujale ego itd.itp.?
Pozdrawiam serdecznie i zycze troche szerszego spojrzenia niz przez pryzmat prostej metafory.

[foto]

2. Aby na pewno • autor: Piotr Jaczewski2013-03-17 22:52:46

Ten motyw występuje.Włącznie z tym, że doświadczenia typu OOBE  są uwzględniane w kryteriach diagnostycznych. Zaburzenia dysocjacyjne - o ile dobrze pamiętam. I żeby nie było, że popieram paradygmat: tabuizacja i patologizacja jest społecznym przyklepaniem tej nuty doświadczenia.

Z innej zupełnie mańki tj. tego co wiem o transie/stanach dysocjacyjnych - nie są ważne motywy i ich świadomość. Rozwijając je nieświadomie i głupio, tak osoba nauczy się gromadzić w tej strefie ciała i nieświadomości ból i cierpienie. Dysocjacja jest jedną z naturalnych reakcji na ów ból i cierpienie.Można porównać ten mechanizm nadmiernie(nieświadomie?) stosowany do budowania śmietnika do którego wrzuca się to, co niechciane (vide: jungowski cień)
Z mojej perspektywy, samo w sobie nie stanowi to problemu, ale splątane z głupimi treściami i owszem to bywa często problematyczne dla osoby i(lub) otoczenia.

Nigdzie nie twierdzę, że coś jest nie tak z dzieleniem się przemyśleniami. Podobnie doświadczeniami dzielimy się nieustannie, w różnym stopniu z różnymi ludźmi. Ja twierdzę,  że temat dysocjacji/transu jest przynależny sferze intymnej, choćby ze względu na wspomniane przez ciebie ryzyko, ale głównie ze względu na cały temat granic wewnętrznych. Trans głupio używany(lub inaczej: używany manipulacyjnie ) zaciera
granicę wewnętrzne-zewnętrzne, doświadczenie-mówienie o doświadczeniu, ktoś robił - ja robiłem. I tyle.

Raczej regułą kciuka jest, że obnażanie się publiczne nie jest pożądane, i nie ofiaruje się takiego daru poza specyficznymi sytuacjami. To głupota, jeśli nie wulgarność ;) Tak najprościej można wytłumaczyć znaczenie sfery intymnej. A jak nazwać osobę, która żąda od ciebie obnażania się, nakłania do niego?

3. Poruszyles tak wiele... • autor: Nierozpoznany#70952013-03-17 23:31:22

Poruszyles tak wiele niuansow i w taki sposob, ze trudno sie odniesc do tego wszyskiego- to jak haft o wzorze tak zawilym, ze nie wiem czy to w ogole jakis wzor czy tylko takie sobie hobby :) 
To ,. czy zjawisko OOBE ktos sobie nazywa zaburzeniami dysocjacyjnymi nie ma dla sprawy zadnego wedlug mnie znaczenia ( o ile w ogole zrozumialam te pierwsze zdania). To co niby z innej manki pochodzi jednak chyba z tej samej, bo dalej uzywasz pojecia transow - stanow dysocjacyjnych , dla kogo nie sa wazne motywy i swiadomosc zjawisk? ( Dla badaczy tych nazwanych tu "stanow dysocjacyjnych"? Co splatane z glupimi tresciami moze byc problematzyczne dla osoby i otoczenia?
Czy nie jest problematyczne dla jakiejkolwiek osoby i jej otoczenia, ze nastepuje w czlowieku jakas zmiana, ze idzie dalej niz "spanie, jedzenie, wydalanie itd." i bada sprawy, ktore dla przecietnych zjadaczy chleba sa zbyt oddalone od tych powszednich dzialan? Czy z powodu ewentualnej problematycznosci warto zaniechac doswiadczania ?
Kwestia "sprawy intymnej" to dlugi temat ; jezeli ktos jest z natury czlowekiem autentycznym, nie kierujacym sie tym jak ktos to oceni to dobrze byloby zeby stal sie powsiagliwy i dzielil sie z ludzmi wiedza i doswiadczeniami tak, zeby malo zrozumieli a bron Boze nie ujrzeli go od prywatnej strony?
Mysle, ze kazdy ma w zyciu rozne fazy- czasem sie dzieli tym nawet , co bardzo osobiste , a czasem zostawia wiecej dla siebie. 
Nie ocenialabym zadnej z tych faz jako negatywnej, wiele razy doswiadczylam tego, ze czulam potrzebe podzielenia sie z kims moim doswiadczenem co potem okazalo sie, ze mialo sens, bo dzieki temu ta osoba uzyskala pomoc, jakiej w danej chwili potrzebowala, bywalo tez tak, ze na podzieleniu sie doswiadczeniem stracilam bo czulam jakbym zrobila cos niewlasciwego,rozdalam cos, co bylo w tym momencie tylko dla mnie- jednak w tych sytuacjach czasem kieruja ludzmi emocje , czasem pycha, a czasem inne pobudki.
Trudno ocenic z zewnatrz czy podzielenie sie danym doswiadczeniem jest dla danej osoby czy jej srodowiska negatywne, to moze ocenic sama osoba w konkretnym temacie ( raz moze byc to dobre dla wszyskich , kiedy indziej nie).
Wedlug mnie najwazniejsze w dzieleniu sie doswiadczeniami jest wyczucie ( dlaczego chce sie tym podzielic, czy naprawde czuje, ze powinnam? ), ale to zostawmy osobom, ktore to robia , nie nam ocenac - czy powinny czy nie, czy sposob jest wlasciwy czy moze powinni robic to inaczej . Najbardziej dociera do mnie to, czym ludzie se dziela w sposob jasny, klarowny , z wewnetrznej checi dzielenia, pomocy, aby byl to sposob autentyczny, nawet jezeli w wydaniu tej czy innej osoby mialoby to byc wulgarne, to przede wszystkim cenna jes autentycznosc, autentycznosc nie jest skoncentrowana na tym jaka bedzie ocena.
Nie wiem , jak nazwac osobe, ktora zada obnazania sie i do niego naklania, ale nazewnictwo to chyba nie ten temat, poki co nie ma przymusu obnazania wiec mozna spac spokojnie i snic - najlepiej swiadomie :)

[foto]

4. Dobrze mnie zrozumiałaś. • autor: Piotr Jaczewski2013-03-17 23:44:36

Niuanse. I tylko na nie zwracam uwagę, na ową ich świadomość. W swoim uroczym stylu pt. jeśli ktoś wystawia stopy, tak, że można się przewrócić i udaje, że nie słyszy przepraszam- depnij mu po stopie raz przechodząc w jedną stronę, depnij mu drugi raz wracając, za trzecim razem się nauczy lub magicznie odzyska słuch ;)
Samo doświadczenie i opowieści są neutralne. A naturyzm jest jakimś tam możliwym wyborem.

5. oj, uroczy to... • autor: Nierozpoznany#70952013-03-17 23:58:08

oj, uroczy to styl :)) 
Taak, swiadomosci niuansow uczymy sie przez cale zycie, a niektorzy beda nadal wystawiali nogi ; mozna cale zycie nadeptywac takim ludziom na te niewinne same w sobie stopy a mozna po prostu isc dalej usmiechajac sie pod nosem mruczac sobie "no, kiedys sam tez wystawialem nogi". Kazdy ma jakas misje pewnie, niektorzy chca nauczyc innych zeby slyszeli ( a wracajac do niuansow, to kto wie, czy nie ma w tym checi zabawy i radosci jak taki nadepniety pisnie , wazne, czego jest wiecej, checi pomocy czy checi radosci z piskow :)  )
Nie zastanawialam sie nad tym , czy naturyzm jest wyborem, wiem natomiast, ze autentycznosc jednej osoby dla kogos innego moze byc naturyzmem, ale  tak czy inaczej jest tym, co nie zabrudzone tzw."filtrami".
[foto]

6. Autentyczność • autor: Piotr Jaczewski2013-03-18 00:39:25

A zastanawiałaś się, że spora część nastolatków czy młodzieży w pewnym okresie życia powie, że biegając najarani, napici, w stadzie, na golasa powie, że są autentyczni ? I będzie narzekać na starcze filtry, brak zrozumienia i poszanowania,
po czym 20 lat później narzekać na kolejne pokolenie ?;)
Autentyczność jest przereklamowana.
Styl wynikły z tego, że przeważnie chodzę, to tu i tam. I nie rajcuje mnie powtarzanie sobie pod nosem z uśmiechem "no, kiedys sam tez wystawialem nogi, ale zmądrzałem zobaczcie uśmiecham się! jaki mądry jestem, nie robi to teraz na mnie najmniejszego wrażenia", na równi z brakiem zainteresowania krzyczeniem z tej samej pozycji "z drogi głupole!". Z tym nadeptywaniem, to przeważnie wielce ważna misja - idę, a męczące proszenie się co 5 min, przez 10 minut, o to, żeby gapa zrobiła łaskę...;) Prościej włożyć glany i dobrze podkuć niż fantazjować o dywanach.

7. No chyba nie... • autor: Nierozpoznany#70952013-03-18 08:16:10

No chyba nie sadzisz, ze przez to, ze ktos w sposob autentyczny wypowiada sie na temat swoich doswiadczen z OOBE inni beda biegac na golasa, najarani, napici i krzyczec , ze sa autentyczni ?! :) Zawsze bylo , jest i bedzie tak, ze w pewnym wieku ludzie robia rzeczy, ktore sa ich sposobem wyrazania siebie w danej chwili, bedac potem doroslymi patrzac wstecz usmiechaja sie do siebie mowiac, ze robili kiedys dziwne rzeczy ,ale wierz mi, ze czyjes autentyczne wypowiedzi na temat osobistych doswiadczen na to wplywu nie maja .
Nie sadze, ze autentycznosc jest przereklamowana , uwazam wrecz , ze bardzo jej brakuje, ze ludzie wypowiadajac sie za bardzo chowaja sie za schematami , za strachem jak beda ocenieni, co zakloca naturalne wypowiedzi i wyrazanie swoich mysli. 
Autentycznosc to autentycznosc, ona jest czyms bardzo wartosciowym, to co niektorzy uwazaja za autentycznosc przereklamowana jest najczesciej czyms na pokaz, co nastawionym jest  na efekt i nie jest przez to autentyczne...
No coz, glany wchodzace w sklad misji to interesujace podejscie, jak dotad myslalam, ze najwieksza misja czlowieka jest przebudzic sie samemu i dzieki temu pomagac innym , chocby z tej przyczyny, ze przyklad autentyczny ma najwieksze mozliwosci oddzialywania , ale coz, moze i tam komus kopniak pomoze, nie wem, nie jestem zwolennikiem nawracania na moj sposob myslenia takimi sposobami tylko dlatego, ze jestem przekonana , ze na pewno mam racje,bo co, jezeli sie myle? Siniaki komus przez jakis czas pozostana, , a kimze to jestem zeby komus dokopywac? Wedlug mnie wazne jest wchodzenie w rezonans,wtedy nie trzeba kopac,ale to temat na dluzszy artykul, moze kiedys jak bede "pisata" to cos na ten temat wyhaftuje, choc najprawdopodobniej wybiore haft krzyzykowy bo najprostrzy a widzialam i obrazy tym haftowane- swiatla i cienie i co tam kto jeszcze chce.A tu popisalam zeby zwrocic uwage na inny sposob patrzenia, mam nadzieje, ze przez chwle popatrzysz przez perspektywe moich wypowiedzi , ot tak, zeby zobaczyc inny obraz , ale rob jak chcesz, moze glany bardziej do Ciebie pasuja, moje stoja juz w piwnicy, nie powem, fajnie bylo w nich kiedys chodzic :)) Pozdrawiam.
[foto]

8. Polecam. • autor: Piotr Jaczewski2013-03-18 09:24:05

Małe,co nieco Sieradzana. I mały temat pod rozwagę: Kto z naszej dwójki pisze o misji i nawracaniu? I to w kategoriach głaskania i rezonansu, lub kopania aby nawrócić?

Z mojej strony piszesz o tym, co nazwałem kiedyś Aspołeczną prospołecznością, lub wcześniej skróciłem: Altruizm jest głupi. I ostatnio rozwijałem w cyklu dobre złego początki.

Pomimo tego, że to ładnie brzmi i jest korzystne dla osób głoszących- nie działa, przynajmniej jako jedyna, główna opcja. Buduje i podtrzymuje dyktatury, wypacza zamierzenia..

Komunikat "bądź autentyczny" podobnie jak "bądź altruistyczny" czy "myśl samodzielnie" zwyczajnie niesie ze sobą paradoksalne znaczenie: Dbaj o status spełniając moje oczekiwania  i dbaj o przynależność do mnie, do naszej grupy. Ów altruizm, samodzielność, autentyczność kończy się na spełnianiu norm grupowych A i nieświadomy nacisk na status i przynależność prędzej czy później prowadzi do zachowań odwrotnych do deklaracji i konsekwentnego tego negowania. Eg. partner jest autentyczny będąc dla mnie miły i uwodząc mnie, za to nie jest autentyczny zaniedbując i odchodząc..o co common?

 

 

 

 

 

 

9. Piszesz: "Komunikat "bądź... • autor: Nierozpoznany#70952013-03-18 16:16:30

Piszesz: "Komunikat "bądź autentyczny" podobnie jak "bądź altruistyczny" czy "myśl samodzielnie" zwyczajnie niesie ze sobą paradoksalne znaczenie: Dbaj o status spełniając moje oczekiwania  i dbaj o przynależność do mnie, do naszej grupy. Ów altruizm, samodzielność, autentyczność kończy się na spełnianiu norm grupowych A i nieświadomy nacisk na status i przynależność prędzej czy później prowadzi do zachowań odwrotnych do deklaracji i konsekwentnego tego negowania.Eg. partner jest autentyczny będąc dla mnie miły i uwodząc mnie, za to nie jest autentyczny zaniedbując i odchodząc..o co common?

Hm ( nie wiem czemu pisze sie tu teraz czcionka pochyla, ale nie wazne).no coz,  ja pisze o autentycznosci a Ty wrzucasz autentycznosc wypowiedzi do jakiegos worka gdzie autentycznosc jest powiazana z przynaleznoscia do jakiejs grupy czy do kogos ( jakiej grupy i po co - nie wiadomo), do zdania na temat zachowan partnerow sie nie odniose szerzej bo nie wiem jaki ma z tym zwiazek to, ze jakas osoba moze zachowanie partnera tak czy inaczej potraktowac , nie znam tej  osoby o ktorej mowa a o osobie abstrakcyjnej trudno mi sie wypowiedziec  :))  ), w kazdym razie autentycznosc jest be - na to wyglada w Twoich wypowiedziach. Do czego prowadzi autentycznosc to roznie moze byc , czyli moze byc tak i tak i jeszcze inaczej i nie wrzucalabym tego znow do jakiegos worka z napisem, ze jak ktos jest autentyczny to skonczy sie to tak a tak, tylko dlatego ,ze autor tak sobie to wymyslil. Sadze, ze ile ludzi tyle rozwiazan sytuacji w ktorych sa autentyczni; jedni zrobia sobie tym kuku inni znajda z rozmowcami porozumienie na poziomach glebszych niz zwykla wymiana informacji , moze byc jeszcze wiele , wiele innych wersji zakonczeniowych.


No i to by bylo na tyle - Ty tkasz, ja haftuje.
Poleconych przez Ciebie artykulow nie przeczytam bo tkactwo nawet jezeli artystyczne  to nie moja bajka, wole czytac teksty mniej zawile i bardziej autentyczne , na powyzszy trafilam przypadkiem .
No ale dzieki za czytanie moich komentow, zycze powodzenia we wlasnym rozwoju   czy to w glanach czy na bosaka , czy ja tam sobie chcesz ... :)
[foto]

10. Aha • autor: Piotr Jaczewski2013-03-18 21:59:53

W takim razie czuję się autentycznie poinformowany oTwej autentyczności. I haftowaniu. Dobry haft jest ważny.
x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)