Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

29 września 2019

Mirosław Piróg

z cyklu: Inne Myśli, re (odcinków: 69)

Opowieść o Kisagotami i kryzysie klimatycznym

Kategoria: Pytania i granice

« O buncie młodych O Kartezjuszu »

W tradycji buddyjskiej znajdujemy opowieść o młodej kobiecie, Kisagotami, której malutki synek, liczący sobie ledwo rok, zmarł w wyniku nagłej choroby. Zrozpaczona i zdruzgotana nie chciała go wypuścić z objęć i błądziła po wiosce, prosząc każdą napotkaną osobę o pomoc. Pragnęła by ktoś wezwał lekarza, bo nie wierzyła w śmierć swojego synka. Ludzi jej unikali i uważali za szaloną. Wreszcie ktoś jej powiedział, że w wiosce obok jest lekarz, który jej pomoże. Lekarzem tym był Budda. Kisagotami szybko dotarła do tej wioski, trzymając ciało swego synka w objęciach. Spotkała się z Buddą, a ten rzekł: „Tak, jest lek który pomoże twojemu synkowi. Ale by go otrzymać musisz najpierw przynieść trzy ziarna gorczycy z domu, w którym nikt nie umarł”. Jak można się domyślić poszukiwania Kisagotami poniosły fiasko. Od każdego domu odprawiano ją z kwitkiem, ze smutkiem konstatując śmierć kogoś, kto tam zamieszkiwał. Po wielu takich wizytach Kisagotami odłożyła wreszcie ciało swego synka, pochowała go w lesie i wróciła do Buddy. Została mniszką, gdyż zrozumiała, że wszystkie rzeczy są nietrwałe, że śmierć jest powszechnym prawem. Pojęła, że wszyscy ludzie są jak płomyki lamp, teraz płonące, a następnie gasnące.

Co ta opowieść ma wspólnego z kryzysem klimatycznym? W historii Kisagotami i jej synka znajdujemy niejakie podobieństwo do obecnej sytuacji ludzkości. Jej malutki synek jest obrazem ludzkości, która umarła, przynajmniej w swym aktualnym kształcie. Natomiast Kisagotami to też ludzkość, ta, która nie przyjmuje do wiadomości, a nawet aktywnie wypiera, fakt swojej śmierci. Kisagotami z naszej opowieści doświadczyła traumy osobistej, a dla ludzkości taką planetarną megatraumą jest cywilizacja techniczna. Oczywiście głęboką przyczyną tej traumy jest ego człowieka, które chce sprawować kontrolę nad światem, chce by był on bezpieczny i łatwy w obsłudze. To, co osiąga to jednak przeciwieństwo tych pragnień. Ale ludzkość to też Budda, który uczy akceptacji przemijania i nietrwałości. Pierwsza Szlachetna Prawda Buddy głosi, że świat jest cierpieniem. To najważniejsza nauka, bo ego to struktura mentalna, której funkcjonowanie opiera się na negowaniu cierpienia.

Wszystko wskazuje na to, że już jest za późno by ludzkość mogła sobie pomóc. Wszelkie kroki, jakie podejmuje by przeciwdziałać kryzysowi klimatycznemu, są albo spóźnione albo nieskuteczne. Jesteśmy martwi, a gorączkowe głosy denialistów klimatycznych są tego najlepszym dowodem. Czeka nas zatem nieuchronne cierpienie, cierpienie zmiany, o którym mówił Budda. Cywilizacja jest jak płomyk lampy, płonie zachwycającym blaskiem, a potem gaśnie. Lgnięcie do trwania, odczuwane przez ludzi jako przyjemność, jest główną przyczyną tego, że odczuwamy przemijanie jako bolesne. Dzisiaj bezwiedne pragnienie by bussines as usual trwał bez końca prowadzi nas do końca cywilizacji. Tak to jest, jeśli chcesz coś bardzo zatrzymać, nieuchronnie to stracisz. Ta osoba, którą tak bardzo kochasz, jest już martwa. Dopiero gdy to dotrze do ciebie, naprawdę ją docenisz i pokochasz.

Inne Myśli, re: wstęp na końcu

Teksty oryginalnie zamieszczone w blogu Autora. W Tarace za uprzejmą zgodą.


« O buncie młodych O Kartezjuszu »

komentarze

[foto]

1. Lecz skoro świat... • autor: Roman Kam2019-10-04 19:37:39

... jest tak nieprzyjaznym miejscem, że zawsze nas ukąsi, to czy kiedykolwiek istniało inne wyjście? Może to nie człowiek postępuje głupio, tylko to  czemu miałby się podporządkować, jest tak okrutne, że pozostaje tylko z tym walczyć, na z góry przegranych pozycjach. Ziemia, to nie Eden, wszyscy to wiemy, więc ku obronnym zachowaniom nas popycha - taki układ. Że uciekniemy z obecnych zagrożeń, wydaje mi się bardziej prawdopodobne niż ślepy skok w przepaść, który to skok, anty-denialiści mi suponują. Obrona wolnej nauki wydaje mi się ważniejsza od niepewnych moim zdaniem stwierdzeń, iż tylko człowiek odpowiada za zmiany klimatu. Myślę, że jesteśmy o krok od odkryć, które pozwolą całkowicie odmienić los ludzi i to na wielu płaszczyznach: biologicznej, ekonomicznej, psychicznej i socjologicznej. Spodziewam się bardziej rewolucyjnego niż ewolucyjnego przebiegu tych zmian. I bardziej westchnienia wielkiej ulgi niż jęków w bezliku traum. 
[foto]

2. Dzięki • autor: Helka2019-10-05 10:04:15

Romanie za inne spojrzenie. Wreszcie jakaś kontra do czarnych scenariuszy, które wszędzie mnie ostatnio atakują.
Ja mam dość narzucania poczucia winy ze wszystkich stron. I to nie za własne "grzechy." Ledwo wygrzebałam się z katolickiego dołowania co niedziela, wpadam na każdym kroku w otchłań  katastroficznych wizji dla świata. Dziękuję, nie skorzystam. Nie ja rozpętałam globalny konsumpcjonizm, nie ja organizuję zbrojenia i wojny, które  mocno przyczyniają się do eksploatowania zasobów i niszczenia przyrody.
Wychowała mnie babcia na biednej polskiej wsi, gdzie całe życie rodziny, hodowla zwierząt i uprawa ziemi działały w obiegu zamkniętym. "Do miasta" jechało się sprzedać nadwyżki z produkcji, kupić najpotrzebniejsze naczynia czy ubrania. Daleko od tego nie odeszłam i jestem minimalistką.
Mam oczywiście świadomość, że antropocen jest faktem, ludzie  bardzo głęboko zaingerowali w krajobraz, ale przepraszać, że żyję i samobójstwa z tego powodu popełniać nie zamierzam.
[foto]

3. Gdyby astronomowie odkryli... • autor: Mirosław Piróg2019-10-05 15:55:14

Gdyby astronomowie odkryli planetoidę, która z prawdopodobieństwem 97 % uderzy w Ziemię, warto by coś zrobić. Teraz jest taka pewność, że to człowiek odpowiada za zamiany klimatu. Warto zatem coś zrobić. Bo jak na razie sporo ludzi ceni sobie tylko niezależność  swoich opinii.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)