Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

27 marca 2013

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Auto-promo Taraki 3 (odcinków: 144)

OSID czyli terapia głodnego ducha

Kategoria: Projekt Taraka

« Praca z językiem Czy ktoś zna Rumunów? »

(Blog Auto-promo Taraki 2 zaliczył 150-ty odcinek, więc założyłem i zaczynam nowy blog z serii Autopromo.)

Opportunities' Stream Integration Deficiency - w skrócie OSID - tak modnie w łamanym angielskim pozwalam sobie nazwać psycho-zjawisko, które należy do szerszego i mniej określonego kompleksu głodnego ducha (niem. Hungergeisterkomplex). Polega ono na tym, że podmiot nie potrafi przyswajać-integrować nadarzających się okazji. Czyli np. jest otoczony ludźmi, którzy coś mają, mogą, wiedzą, potrafią, czego on potrzebuje, ale nie poprosi o przysługę lub wymianę. Wchodzi do sklepu, mając pieniądze i czas, gdzie są do wzięcia ciekawe ubrania, i wychodzi nie mogąc wziąć żadnego. Dostaje pieniądze za które mógłby mieć coś wymarzonego, a te pieniądze rozchodzą mu się na codzienne pospolitości, rachunki za prąd gaz itp. Kompleks ten szczególnie jaskrawo ożywa w internecie, gdzie wiele lub większość potrzebności jest za darmo, więc odpada wymówka "nie mam pieniędzy".

Uwaga: jeśli powyższe czytasz jak coś nudnie znajomego, znaczy to, że OSID-Hungergeisterkomplex znasz od środka i stanowi on istotny składnik twojej osobowości. Jest prawdopodobnie tak także wtedy, kiedy powyższa treść cię wkurza, sorry, wywołuje rozdrażnienie. Zgadnij, dlaczego.

Niektórzy potrafią sobie radzić z OSID, a raczej nie tyle z OSID, co z samym strumieniem okazji, a mówiąc prościej, potrafią go integrować. Niektórzy, chyba rzadcy, czynią w życiu coś przeciwnego: prowokują strumienie okazji, kreują je, a potem po nich nawigują i nimi zarządzają. To by się chyba (po ang. modnie) nazywało OSM - Opportunities' Stream Management. Może do tego uda mi się dojść.

Na razie zajmijmy się skromniejszym OSI, czyli jak zintegrować strumień okazji. Przychodzą mi następujące - dość oczywiste chyba - sposoby:

Specjalizacja. Podmiot zawęża zakres tego, co go interesuje i co potencjalnie stanowiłoby dla niego okazję, za to odpowiednio więcej starań wkłada w ten zakres, który wybrał. Widać więc, ze specjalizacja idzie za opcją skromniejszą: staranniejszym wybieraniem.

Delegacja. Część okazji lub zajęć, które one pociągają, podmiot zleca innej osobie. Typowo robi się to zatrudniając pracownika lub umawiając się ze wspólnikiem.

Inspiracja. Nadmiarowe okazje podmiot podsuwa innej osobie inspirując ich do zajęcia się nimi czyli do włączenia tych okazji w strumień tamtej osoby. Inspiracja i delegacja mogą iść w parze.

Socjalizacja. Termin źle się kojarzy, ale gdy pamiętamy, że łac. societas znaczy "towarzystwo", to właśnie o to chodzi. Postawiony wobec nadmiaru okazji i nie mogąc ich zintegrować podmiot zanurza się (lub nawet rozpuszcza) w pewnym towarzystwie, które, jak mniema bądź ma nadzieję, jako pewna super-całość ów strumień integruje.

(Możliwe, że gdyby kolejne włosy rozszczepiać na czworo, sposobów w rodzaju powyższych namnożyłoby się więcej. Do czego może kiedyś wrócę.) Problem jednak jest taki, że każdy z powyższych sposobów sam stwarza u podmiotu kolejne i często straszne problemy. Którym być może w dalszym ciągu się przyjrzę. Na razie zauważyłem, że tamte cztery sposoby radzenia sobie z OS (Opportunities' Stream) odpowiadają czterem żywiołom astrologii. Oto:

Socjalizacja czyli zanurzenie się w pewnej integrującej strumień okazji społeczności, to sposób żywiołu Powietrza - Wagi, Wodnika, Bliźniąt, Merkurego, Urana.

Inspiracja czyli intymne zarażenie tematem innych, to sposób żywiołu Wody - Raka, Skorpiona, Ryb, Księżyca, Wenus, Neptuna.

Delegacja czyli nakazanie innym żeby integrowali okazje w twoim imieniu, to sposób żywiołu Ognia: Barana, Lwa, Strzelca, Marsa, Jowisza, Słońca.

Specjalizacja to sposób Ziemi: Koziorożca, Byka, Panny, i przede wszystkim Saturna.

Auto-promo Taraki 3: wstęp na końcu

Starsze teksty z tego cyklu w blogach Auto-promo 2 i Auto-promo.



« Praca z językiem Czy ktoś zna Rumunów? »

komentarze

[foto]

1. Danaparamita • autor: Piotr Jaczewski2013-03-28 15:05:30

 Jest prawdopodobnie tak także wtedy, kiedy powyższa treść cię wkurza, sorry, wywołuje rozdrażnienie. Zgadnij, dlaczego.
Skutek styczności z SUU i całkiem słuszny odruch obronny. Życie składa się z niewykorzystanych okazji, gdzie jedna decyzja wyklucza inne opcje. To, że innym się wydaje, że jakiś szans się nie wykorzystuje - zwykle to odruch projekcyjny i odwracanie uwagi od własnych niedociągnięć.  To tak jakby ktoś nie chciał zgadywać i szukał argumentów na takie pytania :-)

Odrobinę na poważniej:

Jak dla mnie wybierając nazwę dla symptomu podsuwasz mimowolnie rozwiązanie. "Lekarstwem" na  karmę świata głodnych duchów, jest rozwijanie Danaparamity - szczodrości, oraz  powstrzymanie się nie-cnoty (!:)) " brania, co nie jest dane".  W wielkim skrócie:Altruizm, dawać od siebie odrobinę więcej, a oczekiwać od innych odrobinę mniej. I program odwykowy. W ogólności wszystkie 6 paramit..cnót.

Głodnym duchom pomaga się ofiarowując resztki, wodę/nektar, aromatyczny dym. Z tym, że przetworzone bodhichittą i w postaci zręcznych środków. Inaczej zwyczajnie pogłębia się ich cierpienie: Jeśli zdołają coś przełknąć, to pokarm ich pali, dar okazuje się zgubą. To zresztą powoduje, że nie mogące znaleść spełnienia prety pełnią również rolę złych duchów tj. magią, iluzją, podstępem uniemożliwiają innym osiągnięcie satysfakcji.

Ciekawe, co wyjdzie dalej z próby posłużenia sie tym dosyć naładowaną znaczeniowo metaforą.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)