zdjęcie Autora

09 września 2012

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Auto-promo Taraki 2 (odcinków: 151)

Pani Lela i lelek

Kategoria: Projekt Taraka
Tematy/tagi: zwierzęta mocy

« Uzupełnienia i prezentacje Nowy podgląd spisu treści Taraki »

Polecam jako obowiązkową lekturę artykuły o Leli, właściwie Pani Leli, dotąd zwanej raczej pod staropolskim imieniem-tytułem Dzidzilela – albo Dziedzi Lela, co po przełożeniu na współczesny brzmi właśnie Pani Lela. Gdzie? - Oczywiście w niezawodnej (i coraz bardziej rewelacyjnej) witrynie Bogowie Polscy Net – www.bogowiepolscy.net. Oto linki:

Pani Lela - polańska Wenus – wstęp-streszczenie, autor: Kazimierz Perkowski, wydawca i ilustrator „Bogów Pl.”, i dalej:

Pani Lela - polańska Wenus - rozdziały e-książki, autor: Grzegorz Niedzielski

1. Źródła
2. Etymologia
3. Lel i Polel
4. Wenus - Leliwa
5. Drzewo bogini
6. Ptak Bogini
7. Bogini i wody
Wersja PDF artykułu (białe tło)


Od siebie dodam coś o lelku, ptaku dzielącym z Boginią imię. Dziś tak u nas nazywa się lelka „kozodoja” (Caprimulgus europaeus), tajemniczego nocnego ptaka, którego mimo swoich ornitologicznych zainteresowań, dotąd nie widziałem lub nie rozpoznałem. Ale lelkiem bywał też nazywany bocian, ptak stricte weneryczny (od Venus, Veneris), mediacyjny, falliczny i duszo-dziecionośny. Lélek żeby było śmieszniej, to „dusza” po węgiersku - Grzegorz Niedzielski dodaje, że po chantyjsku lil. (Zazdroszczę Węgrom i Turkom tego, że mają swoich językowych archaicznych szamańskich i pogańskich krewnych na Syberii. I nieustannie ubolewam, że nigdzie nie zachowały się podobne refugia-przetrwalniki stariny słowiańskiej. [Łkanie słyszysz w tle me.]) Z drugiej strony lelek Caprimulgus podobny jest z wyglądu do kukułki, przez Autora odkrytej jako ptak mocy Pani Leli. Cóż, miał rację Zorian Dołęga Chodakowski gdy prawił:

Wpatrzmy się tylko w ziemię naszę. Może Sławianie zostawili ją dla nas jako najtrwalszą księgę, może ją zaklęli, aby nigdy z dziedzictwa potomków nie wychodziła /.../
Będziemy na tejże ziemi czytali nazwiska wszystkich zwierząt i ptaków /.../
[„O Sławiańszczyźnie przed chrześcijaństwem”]

- Co, jak jestem przekonany, jest prawdziwsze niż to się zrazu wydaje, wyglądając na romantycznie-naiwne zachwycenie, więc, w istocie, delirium. Domyślam się, że w świecie – tak, w świecie, nie tylko w naszych głowach napełnionych lekturami – istnieją i działają pola znaczeń, które żyją swoim życiem, w dużym stopniu niezależnie od naszych chęci i procedur, albo też, co możliwe, są pierwotniejsze niż nasze chęci i procedury. (Istnieje pewien związek między polami znaczeń a geometrią znaczeń, o której piszę np. w blogu „Tarot, astrologia i płaszczyzna Fano”.) Pola znaczeń mają pewne podobieństwo do „genetycznych pól ekosystemów” lub krajobrazów, a oba razem do pól morficznych Ruperta Sheldrake'a. Tak jak geny roślin i zwierząt, u nas z dębem na czele (zob. „Wołanie ziemi o dęby”), wciąż usiłują „odrosnąć”, chociaż są wciąż tłumione, jak strzyżony kosiarką równy trawnik, przez cywilizację, podobnie pola znaczeń usiłują wciąż „odrosnąć” na tej-naszej ziemi, na której kiedyś rosły w jakiejś innej-podobnej formie. Można tu mówić też o memach i duchach, kto woli.

O lelku Chodakowski pisał w pewnym liście:

U mnie w ręku nikt jeszcze sowy Minerwy nie widział, jeszcze ona u mnie nie wrzasnęła – mnie się podobał krajowy i cichy lelek nocny – ująwszy go poszedłem po naszej rozległości między Nieprem i górną Wisłą – i znalazłem to, czego sowa wrzaskliwa nie mogła dostrzec.
[za Maria Janion, Niesamowita Słowiańszczyzna, s. 51.]

I jeszcze pisał w „Sławiańszczyźnie...”:

Tam zorza Lelowa zbliża się do młodego miesiąca — miłość nowożeńców i gody zwiastuje

Co zostawiam Czytelnikom pod dziwienie i rozwagę.


Auto-promo Taraki 2: wstęp na końcu

Starsze teksty z tego cyklu w blogu Auto-promo.


« Uzupełnienia i prezentacje Nowy podgląd spisu treści Taraki »

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)