zdjęcie Autora

20 kwietnia 2013

Piotr Jaczewski

z cyklu: Tkanie słów (odcinków: 219)

Pawie tęsknoty za Blisslandem.

Kategoria: Nowy szamanizm

« Dajcie mi kielich z trucizną! Kosmiczna świadomość »

Sprostowanie. Dokonałem w poprzednim odcinku błędu nie do uniknięcia, dalej potoczyła się lawina. Wyszło ostatecznie zestawienie przeciwieństw Zombieland vs Blissland – całkowicie i totalnie nieprawdziwe. Przy okazji jeszcze gorzej, Blissland wskoczył mi ze skojarzenia z Campbellowskim „Follow Your Bliss” (Podążaj za błogością) , nadużywanym zresztą w wiele sposób co jeszcze gorzej wychodzi. Sam Campbell to zauważył, że powinien powiedzieć „Follow Your Blisters”. (Podążaj za pęcherzami).

Ooo ooooo, ale się narobiło! Trzeba to jakoś poodkręcać, wyprostować chociaż trochę, i może przy tym kompletnie się nie pogrążę. Wątpię, pełno skał i wirów w tym strumyku, no i prąd jest dosyć silny. Przelewający się tłum zombie porywa wszystko..

Chęć ucieczki z Zombielandu, dotarcia do azylu, schronienia się przed nim to ewidentny zombieland. Zupełnie jak walka z matrixem, od samego początku stanowi część matrixu. Tj, zombieland ma tą jakość sieci, w której im bardziej się szamoczesz, tym głębiej się pogrążasz, tym bardziej jesteś muchą zawijaną w kokon, którą rozkłada pajęczy jad i ją zombiefikuje. Nawet można powiedzieć następuje tu samostrawienie jadem wyobrażonego pająka, autozombifikacja.

To zombieland przedstawia się jako land, kraina, pełnoprawna, całkowita kompletna rzeczywistość, dyktatury tego pilnują. Bliss, błogość wolności od zombielandu istnieje dla nas przynajmniej początkowo jako proces, przyćmione rozumienie, punkt z którego rozpoznaje się obłęd i cierpienie zombielandu. Blissland  (początkowo) jest sztuczny, jawi się takim mirażem wyobraźni. To mnemotechnika rozumienia natury zombielandu. Sztuczne wyobrażenie potrzebne do tego, żeby nie zapomnieć, gdzie jesteśmy ze wstydu, strachu, gniewu. Tj. ten początek rozumienia przynależny jest dziedzinie zombielandu, czyli jak wszystko w tej krainie jest bolesny, tkliwy i cholera ma się go dosyć, jak i całej reszty tej krainy.  (Znów wyłazi obrzydzenie!). Jedziemy niewiadomo dokąd, rozwalamy potwory, boimy się zombifikacji i puszczamy głupie teksty, tak dzień po dniu, do nieistniejącego miejsca, mając nadzieję, że jednak istnieje  i na co to komu?

Obrzydliwie głupie!

Z tym punktem rozumienia, rozpoznania eh. Uważnością, Wglądem, związana jest metoda pawia. To ta bajeczka o pawiu, spożywającym truciznę i czyniącym dzięki temu swój ogon kolorowym. W pewnym sensie chodzi o puszczenie pawia. (Podobny stan umysłu zresztą! – znów obrzydzenie?)

Strach puszczony swobodnie w tym rozumieniu, przekształca się samoistnie w klarowne widzenie szczegółów, prostą i poukładaną percepcję sytuacji. Miłość. Percepcję przestrzeni.(Mądrość!)

Gniew puszczony swobodnie w tym rozumieniu, przekształca się samoistnie w błogość. Moc. (Współczucie!) Percepcję Czasu.

Wstyd puszczony swobodnie w tym rozumieniu, przekształca się samoistnie w spontaniczną Jedność, Pełnię. Humor. Wiedzę.(Umiejętności!)

 Jak to ładnie pewna bajeczka pokrewna pawiowi mówi, to jest jak skręcona lina, która rzucona, puszczona w powietrze rozwija się sama. Z tym cały jest ambaras, żeby tego pawia najpierw złapać, by go wypuścić, a to płochliwa i sprytna bestia. I nie chce tracić kolorowych piór zbyt często, lepiej pomińmy ten temat milczeniem a ja porzucę wspomnienie ubłoconych spodni  :-)

Jakby ktoś się pytał, to nie piszę o przelaniu własnego strachu, gniewu i wstydu na kogoś, ale o puszczeniu umysłowego szczękościsku, zombieścisku, który tworzy ów strach, gniew wstyd. Parzy rączka czajnika? Nie trzymaj, rozluźnij rękę, puść. Woda gotuje się bez takiej pomocy. Jak trzymasz kurczowo, to co się dziwisz, że boli?

Blissland, doskonała jedność klarowności i błogości postrzegania,  właśnie pojawia się jako puszczenie kurczowego trzymania się zombielandu. gate gate paragate parasaṃgate mówi pewna mantra– odeszło, odeszło … albo idź idź,  go go go ale ale ale żartuję, wyjaśnię żart pisząc o kosmicznej świadomości w kolejnym odcinku. Tak, JA będę pisał o KOSMICZNEJ świadomości i jeszcze się tym chwalę. Do czego to doszło, Ja i kosmiczna świadomość..apokalipsa nadchodzi, proszę państwa, apokalipsa. Zapomniałem, apokalipsa już była, to będzie tylko kolejny wpis ze słowami.

By zamotać sprawę szczególnie dla nieuważnych, a raczej pozbawionych KOSMICZNEJ świadomości skierowanej na pawie, dwie sprawy: Puszczanie trzymania się napięcia zombielandu, albo puszczenie unikania napięcia zombielandu – na jedno wychodzi, trzymając się jednego napięcia unikasz drugiego. Ale na koalemosa! Nie puszczanie napięcia, jakoś Ci od puszczania napięcia zapominają o zwieraczach...

Nie chodzi również o przebywanie w tu i teraz, ale tylko tu i teraz można puścić. Dokładniej tu i teraz trzeba pamiętać, by zauważyć owo trzymanie lub unikanie napięcia i  puścić pawia.

I tu wracamy do bogów i bogiń Blisslandu, jako min. metody mnemotechnicznej. No i mojego wstydu ze skojarzenia Follow Your Bliss. Błogość nigdy nie jest twoja. Nie mówię o pierdołach typu: Ja i błogość się wykluczają, bo to nieprawda. Najlepszym dowodem są ci, co takie tezy wygłaszają w błogim bezwstydnym samozadowoleniu. 

Błogość jest przynależna bogom i boginiom, podobnie jak klarowność ich objawienia, spontaniczność i doskonałość pełni owego doświadczenia.

Dokładniej dzieje się tak,  jeśli mamy silne więzi,  ślubowania łączące nas z nimi. I jeśli wyobraźnię mamy wytrenowaną w postrzeganiu ich w ten sposób.

Tu jest kolejna wskazówka jak sprawić, żeby Blissland istniał tj. potrzeba bogów (wielu) i ślubowań obejmujących całe spektrum tego, co i tak robimy, jak doświadczamy i czego doświadczamy. Tj potrzeba tutaj autotelicznej, dobrowolnej trenowanej dyktatury – odcinającej czy przecinającej się przez zombieland. Dodam, przemyślanej. Włącznie z zobowiązaniami do myślenia i unikania bezmyślności.

Być może ślubami rozwijania kosmicznej świadomości!!!  O tej w kolejnym odcinku.

No i małe uzupełnienie z krytycznego wczytania się w treść poprzedniego odcinka. Z rozpędu pominełem dwa punkty, jak „trucizny” włączają tryb przetrwania.

Gniew – ten gruby, przyszłościowy, to przygotowanie do działania, narastające napięcie mięśniowe  „walcz lub uciekaj” stąd też w gniewie często nie ma JA, zbędne obciążenie energetyczne gdy włączony jest tryb „działaj aby przetrwać”.   W strachu i gniewie łącznie rozpoznajemy 4F Fight Flight Freeze Fold – Walcz, Uciekaj (gniew)  Zamarznij, „Złóż się” (strach)  

Wstyd – to regulowanie,  wykonałem działanie niepożądane  więc „pozbywam się  energii” do działania, pozbywam pozbywam … nie patrzę na wskaźnik …o już za późno „tryb przetrwania”. Podobnie jak w „bezwstydzie” narcystycznym ważniejsze jest gromadzenie niż samo działanie, „poczucie wszechmocy i wszechwiedzy” zamiast zrobienia czegoś, paliwo zalewa silnik.

Tkanie słów: wstęp na końcu

Pisane do Taraki - Magazynu Rozwojowego:
Wyobraź sobie wielowymiarową pajęczą sieć wczesnym porankiem, pokrytą kroplami rosy. I każda kropla zawiera odbicie, wszystkich innych kropli rosy - Alan Watts.
Ten blog odzwierciedla dalsze dzieje Okiem Hipnotyzera.
Myśli odzwierciedlają się w działaniu,
Słowa odbijają się w odczuciach,
Wyobraźnia odzwierciedla się w Relacjach,
Rozwiązania skrywają się w Problemach,
Intuicja niesie treści Zachowania,
Kultura uosabia części Osobowości. Myśl! Obserwuj! Działaj! Wyczuwaj! Dyskutuj! Pisz!


« Dajcie mi kielich z trucizną! Kosmiczna świadomość »

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)