zdjęcie Autora

18 września 2012

Piotr Jaczewski

z cyklu: Okiem Hipnotyzera (odcinków: 299)

piąta era-szóste słońce - nowa kalpa

Kategoria: Techniki rozwoju

« Kundalini blues - mocy wyobraźni THE END Egzorcyzmy - rozum nie wygra... »
Wojciech się pyta, co to jest piąte słońce? Dla mnie okiem hipnotyzera kolejna metafora tycząca się czasu. Owe epokowe spojrzenia pojawiają się naturalnie tam, gdzie chodzi o budowanie grupy.
Niekoniecznie to musi mieć związek z apokaliptycznym straszeniem, ale z pewnością ma związek z formowaniem tożsamości grupowej.  Nawet nie chodzi o prozaiczne "To o czym mówię jest tak wielkie, że tyczy się całych narodów i społeczności. Ty i twoje zdanie i życie przy tak wielkiej wizji to pikuś. Nawet nie pan Pikuś, ale zwykły pikuś".  To ten sam motyw mitu "Stworzenia świata" , który powraca bo jest wpisany w naszą neurologię, psychologię.  Potrzebujemy go, bo tak działa pamięć.  I w związku z tym, gdy chce się do czegoś skłonić ludzi jednym ze sposobów jest próba podmiany owego mitu.
Już tłumaczę: Nasza świadomość czasu i tożsamości w czasie jest dużo bardziej ograniczona niż się zdaje. "Pamięciowy Tydzień" jest jednostką operacyjną, zawierającą aktywne bieżące sprawy w których działamy, "Pamięciowy miesiąc" to sprawy o których myślimy i otaczają nas atmosferą emocjonalną. "Pamięciowy rok" to okres z którego kojarzymy wydarzenia, ale też siebie.
Nawet to wydłużając w przeszłość i przyszłość, "obudowując" otrzymujemy okres 3 lat pamięci aktywnej w nas samych poza którymi coraz bardziej liczą się historie i skojarzenia z zewnątrz.
I jakoś tak się dzieje, że im dalej w przeszłość tym bardziej musimy liczyć na większą grupę tj. historie rodzinne, rodowe. Pomoce zewnętrzna. Zdjęcia, Pamiątki, Dzienniki.
Odświeżamy własną pamięć o sobie dzięki otoczeniu.  Co więcej! Zapominamy łatwiej jeśli o danej sprawie pamiętają inni lub możemy daną informację znaleźć (np. w sieci).
Stąd też naturalna dla "Socjoinżynierii" politycznej jest próba manipulacji historią. Podobnie na tej samej zasadzie "na sucho" uchodzą politykom zmiany frontów i niedotrzymane obietnice.
Podobnie naturalne są takie metafory wielkiej czasu, kalpy jako próba formowania tożsamości grupowej i przynależności. Z takich historii, opowieści czerpiemy własną tożsamość. Nie metaforycznie (takie historie są ważne bo... kultura i srutututu), a dosłownie (mózg szuka informacji w zewnętrznych źródłach). Tak więc, gdy okiem hipnotyzera słyszę: W czasie Piątego słońca jest tak i tak, ale to ostatnie dni tego słońca. Wstaje szóste słońce w którym x y z.
To widzę w słyszanych słowach hipnotyczne polecenie-próbę zaklęcia:
A tak możesz myśleć tak i tak przez kolejne pięć dni, ale gdy wstanie szóste słońce zmienisz zdanie i będziesz chciał myśleć, odczuwać, działać zgodnie z tą nową historią i robić x y z.

Ciekawym przypuszczeniem (choć trochę krzywdzącym) jest to, że na takie polecenia najłatwiej reagują osoby, którym nie podobają się historie o nich opowiadane przez innych.



Okiem Hipnotyzera: wstęp na końcu

Pisane do Taraki - Magazynu Rozwojowego:
W wypowiedziach różnych mistrzów, autorytetów kryją się zabiegi perswazyjne przemycające idee w sposób zmieniający percepcję i zachowanie.
Nie mam nic przeciwko tym ideom, wiele z nich jest pożyteczne, pomocne. Jestem tylko za świadomością tego, co nas do nich przekonuje, za myśleniem i świadomym decydowaniem się na podążanie za nimi i odkrywanie, co z tego możemy wynieść dla siebie.
Wiele z idei ma hipnotyczny wpływ. Tworzy struktury przy niewiedzy i braku uważności omijające czynnik krytyczny, świadomy i zmieniający percepcję tak, że powstają samospełniające się przepowiednie, doświadczenia je potwierdzające oraz zachowania, które dla naszych własnych celów życiowych są nonsensowne i bezużyteczne.
Inaczej: Otwórz Oczy! Myśl Racjonalnie! Odczuwaj w pełni to co się dzieje! Działaj świadomie planując swoje przeżycia!
Oczywiście, w moich wypowiedziach też się będą kryły zniekształcenia. Taka jest natura komunikacji. Najbardziej interesuje mnie jak komunikacja określa relację i obecne w niej sugestie co do zachowań i percepcji. Prawdziwość komunikatów, co do informacji o świecie czy o subiektywnych interpretacjach tego świata raczej pomijam.
Skupiam się na elementach hipnozy konwersacyjnej.


« Kundalini blues - mocy wyobraźni THE END Egzorcyzmy - rozum nie wygra... »

komentarze

[foto]

1. Rozumiem: Meksykanie chcą nas przechwycić? • autor: Wojciech Jóźwiak2012-09-18 11:15:01

Czyli rozumiem, że rozumiesz to Piotrze jako kolejna próbę zauroczenia-zaczarowania odbiorców sugestią, że oto zaczyna się "nowa era" itd.?
Tym razem ze strony Meksykanów?
Mnie niepokoi "winność" (przeciwieństwo niewinności) tej metafory Piątego Słońca. - Bo to pojecie od Azteków, a oni kanibale, masowi mordercy, religia masowych sakralnych rzezi, wyrywania serc ofiarom na ołtarzach, hodowania dzieci w przedszkolach, żeby je pozarzynać świątobliwie, zdzierania żywcem skóry z ludzi, żeby się kapłani w ich skóry ubrali... Bardzo fajna tradycja. W porównaniu z tym rzucanie przez Majów dziewic do studni na małżonki boga urodzaju to pikuś. Od tych "słońc", piątych i siódmych, horrorem wieje.

2. Mit założycielski • autor: Nierozpoznany#61722012-09-18 11:32:35

Piotrze, zgoda. Ale parę rzeczy bym rozszerzył okiem "krótkowidza" ;)) Po pierwsze - percepcja czasu. Zimbardo przeprowadzał badania na temat kwestii jego postrzegania, są ludzie "zatopieni" w przeszłości (polska mała obsesja), żyjący "tu i teraz" w teraźniejszości i skoncentrowani na przyszłości. A jak najlepiej ujarzmić przyszłość? Postawić tamę. Zacząć nowy projekt. Kolejnej odsłony, nowej edycji nie skażonej grzechami poprzednich. Stąd te kolejne "Rzesze, RP, epoki". Sam to odczuwam czekając aktualnie na 22 września i poczętek jesieni, potem urodzinowy 4 grudnia, 21 grudnia (12:12). I to podniecenie "idzie nowe" wisi w powietrzu ;)) A że "miało być tak pięknie a będzie jak zawsze"... Nie zabierajmy "homo sapiens" marzeń że:

http://www.youtube.com/watch?v=MVhNOQ0xkXQ
[foto]

3. tak - ta sama bajka;) • autor: Piotr Jaczewski2012-09-18 11:38:51

folklorystyczna wersja Nowej Ery i klimatów uduchowionej przemiany.

Okiem hinotyzera ewentualne wspominki, historie o krwawszych elementach historii to tylko przyprawa. Dodatkowa sugestie "Kiedyś nawet zabijano, bo to takie ważne. Dziś wystarczy, że uwierzysz"
"Uważaj! To było związane z ofiarami z ludzi, nie podskakuj, to groźniejsza wiedza niż ci się zdaje"
"Może ci się zdawać, że wyrwano ci serce lub twoje serce wyrwało się z piersi"

Jeśliby w ogóle miały znaczenie w klimatach tak poważnych, tak wielkich, tak znaczących spraw, tak kosmicznego spojrzenia ;-)
[foto]

4. A jak najlepiej ujarzmić przyszłość? • autor: Piotr Jaczewski2012-09-18 12:05:37

Niezależnie od przetwarzania wyższego poziomu (tj. owa koncentracja na przeszłości lub zorientowanie na teraźniejszość i przyszłość) na niższym "organicznym" poziomie wszyscy jesteśmy osadzeni w przeszłości w porywach do bycia 0,2 sekundy do tyłu od teraźniejszości.

Ujarzmianie przyszłości to jedynie atak na przeszłość i podsuwanie tej wizji, która może się spodobać.
Zamiast TAM dla przeszłości warto by wybrać i tworzyć rytuały przejścia;) Przyszłość i tak nadejdzie.

5. Ujarzamianie niepewności • autor: Nierozpoznany#61722012-09-18 12:31:24

Przyszłość może być kontynuacją, (który BYŁ, który JEST i który BĘDZIE) albo gwałtowną, niosącą lęk zmianą (CO TO BĘDZIE, CO TO BĘDZIE). Ten, kto ma jakikolwiek POMYSŁ na to co się wydarzy, co czeka (i tu można wstawić od jednostki, poprzez daną zbiorowość, po planetę Ziemia) za "jakiś czas" zyskuje w populacji homo sapiens przewagę. Może mieć informacje, twarde dane, na podstawie "racjonalnej" kalkulacji prognozować różnego typu i tu ważne - warianty wydarzeń, budować scenariusze. Albo ma intuicyjną "wizję", "czuja" który mu podpowiada co robić. Temat rzeka. Większość "Taraki" dotyka tej kwestii, od astrologii począwszy, poprzez Tarot, na Twardej Ścieżce skończywszy. Kto z nas nie chciałby tej redukującej lęk "polisy na przyszłość"???
Co do "Rytuału" - wydaję mi się - podkreślam jeszcze raz że lewego jądra bym nie postawił w zakładzie, że ten rytuał to próba konfrontacji z tym lękiem. Niech się stanie TAk i TAK. Zmiana Okey, ale na naszych wyrażonych rytuałem warunkach.
Swoją drogą to cholernie ciekawe, ile jesteśmy dla ujarzmienia tej niepewności w stanie poświęcić probując tworzyć "utopie", "raje na Ziemi" czy inne "Królestwa Boże". Działając tym samym mechanizmem. Od czasów asyryjskich obozów niewiele się w tej materii zmieniło.
[foto]

6. Ja nie chcę. Rytuały przejścia. • autor: Piotr Jaczewski2012-09-18 13:09:21

Tej redukującej lęk polisy na przyszłość, bo uważam, że nie ma takiej potrzeby. Też tarakowe klimaty - w większości ją omijają. Tą strategię marketingową pt. graj na lęku, rozdrapuj rany i promuj "złą rzeczywistość" a sprzedawaj własne rozwiązanie. To, że będzie utopijne i nierealne tym lepiej - dysonans poznawczy zmieni to we wręcz ślepą wiarę.

Od tego zacznijmy. Aczkoliek temat wzmacniania ja - redefiniowania jego i przez to redukcji lęku (jako takiego) w tematach archetypowych Astrologia - Tarot etc jest obecny i wręcz nie do uniknięcia. Nie musi się jednak wiązać z mitologicznym "lękiem przed przyszłością" - to koncepcja społeczna, nawet nie wiem czy nie psychopapkowaty psychoanalitycznopodobny mit miejski.


Pisząc o rytuale przejścia raczej miałem coś bardziej organicznego na myśli. Tj. swoistą konieczność okresowego domykania procesów myślowych.
Typu zrobienie listy zadań na jutro, uporządkowanie biurka - wyłączenie kompa przed wyjściem z pracy. Czynności, które pomagają zamknąć, domknąć procesy myślowe i przeciwdziałają kumulacji stresu (faktycznie: lęk później może mieć z tym związek, w przypadku kumulacji takowych procesów).

Tego potrzebujemy "organicznie" - a społeczne czy kultowe rytuały "podczepiają się" pod tą potrzebę. Ba! Robią często z niej swój dowód słuszności "Faktycznie od tego czuję się lepiej, wypełniony duchem, bardziej optymistyczny, czuję wsparcie bla bla".

7. * * * • autor: Nierozpoznany#61722012-09-18 13:40:16

a nie ugotowane. Jeszcze lepiej "my" - przygotowani. To się zawiera w pozdrowieniu "czuwaj!" czyli bądź czujnym, uważnym, gotowym. A nie sztywnym, spiętym i przepraszam za dosłowność - posranym przed przyszłością. Piotrze, to o czym piszesz, w moim odczuciu to "procedury". Mam "check listę" i się jej trzymam, przechodząc przez trudne okresy, "wąskie gardła" i takie tam. Pójdźmy za tym dalej. Jest teraz, jest jakaś przeszłość którą wszyscy ewolucyjnie nosimy w sobie (czy tego chcemy czy nie) genetycznie, biologicznie, społecznie, kulturowo, duchowo, jak kto woli. I jest przyszłość. Wiadoma, albo niewiadoma. Drogi są trzy. A raczej na szybko trzy strategie (wymyślam na gorąco) Pierwsza - "olać". "Jakoś to będzie". Całkiem sensowna. Kojarzy mi się z taoistycznym "wu wei", działaniem przez niedziałanie. Druga - ujarzmić. Najlepiej zebrać ludzi do kupy, znaleźć jakiegoś koziołka, baranka, młodą atrakcyjną co nie dała sołtysowi, dyrektorowi itp. albo starą "niepotrzebną" społeczności. I "oczyścić" teraz dla "lepszego jutra". Wiem, spłycam. Tutaj dochodzimy do furory jaką w okresach tuż przed i kryzysowych robią "wróźby" i ezoteryka. Trzecia strategia - "gotowości". Nie mam wpływu na okoliczności, nie jestem w stanie przewidzieć wszystkich okoliczności. Ale jestem "czujny", gotowy i do reakcji na nowe okoliczności i do przejęcia inicjatywy. Dlaczego - bo moim przodkom się udało, bo noszę w sobie zwycięskie geny i wierzę(!), że homo sapiens przetrwa.
W tej dyskusji, także w nowym artykule Wojtka brakuje mi podejścia wynikającego z teorii gier. Że ewolucja gry o sumie zerowej zastepuje grami o sumie niezerowej. Więcej o tym pisze Robert Wright w "NONZERO"
http://jacek.kwasniewski.eu.org/reviews/Nonzero.pdf
Czekam na ciąg dalszy dyskusji :))
[foto]

8. Bezczas :) • autor: Piotr Jaczewski2012-09-18 14:18:24

Posługujesz się podziałem strategii - obserwowanych z perspektywy czasowej tj. obserwacji z punktu zewnętrznego i nadawaniu odniesienia do szerszej perspektywy czasowej.

Ja w interpretacji zachowań stosuję odniesienie do organizmu, jego reakcji na bodźce tu i teraz. eg: "wiewiórka widzi orzech - biegnie do niego" :)
Ten podział o którym piszesz, to już "wyższy poziom logiczny" tj. uwarunkowane społecznie percepcja czasu.
"Wiewiórka wyczuwa nadchodzącą zimę i zaczyna poszukiwania orzechu, przygotowawszy sobie skrytkę zaciera rączki wiedząc, że nadchodzi czas na zbiory".

I z tej mojej perspektywy: "Zbierzmy ludzi i złóżmy dziewicę w ofierze szybkim pchnieciem" czy "wyprójmy baranowi flaki, przepowiedzmy przyszłość i zróbmy ucztę" nie ma nic wspólnego z percepcją czasu za to wiele ze sposobem przetwarzania emocji - zapotrzebowaniem na emocjonalne show. A nie ze strategiami radzenia sobie z przyszłością czy przeszłością. Nie ta działka logiczna co "percepcja czasu", pomimo, że można się spotkać z narracją dotyczącą czasu. (jak i wieloma innymi)


Podobnie kryzysowe, apokaliptyczne czy cokolwiek fazy popularności ezoteryki, bardziej są związane z krótkoterminową strategią motywacyjną w relacjach (HA! Jam wielki wróżbita zlikwiduję twoje lęki, które właśnie wywołuję) niż właśnie ze "percepcją czasu".

Owa "percepcja czasu" z natury swojej (myślenie, dostrzeganie związków przyczynowo skutkowych) jest zbyt energochłonna. Ale nawet w obrębie tego "bezczasu" faktycznie można zauważyć formowanie się owych zachowań i ich celowości..piję do teorii gier. Aczkolwiek tekst jest zbyt optymistyczny czy raczej ten wniosek o parciu ewolucyjnym na gry o sumie niezerowej:)
Gry o sumie stałej w tym zerowej to cały temat zasobów. I tu jest temat prosty: ropa w moim silniku to nie ropa w twoim silniku ;) Więc nie robiłbym z ewolucji landrynkowej siły zmierzającej ku altruizmowi, wyższym normom moralnym i miłości bliźniego ;P (Jedna koncepcja Boga i Bożego planu zastępowana drugą - Ewolucja i Plan Ewolucji).

9. Skrzywiony Koheletem... • autor: Nierozpoznany#61722012-09-18 14:46:55

[foto]

10. Szanujmy duchy czasu ;) • autor: Piotr Jaczewski2012-09-18 15:11:41

Są tak potężne, że same przychodzą i same odchodzą.

:)
Też mi się miło dyskutuje.
Nie, nie rozdzielam czasu i emocji. Co jak co, ale time distortion - właśnie zmiany postrzegania czasu i jego związku z emocjami to ciekawe hipnotyczne zjawisko ;P

Tak samo twierdzę, że konstrukt czasu jest właśnie w dużym stopniu uwarunkowany społecznie i podtrzymywany relacjami. Patrz właśnie: "Rozmrażanie psyche" przez odebranie zegarków, kalendarzy.

I zmierzam wprost do twierdzenia pt. "Zaangażowanie myślenia w postrzeganie czasu jest minimalne" i sprowadza się w dużej mierze do "jeju, zimno, chmury - wezmę parasol" ;) Innymi słowy: Mało jest czasu w czasie, a dużo iluzji czasu ;) To częściej zjawisko relacyjne pt "Jeju, 15: spóźnię się na spotkanie".

Dlatego nie szukałbym wpływu tez apokaliptycznych, millenijnych opisów w percepcji czasu i "lęku przed przyszłością". A nawet twierdziłbym, że ów "lęk przed przyszłością" jest sztucznym konstruktem i narzuconą narracją. Mówiąc o sztuczności mam na myśli odwracanie uwagi:

Nie nie nie, to nie jest tak, że właśnie wzbudzam w tobie napięcie i wywołuję lęk! TO w naturze ludzkiej jest LĘK PRZED PRZYSZŁOŚCIĄ i potrzeba przygotowania się na przyszłość. A skoro jesteś człowiekiem, to powiem ci co trzeba zrobić: X Y Z.

Tylko tyle ;) Bo, że jesteśmy zdolni do przewidywania, budowania ciągów przyczynowo-skutkowych i modyfikacji zachowań w związku z tym to ja się zgadzam. Co najwyżej mówię, że to się zdarza rzadko i z energooszczędności neurologicznej myślimy, że myślimy.

11. * * * • autor: Nierozpoznany#61722012-09-18 15:31:33

Już bym poddał rękę w tym pojedynku, położony na łopatkę. Gdyby nie to, że mam trzydziesci dwa lata i mój najwiekszy lęk - że nie zostanę ojcem. Że przegapię czas. I to nie są tylko emocje, a doświadczenie UPŁYWU CZASU. Że nie zdążę, ominie mnie, nie "załapię się". To jest INSTYNKT, biologicznie wdrukowany mechanizm. Że za parę lat będzie za późno. Więc jest instynkt, biologia, reprodukcja i CHOLERNY CZAS. Niestety. Na szczęście.
http://www.youtube.com/watch?v=_Jtpf8N5IDE
:)))
[foto]

12. Ojtam ojtam • autor: Piotr Jaczewski2012-09-18 16:18:59

Przepraszam za bagatelizowanie argumentu. Rozmawiam teoretycznie w kwestii czasu :)

To jest INSTYNKT, biologicznie wdrukowany mechanizm.

Gwałcisz wszystko, co na drzewo nie ucieka ? Kilka razy dziennie i z rozszerzaniem stada na kilkanaście - kilkaset partnerek ?;)
Realny biologiczny wdrukowany mechanizm byłby nieubłagany w wymuszaniu takiego zachowania. To tak w kwestii biologicznie wdrukowanych lęków i instynktów.

Rozmawiasz z takim typkiem co odruchowo twierdzi, że twój największy lęk nawet nie jest twój,a zapożyczony -stąd jest lękiem, o ile jest ;)
Zresztą racjonalnie - gdyby był twój to już dawno byś był w banku i zamroził i by nie lęku było. Tak samo do jakiejś 35 tki a nawet 40-45tki by nie wystąpił - gdyby to było biologiczne i uwarunkowane "zegarem" "biologicznym" "instynktem". Mam twarde spojrzenie na biologię - biologia chce, biologia załatwia sobie dane zachowanie;)

Odnośnie doświadczeniu UPŁYWU CZASU się nie wypowiadam, bo to nastrój. I ta nostalgia od czasu do czasu wraca i nas ludzi goni - bez związku z czasem ;) Taki zwyczaj :P

13. Jedziemy dalej z tym koksem... (czasem) • autor: Nierozpoznany#61722012-09-18 19:20:56

Ale mi nie daje spokoju. Upływ czasu - napisałeś to o czym pomyślałem.
Wiesz dlaczego ta dyskusja jest niepełna, koślawa?
Bo pisze dwóch facetów.
Zastanówmy się nad słowem OKRES. Co ono dzisiaj znaczy.
Czujesz to? (jasne że nie do końca)
Więc upływ to z jednej strony zmiana, z drugiej powtarzalność, cykliczność.
Jedźmy dalej. Biologia - okey, Czyngis Chanem nie zostanę ;)) nie ma szans. Ale dwie rzeczy podobno są tylko na tym Świecie pewne - śmierć i podatki. I co - znowu TYLKO EMOCJE, Iluzja? Czy twarda perspektywa zderzenia.
Kończąc. Czas jako iluzja, jako zasób (też iluzja - zarządzanie czasem buhahahaha - pokażcie mi speca, co wygra to starcie), jako jednostka fizyczna, jako przestrzeń, jako rytm, jako cykl... Sporo tego
Nawet "Piąte Słońce" tego nie rozwiąże ;))
[foto]

14. Stopczyk, co wy tam palicie? • autor: Piotr Jaczewski2012-09-19 08:50:57

nie wiem ale chyba dobrze działa, bo nie nadążam. ;)
Jakiś czasowy seksizm tu wprowadzasz. Zaraz dowiem się, że kopernik była kobietą, czas jest kobietą, Marie Skłodowska była kobietą...
Mit o specjalnym związku kobiet z księżycem to mit i tyle,ostatnio przydatny do udowadniania, że my faceci jesteśmy ginącą rasą. One mogą żyć lat 40 i wciąż być zaskoczone "a to dzisiaj?", o tym, że księżyc jest zbyt wolny lub zbyt szybki nie wspominając ;)

Tak samo wątpię by istniał biologiczny "lęk przed śmiercią". Proste impulsy: Zwłoki cuchną - nie jeść. Dezorientacja-"żal" po stracie dziecka/partnera/członka stada - tak. Bolą kości i wystają - iść znaleźć norę na śmierć, tak. Takie sprawy tu można wliczyć do biologi czasu ;)

Dalej to sprawa kulturowa/psychologiczne opinie czy fakty. Do tej grupy faktów śmierć raczej można zaliczyć, ale różnią się opinie o tym fakcie;)

Swoją drogą muszę wrócić i poszperać i o historii kalendarza, i o różnych perspektywach czasowych. Czas liniowy jest relatywnie młodym wynalazkiem, cykliczny czy "bezczas" - dużo starszy.

15. ja? "Radomskie"... • autor: Nierozpoznany#61722012-09-19 09:10:25

Ale jak pan major woli, to Franz ma "Camele" ;))

Piotrze szukaj, znajduj, odkrywaj.
Wszystko w swoim czasie
Buhahahaha ;))
Pozdrawiam serdecznie przedjesiennie

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)