zdjęcie Autora

05 września 2009

Wojciech Jóźwiak

Płacić czy darmo?
Odpowiedź czytelniczce wyrażającej żal, że dostęp do tekstów w Tarace jest płatny

Kategoria: Projekt Taraka


Pańska strona internetowa jest naprawdę rewelacyjna i profesjonalna. Korzystałam z niej od dwóch lat, by zasięgnąć informacji na temat tarota. Podoba mi się, że uznaje Pan pierwotnego tarota, tzn. nie odwraca Pan kart itp. (Co według mnie jest słuszne.) Zaskoczyła mnie jednak zmiana, która wydaje mi się być niekorzystna dla czytelników - i w pewnym stopniu dla Pana. Wprowadził Pan opłatę za korzystanie ze strony, z informacji, gdzie dotychczas było to bezpłatne. Odwiedzający stronę na pewno nie zapłacą za skorzystanie z informacji, gdyż jest wiele innych stron internetowych, które udzielają rad za darmo na temat tarota. Spowoduje to tylko, że zmniejszy się liczba odwiedzających osób na Pańskiej stronie. Wcześniej, gdy korzystanie z serwisu było darmowe, podchodziłam do Pańskiej strony jak i do Pana jako profesjonalisty i wróżbiarza z "powołania", gdyż tylko ludzie, którzy robią to z serca, wróżą dla innych, pomagają za darmo - są prawdziwi. Gdy zaczyna się pobierać za to pieniądze, wygląda to w moich oczach na wykorzystywanie. Osoby takie wyglądają na oszustów. Kojarzy mi się to z cygankami, które zatrzymują ludzi na ulicy, by powróżyć, pomóc... a tak naprawdę wykorzystać i okraść. Wiem, że niekoniecznie jest tak z Panem, ale takie skojarzenia nasuwają się mi i na pewno nasuną się innym. Prawdziwe wróżki itp. nie pobierają opłat, wszystko zależy od klienta (ile zapłaci i czy w ogóle zapłaci za wykonanie wróżby). To świadczy w umyśle ludzi o uczciwości i o profesjonalizmie...

Żanetta


Droga Żanetto,

Dzięki za miłe słowa pod adresem mojego tarotowego poradnika.

Twoje krytyczne opinie dotyczą dwóch spraw, które koniecznie trzeba rozdzielić i na które odpowiem osobno.


Po pierwsze: Czy strony internetowe powinny być za darmo?

Po drugie: Czy wróżby powinny być za darmo, a właściwie, jak sugerujesz, decyzja czy zapłacić powinna należeć do osoby wróżonej, a nie do wróżącej?


Internet gratis czy płatny?

Przede wszystkim Żanetto, jak powiedział (podobno) Milton Friedman, nie ma darmowych obiadów! Co to znaczy? Że jeśli jest jakikolwiek produkt, który wymagał czyjejś pracy i ktoś go wykonał, to także ktoś za niego zapłacił. Teksty w Tarace nie są wyjątkiem. Ktoś je napisał. Ktoś dla nich zaprojektował dizajn czyli wygląd. Ktoś dla nich napisał skrypty, które je wysyłają do Sieci i wyświetlają na ekranie Twojego komputera. Ktoś prowadzi hosting (czyli utrzymuje w ruchu serwery) i ktoś utrzymuje domenę. Skoro uważasz, że teksty przez Internet powinno się dostawać za darmo, to również za darmo powinnaś domagać się książek i czasopism - bo niby dlaczego wydawca ma brać pieniądze za wydrukowanie, papiernia za papier, księgarnia za sprzedanie? Oraz autor za napisanie - prawda? Idąc dalej, darmo powinien być prąd, komputer, kiełbasa, proszek do prania i tak dalej.

Zgadzam się, że w Internecie jest trochę inaczej niż na rynku przedmiotów materialnych. Wiele - większość - witryn jest dostępna wolno, bez opłat. Jednak dzieje się tak nie z powodu hojności ich wydawców, tylko właśnie z kalkulacji. Wydawcy stron gratisowych także z nich mają jakieś zyski. Po pierwsze, zyskiem jest zainteresowanie sobą internautów. Ludzie po prostu lubią być znani, lubią znajdować nowych znajomych itd., więc prezentują siebie i swoje teksty w internecie darmo. Z taką motywacją jest pisana większość blogów czy stron-wizytówek w rodzaju Facebooka lub MySpace. Po drugie, zyskiem z takiej strony jest reklama. Oczywiste jest, że właściciel sklepu internetowego lub biura podróży nie będzie pobierał opłat za wchodzenie na jego stronę - przeciwnie, chętnie płaci za nakłonienie klientów do wejścia. Po trzecie, i taka jest powszechna praktyka, można miejsce na swojej stronie sprzedać pod cudzą reklamę. Wiadomo, że jest potężny światowy system - reklamy Googli - który "nadaje" ogłoszenia na stronach według semantycznego klucza.

W przypadku Taraki wszystkie trzy opcje, które wyliczyłem, nie wchodzą w rachubę, gdyż... (1) Taraką i swoimi tekstami zainteresowałem wystarczająco dużą liczbę czytelników, abym dalej poprzestawał na samej satysfakcji, że jestem czytany. (2) Nie mam czego reklamować - ponieważ prócz tego, że piszę teksty, żadnej "fabryki", która by coś dodatkowo produkowała na sprzedaż, na zapleczu nie trzymam. (3) Reklamami Googli szczerze nie chcę psuć stron Taraki - przeciwnie, mam za punkt honoru, żeby moja witryna pozostała, jak długo się da, od tego wolna. Co innego reklamy działań z naszej branży, czyli warsztatów osobistego rozwoju: te zamieszczam i mam nadzieję, że czytelnicy Taraki nie narzekają na nie, lecz przeciwnie - cenią je jako źródło informacji o tym, co się dzieje w polskiej "ezoterze". Ale tych reklam jest wiele za mało, żeby sfinansować wydawanie Taraki - a nie mogą być zbyt drogie, bo organizatorzy warsztatów po prostu ich nie kupią.

Powtórzę: wydawanie Taraki (jak każdego serwisu w Internecie) kosztuje - i żeby bilans się zgadzał, ktoś za to musi płacić. Wybór tu jest taki, czy za wszystko płaci jedna osoba, wydawca, czyli ja - czy też koszt rozkłada się na wielu czytelników. Wybrałem to drugie: czytelnik płaci 4 zł 50 gr za miesiąc czytania (lub podobnie), a nie tylko ja - co byłoby, gdybym pracował ponad połowę swojego czasu zawodowego za darmo.

Żanetto, skoro jesteś zwolenniczką gratisu, być może nie zdajesz sobie sprawy z twórczej siły pieniądza. Ja sporo lat przeżyłem pod socjalizmem, którego wada polegała właśnie na tym, że za mnóstwo rzeczy ludziom nie płacono. Skutek był taki, że ludzie "olewali" pracę i obowiązki i kraj pogrążał się w biedzie i niemocy. Wyleczył z tego kapitalizm, czyli zasada: chcesz mieć - zapłać, chcesz płacić - zapracuj.

W obecnej Tarace czytelnicy płacą za dostęp do tekstów. Dzięki waszym - niewielkim przecież - wpłatom, wydawca czyli ja mogę płacić autorom, których to zmotywuje do pisania jeszcze ciekawszych tekstów. Teraz Żanetto z satysfakcją czytasz instrukcje do kart Tarota. Ale za parę miesięcy (czego Ci życzę!) nauczysz się ich i opanujesz tarot na poziomie mojego poradnika. Wtedy będziesz potrzebować poważniejszej książki (lub e-książki) zawierającej bardziej wyrafinowane instrukcje - i jeśli Taraka nie będzie płatna, to ich nie znajdziesz! Bo ja nie będę mieć funduszy, aby zachęcić kogoś do napisania takiej książki. Pieniądze są więc, jak widzisz, konieczne do tego, aby jakiekolwiek przedsięwzięcie się rozwijało. A chyba chcesz, żeby witryna którą chętnie czytasz, rozwijała się wraz z Twoimi intelektualnymi potrzebami, prawda?

W przypadku witryn w Internecie jest jeszcze jeden czynnik, który wymaga pieniędzy. Technika informatyczna nieustannie się rozwija, wręcz puchnie. Kilkanaście lat temu samotny amator był w stanie zbudować strony, które nie różniły się wiele od tych profesjonalnych. Dziś nie jest to możliwe - witryna musi mieć profesjonalnego projektanta i konserwatora. Który, jak się domyślać, też za coś musi żyć. A nawet gdyby technika stała w miejscu, to każde przedsięwzięcie w Internecie jest permanentnie nie-skończone. Kiedy zbudujesz cztery funkcjonalności, czyli narzędzia i wygody dla czytelnika, zauważysz, że bardzo potrzebnych jest następnych czternaście. Ich budowanie zajmuje czas i to czas dobrych fachowców. Dlaczego oni mieliby pracować za darmo? A jeszcze są prace przy korekcie, redakcji, grafice, tłumaczeniach. Nie ma darmowych obiadów...


Czy za wróżby wolno żądać zapłaty?

Uważam, że wróżbita (czyli astrolog, tarocista, runista lub jasnowidz) jest takim samym osobistym doradcą jak inni: jak lekarz, prawnik, architekt lub psychoterapeuta. Proponujesz Żanetto, jako właściwy, system w którym doradca nie ma ustalonego cennika, nie określa ceny za swoją usługę, ale mówi "co łaska" czyli zdaje się na dobrą wolę klienta. Zauważ jednak, że w takim razie między wykonawcą a klientem odbywa się subtelna gra: klientowi jest głupio nie płacić całkiem, ale też nie chciałby ani wyjść na skąpca (jeśli zapłaci za mało) ani na "jelenia" (jeśli zapłaci za dużo). Nie ustalając cennika, wykonawca przerzuca kłopot wyceny swojej usługi na klienta. Mogę sobie wyobrazić, że niektórzy wykonawcy (w tym wróżbici) i niektórzy klienci lubiliby takie "smaczki". Jednak ja stanowczo wolę jasne sytuacje, kiedy wiem ile płacę (lub mnie płacą) i czego w zamian mogę wymagać (lub czego ode mnie wymagają inni).


Prócz tego w naszym przypadku dyskusja o tym, czy płacić wróżbicie, jest bezprzedmiotowa, ponieważ Ty, jak piszesz, od dwóch lat korzystasz z moich tarotowych porad, a jednak nie wpadłaś na myśl, że wypadałoby finansowo wesprzeć ich autora. A kiedy autor to spowodował, protestujesz.


"Czytalność" Taraki

Jestem, Żanetto, świadomy tego, że z powodu płatnej subskrypcji trochę zmniejszy się liczba odwiedzin i czytań tekstów "Taraki". Ale za to ci, którzy wykupują subskrypcję, czytają z większą uwagą, gdyż co zapłacone i kupione, staje się cenniejsze, nabiera wartości. Więc będzie Taraka mieć mniej czytelników, za to lepszych.

Na koniec zacytuję Twoją przestrogę: "...jest wiele innych stron internetowych, które udzielają rad za darmo na temat tarota." - Tak. Są takie strony. Dotyczy to nie tylko tarota, ale także astrologii, Księgi Przemian, szamanizmu, starożytności słowiańskich, bieżącej publicystyki i innych tarakowych tematów. Pytanie tylko, jaka jest jakość tych darmowych stron i jaka będzie ta jakość za następnych pięć lat? (Bo utrzymanie poziomu tekstów TEŻ kosztuje.) Ale skoro ludzie prócz czytania darmowego Internetu również kupują książki i czasopisma, i płacą za nie - to jest nadzieja, że i płatna Taraka znajdzie dostatecznie wielu zwolenników. Twoje słowa, iż "odwiedzający stronę na pewno nie zapłacą za skorzystanie z informacji..." - nie są trafne, bo kolejne osoby wykupują dostęp.


Z poważaniem

Wojciech Jóźwiak


Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.

X Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)