Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

13 września 2016

Franek

Po roku chodzenia na siłownię

Ten tekst to oryginalna wiadomość jaką wysłałem swojej przyjaciółce. Rozmawiałem z nią na temat ćwiczeni, wspomniałem o tym że nie mam ochoty na siłownie, ona odpisała mi długą wiadomość motywującą, a ja jej napisałem to:


Tak się zastanawiałem czy Ci to napisać. Ogólnie chodzenie na siłownie jest nudne, niema nic ciekawego w ćwiczeniu do lustra. Ja zauważyłem pewną ciekawą rzecz. Chodziłem na siłownie aby się odstresować, ale nie byłem tego świadom. Moja poprzednia praca bardzo mnie męczyła, potrzebowałam wysiłku fizycznego. Jednak gdy się zwolniłem miałem coraz mniejsza ochotę na siłownie. Ponieważ to była moja ucieczka od problemów, od stresu. Dopiero teraz to zrozumiałem.

Pytanie brzmi czy świetna sylwetka da mi szczęście? Czy ja będę szczęśliwy męcząc się na siłowni i motywując do ćwiczeń? Czy da mi to szczęście? .... Będę lepiej wyglądał, ludzie będą mi prawić komplementy.... Ale czy to ma sens...

Wszyscy się skupiają na wyglądzie zewnętrznym ale zapominają o duchu. Miałem w okolicy sklep zielarski, często kupowałem tam zioła, niestety aptekę zamknięto a na jego miejscu powstał sklep ze suplementami i odżywkami. Młodzi ludzie nie zajmują się ziołami, na rynku jest Herbapol, same dziadki tam chodzą. Wracając do motywacji. Jest taka dziewczyna Aneta Wątor, ma stronę i profil na fb, zobacz sobie. Dziewczyna zajmuję się motywowaniem ludzi, promowaniem swojej marki itd. Jest naprawdę świetna w tym co robi. Parę dni temu oglądałem jej webenar, ciągle powtarzała o motywacji do działania że nie wolno się poddawać.... A moje pytanie brzmi, czy ja będę szczęśliwy? Czy jak będę pracował po 12 godzin, zarabiał świetne pieniądze, chodził na siłownie, miał świetna sylwetkę będę szczęśliwy?..... Czy to nie jest tak że ja uciekam od problemów? Że na siłę robię coś innego aby nie myśleć o moich problemach?.... Mam wrażenie że ludzie tak robią, otumaniają się pracą, światem materialnym, wyglądem, tatuażami, żeby nie myśleć o tym co ich dręczy, aby być jak najdalej od swego ducha, nie mieć czasu na czucie pustki....

Ja teraz mam pracę taką jaką lubię i zauważyłem że jeśli człowiek się spełnia to nic mu nie jest potrzebne, nie szuka zajęć na siłę. Widziałem taki fajny demotywator, siedzi sobie uśmiechnięty miś a na dole podpisane "Gdy sobie uświadomisz że już nie zdarzysz z plażową sylwetką do wakacji, więc postanowiłeś zostać szczęśliwy". Fajne co nie? :)

 Tak jak pisałem na początku, gdy zrezygnowałam z pracy, przestałem chodzić na siłownie ponieważ tamta praca mnie męczyła i byłem nieszczęśliwy. Więc chciałem się dowartościować sylwetką. Teraz już tego nie muszę robić:)


komentarze

1. zawsze czegoś brak • autor: Jerzy Pomianowski2016-09-14 11:02:35

Przypomniał mi się kawał żydowski kończący się tak:"No dobrze synu, jeśli już będziesz szczęśliwy, to co będziesz z tego miał?"

2. .. • autor: Nierozpoznany#82112016-09-14 19:08:20

E tam, pompa musi być.
[foto]

3. Siłownia • autor: Przemysław Kapałka2016-09-15 12:32:23

Na siłownię warto chodzić. W równym stopniu, co pływać, jeździć na rowerze czy biegać. Nie po to, żeby się dowartościowywać, żeby mieć wyrobione mięśnie, ale po to, żeby się ruszać i zachować sprawność. Niektórzy, odwrotnie niż pisze autor tego wpisu, koncentrują się na duchu a zapominają o materii, która też jest ważna bo dzięki niej duch może się realizować. Odrzucając motywacje, jakie ma większość ludzi, jestem daleki od odrzucania siłowni w ogóle.Kiedyś chodziłem. Świetnie mi szło, miałem ochotę, miałem wszystko, sprawiało mi to frajdę. Niestety, z kolejnej włóczęgi wróciłem z ręką w gipsie i siłownię musiałem odstawić. Próba ponownego wejścia w to już się niestety nie powiodła.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)