zdjęcie Autora

14 maja 2010

Robert

Pochwała światła mądrości Tolteków i Wiedźm

Kategoria: Techniki rozwoju

Na wstępie artykułu chylę czoła z pochwałą światła mądrości Tolteków i obecnych wokół nas Wiedźm i Wiedźminów. A są to kobiety oraz mężczyźni, którzy po prostu wiedzą i odczuwają naturalny stan rzeczy.

Zdaję sobie sprawę, że istnieją jeszcze rzeczy widzialne i niewidzialne, które można odkrywać do końca swoich dni. Właśnie dlatego zdecydowałem się łączyć badanie przestrzeni fizycznej z postrzeganiem metafizycznym zjawisk. Zjawiska metafizyczne, ze względu na swą ulotność trudno badać i podziwiam tych, którym się to udaje lub wydaje się, że uzyskują powtarzalność eksperymentów.


Język opisu stanów świadomości

Ja sam dopuściłem do swojej świadomości ten intuicyjny sposób postrzegania zjawisk i widzenia świata, który wydaje mi się że bardziej naturalny. Wiem też dlaczego inni go nie rozumieją a co niektórzy nie starają się zrozumieć. Po prostu ze zwykłej wygody, okopania się na znanych już ustalonych raz pozycjach systemu przekonań, jak również przyjętych modelach fizyczno-matematycznych i ich logiki rozumienia czasoprzestrzeni w obiektywnej abstrakcji tych pojęć. Nie twierdzę, że nowa fizyka ma burzyć zbudowany i ustanowiony gmach obecnej fizyki. To samo z matematyką, która podaje logikę i język do komunikacji pomiędzy tymi modelami.

Czuję jednak, że tzw. Teoria Wszystkiego (TOE) będzie oparta na świadomości określonej na dziedzinie całkiem nowego zapisu fizycznego. Najlepszym modelem do tej teorii jest kula, której inną reprezentacją wymiarową jest torus. Wszystkie zjawiska znalazłyby tam przestrzeń do wyłonienia mocą intencji z jej nieskończonej głębi oraz propagacji (rozprzestrzenianiu) po spirali do nieskończoności.

Dobrze jest jeżeli ten język jest możliwie najprostszy. Właśnie o prostotę definicji tu chodzi. Prostotę wyrażającą cykle zachodzące w przyrodzie. Większej ilości wymiarów niż trzy trudno jest zobaczyć, ale na pewno można je poczuć. Jeżeli zaproponowane idee się nie pasują do intuicji, to dobrze by było aby się nie przyjęły z powodu niedopasowania do rzeczywistości praw natury, a nie z powodu niechęci do wszelkich zmian stanu aktualnego establishmentu naukowego. Czas pokaże czy coraz to przybliżane modele fizyczne dopasują się do rytmu natury. Na pewno nie będzie odwrotnie.

A przecież to proste, to kwestia świadomości postrzeganych zjawisk. Im bardziej ograniczam się formułami i modelami, tym mniej postrzegę i tym samym dopuszczę do zaistnienia w świadomości rozprzestrzeniania mojego ducha.


Tarcza Mocy a Cztery Umowy

W tym intuicyjnym postrzeganiu pomagają mi mądrości Tolteków.

Naturalność odbioru otaczającego świata TU i TERAZ przez swoje wnętrze przez Tolteków, jako śnienie rzeczywistości na różnych wielowymiarowych poziomach, jest mi bardzo bliska.

A na stan obudzenia mnie z widzenia tylko modelowego, za co dziękuję mądrości Tolteków, miały duży wpływ spisane przez autora Miguela de Ruiza książki pt.: "CZTERY UMOWY"[1]

Sparafrazowałem te umowy nieco, ujmując w continuum naturalnego postrzegania rzeczywistości przez Indian, gdzie tarcza mocy kręci się cyklem Słońca i Księżyca od wschodu, przez południe, zachód do północy.

To dla mnie jest spuścizną mądrej wiedzy dla potomnych. Wykorzystał ją m. in. Edward de Bono jeden z krzewicieli metod NLP. W tej metodzie jest pomocne do rozwiązywania zadań nakładanie kolejno kolorowych kapeluszy na problem.

Jest to tylko odkurzenie i zinterpretowanie mądrości, Indian którą wykorzystuje się w metodach NLP oraz innych metodach pracy terapeutycznej. Polecam psychologom pochylić czoła ku tej mądrości.

Ułożyłem kolejne umowy zgodnie z kolejnością rozwiązywania zadań. Można ją zaobserwować u wszystkich ludów żyjących zgodnie z naturą, jako tarcza mocy:

- NIE ZAKŁADAM NIC Z GÓRY (WSCHÓD)
gdy mam czysty umysł, mogę skorzystać z mocy intencji do rozwiązania zadania.

Wtedy do obserwacji podchodzę jakbym pierwszy raz to robił zapominając o wszystkim i całą wiedzę, którą zgromadziłem o obserwowanym zjawisku. Oczyszczam umysł i uważnie obserwuję.

- ROBIĘ WSZYSTKO NAJLEPIEJ JAK POTRAFIĘ (POŁUDNIE),
utrzymując stan aktywności mocy w działaniu w celu rozwiązania tego zadania
ze świadomością, że nie oszukuję się znanymi modelami i systemami formuł. Zapominam je i otwieram się na nowe. Odczuwam zarazem sobą śmierć wszystkich idei, oczyszczam myśli ze śmieci i odczuwam radość życia otwierającego się na nowe. Wymaga to tylko otwarcia i odwagi, aby wygoda powszechnie znanych formułek znikła. Jest to tylko kwestia treningu świadomości. Od tego mam oddech, aby z większą uważnością wchłonąć i odczuć obserwowane zjawisko. Zachwycam się tym misterium jako Stwórca zjawiska. Czuję w sobie to dotknięcie intuicji. I wtedy pojawią mi się ze stanu pustego umysłu myśli te, które są najbardziej naturalne dla tego zjawiska. Empatia tego zjawiska. Mądrość postrzegana oczami czującego obserwatora wewnętrznego. Dla którego są tylko 2 wymiary: wymiar kołowy i krzywizny kołowej. Nieskończoność wszak domyka się w wymiarze kołowym.

- JESTEM NIESKAZITELNY W SŁOWACH (ZACHÓD),
i w jak najprostszy sposób transformuję swoją myśl na słowa do komunikacji z innymi, aby podzielić się prostym sposobem jak rozwiązałem zadanie,
bo słowa jakimi się posługuję do komunikacji z innymi będą wynikały z tego jak zmieniło mnie to doświadczenie i co chcę osiągnąć dzieląc się mówiąc lub pisząc o moim spostrzeżeniu. Powiem więcej, słowa jakimi się posłużę dają wyraz jak głęboko odczułem stan naturalny tego zjawiska. Czy to ja chcę się podzielić tym zjawiskiem, czy moje ego chce zaistnieć? Czy robię to z poziomu mądrości, czy z poziomu pychy i chciwości zwracania uwagi innych na mnie. Mój entuzjazm jest istotny do realizacji lecz stan podniecenia emocjonalnego tym fenomenem nie powinien wpływać na przekaz, którym chciałbym się podzielić. Wgląd w moc intencji (Po co ja to robię?) daje mi możliwość precyzyjnego usłyszenia zadanego pytania i odpowiedzi zanim ona padnie. Właśnie to jest ten, jak ja to nazywam, rezonans lustra połączonej Duszy.

Właśnie ta uczciwość oraz przyjęcie pełnej odpowiedzialności za wyrażane słowa i myśli przynosi w efekcie oczyszczenie i transformację.

- NIE BIORĘ NIC DO SIEBIE (PÓŁNOC),
gdy cały czas utrzymuję czystość i uważność na myśli, aby nie wpłynąć emocjami na proces docierania do rozwiązania,
aby mieć czysty umysł i zdrowe ciało. Czysty umysł jest wtedy gdy nie przywiązuję się do powszechnych i przez siebie wymyślonych formułek, tylko utrzymuję stan czystości myśli.

To co mi jest niepotrzebne wyrzucam na śmietnik. Jeżeli to jest dla mnie ważne, to i tak powróci do mojej świadomości, ale w sposób naturalny. Zdrowe ciało jest wtedy, gdy nie przywiązuję się do myśli które mówią inni na mój temat. Słucham ich uważnie, ale wiem że jest to tylko ich punkt widzenia. Jeżeli przyjmę go do swojego życia tylko na wiarę, to dla mnie stanie się kłamstwem, które może spowodować chorobę. Choroba rodzi się ze strachu i myśli, które przyjąłem na swój temat na wiarę jako swoje, z bezsilności, że nie mogłem inaczej postąpić.


Głos wiedzy o kłamstwie

Było tak, że te kłamstwa przyjmowałem jako swoje dla wygody spokojnego życia, tylko ze strachu przed brakiem akceptacji i odrzuceniem przez innych. Ten mechanizm uzależnienia zaczyna funkcjonować od momentu narodzin i tylko ode mnie zależy czy będzie do śmierci.

Polubiłem powiedzenie Arnolda Mindella "wolę być szczęśliwy, niż mieć rację" i staram się je wypełniać w moim życiu.

Jest to kwintesencja spokojnego bycia jednostki jako czującego obserwatora wewnętrznego w społeczeństwie.

Parafrazując za Buddą, nie wierzę w nic czego sam nie doświadczę. Nie wierzę w nic, co jest poza mną. Nie wierzyć w nic to zachowywać czystość umysłu i serca, aby cieszyć się z każdej chwili bycia Stwórcą i kreatorem swojego życia. Nie wierzyć w nic, to nie poddawać się sile wiedzy dogmatów religijnych i nie dawać im, aby drążyły kłamstwo we mnie i oddzielały mnie od źródła mądrości. Po co mam szukać źródła Boga na zewnątrz, skoro odczuwam je w sobie. To źródło mądrości każdy z Nas posiada w sobie.

Zauważyłem, że nie zdefiniowałem czym jest to kłamstwo. Przybliżę pojęciowo czym jest to owo kłamstwo i jaka jest różnica pomiędzy drzewem poznania dobra i zła a naturalnym drzewem życia. Pierwsze jest drzewem wiedzy (śmierci) a drugie mądrości (życia).

Dziękuję Miguelowi de Ruiz za jego kolejną książkę pt.: "Głos wiedzy"[2]. Cytuję:

"(... Ludzie żyli z Drzewem Życia, dające życie całemu istnieniu. (... Według rajskiej historii Książę Kłamstwa żył w cieniu Drzewa Wiedzy, a owoc tego drzewa, czyli wiedza, był skażony kłamstwem. (... Stał się on posłańcem kłamstwa w miejsce prawdy. (... Byliśmy niewinni i nieświadomi. Ufaliśmy wszystkim. Sami przyszliśmy. Był tam Książę Kłamstwa, doskonały gawędziarz i bardzo sprytny gość. (... Teraz wąż tworzy w nas swoją historię, opartą na kłamstwie, która stała się naszą historią. Każdy posiądzie wiedzę dobra i zła i zacznie oceniać. To właśnie stało się z naszymi umysłami (... Każdy z nas ma swoje własne Drzewo Wiedzy, nasz system wartości i przyzwyczajeń. (... Zjedliśmy pasożyta żerującego w owocu i przeniknął do naszego organizmu. Teraz ten Pasożyt Gawędziarz rodzi się w naszej głowie, trwa i żyje naszą wiarą. Oczy naszej duszy zamknęły się i nie byliśmy już w stanie widzieć świata oczami prawdy. W ten właśnie sposób ludzie utracili Raj: kłamstwo stało się naszą rzeczywistością, snem, tworzonym pojedynczo i wspólnie przez wszystkich ludzi (... Wraz z ocenę przyszła polaryzacja, rozdzielenie oraz potrzeba karania i bycia karanym. Po raz pierwszy nie byliśmy dla siebie życzliwi. Przestaliśmy szanować i kochać całe boskie stworzenie. Zaczęliśmy cierpieć i winić samych siebie oraz innych ludzi, a nawet Boga. Przestaliśmy wierzyć, że Bóg jest miłością i sprawiedliwością. Zaczęliśmy wierzyć Kłamcy, że Bóg będzie nas karać i zadawać nam ból. To było kłamstwo, w które uwierzyliśmy i oddzieliliśmy się od Boga przez grzech pierworodny. My ten owoc zjedliśmy i jesteśmy martwi. Umarliśmy, ponieważ nie ma w nas naszego prawdziwego Ja. Tym który żyje naszym życiem, jest wielki oszczerca, Książę Kłamstwa - głos w naszym umyśle. Glos głodu wiedzy (...)".

Kłamstwo, to wszystko co nie pozwala nam być w pełni wolnymi i szczęśliwymi. Przede wszystkim jest to potrzeba mieć rację i wiedzieć lepiej co inni mają robić w ich życiu. Kłamstwo, to również nie podążanie za wewnętrznym głosem życia, za intuicją. Kłamstwem wobec swojej natury jest również odczuwanie strachu i chowanie przed odważną decyzją wyrażania swojej istoty - JA JESTEM. Uciekanie w niedziałanie wtedy, kiedy należy podjąć decyzję jest grzechem niedziałania.

W filozofii funkcjonują 3 pytania Sokratesa, które podobno kiedyś zadał swojemu przyjacielowi, który zaczepił go na ulicy i chciał opowiedzieć plotkę. Sokrates nie zbity z tropu spokojnie zadawał mu pytania:

- Czy to o czym mówisz jest twoją prawdą?
- Czy to o czym mówisz jest dobre dla Ciebie?
- Czy to o czym mówisz, uważasz że może mi się do czegoś przydać?
- Bo jeśli nie, to zastanów się po co mi to w ogóle mówisz.

Tylko od mojej uważności zależy czy zadam te pytania swoim myślom, słowom czy czynom.

Wtedy mogę zauważyć jak nieświadomie mogę wpływać na innych ludzi. Pytanie tylko czy już jak to wiem to brnięcie w tym stanie jest manipulacją, gdyż jest zatajonym podstępem albo ukrywanym kłamstwem. Manipulacja innymi jest wszak automanipulacją na sobie. Zrozumienie tego jest wysokim stanem uczciwości względem siebie i innych.

Chylę czoło ku mądrości Sokratesa.


Wolę być szczęśliwy, niż mieć rację

Teraz patrzę na świat trochę inaczej niż będąc na studiach fizyki i psychologii. Kilka splotów okoliczności i zdarzeń powiedziało mi przez swoje nieoczekiwane zaistnienie, że nie ma przypadku. Przypadek jest iluzją. Nic nie dzieje się przypadkowo. Wszystko ma swój cel. Gdy patrzę na zjawiska z poziomu istoty rzeczy odczuwanego źródła. Widzę wtedy zjawisko możliwie najszerzej, poprzez rozszerzanie swojego horyzontu superpozycji stanów zdarzenia poprzez domknięcie nieskończoności wymiarem kołowym - continuum rzeczywistości.

Nazwałbym ten sposób postrzegania - z poziomu mądrości tej chwili, która jest teraz w całości moja. Ja jestem kreatorem TU i TERAZ w każdej chwili, nie odtwórcą kłamstwa wiedzy którą zgromadziłem. Bo ta chwila już jest inna. Zatem potrzeby gdy gromadziłem wiedzę na tamten moment były inne. Od tego momentu zrozumienia, to obserwuję i staram się w momencie odczuwania zjawiska zapomnieć co wiem lub wydaje mi się, że wiem.

Sam kreuję siebie i mam wpływ na moje uczucia i emocje.


Nasza cywilizacja a prostota przyrody

Co mogę jednak zrobić z następującym obrazem, który obserwuję na co dzień jako stan rzeczy?

Massmedia przekazują że, to natura ma się dopasowywać do praw i twierdzeń naukowców i do przestrzeni ich modeli fizycznych. Co się nie mieści w tej wymodelowanej przestrzeni, to najchętniej by schować pod dywan. Zjawiska te wtedy nie istnieją, wyśmiewa się wtedy tych którzy głoszą ich istnienie.

Prostota przyrody i piękno zastosowanych rozwiązań samo się obroni. Nie potrzebuje adwokatów i agitatorów idei. Wystarczy zasiać ziarno i czekać na plon.

Cywilizacja jaką wspólnie teraz tworzymy jest wyrazem naszych wspólnych myśli i podjętych działań, czego wyrazem dla naszej wygody i rozwoju są zdobycze nauki i techniki. Nauka jest taka jaka jest świadomość i moralność naukowców, tę naukę tworzących. Nauka działa obecnie jednak nie dla szczęścia i rozwoju świadomości ludzi lecz pod dyktando szeroko pojętej władzy oraz indywidualnych korzyści majątkowych niewielkiej grupy ludzi. Czego najlepszym dowodem na to, że wiele ustaleń dzieje się poza naszą wiedzą i jest usilne promowanie interesów firm farmaceutycznych oraz producentów roślin zmodyfikowanych genetycznie (GMO), a następnie patentowanie organizmów żywych z hodowlanymi włącznie. Naukowcy posługują się tymi sami narzędziami co politycy czy pracownicy marketingowi. Na pierwszym miejscu wynalazek chcą sprzedać wojsku. Wojsko czy szeroko pojęta władza opiniuje wynalazek i jeżeli jest niewygodny z przyjętym "nurtem rozwoju" to się go wycisza stosując różne metody, aby zapewnić ciągłość zysków aktualnemu lobby. Ręka rękę myje a media głoszą stan wygodny zarówno dla władzy świeckiej i kościelnej jak i dla spokojnego snu naukowców.


Spojrzenie a odczuwanie rzeczywistości naturalnej

A przecież wystarczy popatrzeć sobie na wir wodny i czym on się miałby różnić od propagacji światła w przestrzeni. Polecam poczuć tą energię podczas medytacji długiego wpatrywania się w tarczę Słońca, aby zobaczyć że obecnie badamy wszelkie zjawiska dotyczące światła na dziedzinie elektromagnetycznej w sposób płaski. Nie dość, że w sposób płaski to jeszcze jednokierunkowo. A kierunki ciągłego ruchu energii wydają się być dwa: od Centrum i do Centrum. Dwie podstawowe energie występujące we Wszechświecie: łącząca - miłości i dzieląca - strachu lub niechęci. Zatem, aby zaobserwować jakiekolwiek zjawisko zmysłami postrzegania, musimy w celu dalszej analizy zrzutować je na ekran naszej percepcji. Tak zostaliśmy przyzwyczajeni i nauczeni w naszym systemie przekonań, który przyjęliśmy od naszych rodziców i otoczenia.

To samo jest z aparatami - tworami naszej kreacji, jako produktów naszej świadomości, które powołaliśmy do istnienia. Występują jako wynalazki do zobrazowania, nagrywania, czy analizowania zaobserwowanych zjawisk. Już same aparaty przez swoją nieemocjonalną rejestrację obrazów i sygnałów pokazują nam więcej z dobrodziejstw tego świata. Lecz ten świat nadal jest płaski. Pomimo tego, że myślimy, mówimy i poruszamy się w trzech wymiarach, to nadal jest to dla mnie płaskie postrzeganie rzeczywistości naturalnej samej w sobie. Co z tego, że zyskaliśmy pozorną głębię którą nazywamy perspektywą. Nadal jest to płaskie postrzeganie. Żyjemy w świecie Płaszczaków chełpiących się że mają perspektywę i są trójwymiarowi. Co to zmienia skoro zjawiska są analizowane jako płaskie. Jednak odczuwać te zjawiska mogę z perspektywy niepodzielonego mojego współistnienia razem z nimi. Postrzegam je wtedy przestrzennie i wielowymiarowo; ze swojego Centrum Wszechświata, mojej Wewnętrznej Pustki. Wszak jesteśmy przede wszystkim istotami duchowymi, istotami rozprzestrzeniania.

Jest w Nas miejsce na obserwację życia na powierzchni tego ekranu gdzie jawią się przeróżne formy oddziaływań elektromagnetycznych, jak i również miejsce na Wielką Pustkę ze światła niewidzialnego. Zarówno forma jak i pustka mieści się w kuli, jak powiedzieliby zapewne buddyści i szamani.

Może niedługo ten intuicyjny model kreacji rzeczywistości dostrzegą fizycy. Będzie to pochwałą światła mądrości przekazywanej wiedzy przez Tolteków i nasze rodzime Wiedźmy.


Zapraszam na mój blog: "Oczami Duszy w Materii": tirpse.salon24.pl


Mikado (Robert Zabielski)

Kontakt: 502 070 686, rzabiel@gmail.com


przypisy

[1] Miguel de Ruiz "Cztery Umowy"

[2] Miguel de Ruiz "Głos wiedzy"


Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)