Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

25 września 2011

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Auto-promo Taraki (odcinków: 148)

Pod Górą Ślężą

Kategoria: Podróże i regiony
Tematy/tagi: dąbekologiapodróżeregionyŚląsk

« Zostanę ennegramową Piątką? Co pisać do Taraki? »

Miniony tydzień spędziłem prowadząc kurs tarota w Sadach pod górą Ślężą i stamtąd kilka spostrzeżeń.

Mam wrażenie, że Dolny Śląsk i Wrocław na czele odpępniły się od Warszawy i reszty Starej Polski. Zyskały świadomościową, duchową niezależność. To się czuje. Lokalne stacje radiowe zajmują się swoimi sprawami, warszawskie kłótnie w nich nieobecne. I odwrotnie: Wrocław zbudował sobie autostradę-obwodnicę, okrążającą miasto od zachodu (co znaczące), kosmiczna budowla, jak tor wyścigowy formuły jeden, a w ogólnopolskich mediach o tym było głucho. Mieszkańcy opowiadają o Niemczech i Czechach, zachodni sąsiedzi są ważniejsi przy porównaniach niż Stara Polska. Przed-45-rokowe przeważająco tradycje Śląska niemieckiego wrastają i są uważane za swoje. Na rynku w Sobótce tablica ku pamięci von Lützowa, który tutaj w 1813 roku wszczął partyzanckie powstanie przeciw Napoleonowi. Promocja lokalnych symboli, aż w Sulistrowicach w nowej kaplicy kamienne repliki ślężańskich rzeźb-niedźwiedzi trzymają ołtarz. Czy to bezpieczne, stare pogańskie formy wpuszczać do środka katolickiej świątyni...?

zobten_03.jpg

zobten_02.jpg

zobten_05.jpg

Śląsk, przynajmniej ten Dolny, zyskuje duchową niezależność. Jakość samodzielnej prowincji, osobnej pomiędzy możnymi sąsiadami, do których podchodzi bez kompleksów. Inne wrażenie miałem w Szczecinie, który poszedł w inną stronę, przynajmniej parę lat temu: odwrócenia się plecami do wszystkich. Do Warszawy pieruńsko daleko i zapomina o nas, Niemcy z Berlinem niebezpiecznie blisko, więc też ostrożnie z tym flirtowaniem z nimi, pozostaje zamknąć się w sobie i trwać, jak ci soldaten z przypowieści Nietzschego których świat ma za brzydkich, więc sami owinęli  się w szare płaszcze wzgardy. Więc nad Szczecinem mi ten szary płaszcz wzgardy wisiał... Nad Śląskiem boże broń, tam bez kompleksów.

zobten_01.jpg

Sady dawniej nazywały się Krotzel. W ogóle uważam, że dawne niemieckie nazwy należą do dziedzictwa Śląska i powinny być eksponowane, a nie utajniane. Nie widzę niczego złego, gdyby na tablicach były nazwy w obu językach i tradycjach. Słowiańskie rdzenie w nazwach niemieckich tym bardziej świecą słowiańszczyzną i zwykle są autentyczniejsze niż ich nowopolskie, często sztuczne, repliki. Miasteczko Sobótka było Zobten. Chwałków – Qualkau, Biała – Bielau, Górka – Gorkau, Wiry (czy na pewno tak powinno być zrenderowane?) – Wierau, Tąpadła – Tampadel, Sulistrowice – Silsterwitz. To od zapomnianego imienia Sulistryj, „przysparzaj stryjowi”. Tylko Kaltenbrunn, zamiast jakąś Studzianką, nazwano od bani Mysłaków. „Nasze” Sady za Niemca nazywały się pięknie: Krotzel. W Googlach ta nazwa wyliczana jest głównie jako nazwisko. Etymologii nie znalazłem. Najpodobniejsze słowo w oficjalnym niemieckim to Kröte, ropucha, słowo wyglądające jak pożyczka ze słowiańskiego (naszego) kret, ros. krot, prasłow. krutu-. Ale nazwy wyrastały nie w niemieckim oficjalnym, tylko w miejscowym dialekcie śląsko-niemieckim, dziś nieużywanym. Ktoś pewnie go zna, studiuje...

W ogóle gdy ze Starej Polski przejeżdża się na Dolny Śląsk, wszystko staje się inne. Za Ostrowem Wielkopolskim idzie Dolina Baryczy, w krajobrazie widać dawne pradolinne przylodowcowe błota, dziś osuszone, ale po dawnemu płaskie. Potem ziemia gnie się, zafalowuje i jadę przez krainę po niemiecku pięknie zwaną Katzengebirge, Kocie Góry, nazwa dziś na mapach nieobecna i zapomniana; skąd się wzięła? To morena czołowa kolejnych zlodowaceń, chyba obu ostatnich, dlatego tak wysoka. I już widać mglisty gmach Ślęży w dali, niesamowita góra, bez drugiej takiej w Polsce. Kraj pustszy, ludzkie miejsca dalej jedno od drugiego, więcej pustek, wielkie kawały pól uprawnych, inaczej niż pod Kaliszem, Sieradzem, gdzie typowe dla Starej Polski wąskie tasiemki chłopskich poletek, z którymi teraz nie wiadomo co robić, najlepiej zostawić na zarośnięcie. Inny wpływ człowieka na krajobraz, inna zabudowa, inny ogląd miasteczek. Nawet dęby śląskie inne niż mazowieckie: dąb bezszypułkowy, Quercus petraea, gdy u mnie sam szypułkowy, robur. Ten petraea ładniejszy, liście regularniejsze, wcale nie niechlujnie chaotycznie bujające jak u robura.

zobten_06.jpg

Na Ślęży, a raczej na jej sąsiadce Raduni (dawniej Geiersberg, Sępia Góra) rośnie daglezja, która tu wintegrowała się w miejscowy las-ekosystem, obsiewa się - czyli zdziczała. W Sadach u naszych gospodarzy rosną nawet cedry!

zobten_07.jpg

zobten_04.jpg



« Zostanę ennegramową Piątką? Co pisać do Taraki? »

komentarze

[foto]

1. Morena • autor: Przemysław Kapałka2011-09-25 16:46:43

Wojtku, moreny na Dolnym Śląsku nie mogą pochodzić z dwóch ostatnich zlodowaceń, bo ostatnie dorarło tylko pod Zieloną Górę. Zapewne pochodzą z dwóch przedostatnich.
[foto]

2. Zgoda - przesadziłem z tą moreną • autor: Wojciech Jóźwiak2011-09-25 17:00:29

Odwołuję, masz Przemku rację: Katzengebirge czyli Wzgórza Trzebnickie to moreny ze Zlodowacenia Środkowopolskiego, stadiał Warty. Więc wcale nie z dwóch. Jakoś mi się źle widziało, no ale jak ktoś prowadzi samochód zakrętami i jeszcze przy tym sięga trzecim okiem w tak odległą przeszłość, to mu się mogą mylić te glacjały. Pozdrawiam

3. Ślęża i Radunia • autor: Krabat2011-09-26 18:51:59

Znajome Wiedźmy twierdzą, że Ślęża jest jednym z ziemskich czakramów i że była ośrodkiem kultu solarnego, Radunia zaś lunarnego.

4. Czakram • autor: Nierozpoznany#55952011-11-29 05:05:07

Dokładnie. Sam kiedyś z grupą osób byłem w kościele (zamkniętym dla turystów) na górze i po utworzeniu kręgu, czułem bardzo wyraźnie coś, energię jak mniemam, płynącą tam z góry w dół wtedy akurat. W tym czasie w ogóle nie medytowałem ani nic takiego, nie byłem podatny na takie odczucia, pierwszy raz mi się to zdarzyło, więc tym bardziej zdziwiło i przekonało, że coś w tym jest.

W sieci widziałem kiedyś zdjęcia, chyba związane z magnetyzmem, masywu Ślęży właśnie i są tam bardzo wyraźne przejścia, na krótkim odcinku od bardzo ujemnych do bardzo dodatnich linii magnetycznych. Ktoś tam twierdził, że jest to dosyć wyjątkowe jak na skalę Polski by na tak krótkim odcinku występowały takie anomalie, amplitudy magnetyczne. Sam nie wiem, nie znam się, czy to jest takie wyjątkowe czy nie, ale co czułem to moje no i co do tego kultu Słońca i Księżyca to dokładnie. Ponoć na Raduni czasem odbywają się jakieś rytuały, ale nie wiem kto je robi. Jest tam też ponoć stary kamienny krąg, choć nie jest wyraźny, poza tablicą, która o nim mówi. Na Ślęży z kolei kiedyś ktoś z kolei spalił drewniany krzyż, ten duży co tam stoi, ponoć podczas innego rytuału.

Ogólnie to na szczycie pod kościołem są ruiny zamku, więc to miejsce dokładnie już od setek lat było zajęte, tylko nie wiadomo czy z powodu świetnej panoramy na okolicę, czy też może dodatkowo z powodów chociażby czakramu i jakichś "mocy".

Z ciekawostek to w średniowieczu wydobywano złoto w masywie, sama góra kryje wiele tajemnic, tak samo i okolica :)

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)