08 czerwca 2011

Kamil

z cyklu: Sny i wizje (odcinków: 2517)

Podróż z plackiem

Kategoria: Sny i wizje

« Akrobaci Wędkowanie »
Byłem zimą w jakiejś małej miejscowości. Zobaczyłem grupę 6 młodych osób (4 chłopacy, 2 dziewczyny) wykuwających jakiś przedmiot w metalu. Pracowali synchronicznie, jakby tańcząc. Skojarzyło mi się to z musicalem. Byli wysportowani, oryginalnie ubrani, "prości i twardzi". Włóczyłem się dalej po mieście zataczając się i przewracając jakbym był pijany albo osłabiony. Wszedłem do restauracji, w której kiedyś pracowałem. Przyszła kobieta w okularach. Spytałem się "Ist Stefan da?" (ówczesny szef, a rzecz działa się w Niemczech), ale nie odpowiedziała mi. Bardzo szbko wziąłem kawałek placka i wyszedłem. Bałem się, że ktoś mnie zobaczył, że ukradłem coś więcej niż placek.
CHodziłem dalej po mieście i natrafiłem na jakąś drogę. Prowadziła do rzeki, bardzo przejrzystej i zimnej. Poszedłem w lewo, tam była plaża z leżakami i odzieżą. Jakby wszyscy nagle uciekli. Zastanowiłem się, czy śnię, bo strasznie głupio było mi z powodu kradzieży. W tym samym momencie spadłem do rzeki. Chwyciłem się jednak trawy, a nogi oparłem na resztkach mostu. Na wodzie były łabędzie, które mnie od dołu dziobały. Walczyłem kilka minut i w końcu wdrapałem się na brzeg. Rzuciłem kawałek placka łabędziom w podzięce za pomoc {tak zapisałem to w dzienniku}. Wtedy zobaczyłem obok w wale ziemnym jaszczurkę z głową lwa. "To musi być sen" pomyślałem i szedłem dalej. Łabędzie śledziły mnie i były agresywne, ale nie przechodziły przez wał. Zjadłem resztę placka i szedłem dalej brzegiem. Łabędzie (dwa) płynęły pod wodą i wyglądały przepięknie. Woda była tak czysta, że widziałem na dnie wiele roślin. Ujrzałem potem jakieś płetwy przecinające taflę wody. Były to jakieś żyjące torpedy. Zupełnie obłe stworzenia z płetwami. Jeden mnie atakował wyskakując na mnie z wody. Unikałem go, aż natrafiłem na płot. Tam uwiesiłem się siatki płotu i czekałem, aż "torpeda" mnie uderzy i wyniesie do góry. Dzięki temu przeskoczyłem przez płot, ale stwór przecisnął się przez płot i dalej mnie atakował. Dobiegłem do mostu. Tam rzeka zwężała się w mały kanalik, a mostem schodziło się na droge. Postanowiłem nie wpłynąć w kanał i poszedłem drogą. Stwora, który ciągle do mnie skakał, nakierowałem z powrotem na rzekę, bo było mi go żal, że się zgubi.

22.11.04

Sny i wizje: wstęp na końcu

Każdy, kto ma profil w Tarace, może swoje sny i wizje tu zapisywać.
Każdy, kto jest zalogowany, może sny i wizje komentować.


« Akrobaci Wędkowanie »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)