Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

18 kwietnia 2005

Piotr Lesiński

Pogrzeb religii - post scriptum
Replika Tomaszowi Stawiszyńskiemu

Kategoria: Religie
Zob. też: Piotr Lesiński, Pogrzeb religii (2005-04-08)



Walka z hydrą ma jedną zaletę. Co prawda ciężko pozbawić ją wszystkich głów ale można sobie przy tej okazji chociaż wyrobić bicepsy. Z tą refleksją chciałbym się odnieść do tego, co napisał Tomasz Stawiszyński w mojej sprawie.

Zacznę od tego, że zarzucanie komuś nieporadności językowej (jak zrobił to Autor w polemice "Komu religie odbierają nadzieję?") jest typowym argumentum ad personam, co do którego się odnosić nie będę. Żywię jedynie nadzieję, że kiedyś uda mi się osiągnąć jego wyżyny erudycyjne. Zainteresowanemu polecam natomiast "Erystykę - sztukę prowadzenia sporów" A. Schopenhauera z myślą, że zapozna się on z tą niezbyt grubą, ale bardzo mądrą książeczką i zdemaskuje u siebie tzw. fortele erystyczne. Tym niemniej w pozostałej części jego opinia sprowadza się do oceny mojego tekstu z punktu widzenia podstawowych założeń logiki formalnej: mianowicie, czy zdania wypowiadane przez Lesińskiego są prawdziwe czy też fałszywe? Autor dochodzi do wniosku, że skoro nie można tych zadań o rzeczywistości zweryfikować jako fałszywych bądź prawdziwych zatem całość jest funta kłaków warta. Przykładowo chciałby on wiedzieć w jaki sposób "religie odbierają nadzieję, że zmiana tego stanu rzeczy jest możliwa". Jak się domyślam, Stawiszyńskiego zadowolą jedynie konkretne dowody na zorganizowane działanie jakichś wymienionych z nazwiska osób, czyli kto, gdzie, kiedy, jakimi metodami itp. Zupełnie pomija fakt, że skutkiem oddziaływania religii jest petryfikowanie istniejącego ładu społecznego, a nie jego zmiana, o czym zresztą w tekście wspomniałem. W tym upatruję jedną z głównych przyczyn niezajmowania przez rozmaite autorytety (religijne rzecz jasna) stanowiska wobec postępującej degradacji środowiska naturalnego człowieka. Najprawdopodobniej owe autorytety cierpią na ten sam rodzaj ślepoty, co większość populacji. (Niekiedy spotykam się u ludzi wierzących z opinią, że zmiany pogodowe i kataklizmy są formą kary bożej.) Skoro zatem tak jest (a zakładam, że mamy do czynienia z sytuacją, że religie jednak pomijają ten problem albo co najmniej nie nadają mu takiego znaczenia jakie powinny), to czy mogę czerpać choćby cień nadziei, że ludzie kierując się tym, co te typy w świątyniach im mówią, zaczną się zastanawiać nad sensem i znaczeniem ekologii dla nas ludzi oraz przyszłych pokoleń? Odpowiem krótko: nie mogę. I ta konstatacja odbiera mi tę nadzieję. Jeśli Stawiszyński chce się empirycznie przekonać, czy mam rację, niech pójdzie do kościoła i posłucha. Sumując, nie każdą dyskusję da się sprowadzić do weryfikacji poszczególnych zawartych w niej zdań (na gruncie reguł językowych) jako prawdziwych albo fałszywych. Dla jednych religia będzie czymś wzbogacającym, będzie ścieżką w rozwoju duchowym, drogą wiodącą ku zbawieniu, a dla innych czymś bezwartościowym czy wręcz szkodliwym. W tekście wyraźnie opowiedziałem się przy tej ostatniej opcji, wskazując na przepaść pomiędzy świadomością ekologiczną wierzących, dajmy na to katolików, a stanem środowiska naturalnego. Empirycznie Stawiszyński może się przekonać również o tym także wtedy, gdy przeczyta w gazecie o anomaliach pogodowych lub wyginięciu kolejnych gatunków zwierząt. Planeta umiera na naszych oczach i to się dzieje naprawdę.

W dalszej części w kontekście postawionych przeze mnie tez o czynieniu znaków krzyża na czakrach Autor zadaje pytanie: skąd ja to wiem? A ja się pytam: a dlaczego kolega Stawiszyński chciałby to wiedzieć? Czy nie chodzi mu przypadkiem o to żeby a priori odrzucić moje wewnętrzne przekonanie o takiej właśnie roli i ocenie skutków tych okultystycznych zabiegów? Faktycznie moje twierdzenia zawarte w tekście "Pogrzeb religii" to żaden dowód poza tym, że ja jestem o takim a nie innym skutku przekonany. Przewrotnie mógłbym odwrócić kota ogonem i spytać: jeśli mój adwersarz twierdzi, że się mylę, to czy może mi to udowodnić (według reguł dowodzenia, których sam się ode mnie domaga) albo chociaż wyjaśnić, po co katolicy kreślą te znaki? Dla mnie jakoś te zabiegi jednoznacznie kojarzą się z posłuszeństwem. Ponadto ich działanie jest niewątpliwie silne, skoro wywołują gwałtowne reakcje podczas egzorcyzmów (home.att.net/~faithleap/MEDAL.HTM).

Ogólne zarzuty co do apodyktyczności, butnego tonu i niekorzystnie ocenianych moich kompetencji poznawczych także zaliczam do argumentów ad personam. Jestem w sumie wdzięczny, że nie napisał po prostu, żem nieuk i cham, bo bardzo mi zależy żeby się nie wydało. Zawarłem na początku mego inkryminowanego tekstu takie zdanie: "Jakkolwiek egzotycznym, błędnym czy wręcz głupim w pierwszym odruchu może się wydawać mój punkt widzenia, chciałbym szerzej go uzasadnić". A więc na samym początku pokornie przyznaję, że być może to, co napisałem, nie jest mądre. Tak więc odwołuję się raczej do tego uzasadnienia, które jest swobodną wypowiedzią, refleksją, a nie przeprowadzaniem dowodu na coś, co rzekomo miałbym odkryć po dwóch tysiącach lat istnienia kościoła. Mój obraz funkcjonowania religii (szczególnie katolickiej) jest taki a nie inny i napisałem też co mnie doprowadziło do takiego poglądu. Ostatecznie wszystko można wykpić - wystarczy, że zastosuje się w "pierwszym odruchu" metodologię Stawiszyńskiego w celu weryfikacji poszczególnych, wyrwanych z kontekstu zdań, poszukując dowodów i odwołując się do racjonalizmu. Pech chce jednak, że religie są materią wymykającą się racjonalnemu umysłowi. W niczym im to nie przeszkadza, by w istotny sposób wpływać na nasze życie w wymiarze społecznym i politycznym (a nie tylko duchowym), kształtując nas od kołyski aż po grób. Religie odwołują się przy tym do różnych twierdzeń aksjologicznych. Niestety w kontekście tego, co napisałem w "Pogrzebie...", nie ma to nic wspólnego z dobrem człowieka jako gatunku żyjącego w środowisku naszej planety. Dobrze, że chociaż z tym Stawiszyński nie dyskutuje.

Piotr Lesiński
l3sny@hotmail.com

18 kwietnia 2005




Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)