TARAKA
zdjêcie Autora

20 stycznia 1998

Wojciech Jó¼wiak

Pochodzenie S³owian jako mit polityczny
Tropem fa³szu o autochtoniczno¶ci S³owian i Polaków

Pochodzenie i najstarsze dzieje S³owian s± problemem, który, choæ na pozór oderwany od ¿ycia, niespodziewanie ujawnia pewne polityczne mity: my¶lowe ci±gi subtelne i mgliste, przez nikogo chyba nie wypowiedziane do koñca, ale mo¿e w³a¶nie z tego powodu wci±¿ wywieraj±ce wp³ywy na my¶lenie o naszym polskim miejscu w ¶wiecie.

Ka¿dego, kto usi³owa³ dowiedzieæ siê czego¶ o s³owiañskich staro¿ytno¶ciach, musi uderzyæ i zirytowaæ brak ³adu, brak wyra¼nych linii u autorów interpretuj±cych archeologiczne i pisane zabytki; tak jakby na rzeczywiste ubóstwo ¼róde³ dotycz±cych naszych narodowych, polskich i s³owiañskich pocz±tków, nak³ada³y siê jeszcze uporczywe, a mo¿e wrêcz z³o¶liwe tendencje, aby zrozumienie owych szczup³ych ¼róde³ zagmatwaæ.

¬ród³em tego zamêtu jest mit autochtoniczno¶ci S³owian, a Polaków w szczególno¶ci. (S³owa "mit" u¿ywam oczywi¶cie w sensie fa³szywej i wygodnej zbitki pojêciowej, a nie w sensie religijnej opowie¶ci.) Mit ów zosta³ stworzony w okresie miêdzywojennym z jasnych pobudek patriotycznych, czy jak kto woli, nacjonalistycznych, i chodzi³o w nim o to, aby daæ odpór niemieckiej propagandzie, która wszelkie ¼ród³a archeologiczne interpretowa³a jako ¶wiadectwa odwiecznego pobytu na ziemiach nadodrzañskich i nadwi¶lañskich - ich w³asnych pobratymców, Germanów. Oczywi¶cie, ów pogl±d mia³ wyraziste ostrze polityczne: podbudowywa³ ideologiczne prawa nazistowskich Niemiec do ziem obecnie nale¿±cych do Polski, które wówczas by³y wschodnimi kresami pañstwa niemieckiego albo stref± planowanej hitlerowskiej ekspansji na wschód.

Pogl±d o autochtoniczno¶ci S³owian sprowadza³ siê do tezy, i¿ osadnictwo w dorzeczu Odry i Wis³y (obszar ten bywa³ przed³u¿any na wschód a¿ do Dniepru) ma w daj±cej siê stwierdziæ przesz³o¶ci charakter ci±g³y, nie by³o zaburzane powa¿niejszymi najazdami, a ewentualni przybysze byli tylko przej¶ciowymi go¶æmi. Mimo tych sporadycznych wizyt s±siadów, przez ca³y czas - przynajmniej 1700 lat przed Mieszkiem I - mia³ trwaæ na obecnych polskich ziemiach "pras³owiañski" substrat etniczny. Owi Pras³owianie mieli w koñcu przeobraziæ siê w S³owian, którzy st±d, znad Odry i Wis³y rozeszli siê w okresie Wêdrówek Ludów (w wiekach IV-VI n.e.) w trzy strony ¶wiata - na zachód nad £abê, na po³udnie: do Czech, nad Dunaj i na Ba³kany, oraz na wschód ku pó¼niejszej Rusi.

My, Polacy, mieliby¶my byæ w prostej linii potomstwem i spadkobiercami rdzennej, autochtonicznej ludno¶ci dorzecza Odry i Wis³y, a tak¿e tymi spo¶ród S³owian, którzy w przeciwieñstwie do reszty swoich pobratymców, dochowali wierno¶ci swojej starej ziemi i nie dali siê skusiæ "obczy¼nie" nad Dunajem, We³taw± czy Ok±.

Owa wizja - a raczej mit w³a¶nie - by³a uporczywie podtrzymywana i propagowana przez ca³y okres PRL i dopiero pod koniec tej formacji, w latach 80-tych, zaczê³y siê pojawiaæ pierwsze publikacje, stawiaj±ce nasz± prehistoriê z g³owy na nogi.

Tylko skrótowo naszkicujê stan rzeczy, który wydaje siê najbardziej prawdopodobny (i który zapewne jest po prostu prawd±...) - S³owianie na wiêkszo¶ci swoich obecnych siedzib, w tym tak¿e nad Odr± i Wis³± s± stosunkowo pó¼nymi przybyszami i zajêli te ziemie w ci±gu V wieku n.e., a wiêc w koñcowej fazie Wêdrówki Ludów. W staro¿ytno¶ci Br±zu i rzymskiej ich tu po prostu nie by³o; i co wiêcej nie wchodzili w styczno¶æ z cywilizacj± klasyczn± (rzymsko-greck±). Najstarsze uchwytne archeologicznie ¶lady S³owian pochodz± z Wo³ynia i Podola z wieku IV n.e.; co do wcze¶niejszej epoki poszlakami s± pokrewieñstwa i zapo¿yczenia jêzykowe, wskazuj±ce ma dorzecze ¶rodkowego Dniepru jako na wcze¶niejsz± siedzibê. Nasze ziemie w rzymskiej staro¿ytno¶ci zamieszkiwali Germanowie - na Pomorzu Goci, a na po³udnie od nich ludy okre¶lane zbiorow± nazw± najpierw Lugiów a pó¼niej Wandalów, których ¶lady okre¶la siê mianem archeologicznej Kultury Przeworskiej. Jedynie Pojezierze Mazurskie zasiedlali Ba³towie. Germanowie siêgali zreszt± du¿o dalej na wschód: Goci i Gepidowie, którzy przewêdrowali nasze (pó¼niej) ziemie, szerokim ³ukiem okr±¿aj±c Wandalów, jako ¿e oba te plemiona szczerze siê nie lubi³y, stworzy³y krótkotrwa³e pañstwo nad Morzem Czarnym i Dnieprem. Germañskim narzeczem mówiono na Krymie jeszcze czterysta lat temu! Przed Germanami po³udnie Polski by³o kolonizowane przez Celtów. Wcze¶niejsza od nich Kultura £u¿ycka, której dzie³em by³ oko³o roku 737 p.n.e. Biskupin, tak¿e po s³owiañsku (czy pras³owiañsku) nie mówi³a.

Jak powiedzieli¶my, mit polskiego autochtonizmu (którego pocz±tkowo g³ównym orêdownikiem by³ prof. Józef Kostrzewski, poznañski archeolog i odkrywca Biskupina) od samego powstania mia³ wyra¼ne ostrze patriotyczne i antyniemieckie. Okaza³o siê wkrótce, ¿e znakomicie s³u¿y tak¿e innym politycznym opcjom czy stylom my¶lenia.

Ale wcze¶niej nale¿y zauwa¿yæ, i¿ ów mit wzbogaci³ siê o pewien wa¿ny aspekt. Wydawa³oby siê bowiem, i¿ je¿eli pewien lud nieprzerwanie zamieszkuje przez pó³tora tysi±ca lat, a mo¿e d³u¿ej, to samo terytorium, utrzymuj±c siê w dodatku z rolnictwa, nie koczuj±c i nie wêdruj±c, to powinien stworzyæ jak±¶ trwa³± kulturê materialn± i duchow±. A wiêc grody, miasta, o¶rodki rzemie¶lnicze; zapewne tak¿e powinien dorobiæ siê w³asnego pisma (tym bardziej, ¿e mia³ pi¶miennych s±siadów), kultu bogów, tytulatury w³adców, a mo¿e nawet spisanej historii. Oczywi¶cie S³owianie ¿adnym takim dorobkiem pochwaliæ siê nie mogli. Historycy ow³adniêci mitem autochtonizmu mogli naginaæ fakty, i wykopaliska w rodzaju Biskupina przypisywaæ S³owianom. W wiêkszo¶ci przypadków jednak tego czyniæ siê nie da³o, czego skutek by³ taki, i¿ przybywa³o wstydliwych faktów (¿e odkopano groby ksi±¿±t ewidentnie germañskich, groty strza³ z runicznymi napisami, albo ¿e wygas³ych w V wieku dymarek ¶wiêtokrzyskich nie by³o komu rozpaliæ na nowo) - a wraz z nimi ros³a nie¶mia³o¶æ w dziele naukowego, ale tak¿e np. literackiego penetrowania w³asnej narodowej przesz³o¶ci. Prehistoria Polski zaczê³a przypominaæ szafê pe³n± trupów!

Jakby w odpowiedzi na takie krytyki (których, jak siê wydaje, nikt jawnie nie wytacza³) utrwali³ siê niejasny pogl±d, i¿ tak rekonstruowani S³owianie (czy Pras³owianie) byli przez ca³± swoj± historiê ludem pokojowo nastawionym, ³agodnym i poczciwym, godz±cym siê na koegzystencjê na tym samym terytorium z obcymi przybyszami, a w razie zagro¿enia uciekaj±cym zapewne w le¶ne g³êbiny... W przeciwieñstwie do wojowniczych i nie¼le zorganizowanych, wykazuj±cych pañstwowotwórczy instynkt Germanów, Scytów, Hunów czy Awarów, S³owianie zdawali siê ludem bez historii i bez pañstwa. Jednak¿e te dwa jawne defekty okaza³y siê ich wielkim atutem w oczach dwóch dominuj±cych nurtów politycznego my¶lenia w Polsce lat niedawnych.

S³owianie bez historii, a w szczególno¶ci bez rozwiniêtej religii, pozbawieni wy¿szej kultury, nie tkniêci kultem "pogañskich" bóstw, czynili wra¿enie ludu, który trwa³ przez tysi±clecia w dzieciêcej niewinno¶ci, czekaj±c na chrzest - bo dopiero ów sakrament mia³ go wyrwaæ z prehistorycznego niebytu, a raczej na-wpó³-bytu. Ten aspekt mitu autochtonizmu by³ wiêc szczególnie mi³y katolickiej opcji. By³o to równie¿ w pe³nej zgodzie z podrêcznikow± zbitk± pojêciow±, i¿ historia Polski zaczê³a siê w roku 966 od chrztu Mieszka. A co by³o wcze¶niej? Jaka¶ nieokre¶lono¶æ, któr± wprawi³ w polskie dzieje ju¿ pierwszy historyk, Gall Anonim, pisz±c te jak¿e wa¿kie s³owa: "Lecz dajmy pokój rozpamiêtywaniu dziejów ludzi, których wspomnienie zaginê³o w niepamiêci wieków i których skazi³y b³êdy ba³wochwalstwa (...)". Oczywiste jest, ¿e Ko¶cio³owi bardzo pomocna by³a wizja Polski "stworzonej przez Ko¶ció³" - takiej, która od pocz±tku jest chrze¶cijañska, która nie zazna³a wcze¶niejszych, rdzennych a wiêc "pogañskich" alternatyw kulturowych, i dos³ownie wszystko zawdziêcza ideom przyby³ym z Rzymu albo za jego po¶rednictwem.

Wizja ta by³a równie - a mo¿e nawet bardziej - mi³a stronie przeciwnej, komunistom. S³owianie bez historii, a przede wszystkim bez pañstwa, nie znaj±cy "ustrojów klasowych" oraz "wyzysku", w oczach marksistów wygl±dali z kolei na lud, który tak d³ugo jak siê da³o przechowywa³ rajski stan niezró¿nicowanego "komunizmu pierwotnego", zwany równie¿ ustrojem "wspólnoty pierwotnej". Nie muszê dodawaæ, ¿e równie¿ te pojêcia licz± siê pomiedzy polityczne mity, dalekie antropologicznej rzetelno¶ci. A skoro S³owianie tak byli przywi±zani do "wspólnoty pierwotnej", to mo¿na by³o wnosiæ, i¿ fakt ów predestynuje ich do podjêcia siê roli pionierów w dziele krzewienia komunizmu prawdziwego, tego od Marksa i Lenina. Logiczne, prawda?

W okresie PRL masowo wydawano (dla szkó³ g³ównie) mapy, przedstawiaj±ce owe rzekome granice pierwotnego zasiêgu S³owian. Malowano je przy tym ciep³ym, ró¿owym, macierzyñskim kolorem, tak jak Ojczyznê na innych mapach. Mapy te, lokalizuj±ce na naszych ziemiach "prakolebkê" S³owian, mia³y znowu wyra¼ny acz subtelny wyd¼wiêk propagandowy, by³y kolejnym narzêdziem z arsena³u politycznej mitologii stosowanej: dyskretnie przypomina³y Starszym Braciom z Moskwy, ¿e tak naprawdê, w porz±dku historycznym, to my, Polacy, jeste¶my ich starszymi braæmi, i z tego tytu³u nale¿± siê nam szczególne wzglêdy. Polska, zamalowana na ró¿owy pras³owiañski kolor, awansowana by³a w ten sposób do rangi centralnego punktu S³owiañszczyzny - a przecie¿ Imperium Sowieckie i area³ narodów s³owiañskich ma³o siê od siebie ró¿ni³y. Niemal wszyscy S³owianie w pewnym momencie ¿yli w socjalizmie, a mapy czyni±ce Polskê centrum tego obszaru by³y argumentem na rzecz specjalnych praw do stosowania "polskiej drogi do socjalizmu".

Skoro wiêc mit o autochtonizmie S³owian, a Polaków w szczególno¶ci, by³ wygodny dla (primo) patriotów, (secundo) katolików oraz (tertio) komunistów, któ¿ mia³by go podwa¿aæ w imiê naukowej obiektywno¶ci? Trwa³ wiêc w¶ród specjalistów a¿ do lat 80-tych, a w podrêcznikach, w literaturze popularnej i w potocznej ¶wiadomo¶ci pokutuje, jak siê wydaje, do dzi¶.

Ale dzi¶ równie¿, wobec perspektywy "wej¶cia do Europy", prawda o s³owiañskich pocz±tkach mo¿e wydaæ siê ma³o atrakcyjna dla zwolenników europejskiej integracji. Bo jakim¿e partnerem dla dziedziców Karola Wielkiego mog± byæ potomkowie plemienia, które wynurzy³o siê gdzie¶ z poleskich bagien? Najstarsze ¶lady wskazuj±, ¿e w pocz±tkach swojej ewolucji S³owianie pozostawali w krêgu oddzia³ywania kultury Irañczyków - takiego bowiem w³a¶nie, wschodniego i irañskiego pochodzenia jest nasza najstarsza terminologia religijna oraz zachowane w folklorze pozosta³o¶ci mitów. A Iran siê politycznie kojarzy jak najgorzej. Mo¿na te¿ zaobserwowaæ, ¿e dzi¶ najchêtniej podnoszone s± nasze rzekome staro¿ytne koneksje z Celtami, choæ ich ¶lady w naszej tradycji s± bez porównania mniej widoczne ni¿ irañskie, i przodkowie S³owian najprawdopodobniej z Celtami siê nie kontaktowali. Polityczny, choæ zapewne nieu¶wiadamiany, podtekst celtyckiej orientacji jest równie¿ jasny: Celtami przecie¿ byli przodkowie najbardziej zachodnich Europejczyków, czyli Brytyjczyków i Francuzów, do celtyckich korzeni poczuwa siê znaczny procent Amerykanów, a dzi¶ celtyckie tradycje prze¿ywaj± tam renesans, który z kolei ma wyra¼ny rys antyrzymski z antychrze¶cijañskim odcieniem.

Wypada³oby zakoñczyæ ten temat wnioskami.

Pierwszy i oczywisty jest taki, ¿e pozwalaj±c hasaæ mitom, odcinamy siê od prawdziwej wiedzy o naszych korzeniach. A wobec nadci±gaj±cej ogólno¶wiatowej urawni³owki narodów i kultur, praktyka to mocno niebezpieczna.

Drugi, ¿e warto by³oby tê wiedzê szerzej rozpowszechniæ. Bo ¿al doprawdy, ¿e ten obszar historii, który nas - w masie - co¶ obchodzi, zaczyna siê dopiero od epoki wojen kozacko-szwedzkich z "Trylogii" Sienkiewicza.

Trzeci, ¿e prawda o pocz±tkach S³owian i Polski ka¿e inaczej patrzeæ na w³asn± tradycjê. Widzimy wtedy, ¿e mamy nie pojedyncze, a potrójne dziedzictwo: nazwê je, trochê górnolotnie, dziedzictwem ziemi, krwi i my¶li. Dziedzictwo ziemi to poczuwanie siê do solidarno¶ci z wszystkimi plemionami, które poprzedzi³y nas na naszej ziemi, jad³y chleb z tej samej roli i walczy³y o tê sam± ojcowiznê - a ta solidarno¶æ, dotycz±ca najpierw germañskich Wandalów, Gotów, Sylingów i Hasdingów, oraz Celtów i niewiadomego jêzyka "£u¿yczan" (tych z Biskupina), mo¿e tym ³atwiej byæ rozszerzona na pó¼niejszych i dzisiejszych naszych "wspó³ziemców" - Prusów, Litwinów, Niemców, Bia³orusinów, Ukraiñców, ¯ydów i Cyganów. Polska widziana z tej perspektywy staje siê zupe³nie inn± jako¶ci± ni¿ nacjonalistyczna klatka, w której jakoby mieli¶my w pojedynkê siedzieæ od trzech tysiêcy lat.

Dziedzictwo krwi, to solidarno¶æ z tymi, którzy byli naszymi jêzykowymi i po czê¶ci biologicznymi przodkami - zagadkowym ludem, który przyszed³ ze wschodu, zaj±³ opustosza³± po Wêdrówkach Ludów ¶rodkow± Europê - i który w tamtej epoce wykaza³ zadziwiaj±c± odmienno¶æ politycznych zachowañ, gdy¿ w przeciwieñstwie do wszystkich s±siadów i poprzedników, którzy ulegli powszechnemu wówczas rojeniu o budowaniu imperiów na gruzach Rzymu, skierowa³ swoje si³y na rolnicz± kolonizacjê ziem, które zajmowa³. A ta strategia okaza³a siê skuteczna: po Wandalach, Gotach, Hunach i Awarach s³uch zagin±³, S³owianie siê rozmno¿yli i rozro¶li... Byæ mo¿e od nich mogliby¶my siê i dzi¶ czego¶ nauczyæ.

Wreszcie dziedzictwo my¶li, które ka¿e nam szukaæ trzecich i w historii najgrubszych korzeni - w Rzymie, Atenach i Jerozolimie.

Poruszona tu sprawa autochtonicznego mitu sama w sobie wydaje mi siê ciekawym tematem dla badañ historyków, oczywi¶cie tych od czasów najnowszych. ¯yj± przecie¿ ¶wiadkowie kszta³towania siê tego mitu, a mo¿e i jego wspó³twórcy - autorzy odpowiednio "wywa¿anych" podrêczników i map. Archeologowie, fa³szuj±cy lub przemilczaj±cy dane z wykopalisk. Cenzorzy kieruj±cy my¶l badaczy w odpowiednim kierunku. A najciekawsze by³oby zbadanie, jak ów mit oddzia³a³ - zapewne poprzez doradców zaznajomionych z polskimi kompleksami - na Józefa Stalina, który wyrysowa³ mapy powojennej Polski tak, aby by³y dziwnie zgodne z ró¿owymi siedzibami Pras³owian.

Wojciech Jó¼wiak

20 stycznia 1998. Artyku³ zamieszczony by³ w tygodniku "Najwy¿szy Czas!"

Autor, jego teksty
Aby pisaæ komentarze zaloguj siê lub zarejestruj.
drukujDrukuj

Promocje

Og³oszenia

menu ruchome
rozwiñ menu --»


© Copyright by Taraka. Prawo rozpowszechniania zastrze¿one.
wróæ na górê wróæ na górê
Logowanie:

- e-mail jako login
- has³o
Zaloguj
Pomiñ   Zapomnia³em/am has³a!

Zapisz siê (za³ó¿ konto w Tarace)