Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

29 lipca 2019

Wojciech Jóźwiak

Pokolenie czarodziejów z koniunkcją Neptun-Pluton
Cykl Neptun-Pluton i przyszłość epoki Nowoczesności

Wykład-webinarium z cyklu Astrologia w historii i przyszłości pod tym samym tytułem, 24 lipca 2019.
Kosmogramy wszystkich omawianych postaci znajdziesz w AstroAkademii, na stronie Osoby znane i historyczne.


Pokolenie czarodziejów z koniunkcją Neptun-Pluton

Dzisiaj będziemy mówić o najdłuższym z cykli dwuplanetarnych, czyli takich, kiedy jedna planeta goni drugą, i jest to cykl Neptuna do Plutona, cykl Neptun-Pluton. Cykl wzajemnych ustawień dwóch najdalszych i najwolniej poruszających się z uznanych w astrologii planet. Cykl ten, liczony od jednej koniunkcji Neptuna i Plutona do następnej, trwa długo: 492 lata.

Trzy najdalsze z tych planet, rozumiane jako ich archetypy, układają się w pewien porządek.

Transgresje: Uran, Neptun, Pluton

Ten porządek narysowałem jako trójkąt, a bokami tego trójkąta są trzy granice i każda z tych planet patronuje pewnemu rodzajowi transgresji czyli przekraczania tej granicy. Mamy więc granice Urana, Neptuna i Plutona. Granica której patronuje Uran, jest granicą między „tu” a „dalej”, a także między „teraz” a „w przyszłości”. Dokonując transgresji uranicznej kierujemy się w dal albo w przyszłość. Ten sens od razu nam się kojarzy z tym, co już znamy z astrologii, ponieważ Uran patronuje podróżom i temu, co egzotyczne – egzotyczne w dwóch znaczeniach: bo dalekie i przez to dziwne, lub dalekie czasie i przez to futurystyczne, zatem zarówno egzotyka jak i futuryzm podpadają pod archetyp Urana. Oczywiście mówimy tu już nie o fizycznych planetach, tylko o archetypach, które z nimi są skorelowane. Z Neptunem związana jest granica lub różnica między tym, co realne, a tym, co wyobrażone lub urojone (tak jak różnica między liczbami rzeczywistymi a liczbami urojonymi, „wyimaginowanymi”), więc także różnica między tym, co namacalne i materialne, a tym, co niematerialne. Granica neptunowa jest to granica między realem a wizją: wizją senną, wizją twórczą, imaginacyjną, wreszcie wizją halucynacyjną czy psychedeliczną. Po trzecie, Pluton reprezentuje granicę utworzoną z niebezpieczeństwa, a także z bólu i z determinacji czy (pewnej) ostateczności. To jest granica pomiędzy tym, co jest normalne, a tym, co leży po drugiej stronie pewnego ekstremalnego wysiłku, ekstremalnej sytuacji – jakiegoś rzucenia się w przepaść, tak jak w ćwiczeniach Castanedy, a także walki na śmierć i życie, kiedy nie ma innego wyjścia, jak zwyciężyć lub zginąć. – Kiedy się ryzykuje, więc: sytuacja ryzyka. To jest użycie ostatecznych środków, a potem okazuje się, że po tamtej drugiej stronie coś jest jeszcze. I to jest zarazem sytuacja inicjacji. Inicjacje, które naprawdę zasługują na swoją nazwę, a nie są tylko ich symulowaniem, polegają w końcu na przekroczeniu tego „plutonicznego” progu, który wydaje się nieprzekraczalny i z którego nie można zawrócić. Granica Plutona jest granicą inicjacji.

W cyklu, którym rządzą dwie ostatnie planety, w cyklu Neptuna i Plutona, mamy do czynienia z połączeniem energii planet-strażników odpowiednich dwóch granic. W tym cyklu dzieje się coś, co jest kontrolowane zarówno przez granicę między realem a wizją, jak i przez granicę między normalnością a tym, co jest po drugiej stronie inicjacji. Pluton kontroluje wielkie i nadzwyczajne siły lub energie, którymi dysponuje ludzki umysł i ludzkie ciało, ludzka możliwość i sprawczość – to jest to, co Richard Tarnas w swojej książce „Cosmos i Psyche” przyrównuje do greckiego boga Dionizosa, więc pierwiastek dionizyjski czy energia dionizyjska, polegająca na tym, by wyjść poza siebie, porzucić siebie i stać się kimś innym. Natomiast druga energia planetarna, czyli Neptun, kontroluje wizje, świat wizji i wyjście do świata wizji. Razem z tego by wynikało, że połączenie sił tych dwóch strażników powoduje, że pod ich wpływem niektórzy ludzie, niektóre jednostki wydelegowane przez egregor, dokonują nadzwyczajnych sprężeń woli, energii, siły, chęci, siły ducha, aby wydobyć coś nowego ze świata wizji. Kiedy sprzęgają się siły Plutona i Neptuna, to z tego wynika pewien nadzwyczajny i inicjacyjny, i również inicjujący wysiłek – skupienie, sprężenie energii – które skutkuje wycieczką po nowe w krainę wizji: w krainę nieodkrytych dotąd możliwości. W tym cyklu planetarnym możemy spodziewać się więc znaczących – „heroicznych” – wypraw po nowe idee.

W tytule tego wykładu jest „pokolenie czarodziejów z koniunkcją Neptun-Pluton”. Dlaczego „czarodziejów”, to myślę, że to jest już trochę jasne. Najsilniejsze sprzężenie obu tych energii będzie nam generować czarodziejów – ludzi, którzy stworzyli coś nowego i ich wyczyn był inicjacyjny dla ludzkości. (Tak to można określić w sposób trochę nadęty, przed czym przestrzegał Crowley, który był nieznacznie starszy od tego pokolenia.) To było pokolenie z urodzeniową koniunkcją Neptun-Pluton. Kiedy to było? – Ta koniunkcja Neptun-Pluton zaistniała pod koniec XIX wieku i na przełomie wieków XIX i XX, w latach od mniej więcej od 1881 do 1904. (Chociaż jeszcze w latach 1908, 1910 można dopatrzyć się jakichś śladów wpływu tej koniunkcji.) W tym czasie Neptun przechodził względem Plutona w przedziale kątowym od minus 15 do plus 15 stopni – przyjąłem więc te same kryteria, które w swojej książce przyjął Tarnas: dla innych cykli, chociaż on tego cyklu akurat nie badał. W tym czasie urodziła się grupa ludzi, twórców, którzy uformowali wiek dwudziesty. Ich dzieła, wpływy i inspiracje działają do tej pory. Ci ludzie uformowali świat taki, jaki znamy – szczególnie, gdy chodzi o jego wizualną zewnętrzną stronę, a także o jego myślową warstwę.

Przyjrzyjmy się temu, kto to był. Kim byli owi czarodzieje?

Urodzeni z koniunkcją Neptuna i Plutona

Hasło „czarodzieje” przyszło mi do głowy przez skojarzenie z Tolkienem. Tolkien urodził się podczas ścisłej, zero-stopniowej koniunkcji Neptuna z Plutonem, która w dodatku była ostro wyróżniona w jego horoskopie, była wyróżniona tak, że bardziej nie można, mianowicie była w urodzeniowym medium coeli. Tolkien tworzy jakby oś tego zbioru czarodziejów z przełomu XIX i XX stulecia. Przyjrzyjmy się temu wykresowi. Kiedy Neptun był w pozycji -13 do Plutona, urodził się Pablo Picasso, który rozpoczyna nasza galerię. Natomiast kiedy wahadło przerzuciło się na drugą stronę, czyli Neptun był prawie tyle samo po drugiej stronie Plutona, był w pozycji +14 stopni, urodził się Salvador Dalí. I teraz popatrzmy: gdyby kogoś zapytać, kogokolwiek, kto był największym malarzem XX wieku, pierwsza odpowiedź będzie: Pablo Picasso! A kto drugi? Tutaj będą się dłużej namyślać, ale druga odpowiedź będzie zapewne: Salvador Dalí. Tych dwóch twórców wynurzyło się z kryzysu, jaki dotknął sztuki plastyczne właśnie wtedy, na przełomie XIX i XX wieku. Oni z chaosu, który wtedy zaczął się dziać, wyszli – przeszli na drugą stronę, pokazali, że z tej rwącej się materii wizualnej można stworzyć coś nowego, czego wcześniej nie było. Trzeba uznać, że to nie był przypadek, że tych dwóch wielkich reformatorów, a jednocześnie szalonych, dziwacznych, pełnych różnych idiosynkrazji geniuszy malarstwa urodziło się właśnie wtedy podczas koniunkcji Neptuna z Plutonem.

Patrzmy, co dalej. Dwa lata mniej więcej później po Picassie urodziła się Coco Chanel (Gabrielle Chanel), która zrobiła więcej niż Picasso z Dalím, dlatego, że – można tak powiedzieć – my byśmy przeżyli bez Picassa i bez Dalego. Natomiast Coco Chanel kazała nam się ubierać tak, jak się ubieramy: kobietom, ale też mężczyznom. Zaczęła od kobiet, a za nimi poszli mężczyźni. To, że ja teraz jestem w koszulce z nadrukiem niedźwiedzia, to jest pośrednio jej zasługą. Ona wyzwoliła kobiety z długich sukni i z gorsetów, a mężczyzn z kołnierzyków-dusicieli i z obowiązkowych kapeluszy. To jest przyjemne, o tym mówi się w tonacji dowcipu, jednak to jest ważne: Chanel zaczęła działać po I wojnie światowej, wtedy zaczęła wywracać nasze wizualne wzorce tego, jak mają wyglądać ludzie w swoich ubraniach. To wywrócenie na drugą stronę znowu kojarzy się z tymi archetypowymi granicami do przekroczenia, które reprezentują Pluton i Neptun. Został wtedy, za sprawą Chanel, uformowany wizerunek – obraz, postać, kształt, ubiór i wygląd człowieka, kobiety i mężczyzny, na najbliższe stulecie lub dłużej niż stulecie: na cała epokę Nowoczesności. Te trzy postaci, które dotąd wymieniłem: Picasso, Dalí jak jego cień, i Coco Chanel wyznaczyli wizualnie Nowoczesność. Za chwilę poznamy jeszcze jednego agenta, którzy zrobił coś podobnego i na jeszcze większą skalę. Oni swoimi wynalazkami, swoją twórczością zbudowali granicę, która oddziela Nowoczesność od tego, co było wcześniej. Oczywiście, ta Nowoczesność była tworzona i formowana wcześniej i dużo wcześniej; do jej powstania przyczyniła się przede wszystkim epoka Oświecenia, przyczyniła się Rewolucja Francuska, obalanie tyranów, obalanie ustroju feudalnego, do powstania Nowoczesności przyczynili się Marx z Engelsem i swoim Manifestem Komunistycznym; również wyzwolenie Stanów Zjednoczonych i powstanie pierwszej nowoczesnej demokracji amerykańskiej, to wszystko są przyczynki do powstania cywilizacji Nowoczesności – jednak my przeniesieni w świat George'a Washingtona czy Napoleona Bonaparte, czulibyśmy się jak w innej cywilizacji, jak nie w tym świecie. Ludzie wtedy byli inni: inaczej wyglądali, inaczej się ruszali itd. Tego nowego człowieka stworzyła, w dużym stopniu, właśnie Coco Chanel. Oraz jeszcze jedna z tamtych postaci, o której za chwilę.

Uogólniając: od dzieł tamtych „czarodziejów” zaczęła się Nowoczesność – zaczęła się tak naprawdę po I Wojnie Światowej. Oczywiście, w jakiejś części zaczęła się wcześniej, od początku XX wielu lub jeszcze wcześniej, gdyż te granice w czasie są rozmyte. Jednak z pewnością wyraźnym nowym początkiem była twórczość wyliczonych „czarodziejów”. To ma związek z tym, co później będzie się działo z Nowoczesnością, ale do tego dojdziemy.

Razem z Chanel, przy tej samej pozycji Neptuna chociaż w innym roku, urodził się nasz wieszcz czyli Witkacy, Stanisław Ignacy Witkiewicz, też wielki eksperymentator, chociaż zapoznany, gdyż nie wkłuł się w żaden masowy proces, który by go wypromował za życia. W tym samym roku 1885, tylko w Wadze urodził się Niels Bohr. Dwóch było twórców fizyki epoki Nowoczesności, fizyki XX wieku... Było ich więcej, ale dwie postaci kojarzą się w pierwszym rzędzie. Pierwszym był Albert Einstein, który jest trochę starszy od tego pokolenia, urodził się wcześniej; a drugim właśnie Niels Bohr, który przyczynił się... był jednym z „przyczynicieli” do stworzenia mechaniki kwantowej (pamiętamy, że stworzył pierwszy kwantowy model atomu, który później został włączony do gmachu mechaniki kwantowej, gdy ta stała się dojrzałą teorią) – ale również Bohr dał interpretację, dał wykładnię mechaniki kwantowej (razem ze Schrödingerem i jego kotem) i jego Interpretacja Kopenhaska jest w jakimś stopniu aktualna do tej pory, chociaż niektórym fizykom się nie podoba. Jak widzimy więc, jeden z twórców nowego myślenia o fizyce urodził się również wtedy.

W 1887 roku przy dalszym zacieśnianiu się koniunkcji Neptuna do Plutona urodził się Ojciec Pio, który dość niedawno stał się świętym o. Pio. Zobaczmy jego horoskop. Ojciec Pio, urodzony jako Francesco Forgione na południu Włoch, urodził się (oczywiście) z koniunkcją Neptuna z Plutonem – i w jego przypadku widać bardzo wyraźny mechanizm wzmacniania tej koniunkcji, tzn. wzmacniania zarówno Neptuna jak i Plutona poprzez inne planety. W Raku miał Księżyc, Wenus i Saturna, bardzo adekwatny układ planet jak dla zakonnika, bo wiadomo, że całe życie spędził w zakonie, a na pograniczu Byka i Bliźniąt miał oto tak: Marsa w koniunkcji z Neptunem oraz Merkurego, Plutona i Słońce w koniunkcji, a Plutona i Słońce w dokładnej koniunkcji w obrębie dnia urodzenia: w dniu jego urodzenia Słońce przechodziło przez Plutona. Była luźna 6-stopniowa koniunkcja Neptuna z Plutonem, ale do tej koniunkcji, na jej ratunek, na jej wzmocnienie przyszły Mars, Merkury i Słońce. I zadziałało. To jest horoskop tego herosa, który za młodu walczył z diabłami, a w wieku dojrzałym stał się cudotwórcą, rozumiejącym ludzi bez pośrednictwa języków, zdolnym do bilokacji – znana jest lista jego cudów. Czarodziej, jednym słowem. Jego horoskop i jego życiorys bardzo polecam do studiowania.

W tym samym roku 1887, ale przy ściślejszej koniunkcji urodziła się Elsie Wheeler: wstawiłem ją tutaj po to, aby nie krzywdzić (przez pominięcie) naszej własnej dziedziny czyli astrologii wraz z innymi mancjami; w następnym roku przy tej samej ścisłości koniunkcji urodził się jej ezoteryczny partner czyli Mark Edmund Jones. Tych dwoje, Jones i Wheeler, jak wiemy, stworzyli, wymyślili – objawiły im się, sprowadzili kanałem-channelingiem tak zwane Symbole Sabiańskie. Wspominam tu o nich, ponieważ ewidentni czarodzieje.

Urodzeni z koniunkcją Neptuna i Plutona, fragmenty kosmogramów

Przy odstępie -5 stopni (między Neptunem a Plutonem) urodził się Le Corbusier. Jego horoskop, właściwie fragment, jest na tej zbiorczej planszy przedstawiające próbki horoskopów. Le Corbusier (to był jego artystyczny pseudonim) urodził się też w momencie wzmocnienia obu planet: urodził się, kiedy Księżyc szedł przez lukę pomiędzy Neptunem a Plutonem, i zbliżał się do ścisłej koniunkcji z Plutonem – jak więc widzimy, Księżyc wziął na siebie rolę wzmocnienia tamtej koniunkcji, a jednocześnie Słońce wzięło na siebie aktywację drugiej planety: Urana. I to, co zrobił Le Corbusier jest z jednej strony takim przełomem ideowym bardzo dobrze wpasowanym we wspólne działanie Plutona i Neptuna, a z drugiej strony jego dzieło jest jawnie i powiedziałbym: krzycząco i bezwstydnie uraniczne. Co zrobił Le Corbusier? Le Corbusier zapakował ludzkość do klatek. – Czyli do prostokątnych, prostopadłościennych domów spiętrzonych najchętniej jako tak zwane bloki i zgromadzonych w blokowiska. Oczywiście, w jego oryginalnych wizjach był to sposób na uwolnienie miast... Wtedy podobne projekty robiło wielu architektów... dlaczego pamiętamy Le Corbusiera? Dlatego, że on stworzył do tego ideologię, stworzył do tego mowę, narrację, która zachwyciła Francuzów, a za nimi resztę świata, włączając Amerykanów, a obie te nacje francuska i amerykańska były i są nastawione na przyszłość i na to, co wymyślone, na ducha Urana – obie te nacje są uraniczne z ducha. Le Corbusier przebił się w obu tych obszarach, stał się tam sławny, naśladowany, wielki... Za nim poszła Francja i Stany Zjednoczone, a za tymi krajami reszta świata. W jego zamiarach, w jego wizji i ideologii było to uwolnienie ludzi i ich miast, po pierwsze, od naporu historii, co jest zgodne z duchem Nowoczesności, a po drugie wpuszczenie światła i powietrza, czyli natury, do miasta. A więc dekompozycja, przebudowanie miast w taki sposób, żeby wyeliminować ulice-tunele i podwórka-studnie, żeby była wszędzie przestrzeń i światło. Trzeba było domy odsunąć od siebie, nie ustawiać ich jednakowo względem ulic, zrobić większe odstępy między domami, a jeszcze lepiej byłoby te domy postawić na nóżkach, na filarach. No i to zaczęto robić. Oryginalne dzieła Le Corbusiera są piękne, mają harmonię – ale za nim poszli jego drugo-, trzecio- i czternastorzędni naśladowcy, którzy umeblowali cały świat takimi szafkami mieszkalnymi, które nas otaczają. Kiedy mówiłem o Coco Chanel, która nas ubrała, to jednocześnie wymyślam o Corbusierze, który nas umieszkał: ta nas ubrała, ten nas umieszkał. Przed Corbusierem nie było takiej architektury, jaką oglądamy dzisiaj w miastach. Po nim zaczęła być. Czarodziej. Z jednej strony należy na niego patrzeć jak na wielkiego twórcę, stworzyciela, jednego ze współ-stworzycieli Nowoczesności, ale z drugiej strony jak na wielkiego niszczyciela: niszczyciela dorobku, tradycji, historii, zabytków, starego myślenia o miastach. To co później działo się w miastach, często było nieskuteczną walką z Le Corbusierem. I jeszcze jedno: kiedy się myśli o nim jako o takim wielkoludzie, tytanie, który świat zmienił, to zupełnie nie pasuje to do jego podobizny, bo na zdjęciach widzimy zasuszonego mężczyznę o wyglądzie enneagramowej Piątki-Obserwatora, taka mysz w okrągłych okularkach, wygląda na jakiegoś urzędnika-księgowego sprzed stu lat. Gdyby ktoś chciał studiować astro-życiorysy wielkich ludzi, również bardzo polecam go.

Podczas zacieśniania się koniunkcji Neptuna z Plutonem do -4 stopni urodził się Adolf Hitler. Czarodziej niewątpliwy, chociaż raczej zły czarownik – ale też charakterystyczna, emblematyczna postać Nowoczesności, reprezentant tej złej i zapewne najgorszej strony Nowoczesności. Adolf Hitler... a jednocześnie w odstępie parudniowym urodziło się jego alter ego czyli Charlie Chaplin, który go parodiował, ale też był do niego fizycznie podobny.

Jednocześnie z nimi, też w odstępie parodniowym, urodził się jeden z dwójcy filozofów, Ludwig Wittgenstein, i w tym samym roku 1889, tylko Wittgenstein na wiosną, a tamten na jesieni, urodził się Martin Heidegger. Razem, w tym samym roku i przy bardzo podobnym układzie planet, urodziło się dwóch ludzi, którzy – tak to im trzeba przyznać – stworzyli filozofię XX wieku. Stworzyli filozofię epoki Nowoczesności. Tak jak Picasso i Dalí stworzyli wizual – sztuki wizualne epoki Nowoczesności, jak Chanel i Le Corbusier ubrali nas i umieszkali, a Hitler przeszył grozą, tak Heidegger i Wittgenstein stworzyli filozofię nowej epoki. Zgadza się wszystko...

Tak dla ciekawostki, kiedy koniunkcja była prawie ścisła, prawie jak u Tolkiena, urodził się odnowiciel Francji jako imperium po jej haniebnej klęsce, Charles de Gaulle.

Po roku 1892 koniunkcja zaczęła się rozchodzić i kiedy była rozluźniona o dwa stopnie, Neptun był o +2 stopnie od Plutona, urodził się Mao Zedong. Trudno o nim powiedzieć, czy bardziej twórca czy raczej niszczyciel, w każdym razie postać znacząca dla całej wielkiej cywilizacji chińskiej. Postać wielka, ale i przerażająca podobnie jak Adolf Hitler. Następny na naszej liście jest Jiddu Krishnamurti, który urodził się w 1895 r., a w 1897 r. urodził się Lampião. Kim był Lampião? – tworzy parę z Mao Zedongiem, który był (w wielkim skrócie) zbójnikiem, który grabił bogatych i rozdawał biednym, a Lampião był takim samym i w Brazylii i w przeciwieństwie do Mao Zedonga mu się nie udało i zginął młodo. Wielka legenda Brazylii, być może najbardziej w świecie znany Brazylijczyk obok Pelégo i Senny; opowiadałem też o nim na poprzednim kursie.

Dalej widzimy, że przy odstępie 10 stopniu urodził Ernest Hemingway. (Na pytanie, kto był największym amerykańskim pisarzem?, zapewne większość ludzi odpowie: Hemingway!) Podobnie przy 10 stopniach urodził się Antoine de Saint-Exupéry. Przy 11 stopniach jeszcze jeden tytan XX wieku, twórca odnowionej psychoanalizy Jacques Lacan – i naszą galerię kończy wspomniany na początku Salvador Dalí przy odstępie +14° i w roku 1904.

Wtedy przewaliła się fala urodzeń ludzi, którzy stworzyli rzeczywistość w której dotąd żyjemy.

Oczywiście, było ich więcej, ja wybierałem rodzynki. Proszę zobaczyć, tutaj są rodzynki nie tylko dlatego, że są wielcy, ale też dlatego, że znamy ich godziny urodzenia (z wyjątkiem Lampião, którego nie znamy).


Cykl Neptun-Pluton i przyszłość epoki Nowoczesności

Punkty libracyjne

Skoro rzeczywiście daje się wyłowić w tamtym okresie urodzenie się tamtych wybitnych twórców, to zastanówmy się, co się dalej działo z tym cyklem. Działo się i dzieje dziwnie. Mianowicie ruch Neptuna względem Plutona – a właściwie ruch lżejszego Plutona względem cięższego Neptuna – jest inny niż pozostałych planet. Powyższy obrazek nie przedstawia wprawdzie Neptuna i Plutona, ale coś innego. Przedstawia tak zwane pyłowe księżyce Kordylewskiego. W środku wykresu znajduje się Ziemia, po prawej stronie jest Księżyc, prócz tego są zaznaczone punkty od L1 do L5, które objaśnię dalej. Jest to jednak z dokładnością do skali, z dokładnością do rozmiarów w kosmosie, bardzo podobny układ pól grawitacyjnych i orbit planet, jak dla innego przypadku, który tutaj nas interesuje. Tam w centrum będzie Słońce, Słońce siedzi w bardzo głębokim dole potencjału, w bardzo głębokiej dziurze grawitacyjnej, bo jest ciężkie. Wokół Słońca krąży Neptun, który jest wielki i ciężki – jest trzecią co do wielkości i masy planetą po Jowiszu i Saturnie, i też tworzy sobą, swoją masą głęboki dół grawitacyjny. Natomiast w punktach, które są wierzchołkami foremnego trójkąta, takiego, który ma kąty po 60 stopni, zbudowanego na Słońcu i Neptunie, są dwa miejsca, które mają taką właściwość, że jeśli coś tam wpadnie, to będzie się poruszać po stabilnej orbicie względem jednego ciała niebieskiego i drugiego. Czyli będzie okrążać Słońce z taką prędkością, w takim tempie i w takiej odległości, co Neptun i jednocześnie nie będzie oddalać się od Neptuna. Takich punktów jest, jak widzimy, pięć. Z których te oznaczone L1, L2 i L3 są niestabilne, a L4 i L5 są dość trwałe. Skrót „L” pochodzi od sława „libracja”, punkty te nazywają się fachowo punkty libracyjne. Ten obraz przedstawia jak już powiedziałem pyłowe księżyce lub obłoki Kordylewskiego. Ten polski astronom jeszcze w latach 1950-tych doszedł do wniosku, że w tych punktach libracyjnych względem Ziemi i Księżyca coś musi być, jakieś obiekty, które tam zostały schwytane przez wspólną akcję grawitacyjną Ziemi i Księżyca, i faktycznie znalazł, że tam są obłoki pyłowe.

W przypadku Neptuna i Słońca nie jest to pył, tylko całkiem solidny obiekt, którym jest Pluton. Pluton ma silnie rozciągniętą orbitę i właśnie na tym odcinku swojej orbity, kiedy zbliża się do Słońca i porusza się szybciej, zrównuje się z Neptunem i wskakuje w jego punkt libracyjny. I w tym punkcie libracyjnym najchętniej siedziałby już na trwałe, związany z Neptunem i ze Słońcem, gdyby nie to, że nadmiar pędu, z którym tam wpadł, w końcu go stamtąd wyrzuca. Czyli on tam się jakoś obraca, w tym kotle libracyjnym, po czym zostaje wyrzucony. Zostaje wyrzucony po długim czasie, który trwa osiemdziesiąt kilka lat. I my teraz na takim etapie jesteśmy. Żyjemy w okresie, kiedy Pluton jest schwytany przez punkt libracyjny Neptuna.

Cykl Neptuna i Plutona w XX i XXI wiekach

Pluton schwytany w grawitacyjną pułapkę przez Neptuna. Co się działo? Był rok 1892, urodził się Tolkien. Zmieniła się data, jest wiek XX, rok 1904, odległość Neptuna od Plutona 14°, urodził się Salvador Dalí. Po czym Pluton porusza się dalej po orbicie, dość szparko, ponieważ jest w tej części orbity, gdzie jest najbliżej Słońca i w przybliżeniu tak samo daleko od Słońca, co Neptun – i zaczyna zbliżać się do sekstylu z Neptunem. Naniosłem dane z galerii horoskopów. Mamy rok 1947, rodzi się mój kolega po fachu i bliski znajomy Światosław Florian Nowicki. W tamtym momencie odległość Neptuna od ścisłego sekstylu względem Plutona wynosi -2 stopnie. Gdy patrzeć z punktu widzenia lżejszej planety, Plutona, to Plutonowi brakuje 2 stopni, żeby doskoczyć do położenia w ścisłym sekstylu, 60°, względem Neptuna. Dwa lata później rodzi się Jarosław Kaczyński, obecny szef partii PiS, i Plutonowi nadal brakuje 2 stopni do sekstylu. Właściwie, to jest już sekstyl między Neptunem a Plutonem, ale ten sekstyl nie jest ścisły. Mamy rok 1950, rodzi się Goran Bregović, jest ścisły sekstyl. Jest rok następny 1951, rodzi się Wojciech Jóźwiak, Neptun (lub Pluton, jeśli patrzeć na lżejszą z planet) już przeskakuje na drugą stronę ścisłości sekstylu, o pół stopnia. Ale popatrzmy: lata lecą, a Pluton stoi praktycznie w tym samym położeniu względem Neptuna, a ich aspekt sekstyl, odkąd się zacieśnił, czyli od około 1945 roku, trwa i trzyma, i nic się nie zmienia. Pluton wpadł w punkt libracyjny, który jest odległy dokładnie o 60° od Neptuna – i tam siedzi. Właściwiej byłoby powiedzieć, że obie planety idą łeb w łeb, prawie w równej odległości od Słońca i stale odległe o ten libracyjny kąt 60°, który w astrologii czytamy jako sekstyl.

Następnie sprawdzałem w galerii kosmogramów, skacząc co kilkanaście lat, co było dalej. Wybrałem narodziny pięknych dam. Pierwsza z nich Nastasja Kinski urodziła się w 1961 roku: sekstyl Neptuna do Plutona wtedy istniał – Pluton był 4° za sekstylem, a właściwie za punktem libracyjnym. Mija 12 lat, zaczynają się lata 70-te, w 1973 rodzi się pani prezydent sąsiedniej Słowacji, też piękna dama Zuzana Čaputowa, przy również 4° odległości od ścisłości sekstylu. Mija kolejne dziesięciolecie, rodzi się tragicznie nieżyjąca już Amy Winehouse, rok 1983, i widzimy, że coś tutaj się zmienia o tyle, że Neptun zaczyna się cofać, a właściwie to cofa się Pluton, który zmniejsza swoją odległość kątową od Neptuna i ten aspekt zaczyna się znów uściślać: w horoskopie Winehouse jest odchylnie tylko 1,5 stopnia. Przeskakujemy jeszcze jedno dziesięciolecie do przodu, rodzi się Miley Cyrus, ta która huśtała się na takim kafarze do łamania murów, też piękna dama, i Pluton przeskakuje na drugą stronę sekstylu i jest -5° od ścisłości sekstylu. Mija następne dziesięciolecie: przy ataku na World Trade Center w 2001 r. sekstyl wciąż istnieje, tylko jest mocno niedokładany, jakby przesunięty wstecz w obrębie całego cyklu i odległość od ścisłości wynosi jak poprzednio -5°. Podczas Katastrofy Smoleńskiej 2010 mamy zero, jest ścisły sekstyl, a dzisiaj jest -3. (Pamiętajmy, że obserwujemy planety z Ziemi, a nie heliocentrycznie, więc na ich ruch względem Słońca nakładają się jeszcze przesunięcia Ziemi.)

A więc Pluton jakoś sobie „łazi”, krąży, kłębi się w tym kotle libracyjnym Neptuna i nie może z niego wyjść. I tak będzie trwało do około roku 2030-tego. Jesteśmy w epoce wiecznego sekstylu, który trwa około 85 lat. I jest to lekko przerażające. Dlaczego?

Dlatego, że kiedy zaczął się ten wieczny sekstyl, był to rok 1945, a w roku 1947 już ten aspekt był dość ścisły, czyli Pluton stał wtedy już bardzo blisko tamtego punktu libracyjnego, i wtedy w cyklu Saturn-Pluton zaczęła się epoka Ziemnej Wojny, ta wyrazista epoka po zakończeniu II Wojny Światowej. O ile historyczna formacja pod tytułem Nowoczesność zaczęła się wcześniej – cywilizacyjna faza Nowoczesności zaczęła się wcześniej – o tyle ona w tamtych latach zaczęła nabierać wielkiego przyspieszenia. Świat zaczął się przyspieszająco modernizować. Działo się to wszędzie. Wprawdzie Polska i inne kraje obozu moskiewskiego raczej udawały, że się modernizują i rozwijają niż to naprawdę robiły, ale przynajmniej w technice wojennej ówczesna Rosja zrobiła wielkie postępy. Lepiej tamto rozwojowe przyspieszenie widzimy w Europie, która zmieniła się totalnie, w porównaniu z tym, co było wcześniej, w sensie uprzemysłowienia, budowy autostrad, jeżdżenia samochodami i latania samolotami... – na wielką skalę zaczął się formować świat nowoczesny, jaki znamy dziś. Niemcy Zachodnie przeżywały wtedy swój cud gospodarczy. Podobnie był to okres wielkiego przyspieszenia w Stanach Zjednoczonych, także w Japonii, potem w innych krajach Azji. Na początku tego wiecznego sekstylu urodziło się pokolenie tak zwanych w Ameryce baby-boomers, czyli uczestników „szczytu niemowlęcego”. Ale również w Polsce my wszyscy na tym wykresie – Nowicki, Kaczyński, Jóźwiak – jesteśmy dziećmi wyżu demograficznego, który nastąpił po II Wojnie. To się działo w całym świecie – co więcej, zaczęła się wtedy eksplozja demograficzna, która w skali świata trwa do dziś i nie wyhamowała. Wyhamowała wprawdzie w Europie, w Polsce dokładnie w roku 1984, za to ta fala rozpędza się i to w sposób przerażający, przede wszystkim w Afryce. Ludzkość zaczęła wtedy puchnąć: z dwóch miliardów, które liczyła w czasach, kiedy rodzili się moi starsi koledzy, do obecnych 7 i pół miliarda, a w bliskiej perspektywie ma być miliardów dwanaście. Następnie, zaczęła się eksplozja techniki, produkcji, czyli jednoczesna eksplozja unowocześnienia. A teraz pojawiło się globalne ocieplenie, poprzez które widzimy, że Ziemia nie wytrzymuje tak napuchłej ludzkości z jej technologią. I data 2030 jest wymieniana jako moment dobicia do ściany. Wtedy może być źle.

Może być tak... i tu zaczynam wybiegać w przyszłość... Może być tak, że ta przyspieszona, ta napuchnięta, przerośnięta faza Nowoczesności, ta formacja cywilizacyjna, która rozpoczęła się właśnie na początku tego wiecznego tranzytu w 1945, 46 lub 1947 roku, i prawdopodobnie skończy się razem z końcem tego „wiecznego” sekstylu. Wynika z tego, że żyliśmy i żyjemy w czasach specyficznych albo nawet wyjątkowych w obrębie tego 492-letniego cyklu Neptuna do Plutona (lub Plutona względem Neptuna). Żyjemy w czasach wyróżnionych przez to, że te dwie planety idą łeb w łeb połączone sekstylem, a to dlatego, że Pluton się zaplątał, dał się schwytać w punkt libracyjny względem Neptuna i Słońca. – Z którego wyjdzie po 2030 roku i być może – to jest taka moja teza jako astrologa przewidującego przyszłość – będzie to moment załamania się tej formacji cywilizacyjnej, tego etapu cywilizacji ludzkiej. Niedobrze to brzmi. Ale to, co się kiedyś zaczęło, musi się skończyć. Jeżeli zaczęło się przy określonych notowaniach astrologicznych, to jest bardzo prawdopodobne, że przy końcu tych notowań astrologicznych się również zakończy. Za dziesięć, jedenaście lat. Albo wtedy zacznie się kończyć. Zobaczymy. Pewnie dożyjemy.

24 lipca 2019. Nagranie wykładu »

komentarze

[foto]

1. polscy poeci • autor: Maria Piasecka2019-07-29 20:57:44

Wojtku, zainspirowałeś mnie, żeby zebrać daty urodzenia niektórych naszych wybitnych poetów nowoczesności, którzy przyszli na świat w wyróżnionym przez Ciebie czasie. Toż to cała plejada! Trudno dziś o taki "zbiór": Staff 1878, Leśmian 1878, Iłłakowiczówna 1892, Pawlikowska-Jasnorzewska 1893,Tuwim 1894, Iwaszkiewicz 1894, Młodożeniec 1895, Broniewski 1897, Lechoń 1899, Przyboś 1901, Jasieński 1901, Czechowicz 1903, Gałczyński 1905.
[foto]

2. Bardzo ciekawy tekst. • autor: Helka2019-07-29 21:51:17

Kiedyś zastanawiałam się,co sprawiło, że świat tak nagle i od razu gwałtownie przyspieszył. Wyraźnie widać, że ten rozwój był skokowy, nie linearny.
Życie mojej praprababki było praktycznie takie samo, jak życie jej praprababki, jeśli chodzi o poziom cywilizacji. Chałupa, krowa, pole, dzieci, garnki i szmaty. Proste sprzęty, których większość można było zrobić samemu lub zamówić u sąsiada.
I potem taki ogromny techniczny skok z lekkim rozbiegiem w początkach XX w. 

Trochę nie chce mi się wracać do ręcznego robienia płótna, więc mam nadzieję, że wyjście z tego sekstylu będzie łaskawe. A jak bywało wcześniej, we wcześniejszych grawitacyjnych "dołkach"?
[foto]

3. Poeci z pokolenia czarodziejów • autor: Wojciech Jóźwiak2019-07-29 22:14:54

Marysiu, faktycznie był wtedy wysyp gwiazd polskiej poezji. Później już chyba tak nie było.  Ale co z ich twórczości przeżyło, przetrwało? Mam wrażenie, że Polakom dźwięczą w uszach głównie te poezje, które śpiewali Niemen i Demarczyk.
[foto]

4. Helce • autor: Wojciech Jóźwiak2019-07-29 22:20:12

Helko, dziękuję za Docenienie. :)
Wcześniejsze okresy pobytu Plutona w libracyjnych pułapkach dopiero chcę przebadać.
Jak będzie wyglądało wychodzenie z obecnego "wiecznego sekstylu" Ne-Plu? Nie wiemy, ale mam nadzieję, że będziemy to wiedzieć zanim ten proces zacznie się "na żywo".
[foto]

5. Nowoczesność a Renesans • autor: Wojciech Jóźwiak2019-07-30 00:31:59

Podczas poprzedniego pobytu Plutona w libracyjnym punkcie L1 względem Neptuna miała miejsce epoka Renesansu. Więcej powiem, kiedy zbadam to zjawisko.
[foto]

6. Odkrycie kosmogramu Tolkiena... • autor: Mirosław Czylek2019-07-30 01:20:02

Odkrycie kosmogramu Tolkiena "na nowo" zafascynowało mnie! Świetne odkrycie!

To jeszcze mały dodatek ode mnie. Spoglądałem wybitnie aptekarsko, na koniunkcję Neptuna i Plutona co do orby jednego stopnia . I co ja np widzę:

7. Tekst też czarodziejski • autor: Monikakucharska19702019-07-31 12:37:40

Panie Wojtku, tekst Panu wyszedł na medal. Wieczorem odsłucham nagranie wykładu. Przy okazji pobieżnie przypomniałam sobie życiorysy niektórych wymienionych w nim osób. Bo daty urodzenia większości z nich znałam (mam niesamowitą pamięć do dat i w głowie całą bazę danych). Mnie ciekawi szczególnie postać Francesco Forgione zwłaszcza w świetle ukazujących się od jakiegoś czasu w Internecie rozmów z Ojcem Pio (p. Sławek Piwowarczyk, p. Wiesław Matuch). Wiem, że nie można bezkrytycznie wierzyć we wszystko niemniej jednak są to ciekawe informacje. A co do Plutona, to patrząc jak zmiany klimatyczne przyspieszają, wcale się nie zdziwię jak wyskoczy z tego kotła wcześniej, aż pokrywka podskoczy.
[foto]

8. Dzięki, Moniko! • autor: Wojciech Jóźwiak2019-07-31 15:02:08

Dzięki, Moniko, za uznanie i docenienie. Pi’em interesowałem się wiele lat temu, ostatnich odkryć na temat jego i jego cudów już nie znam. Horoskop tak czy inaczej ma piękny. :)
[foto]

9. Takie teksty lubię • autor: Arkadiusz2019-08-06 18:24:22

...które potrafią złapać ducha epoki. i też jestem ciekawy (kto nie jest), co nas czeka po 2030 r. Jakie układy planet mogą zdominować czwartą dekadę XXI wieku?
A wracając do tytułowej koniunkcji Neptuna i Plutona, to odbyła się ona w Bliźniętach. A te kojarzą mi się zawsze z rozmową. I tu mamy pierwsze radio (w 1895 transmisja na odległość 1 km - jako przekroczenie bariery odległości) i język esperanto (J. Zamehof opublikował  podstawy tego języka w 1887 r., który miał pokonać bariery językowe).
[foto]

10. Wojna światów H. Wellsa • autor: Arkadiusz2019-08-06 18:49:53

Wydana w 1898 r. Wizja i niebezpieczeństwo z trójkąta transgresji. Powieść, która dostała drugie życie dzięki słuchowisku radiowemu :) Niedawno kupiłem sobie współczesną świeżutką jej kontynuację napisaną przez S. Bateria pt. Masakra ludzkości ;)

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)