Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

28 lutego 2012

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Astro-obserwator (odcinków: 198)

Pola formujące. Sheldrake i kwanty. Nowy wymiar Majki Stodolnej

Kategoria: Astrologia
Tematy/tagi: astrologiakwantoweLeśmianmorficzne poleSheldrake

« Śmierć Whitney Houston Sheldrake i astrologia »

W wierszu „Stodoła” Bolesław Leśmian pyta:

Tyś pociosał stodołę w cztery dni bez mała,
Ale kto ją stodolił, by — czem jest — wiedziała?

To jest problem... Skąd rzeczy, kiedy powstają, wiedzą, czym i jakie mają być? Kiedy człowiek buduje stodołę, oczywiście, ma jej plan w głowie. Ale kiedy liść rozwija się z pączka, a właściwie z jednej dzielącej się komórki? Dąb z żołędzia? Całe zwierzę z połączonego jaja i plemnika? Od prawie stu lat biolodzy wiedzą, że informacja o żywych organizmach, czyli jakby przepis na liść, wątrobę i w końcu na całą roślinę lub zwierzę, „zapisana” jest w cząsteczkach DNA - zapisana przy pomocy czterech „liter”, którymi są chemiczne związki: adenina, guanina, cytozyna i tymina. Proste. Ale jak i skąd te cztery chemiczne litery wiedzą, że mają rozwinąć się w liść albo w chomika?

Naukowcy wierzą, że odbywa się to krok po kroku. Jedna reakcja chemiczna pociąga następną. - Że dzieje się to podobnie, jak działa program komputerowy: który też właśnie wykonuje krok po kroku, jedno obliczenie po drugim, wynikające z tego poprzedniego. Ale tu pamiętajmy o czymś ważnym: program komputerowy nie ma żadnego celu, żadnej docelowej formy. Nic w nim „nie wie”, że wynikiem jego kolejnych kroków ma być np. wyświetlenie na ekranie litery „A”. Wynik powstaje właśnie krok po kroku, aż dojdzie do punktu końcowego. Problem w tym, że program komputerowy, żeby ten końcowy wynik osiągnąć, musi być idealnie zgrany. Postawisz w nim przecinek zamiast kropki i zamiast oczekiwanego wyniku dostaniesz pusty ekran. (Albo komunikat o błędzie - to znany kłopot programistów!) Tymczasem omyłki w zapisie w DNA zwykle albo niczego nie zmieniają, albo powodują, że ktoś ma np. oczy niebieskie zamiast czarnych. Przy poważniejszych uszkodzeniach też dostaje się wynik jakoś podobny do właściwego, na przykład owadowi zamiast czułków wyrasta dodatkowa para nóg. Sprawia to jednak wrażenie, jakby jakaś siła „domagała się”, żeby rozwinął się możliwie kompletny organizm. Podobne zjawisko polega na tym, że istniejące już organizmy potrafią się naprawiać: jaszczurkom odrastają ogony, dżdżownicom pół ciała, nam zrastają się kości. Czy dzieje się to krok po kroku, jak w programie komputerowym, czy też jest jakiś kształt, który żywa tkanka w pewien sposób odczuwa lub odbiera i „wlewa” się w niego?


Leśmian odpowiada na tamto pytanie:

Stodoliła ją pewno ta Majka stodolna...

Odpowiada więc: tak! Jest „coś”, co nadaje kształt rzeczom. (Wybaczmy poecie, że pisze akurat o stodole, a nie o żywej istocie – widocznie dla poetów nawet stodoły są żywe.) Każda rzecz lub organizm ma swoją „majkę”, która czuwa nad tym, żeby to coś rozwinęło się w to, czym powinno być.

Nie poeta, tylko naukowiec-biochemik, Rupert Sheldrake uznał, że ta „majka” jest pewnym polem, które nazwał polem kształtu albo polem morficznym.

Jaki to ma związek z astrologią? Taki, że podejrzewamy, że układy planet pozwalają nam podejrzeć podobne pola, które rządzą kształtem wydarzeń – obecnych, przeszłych i przyszłych. Podejrzewamy także, że wydarzenia w świecie nie układają się krok po kroku, jak w programie komputerowym, tylko są „prowadzone” przez pola kształtu. Tak jak majka prowadzi budowanie stodoły.

Pola kształtu wydarzeń i procesów mają coś wspólnego z tym czymś, co nazywa się duchem dziejów, po niemiecku Zeitgeist. (Majka z wiersza na pewno jest duchem!) W wieku XIX duch dziejów objawił się jako kolonializm i kolonialna pycha, czyli poczucie wyższości Białych europejskich chrześcijan nad całą resztą ludzi. W wieku XX jako inna mentalna choroba: nacjonalizm. W latach 1960-tych jako bunt ówczesnej młodzieży i hipisowska kontrkultura. I tak dalej. Mamy też swoje osobiste duchy dziejów: komuś kilka lat z rzędu upływa pod znakiem mozolnego budowania domu. Albo ileś lat mija na kręceniu się w kółko z pytaniem, co ja właściwie mam w tym życiu robić? A potem to zmienia się, jeden duch zostaje zastąpiony przez inny, zapominasz o dawnych problemach, nad którymi jeszcze niedawno się płakało.

Problem – który tu rozważamy – jest taki, czy wszystkie te tendencje i procesy są określone przez ruchy elementów, no może nie przez ruchy atomów, ale przez takie jednostkowe szczegóły, że ktoś któregoś dnia o którejś godzinie coś powiedział, kupił, położył się spać itd.? Czy całość wydarzeń wynika z tych cząstkowych ruchów tak jak wynik obliczeń komputera wynika krok po kroku z jego programu czyli algorytmu? A może jest inaczej, i kształt wydarzeń określony jest z grubsza i ogólnie, ale niezależnie od tamtych szczegółów? Wtedy istniałby pewien ogólny determinizm, lub determinizm wysokiego szczebla, który powodowałby, że wydarzenia rozwijają się tak-a-tak, chociaż ich szczegóły mogą być dowolne. Np. możesz w kolejny dniach robić cokolwiek, a i tak pewna „siła rzeczy” ciągnie cię do tego, że pewnego dnia się zakochasz. Albo (inny przypadek) zostaniesz unieruchomiony, bo włożą ci nogę w gips albo (astrologia zna takie dziwne warianty) zepsuje ci się samochód.

Istniałoby więc jedno zdeterminowanie wydarzeń w szczegółach – i drugie zdeterminowanie, to ogólne. To ogólne „widzi” astrologia swoimi metodami. A siłą, która zmusza rzeczy, ludzi i państwa do tego, żeby na ogólnym poziomie działo się tak jak się dzieje, byłyby właśnie te pola morficzne.

Tu jeszcze mam taki obraz. W modelu mechaniczno-algorytmicznym, właściwie jedynym, który akceptuje i rozwija uznawana nauka o przyrodzie, żeby pewna liczba części złożyła się w całość, jak deski i belki w stodołę, każda część (belka, deska) musi mieć „zaczepy”, które wskoczą dokładnie w jedno właściwe miejsce w drugiej belce. Ci którzy składają na nowo rozbiórkowe stodoły, właśnie tak robią: na każdej piszą znaczki i znaczek musi zostać połączony ze swoim odpowiednikiem na drugiej części.

W modelu pola morficznego byłoby zaś tak, że zanim powstanie całość (w przestrzeni i w czasie), istnieje już zawczasu „forma”, matryca, która sprawi, że części ułożą się właśnie tak jak trzeba; jak robi to ciasto w foremce. Jak skóra na prawidle do robienia butów. Tą matrycą jest to pole. W tym modelu części mogą być dużo bardziej dowolne niż w modelu poprzednim; określony polem kształt powstać może z typowego surowca, ale może i z jakichś części nie całkiem typowych.


Tamtego wiersza to jeszcze nie koniec, bo Leśmian dalej opisuje majkę tak:

Do połowy — przydrożna, od połowy — polna.

Co może być „do połowy takie, od połowy inne”? - Poeta najpewniej miał na myśli pośredniczący, mediacyjny charakter tego majkowego bytu. Może pośredniczącego między ludzką drogą a poza-ludzkim bezkresem pól? Nam ta fraza kojarzy się jednak z czymś innym. Pół taki, pół inny bywa – z zasady - tylko układ kwantowy! Rządzący się prawami mechaniki kwantowej. To jest ważny trop – gdyż pewnie w niedalekiej przyszłości astrologia pogodzi się z fizyką i z biologią właśnie dzięki mechanice kwantowej i jej polom. Na razie możemy się nieśmiało domyślać, że pola morficzne, które odgadywał Sheldrake, w istocie są jakimś nieznanym dotąd aspektem kwantowego behavioru materii.


Astro-obserwator: wstęp na końcu

Dawniej pod tytułem „Mesuranema”, z greckiego mesouranêma co znaczy „środek nieba” czyli medium coeli.


« Śmierć Whitney Houston Sheldrake i astrologia »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)