Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

09 czerwca 2011

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Sny i wizje (odcinków: 2438)

Politechnika

Kategoria: Sny i wizje
Tematy/tagi: szkołaurząd

« Uschnięty Dąb W świątyni skalnej pływać »
Jestem na Politechnice (w realu faktycznie dawno temu tam pracowałem), jako - niby - pracownik naukowy. To, że tu jestem, wydaje mi się dziwne, ale mam świadomość, że ciąg jakichś logicznie powiązanych przyczyn mnie tu sprowadził. Wiem, że tu kiedyś pracowałem, nikt mnie nie zwalniał, mam tu etat, jestem tu zatrudniony. Pomieszczenie, gdzie przebywam, czyli ten wydział lub zakład, jest wysokim pokojem, urzędowym, ciemnym, z brunatnymi ścianami, więc pewnie boazeria, z niewygodnymi, za dużymi, staromodnymi meblami. Przy jednym takim biurku siedzę, ale to jest tak, jakbym wpadł tam tylko na chwilę. Muszę się tam pokazać przez chwilę, a zaraz wyjdę. Mam poczucie że jestem tam zupełnie niepotrzebny i zupełnie nic nie mam do robienia, choćbym nawet chciał coś robić. Wiem też, że jakieś mnóstwo czasu minęło, i ja na niczym już się nie znam i właściwie nie wiem, czym ta instytucja się zajmuje. Jacyś ludzie przechodzą lub siedzą, jakby moi koledzy-pracownicy, ale mało na mnie zwracają uwagi. Ten sen był z dwóch części. Pomiędzy nimi komuś opowiadałem, że mi się śniło, że znowu pracowałem na politechnice. W drugiej części snu jestem tam znowu, ta sama sala i to samo poczucie niepotrzebności. Tym razem jest tam mężczyzna, który jest moim szefem. Nie jest to nikt znajomy z realu, może podobniejszy do postaci z któregoś oglądanego filmu. Ma lat około 45 i jest tak, jakby on był starszy a ja młodszy. On zagaduje mnie tak, jakby z czegoś mnie rozliczał (ale robi to niechętnie, nie ma na to ochoty) i chciał wydobyć ze mnie prawdę, którą ja ukrywam. W trakcie tej rozmowy mówi do mnie: „Pisz doktorat!”. Pyta mnie: „Czy wiesz, ile masz lat? Jesteś po pięćdziesiątce?” (Tak jakbym ja chciał ukryć, że naprawdę jestem stary.) Odpowiadam: „Jestem z pięćdziesiątego pierwszego roku.” On mówi także: „Grozi ci sąd. Milion dwieście tysięcy na czterysta.” Tu zacząłem się pośpiesznie zastanawiać, za co mi grożą takie kary - że zapewne są to nierozliczone koszta moich dawnych eksperymentów na politechnice, które przerwałem. Obudziłem się. (3 listopada 2008, tej samej nocy był sen o Uschniętym Dębie.)

Sny i wizje: wstęp na końcu

Każdy, kto ma profil w Tarace, może swoje sny i wizje tu zapisywać.
Każdy, kto jest zalogowany, może sny i wizje komentować.


« Uschnięty Dąb W świątyni skalnej pływać »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)