Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

15 sierpnia 2005

Wojciech Jóźwiak

Polska przed Słowianami
czytając książkę: Zbigniew Babik, 'Najstarsza warstwa nazewnicza na ziemiach polskich'

Wreszcie, po czterech latach bezskutecznego szukania, wszedłem w posiadanie książki Zbigniewa Babika pt. "Najstarsza warstwa nazewnicza na ziemiach polskich". Krakowski autor wylicza 189 nazw, głównie wodnych - rzek i jezior - pochodzenia przedsłowiańskiego i przy każdej zwięźle dyskutuje niesłowiańskość tej nazwy. Wśród rzek (jak można było się spodziewać) są na tej liście wszystkie największe i prawie wszystkie duże: Wisła, Odra, Warta, Bug, Nida, Nysa, Bzura, Pilica, Narew itd itd. Wsród jezior jest Gopło - nazwa najpewniej germańskiego pochodzenia. Są góry - Ślęża, Tatry. Ale jest też kilka miast: Łomża, Rawa, Śrem, Mosina - co nie znaczy że ciemną dolinę Wędrówki Ludów nazwy te przetrwały jako nazwy osad ludzkich - gdyż raczej przechowały się jako nazwy rzek, później przeniesione na osiedla. Z tego, co pisze Z.B., wynika, że jeden Kalisz przetrwał jako nazwa cywilizacyjna, choć raczej jako nazwa obszaru zaludnionego niż określonego grodu. Grudziądz mógł przetrwać jako nazwa wzgórza, nie miasta. Ucieszyła mnie na tej liście Iłża, której dziwne brzmienie aż kłuje w uszy.

Z map, na które Z.B. nanosi nazwy ze swej listy, wynika kilka rzeczy wartych zastanowienia. Zaczyna się z nich rysować sytuacja, jaką zastawali Słowianie, kiedy od około 500 roku osiedlali się w dorzeczu Wisły i Odry. Bo oczywiście przedsłowiańskie nazwy są dokumentem ich kontaktu z wcześniejszymi mieszkańcami. Ci wcześniejsi mieszkańcy zeslawizowali się, sami zaczęli mówić po słowiańsku (i być może tego nawet dobrze nie zauważyli!), ale nie mieli powodu, żeby przemianowywać nazwy rzek, jezior, osad, które przecież służyły kolejnym pokoleniom bez zmian.

Śląsk, czyli dorzecze górnej Odry. Tu występuje zwarta masa nazw germańskich, a także grupa silezyzmów, czyli nazw charakterystycznych tylko dla Śląska. Ślad tego, że nad Odrą aż po ówczesne puszcze na wschód od obecnego Koźla żyła zwarta grupa ludności germańskiej. Czy byli to Silingowie? Ale Babik przeczy temu, żeby nazwa Ślęża, skąd Śląsk, mogła pochodzić od po słowiańsku przejętej nazwy tego ludu. Więc jak się zwali, nie wiadomo, w każdym razie byli.

Małopolska czyli dorzecze górnej i środkowej Wisły, aż po ujścia Narwi i Bzury. Przedsłowiańskich nazw tu równie gęsto, jak na innych terytoriach, ale nie ma wśród nich nazw pochodzenia germańskiego! Przeciwieństwo sytuacji, którą mamy na Śląsku. W Wielkopolsce, Pomorzu Wsch. i na Mazowszu są nazwy germańskie, tak jakby pozostawili je kolonizujący te ziemie Goci, i nazwy te wraz ze Śląskiem tworzą łuk, który starannie omija Małopolskę w wyżej wymienionym sensie. Dziwne. Bo wydawało się, że starożytne Odrowiśle zamieszkiwały dwie silne i zapewne wrogie sobie grupy germańskich ludów: Goci na północy i Wandalowie (także zwani Lugiami) na południu. Przy tym Wandalowie-Lugiowie, znani archeologicznie jako Kultura Przeworska, żyli tu dłużej od Gotów: Goci około 400 lat i przemieszczali się stopniowo od Wielkopolski przez Pomorze, Mazowsze i w końcu nad Bug i na Ukrainę; Wandalowie-Przeworszczanie przez 600 lat i trzymali się mniej więcej stałego terytorium z jądrem na Śląsku i w Małopolsce. (Około 200-300 roku ne. zostali wyparci przez Gotów ze swego północnego pogranicza - Wielkopolska, Mazowsze - i częściowo przesiedli się do Wschodniej Galicji i za Karpaty nad Cisę i nad pograniczny z Rzymem Dunaj. W 407 roku najechali rzymską Galię, stamtąd poszli na Hiszpanię i w końcu pod Genzerykiem do Afryki.) Ale wracając: dla pasa Wielkopolska-Pomorze-Mazowsze sytuacja jest jasna i jednoznaczna: byli tam stwierdzeni historycznie i archeologicznie Germanowie w postaci Gotów (lub Kultury Wielbarskiej), są tam nazwy pochodzenia germańskiego. Jasno jest dla Śląska: byli tam stwierdzeni historycznie i archeologicznie Germanowie w postaci Kultury Przeworskiej - są nazwy germańskie. Ale dla Małopolski sytuacja jest paradoksalna: historycznie i archeologicznie byli tu Germanowie, czyli Wandalowie lub Lugiowie, albo Kultura Przeworska. Jednak nazw germańskich tu nie ma. Więcej, historycznie i archeologicznie powinno być tak samo jak na Śląsku: ta sama Kultura Przeworska; zresztą w swoim najeździe na Rzym Silingowie, niezależnie czy ze Śląska przyszli czy z Łużyc, zjednoczyli się z Hasdingami wywodzącymi się (jak przyjmuje np. Jerzy Strzelczyk) z Małopolski. Tymczasem ci śląscy pozostawili swoje nazwy, a ci małopolscy, jeśli je pozostawili, to nie były to nazwy germańskie. Wnioski są trzy:

  • albo małopolska część ludności Kultury Przeworskiej nie mówiła językiem germańskim tylko jakimś innym;
  • (i) na germański przeszła dopiero po wyjściu z Małopolski, np. nad Dunajem na limesie rzymskim (bo jednak język Wandalów historycznych BYŁ germański)
  • albo germańska była w małopolskiej części Kultury Przeworskiej tylko górna elita - wojownicy i wodzowie (i jej język stał się ogólny dla Wandalów dopiero w wędrownej fazie ich etnicznego bytu).

Może tych nie-germańskich języków małopolskiej części Kultury Przeworskiej było więcej niż jeden? Na przykład góry-Karpaty mówiły innym językiem, równiny innym?

Można wyobrazić sobie też obszar i polityczną konfederację Kultury Przeworskiej jako rodzaj "Austro-Wegier" (lub tak, jak było w Unii polsko-litewskiej): dwa języki, jeden germański, drugi jakiś inny (lub tych innych więcej niż jeden), z których ten germański jest wehikularną lingwą-franką; przy tym w Małopolsce germańskojęzyczna jest przede wszystkim polityczna elita.

Można wyobrazić sobie, że w okresie Wędrówki Ludów, która dla Wandalów była szczególnie burzliwa i zmieniająca rewolucyjnie dotychczasowe stosunki, wywędrowała, najpierw nad Cisę, później do Afryki, przede wszystkim warstwa germańskojęzyczna; na miejscu zostali niegermańscy tubylcy i ci zintegrowali się z przybywającymi w sto lat po wywędrowaniu wandalskiej szlachty Słowianami. Być może tak było - ale dla nazw przechowanych z czasów Kultury Przeworskiej nie ma to znaczenia! Bo przecież etnos Kultury Przeworskiej (w jej małopolskiej części) w ogóle nie nazywał rzek, gór itd. po germańsku! Język germański, jeśli tam był używany, zaledwie konserwował wcześniejsze, nie-germańskie nazwy terenowe. I takie zostały przekazane Słowianom. Mogło być więc i tak, że Przeworszczanie małopolscy, pierwotnie nie-germańscy, zgermanizowali się choćby w całości, ale na tyle późno, że nie zdążyli po germańsku niczego w swej ziemi nazwać - i w takim stanie ulegli slawizacji.

Jest jeszcze taka możliwość, że język, którym zrazu mówili Małopolscy Przeworszczanie, był germański - przecież Rzymianie uważali, że Germania sięga do Wisły! - ale była to daleka, wschodnia gałąź tej grupy językowej, której śladów dziś nie identyfikuje się jako germańskich. (Tak jakby jakiś przyszły - za 4000 lat - badacz nie rozpoznawał francuskiego jako romańskiego.) Ale to tylko wariant poprzedniego modelu, zresztą zapewne o nikłym prawodopobieństwie.

Można by próbować znaleźć ślady tego nie-germańskiego języka Wandalów badając zachowane ich imiona (z okresu afrykańskiego tylko, niestety). Może są w nich jakieś rdzenie, których nie da się objaśnić na gruncie germańskiego? Czy był to język kentumowy? - inaczej niż słowiański, a podobnie jak germański, celtycki, łacina?

Jeszcze na mapach Zbigniewa Babika zastanawia Mazowsze, zwłaszcza dorzecze Narwi, podobnie odróżniające się od otoczenia jak Śląsk-dorzecze Odry. Wygląda na to, że przed Słowianami i przed slawizacją tamtejszej ludności, mówiono tam językiem, który później zanikł nie pozostawiszy tekstów. Jeśli był bałtyjski, to słabo spokrewnionych ze znanymi historycznie pruskim lub litewskim. Mogła to być jakaś zaginiona gałąź ewolucji bałtyjskich. Można fantazjować, że coś trzeciego - ani Bałtowie, ani Słowianie, może coś pośredniego: zaginiona grupa językowa wschodniej Europy. Albo jakaś 'mischsprache', którą mówiła mieszanka resztek dawnych Gotów z kolonizującymi Nadnarwie w dół rzeki Bałtami. Może to się zgadzać z osobliwościami Mazowsza: zagadkowa nazwa, wyraźna odmienność od reszty polskich prowincji; brak własnych prób państwowotwórczych na początku (bez plusku wchłonięte przez Polan), za to uporczywa oddzielność od Polski w czasach książąt mazowieckich - co świadczy o innym niż w reszcie Polski rytmie historycznej ewolucji; liczne odrębności obyczajowe i polityczne.

Wojciech Jóźwiak




Książka omawiana: Zbigniew Babik, "Najstarsza warstwa nazewnicza na ziemiach polskich w granicach średniowiecznej Słowiańszczyzny", wyd. Uniwersitas, Kraków 2001.
Książka wspomniana: Jerzy Strzelczyk, "Wandalowie i ich afrykańskie państwo", wyd. PIW, Warszawa 1992.





komentarze

1. Lugiowie • autor: Nierozpoznany#66872013-08-21 18:56:09

Z tego co wiem Lugiowie byli konfederacją plemion germańskich i celtyckich, z przewagą tych pierwszych, za to pod ogromnym wpływem kulturowo-religijnym tych drugich, czego dowodzi zresztą sama nazwa Lugiów wywodząca się od celtyckiego boga Luga :) Wahałbym się stawiać znak równości miedzy Lugiami a Wandalami, ale może sie mylę.
[foto]

2. Lugiowie i Wandalowie • autor: Wojciech Jóźwiak2013-08-21 21:27:18

A czy nie jest tak, że nazwa "Lugiowie" jest starsza, a "Wandalowie" późniejsza? Tzn. że najpierw źródła rzymskie referują istnienie "Lugiów" nad Wisłą, a później od tamtej strony najeżdżają ich Wandalowie? Kiedyś (tekst jest sprzed 8 lat) usiłowałem się w tym rozeznać, teraz pozwoliłbym sobie na większą niewiedzę. :)
Teraz nie dziwię się, że fachowcy-archeologowie wrzucają wszystkich do worka pt. "okres wpływów rzymskich" i rezygnują z przypisywania zabytków do nazw ludów znanych z Ptolemeusza.

3. Najpierw Lugiowie, potem Wandalowie • autor: Nierozpoznany#66872013-08-22 11:04:02

Moim zdaniem tak właśnie było. Lugiowie to populacja starsza, nawiasem mówiąc wcale nie jest pewne czy germańska ( celtyckie wpływy natomiast są oczywiste, moim zdaniem Celtowie, jako "obcy" mogli pełnić rolę przywódców religijnych i politycznych; taki schemat przejawia się często w społecznościach plemiennych ), potem dopiero nadciągnęli Wandalowie. To, że się osiedlili w dorzeczy Wisły jest pewne, jednakże już niekoniecznie musieli wkroczyć na tereny Łysogór, ówcześnie trudno dostępnych. Podobnie - moim zdaniem - miała sie później rzecz z Wiślanami, skądinąd kulturowo i - ze tak powiem - kultowo związanymi z plemionami łysogórskimi.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)