Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

21 października 2019

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Auto-promo Taraki 5 (odcinków: 19)

Poszukiwanie innej tożsamości

Kategoria: Nowy szamanizm
Tematy/tagi: buddyzmcykle planetjoganeoszamanizmToni Packertożsamość

« Taraka na saturnowo-plutonowym progu: doświadczenie szamańskie

W bibliografii pracy Marka Raua „Ruch Neopogański” w dziale „Niepublikowane prace, maszynopisy w posiadaniu autora” jest tekst Piotra Wiencha „Poszukiwacze zaginionej tożsamości. Poganie w Europie Środkowo-Wschodniej”. O ile wiem, tamta książka dotąd pozostała niewydana, a tylko zostawiła ślad w bibliografii Raua, w Tarace. (Wydawało mi się, że wymienił ją też Scott Simpson w „Native Faith”, Kraków 2000, ale sprawdziłem, nie.) Z tego wszystkiego wyciągam tylko ten tytuł: „Poszukiwacze zaginionej tożsamości”. Oczywiście nawiązujący do „Poszukiwaczy zaginionej arki”, tytułu filmu z Harrisonem Fordem w głównej roli – do polskiego tytułu, bo po angielsku owi „poszukiwacze” to raiders, czyli raczej rabusie, włamywacze, lub nawet szabrownicy, jak podpowiada słownik. Za to w tle polskiego tytułu snuje się Proustowskie „W poszukiwaniu straconego czasu”.

Wracając do przerwanego wątku z poprzedniego odcinka: w latach 1980-tych najpierw wydarzył się jeden przełomowy moment w astrohistorii: Saturn dogonił Plutona, więc formalnie skończyła się jedna, a zaczęła następna saturnowo-plutonowa epoka. Ale ściśle w latach tamtej koniunkcji, 1981-84, niewiele w świecie działo się ani zmieniło. U nas był stan wojenny, ale było to zjawisko lokalne, któremu dalej w świecie nie odpowiadała jakaś większa fala stanów wojennych. W ścisłą koniunkcję Saturna z Plutonem w listopadzie 1982 umarł Breżniew, ale wtedy nikt nie myślał, że będzie to jak wyciągnięcie szpuntu i wkrótce od tego beczka sowiecki komunizm najpierw opróżni się, a potem rozsypie. Najwięksi sowietolodzy amerykańscy tego sobie wtedy nie wyobrażali, a jednak tak się stało. Więc wtedy coś się zaczęło, na razie prawie niewidzialnie, przemiany przyszły zaś po kilku latach. Przemiany przyszły w latach 1988-91 podczas kumulacji Urana, Neptuna i Saturna, kiedy tamte powolne planety zsynchronizowały swoje cykle i zeszły się w potrójną koniunkcję. Polityka – rozpad imperium sowieckiego, upadek komunizmu, zwycięstwo wolnego rynku i utworzenie jednobiegunowego porządku pod dominacją USA – to było jedno. Druga była rewolucja w komunikacji: w 1989 roku Tim Berners-Lee wymyślił i ogłosił protokół HTTP, dzięki któremu ruszył wtedy światowy Internet. Za nim zmieniły się telefony: w roku 1991 pierwszy kraj został objęty cyfrową siecią komórkową (nie-analogową, jak próbowano wcześniej) – była to Finlandia. Tak wyczytałem. Ale w Finlandii byłem (pracowałem) rok i dwa lata wcześniej i mój szef Perttu Hanhivaara nosił już „komórkę”, chociaż dość ciężką i mało poręczną. Więc w Finlandii jakieś próby musiały być robione wcześniej. Trzecia rzecz, która w tamtych latach ekspandowała, miała wymiar duchowy i po jakimś czasie zaczęła być zbiorczo nazywana New Age'em, chociaż jak pamiętam, od początku ta nazwa wielu wydawała się nieadekwatna, niesłuszna i niewłaściwa, a pewien mój znajomy nawet prowadził w którymś radiu (których około 1990 roku wysypało się jak z worka) muzyczny program pod rymowanym tytułem „Pejcz na New Age”. Słowo duchowy zaznaczam italikiem, żeby trochę zdystansować się od niego, a dystansuję się, o ile mogę to jakoś zaznaczyć – cudzysłowem, italikiem lub urażonym tonem – odkąd przeczytałem u Harariego, że pojęcie „duchowy” wywodzi się od gnostyków, u których świat był trójskładnikowy i dwa pierwsze składniki, ciało i dusza, były pogardy godne, a dopiero ten trzeci, duch, miał szanse na zbawienie. Ponieważ gnostyków nie lubię (inaczej niż nasza Noblistka), to staram się jak potrafię nie mówić o duchu ani o „duchowości”, a jeśli już, to tak, żeby z gnostycyzmem nie kojarzyło się. Intelektualnym wyższym piętrem New Age była psychologia transpersonalna – co z nią teraz się dzieje?

Więc na moje (i moich przyjaciół) wybory z lat 1980-tych i 1990-tych można patrzeć jak próby ubrania nowej, innej niż dotąd tożsamości. Lub wymyślenia jej, wynalezienia.

Jakiej tożsamości? No nie płciowej ani narodowej, ale, powiedzmy, światopoglądowej. Która łatwo zawsze przechodzi w tożsamość grupową, plemienną lub subkulturową. Tak widzę teraz moje próby dołączenia do pewnej grupy okultno-jogicznej prowadzonej przez jej guru, i wkrótce do pewnej grupy buddyjsko-tybetańskiej. Z obu wyszedłem po kilku latach, dlaczego? Chyba ostatecznie poszło o tożsamość: nie potrafiłem całkiem, gruntownie utożsamić się z tym, co tam proponowano. Może za bardzo poważnie, zero-jedynkowo brałem tamte propozycje. Z kręgu warsztatów prowadzonych przez Davida Thomsona i Mattie Davis-Wolfe (których poznałem w 1995 r.) odszedłem także, ale nie całkiem na zewnątrz w zwyczajność, ponieważ w międzyczasie wynalazłem, właściwie zestawiłem na zasadzie Lévi-Straussowskiego brykolażu, metodę Twardej Ścieżki. (Ostatnie warsztaty TŚ prowadziłem w 2015 r.) Jak dotąd najbardziej wierny pozostaję drodze zen bez zen wynalezionej przez Toni Packer, Lutra zen. (Ale jej sposób nie pociąga operacji na tożsamości. Tak mi się zdaje.)

Czy kolejna koniunkcja Saturna i Plutona, która jest teraz, i wraz z nią zamiana saturnowo-plutonowych trzydziestokilkuletnich epok, też przejawi się w dążeniu do zmieniania sobie tożsamości, ubieraniu się w alternatywy? Czy tożsamościowe kostiumy wypracowane około 1990 roku okażą się dla niektórych wciąż wygodne i modne? Czy te nowe nie okażą się zbyt obce i przez to nie do zaakceptowania dla „nas”, nosicieli tożsamości sprzed pokolenia? Lub nic takiego się nie wydarzy? Zobaczymy.

Auto-promo Taraki 5: wstęp na końcu

Ciąg dalszy autopromocji Taraki i podobnych spraw.


« Taraka na saturnowo-plutonowym progu: doświadczenie szamańskie

komentarze

[foto]

1. Synchronicznie jakby przeczytałem... • autor: Mirosław Czylek2019-10-21 14:14:54

Synchronicznie jakby przeczytałem tekst z wywiadu G. Sroczyńskiego z prof. Lederem. 

Jak to się ma do nowej tożsamości? Sporo, bardzo sporo. Chociaż tekst zdecydowanie ma odcień politykujący i nie wychodzi spoza tego spektrum (więcej: część tez mi się nie podoba). Ciekawsze fragmenty, które sobie zaznaczyłem:

Odchodzi coś, co można nazwać "epoką końca historii" związaną z niepodzielną dominacją liberalizmu, czyli że polityka jest od nas daleko i zajmujemy się przede wszystkim swoim prywatnym życiem, bo o wszystkim i tak zadecydują eksperci. Od decyzji politycznych zależy coraz więcej, więc zaangażowanie polityczne obywateli będzie rosło.


Gdy wracają prawdziwe antagonizmy, ludzie zaczynają czuć stawkę polityki, że „naprawdę o coś chodzi”. W Anglii takie nastroje wywołał brexit, we Francji konflikt Macrona i Frontu Narodowego, a później ruch żółtych kamizelek. Kiedy dla codziennego życia przestaje być wszystko jedno, kto będzie rządził, ludzie się w politykę angażują.


Realny konflikt dotyczy bezwzględnego wyzysku, dramatycznych nierówności i tego, kto poniesie konsekwencje kryzysu klimatycznego. Problem zresztą nie tylko w braku wspólnego języka, wspólnego świata pojęć i wyobrażeń. Brak też instytucji politycznych, które pozwalałyby ten konflikt ucywilizować.
[foto]

2. I jeszcze finałowe:-... • autor: Mirosław Czylek2019-10-21 14:17:04

I jeszcze finałowe:

- Ostrość przyszłych sporów nie będzie się brała stąd, że przyszłe partie politycznie będą je silniej eksplikować, a politycy głośniej krzyczeć, tylko że wyborcy będą o wiele silniej identyfikować się z opcjami politycznymi i projektami. Z leniwego klimatu "końca historii" wrócimy do świata bardziej realnego.


- Ale to będzie świat nieustannego wzmożenia i alarmu.


- Przede wszystkim to będzie świat, w którym istnieje rzeczywisty konflikt. Trudno wtedy usiąść z cafe latte i powiedzieć: a mnie to nie obchodzi.
[foto]

3. Cafe latte • autor: Wojciech Jóźwiak2019-10-21 14:28:54

No właśnie. Tożsamości ubrane w epoce cafe latte mogą nie wytrzymać wejścia w nową jakość czasu. -- Tak też może się wydarzyć.
[foto]

4. To i owo o tożsamości • autor: Edward Kirejczyk2019-10-21 20:01:57

Chyba jesteś Wojtku zbyt skromny. Moim zdaniem zen Mistrzyni Zen bez zen, bez mistrzyni, znakomicie określa tożsamość, nawet jeśli praktykuje się dorywczo, ale nie sięga po nic innego. Chociaż mniej wyraziście, niż zen bez mistrzów zen (to dyskordianie).
Początek New Age datowałbym raczej na lata 60. XX w i oczywiście Kalifornię.
Telefonia cyfrowa to również dziecko lat sześdziesiątych, a przynajmniej centrale telefoniczne. Odkąd pamiętam, czyli pewnie od czasów Gierka i Szczepańskigo, automaty telefoniczne na filmach amerykańskich działały na zasadzie cyfrowej (klawiszowe wybieranie tonowe). Problemem było ostatnie ogniwo, czyli aparaty abonenckie. W konsekwencji również przedostatnie, czyli abonenckie centrale telefonicze. Jak je wszystkie wymienić, dobrowolnie, tanio i w sposób skoordynowany? 
Komórki cyfrowe zaczęły się od Skandynawii nie przypadkiem. Wpłynęły na to trzy czynniki. Niska gęstość zaludnienia, bogate społeczeństwo i opiekuńcze państwo, wymuszające na operatorach dostarczanie telefonów wszystkim obywatelom, choćby i za darmo (dla odebrania telefonów i wezwania służb ratunkowych). W tych warunkach komórki okazały się tańsze od drutów miedzianych. No i czwarte ogniwo, które też było na miejscu - Ericsson. Jeżeli aparat był wcześniej, ciężki i nieporęczny, to raczej był to analog. Polski analog Centertel (najpierw kaloryfer, potem cegła) doszedł chyba do 400 k abonentów.
Czemu tak się rozpisuję o tej cyfrowej telefonii? Bo zombi ze smartfonem wydaje się najsilniejszą i najliczniejszą tożsamością początku XXI  w., na całym świecie.

5. @Gnostycy? • autor: Retro-Mars-w-Pannie2019-10-23 09:13:44

@Wojciech Jóźwiak,
pytanie jeszcze, kto podpada pod pojęcie gnostyków - hermetyści i neoplatoniści, z których nota bene inspirację czerpał m.in. renesansowa idea różokrzyża też?
Jest tylko jeden mały problem - to gnostycyzm antyczny w dużej mierze głosił pogląd, że "ciało i dusza, były pogardy godne, a dopiero ten trzeci, duch, miał szanse na zbawienie", natomiast bliski mu w niektórych założeniach neoplatonizm już miał inne podejście do kosmosu i demiurga. Plotyn polemizował z chrześcijańskimi gnostykami, neoplatonizm (choć to ezoteryczna doktryna de facto) inspirował nawet w niektórych aspektach niektórych ojców kościoła (np. Augustyn, Grzegorz z Nyssy).
Również współcześni tropiciele "sekciarzy" stawiają znak równości między gnostycyzmem a New Age, podczas gdy to zupełnie odmienna filozofia. New Age jest bardziej panteistyczny. Te pojęcia są nieraz tak płynne, że trudno się w tym połapać. Jak dobrze pogrzebać, to i w szamanizmie znajdziemy elementy gnostyckie, ale wielu badaczy widzi też związki np. między Ewangelią św. Jana czy listami pawłowymi a gnozą.
Ciekawy rozdźwięk w podejściu "prodemiurgowym" i "antydemiurgowym" widać też w podejściu do astrologii. Gnostycyzm antyczny widział człowieka jako uwięzionego w świecie przez moce archontów związanych ze złym Demiurgiem (Stwórcą) - planety kierującego jego losem w dużej mierze były wyrazem sił złego świata. U Plotyna czy u wielu późniejszych ezoteryków to wygląda inaczej - kosmos i planety są elementem boskiego porządku.
[foto]

6. Gnoza dla Czwórki-TR • autor: Wojciech Jóźwiak2019-10-23 22:10:23

Gnoza lub gnostycyzm to sposób myślenia właściwy dla (tylko jednego) typu enneagramu: dla Czwórki-Tragicznego-Romantyka.
Dla pozostałych niestrawne. Można zrozumieć, ale przejąć się -- już nie.

[foto]

7. Demokracja i wolność duchowa. • autor: Helka2019-10-24 08:43:30

 Tak bym pisała ten okres. New Age w Polsce uwolnił duchowość dla wszystkich. Już nie była niedostępna tajemnicą. Każdy mógł pójść na kurs uzdrawiania, widzenia aury, medytacji, jogi. Oficjalnie jeżdżono do bioenergoterapeutów czy uzdrowicieli i nie trzeba było tego faktu wstydliwie ukrywać przed światem.
W KK nastąpił wysyp ruchów dla dzieci, młodzieży, studentów, małżonków i pewnie wiele innych. Część z nich zaczęły (współ)prowadzić kobiety!
Wyjście z jednego kościoła ze względy na własne przekonania i przejście do innego wyznania przestało być wyczynem.
Oczywiście wiele z tych działań nadal nie sięgało głębiej w duchowość, ale trend był bardzo wyraźny. Pamiętam, jak sama w okresie studiów pozwiedzałam (to jest właściwe słowo) wszelkie dostępne w okolicy wyznania, bo bycie w kk przestało mi wystarczać do ogarnięcia własnej duchowości.
Pamiętam rozmowę z koleżanką z pracy. Przyjechała z Rosji do Polski "za mężem" na początku lat 60-tych. Ksiądz z wiejskiej parafii odmówił im ślubu kościelnego,dopóki ona się oficjalnie nie przechrzci z prawosławia na katolicyzm, bo "tu jest polska wieś i tu się chodzi do kk". 30 lat później takie wymuszenie by już nie przeszło.
Pamiętam też biznesową konferencję dla dyrektorów placówek oświatowych na południu Polski. Podczas obiadu panie rozmawiały o tym, która lokalna szeptucha lepiej pomaga na dziecięce choroby, zaś prelegentki, z którymi wracałam autem, opowiadały o widzeniu aury na przemian z dyskusją o interpretacji prawa oświatowego.


8. Gnoza vs. gnostycyzm • autor: Retro-Mars-w-Pannie2019-10-24 16:46:58

@Wojciech Jóźwiak,
ale znowu wracamy do tego, o czym pisałem: gnoza i gnostycyzm to nie jest to samo - to pierwsze jest pojęciem znacznie szerszym. Pojęcie "gnoza" (poznanie) pojawia się już u Heraklita z Efezu i późniejszych filozofów greckich i wcale nie w sensie negatywnym. Ich koncepcje "duchowe" mimo wszystko dalekie są od późniejszych piewców gnostycyzmu. Wątki gnostyczne (nie gnostyckie!) widać w późniejszych filozofiach europejskich np. u Hegla czy Fichtego. No i gnoza jest też elementem szamanizmu. Co ciekawe, np. taki św. Klemens z Aleksandrii to nawet uważał, że gnostyk (oczywiście nie w rodzaju Bazylidesa czy Walentyna) jest wyższym ideałem chrześcijanina. Jak widać gnoza niejedno ma imię.
[foto]

9. New Age - Michał Lorenc • autor: Mirosław Czylek2019-10-25 22:01:26

Tworząc nowe rekordy do baz horoskopów zwróciłem uwagę na zapomniany już nieco tekst Michała Lorenca:
http://www.taraka.pl/technoszamanizm_ekstaza_pigulkach

Pokrywa się to częściowo z komentarzem @Helki: "Można jednak uznać, że jest to kosmopolityczny ruch mający na celu doprowadzenie do transformacji kulturowej, "(...) angażujący jednostki i grupy zintegrowane przez wspólnie uznawane idee kultury alternatywnej, w dużej mierze pochodzenia orientalnego. Odrzucają one cywilizację Zachodu jako materialistyczną, wrogą ludziom i przyrodzie oraz oznajmiają nadejście Nowej Ery - idealnej formy społeczeństwa i kultury, opartej na zasadach powszechnej współpracy, pokoju i osobistego rozwoju, która zostanie osiągnięta na drodze ewolucyjnej fuzji jednostkowych transformacji duchowych."
[foto]

10. Porównaj z hierarchistami vs horyzontalistami • autor: Wojciech Jóźwiak2019-10-26 08:24:26

Bardzo dobra definicja New Age i nie tylko NA, bo i tego, co dzieje się teraz. Porównaj z tym, co Andrzej Leder mówi o "wielkiej polaryzacji" na hierarchistów versus horyzontalistów -- cytuję i najaśniam w "Czytanie.... Olgi Tokarczuk „Prowadź swój pług przez kości umarłych”".

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)