Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

25 czerwca 2013

Michał (de) Molka

W poszukiwaniu straconych korzeni
Relacja z letniego przesilenia w Galerii Bielskiej BWA

Kategoria: Twórczość

Zobacz film: "Przesilenie letnie. Noc Kupały. Galeria Bielska BWA. 2013" - wklejka na końcu.


Życie może być przecudowne, jeśli tylko wystarczająco otworzysz się na magię!”
Alejandro Jodorowsky

Magia jest nauką i sztuką powodowania zmian zgodnie ze swoją wolą.”
Aleister Crowley



Według prof. Leszka Weresa każde państwo i każde miasto posiada swój horoskop, unikalną zodiakalną energetykę. Sprawa teoretycznie jest łatwa – wystarczy znać dokładną datę oraz godzinę założenia. W praktyce nie jest to już takie proste, gdy np. Mieszko I przyjmował chrzest, wszyscy byli tak zaaferowani, że nikt nie spojrzał na zegarek i nie zapisał dokładnej godziny. [A nawet daty. Przypis Taraki.] Podobnie rzecz się ma z miastami, które powstawały wieki temu. Niemniej żyjąc w danym miejscu, możemy rozejrzeć się dokoła za symbolami, archetypami, mitami i tam znaleźć pewne podpowiedzi, wskazówki. Wydarzenia z przeszłości oraz współczesne dzieje miasta również dostarczają wiadomości o płynącej w nim energii. Dla przykładu: Warszawa znajduje się pod silnym wpływem znaku Ryb i cytując prof. Weresa „są to dwie ryby płynące w dwóch różnych kierunkach; losy lewo i prawo brzeżnej W-wy są zupełnie inne, a zarówno Wars jak i Sawa to imiona męskie...”. W stolicy zamyka się dach stadionu narodowego podczas nieznośnego upału, aby go następnie otworzyć w dniu wielkiej ulewy. Mieszkańca Warszawy właściwie nic nie jest już w stanie zadziwić, tutaj wszelakie dewiacyjne (Neptun) zachowania są dozwolone. Każdy może sobie zadać pytanie: jaką energetykę ma moje miasto, jak się w nim czuje i zastanowić dlaczego w innym miejscu na ziemi jest mi dużo lepiej lub gorzej?

Izabela Ołdak na tle Wystawy. Foto. Dariusz Marszałek
Izabela Ołdak na tle Wystawy. Foto. Dariusz Marszałek

Po artykule Izabeli Ołdak zatytułowanym „Powrót do korzeni” poczułem, że letnie przesilenie chcę spędzić w Bielsku-Białej. Pierwsze wzmianki o tym miejscu pamiętam z dzieciństwa gdy podczas chłonięcia Reksia, na ekranie telewizora pojawiała się tablica: „dźwięk Otokar Balcy, montaż Alojzy Mol” a chwilę później „produkcja: studio filmów rysunkowych w Bielsku-Białej”. Z kolei ze szkoły podstawowej zapamiętałem, że Bielsko-Biała było stolicą województwa Bielskiego. A ostatnio dotarła do mnie informacja o warsztatach organizowanych przez autorkę Taraki, Kingę Kościak, w Vagina Cafe (ach jak to dumnie brzmi po angielsku: wedżajna!). I wstyd się przyznać, ale na tym moja wiedza o „Małym Wiedniu” w zasadzie się kończyła.
Przed wyjazdem na obchody przesilenia, rozpocząłem przyspieszony kurs poznania historii miasta, zastanawiając się jednocześnie, jaką może mieć energetykę. Pierwsze wiadomości i skojarzenia wskazywały na obecność znaku Ryb. Przez wieki charakterystyczną cechą dwumiasta była jego wielonarodowość (Polacy, Niemcy i Żydzi) oraz różnorodność religijna (katolicy, żydzi i protestanci). A propos tej ostatniej grupy, w Bielsku-Białej znajduje się jedyny w Polsce (!) odlany z brązu monument Marcina Lutra. Po II wojnie światowej nieliczne pomniki reformatora znajdujące się w naszym kraju (m.in. Gdańsku i Brzegu) zostały usunięte, ostał się jedynie Bielski pomnik, nieznacznie ostrzelany przez żołnierzy radzieckich...
Gdy patrzymy na herb Bielska-Białej widzimy dwie tarcze zamiast jednej, co ma miejsce jedynie w przypadku, gdy łączą się dwa miasta czyli Bielsko i Biała:


herb Bielska-Białej

Ciekawie wygląda logo, które powstało w 1996 roku, a kilka miesięcy temu zostało odświeżone.


logo Bielska-Białej

Logo zawiera w sobie zarówno motyw człowieka w ruchu jak i miasta, które dzieli a raczej łączy, wijąca się rzeka Biała. Ta grafika ma w sobie moc i mam nadzieję, że z powstającego aktualnie logo Taraki też będzie biła taka siła.

Formalne połączenie Bielska i Białej nastąpiło 1 stycznia 1951 roku. Patrząc na kosmogram na ten dzień i umowną godzinę 12.00, na pierwszy rzut oka widać, że na światła horoskopu (Słońce i Księżyc) oddziałuje Uran (opozycja do Słońca) oraz - podobnie jak w przypadku Warszawy - Neptun (koniunkcja z Księżycem).
W dużym skrócie można by przy takim połączeniu nazwać „na dzień dobry” Bielsko-Białą wyjątkowym miejscem, w którym, jak głosi napis na zakończenie filmu promocyjnego, przeżyjesz „dwa razy więcej”. I z taką cichą nadzieją, gdy tylko Słońce weszło do znaku Raka, wyruszyłem z W-wy w podróż w poszukiwaniu mocy oraz straconych korzeni...

Pawilon Biura Wystaw Artystycznych znajduje się na miejscu synagogi zniszczonej przez hitlerowców. Na potrzeby wernisażu zaadoptowano salę dolną oraz górną. Gdy tylko przekroczyłem drzwi galerii, nieomalże zostałem wypchnięty na zewnątrz. Biorąc pod uwagę to, że liczba mieszkańców Bielska-Białej jest ponad dziesięć razy mniejsza od osób zamieszkujących stolicę, byłem tym faktem (wysoką frekwencją, nie bliskim wypchnięciem) bardzo pozytywnie zaskoczony. Aby w W-wie w piątkowy, letni wieczór, będący początkiem słonecznego weekendu, pojawiło się tyle osób, należy wykonać gigantyczna pracę promocyjną, pojawiać się w mediach, itp. Co więcej, gdy podczas inauguracji wernisażu, dyrektor Galerii Agata Smalcerz dziękowała za liczne przybycie, wspomniała, że tego magicznego wieczoru to nie było jedyne wydarzenie w mieście. Dodała również, że w Galerii Bielskiej BWA od dziesięciu lat (!) w dniu przesilenia letniego, prowadzone są różne przesileniowe działania.

Zaczęło się bardzo szamańsko. Sprawy w swoje ręce wzięła szamanka Bea, jedna z dwunastu kobiet mocy, których portrety wiszą na wystawie. Po krótkim oczyszczeniu przestrzeni i złożeniu hołdu czterem kierunkom, poprosiła o zamknięcie oczu i zaczęła bębnić z syberyjsko-szwajcarską precyzją. Pojawiła mi się wizja, że jeśli w końcu jakiś teatr w Polsce odważy się wystawić jeden z moich tekstów, to przed uroczystą premierą okadzę publiczność szałwią. Szałwia była obecna duchem – na ścianie wyświetlono krótki film, na którym kolejna z dwunastu kobiet mocy, Maria Ela, oczyszcza przestrzeń przed Pałacem Kultury w W-wie.

Bębniąca Bea. Fot. Justyna Łabądź
Bębniąca Bea. Fot. Justyna Łabądź

W projekcie „Kobiety Mocy”wzięło udział 29 kobiet (nawiązanie do cyklu księżycowego). Wiedźmy (nie bójmy się tego słowa, wszak oznacza ono kobiety wiedzące) ubrane są w stroje rytualne, w rękach trzymają magiczne atrybuty, przypominające insygnia królewskie, co nie jest przypadkowe. Podczas rozmowy z Kasią Majak, autorką zdjęć, uzyskałem informację, że zdjęcia były wzorowane na obrazach przedstawiających królowe. Najbardziej ciekawił mnie bijący z portretów magiczny wzrok każdej z kobiet. Kasia zdradziła, że tuż przed robieniem zdjęć prosiła aby każda wiedźmodelka łączyła się ze swoją energią. I to widać do tego stopnia, że lepiej nie patrzeć Im prosto w oczy!

Przyczajony Orryelle, ukryta Ivana. Fot. Justyna Łabądź
Przyczajony Orryelle, ukryta Ivana. Fot. Justyna Łabądź

Z dolnej sali tłum płynnie przelał się do sali górnej, w której na gości czekał usypany z popiołu duży symbol nieskończoności, a w nim, po przeciwległych stronach, znajdowały się dwie osoby: tańcząca a właściwie unosząca w powietrzu Serbka Ivana Ranisavjević oraz grający na skrzypcach i tańcząco-śpiewający Orryelle Defenestrate-Bascule z Australii. Podczas performansu energia żeńska wymieniła się a następnie połączyła z męską i stworzyło to dobry wstęp do chłonięcia wystawy „Powrót do korzeni”. Cytując Izabelę Ołdak, kuratorkę wystawy, zaproszeni przez Nią artyści w swoich pracach przedstawili „nostalgiczny obraz poszukiwania duchowej tożsamości sztuki, jej związku z Naturą, oraz magiczne, mitologiczne i psychodeliczne źródła”. Wśród twórców znaleźli się m.in. Erwin Sówka, Urszula Broll, Andrzej Urbanowicz, Joanna John. Dariusz Misiuna zwrócił uwagę na ciekawą synchronikę – 1 czerwca 2013 rozpoczęło się 55 Biennale w Wenecji, z silnym akcentem ezoterycznym (m.in. symboliczne rysunki Junga czy szkice Rudolfa Steinera) a pod koniec maja w Londynie prezentowana była ciekawa wystawa artystów ezoterycznych.
Nie będę w tym miejscu pisał więcej o wystawie, poza tym, że gorąco namawiam do Jej odwiedzenia - szansa na zapoznanie się z pracami potrwa do 1 września 2013 r.

Połączeni w nieskończoności. Fot. Justyna Łabądź
Połączeni w nieskończoności. Fot. Justyna Łabądź

Na zakończenie wieczoru pełnego wrażeń, tuż po koncercie grupy Wide Open Trio, obchodzący swoje 25-lecie Klub Gaja zaprosił wszystkich nad rzekę Białą. Podobnie jak w przypadku wydarzeń w Galerii BWA i tu wszystko było profesjonalnie przygotowane. Ochronna barierka została zdemontowana, pojawiła się drabina i każdy chętny mógł zejść nad rzekę i wziąć udział w rytuale budowania fali z kamieni, prowadzonym przez Jacka Bożka. Pojawił się też ogień, którego nie mogło zabraknąć w dniu 21 czerwca.

Wydarzenia sobotnie prowadzone obok Galerii BWA przez Klub Gaja, zainaugurował prezydent Bielska-Białej, Jacek Krywult. Punktualnie o godz, 12.00 rozpoczęło się usypywanie wielkiej Mandali z piasku oraz kamieni. Co ciekawe, mieszkańcy bardzo chętnie brali udział w tym wydarzeniu, zatrzymując się i układając kamienie lub sypiąc piasek.

Gdy inni jeszcze spali, DeMolka rozpoczął układanie Mandali. - Fot. Klub Gaja
Gdy inni jeszcze spali, DeMolka rozpoczął układanie Mandali. - Fot. Klub Gaja

Po południu odbył się panel dyskusyjny „Magia – Pramatka Sztuki”, w którym udział wzięli Aldo Vargas-Tetmajer (znawca szamanizmu i wykładowca na UJ w Krakowie), Dariusz Misiuna (socjolog kultury i twórca wydawnictwa Okultura) oraz dr Mirosław Piróg (filozof, adiunkt na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach).

Aldo, który rozpoczął panel, już po chwili wywołał wśród słuchaczy konsternację, dzieląc się wiedzą o malunkach naskalnych. Podobno według najnowszych badań, ich twórcami a raczej twórczyniami, były kobiety. Aby dodatkowo pobudzić wyobraźnię słuchaczy, poprosił o zgaszenie światła i przy użyciu grzechotki zaprosił wszystkich do... krótkiej podróży szamańskiej.
Dariusz Misiuna na wstępie swojego wykładu z dziką rozkoszą skonstatował, że wystawa „Powrót do korzeni” jest wielkim wydarzeniem, na skalę przekraczającą granice Polski. W swojej prezentacji skupił się na kulturze magiczno-ezoterycznej w ostatnich 200 latach, wymieniając i pokrótce opisując m.in. następujące postaci: Hilma Af Klint, Mikołaj Roerich, Aleister Crowley, J.F.C. Fuller, Frieda Harris (autorka ciekawej talii tarota, pokazywanej aktualnie w Wenecji), Stanisław Szukalski czy Austin Osman Spare.
Mirosław Piróg nawiązał do tytułu wystawy „Powrót do korzeni” i zadał ciekawe pytanie „do czego powracamy i czego – tu i teraz – nam brakuje?”. Zwracał uwagę na istotę powrotu do siebie, do ciała, tak aby znaleźć w sobie to „coś”, co jest w nas od milionów lat przekazywane z pokolenia na pokolenie...

Magiczny panel, czyli Izabela Ołdak, Aldo Vargas-Tetmajer, Dariusz Misiuna, Mirosław Piróg. Fot. Justyna Łabądź
Magiczny panel, czyli Izabela Ołdak, Aldo Vargas-Tetmajer, Dariusz Misiuna, Mirosław Piróg. Fot. Justyna Łabądź

Prawdziwą ceremonię poznaję się nie po tym jak się zaczyna, ale jak się kończy. W naszym przypadku, nie można było wymarzyć sobie mocniejszego końca niż wspólne zniszczenie Mandali, w dodatku przy użyciu atrybutu wiedźm czyli mioteł. Jak mawiał Crowley: „wszystko musi zostać zniszczone aby cokolwiek mogło powstać”.

Wspólne wymiatanie Mandali. Fot. Klub Gaja
Wspólne wymiatanie Mandali. Fot. Klub Gaja

W filmie „Marina Abramović: artystka obecna” jest taka scena, w której podczas performansu Mariny do stołu podchodzi Jej wieloletni były partner, Ulay. Po chwili Marina kładzie swoje dłonie na stole, Ulay je obejmuje, a ja wtedy zawsze płaczę. Gdy myślę o pracy, którą wykonała Izabela Ołdak wraz z całym zespołem Galerii Bielskiej BWA, o tym co zobaczyłem, poczułem i przeżyłem, zamykam oczy i mam wizję Izabeli wyciągającej swoje kosmiczne dłonie do świata. Ja już za nie złapałem i te kilkaset osób, które odwiedziły w weekend galerię, chyba również. Niech ta energia płynie, a W-wa niech się (na)uczy od Bielska-Białej, że można płynąć w jednym kierunku...

PS Na wydanie czeka katalog z wystawy – trwają poszukiwania sponsora / sponsorów. Jeśli chcesz i możesz wspomóc, działaj!

Michał de Molka

Bielsko-Biała, TLK Kormoran, Grochów, podczas letniego przesilenia oraz Pełni w Koziorożcu 2013





komentarze

[foto]

1. Kobiety Mocy • autor: Mettanokit2013-06-27 20:27:06

Witaj
Dlaczego Twierdzisz, że lepiej im nie patrzeć w oczy
Podczas wystawy w Krakowie patrzyłem w oczy prawie wszystkich sfotografowanych osób i zapewniam Ciebie, że nic mi się nie stało. A dzięki temu mogłem dogłębniej wejść w energię która prezentują. A do tego znam osobiście niektóre z tych Kobiet
[foto]

2. najważniejsze jest niewidoczne dla oczu... • autor: Michał (de) Molka2013-06-27 22:05:01

Drogi Mettanokicie,

To zdanie było pisane z przymrużeniem oka ;-)
Cieszę się, że nic Ci się nie stało gdy w Krakowie sięgnąłeś tam gdzie wzrok nie sięga.
Niech (Ich) moc będzie z Tobą!
[foto]

3. Re: Kobiety Mocy • autor: Mettanokit2013-06-28 13:49:58

Zwróc jednakże uwagę, że takie straszenie Mocą bijąca z oczu fotografowanych kobiet jest delikatnie mówiąc nie na miejscu. Może to bowiem sprawić ze ludzie tylko przestraszą sie zamiast zainteresować i nie będa bali zapoznać sie ze wzmiankowaną wystawą

Jeżeli natomiast ktokolwiek Kobieta czy Mężczyzna podąża ścieżką mocy to w pewnych okolicznościach będzie potrafiła obudzić moce i zapewniam Ciebie, że moce te mogą być o wiele potężneiejsze w swoim wymiarze niż patrzenie tylko w oczy fotografowanych kobiet. Moc nie posiada żadnych granic i dopiero to może budzić przerazenie dla przypadkowego obserwatora lub kogoś kto igra sobie z tymi Mocami

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)