Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

13 lipca 2007

Paweł Dudziński

Powielacze Grotowskiego
W dyskusji nt. artykułu J. Dobrowolskiego 'Tricksterzy teatru'

Jestem po lekturze dość ciekawego artykułu Jacka Dobrowolskiego z dnia 4 lipca. Ponieważ moja sztuka - której istotą jest założony przeze mnie Teatr Performer, istniejący już 24 lata w Zamościu - jest zainspirowana twórczością Jerzego Grotowskiego, postanowiłem dorzucić swoje trzy grosze. Tym bardziej, że pan Dobrowolski nie podał - jako przykład - mojego teatru. Ostatnio niektórzy z czytelników, zapewne widzieli moje (nasze w sensie Teatru Performer) wystąpienie w TVP Kultura. Cała dyskusja po naszym występie zasadzała się na odpowiedzi na pytanie czy ja jestem szamanem czy nie. I w ten sposób, mimo wysiłków prowadzącego, dyskurs nie dotyczył istoty naszej sztuki i w ogóle sztuki. Mimo iż sztuka Grotowskiego, zwłaszcza idea Sztuki Jako Wehikułu (każda sztuka, zwłaszcza teatr, jest jakimś wehikułem) oraz idea Sztuk Performatywnych mocno mnie zainspirowała, stałem się jednak kontestatorem sztuki Grotowskiego jeśli chodzi o formę - sposób jej realizacji. Jest bowiem w niej nader oczywista sprzeczność: sformalizowana, zracjonalizowana struktura partytury w żaden sposób nie pozwala na rozwinięcie wyższych wartości duchowych. Przeciwnie - zawęża i dławi potencjał kreatywny aktora. To tak jakby aktor stawał się na siłę cierpiętnikiem, biczującym swoje krwawe rany, a drugą ręką się onanizował. A wszystko to pod dyktando reżysera, który odlicza tempo - raz, dwa, raz, dwa...

Artykuł Dobrowolskiego nie do końca porusza istotę błędu Mistrza i jego naśladowców. Problemy opisywane przez J.D. polegają na wyznawanej przez wszystkich wymienionych reżyserów (i teatry) zasadzie, że ich sztuka (?) polega na ilustracji literatury, na odgrywaniu jakiejś historii. Może dlatego, że moi mistrzowie są artystami wywodzącymi się ze sztuk plastycznych i dlatego, że ja sam jestem plastykiem - ustrzegło mnie to przed takim szamaństwem.

Jedynie teatr pozbawiający się literatury jest w stanie tworzyć sztukę zupełnie nową.

Należy dodać, iż wszyscy - opisani przez Jacka Dobrowolskiego - są powielaczami Grotowskiego poprzez używanie w swojej sztuce archetypowych pieśni. Energetycznych pieśni. Przypomina mi to słynne szkoły Steinerowskie, zalecające swoim uczniom wykonywanie na zajęciach jaj z gipsu. Gdy zapytałem dlaczego tak czynią - usłyszałem w odpowiedzi, że tak czynił Mistrz Steiner. Ale nie wiedzą dlaczego. Podobnie tutaj. Mistrz mówił coś o pieśniach, więc trzeba śpiewać - i śpiewają wszyscy.

Żadne wyśpiewywanie archaicznych pieśni nie wciągnie aktora wyżej w subtelniejsze energie. Mam tu na myśli Sztukę Jako Wehikuł według Grotowskiego. Dlatego jest to bezowocne, ponieważ trzeba chcieć i umieć wspinać się ku wysokim i subtelnym energiom bez jakichkolwiek prezerwatyw, podpórek. Gdy matka usypia swoje dziecko, śpiewa mu często improwizowaną piosenkę z prościutkimi słowami - a mimo to osiąga swój zamiar. I niepotrzebna jest tutaj żadna archaiczna pieśń - wystarczy potrzeba, zamiar oraz realizacja.

Jarosław Fret jeździ po archaicznej Europie, szukając starych pieśni - podobnie Staniewski i teatr Pieśń Kozła. Wszyscy oni dokładając nadekspresję, starają się być w koszu windującym ich ku subtelniejszej istocie bytowania w machinie Sztuki Jako Wehikułu - a wyniki pozostają mierne. Oczywiście na czele ich wszystkich stoi Thomas Richards, będący kiedyś improwizującym jazzmanem saksofonistą, który po zetknięciu się z Grotowskim, zaprzestał improwizowania, gdyż ten nakazał mu "skanalizować jego prywatną rzekę". I znowu błąd zasadniczy, połowiczność, pseudodziałanie. Wystarczyłoby powiedzieć Thomasowi, aby nauczył się porządnie improwizować. To znaczy, by poznał wszelkie meandry, głębiny i płycizny swojej Prywatnej Rzeki, miast grodzić jej brzegi jakimś obskurnym betonem formalizmu i racjonalizmu.

Bowiem żadne, najbardziej precyzyjne odwzorowywanie najbardziej archetypowej pieśni ukradzionej komuś innemu nie prowadzi na wyżyny subtelności. Po prostu trzeba umieć tu i teraz zaśpiewać (zaimprowizować) własną pieśń, która właśnie w tym miejscu i przed tą publicznością czeka na swoje ujawnienie.

Idzie nowy czas, potrzeba nowej sztuki. Trzeba przestać słuchać fałszywych proroków racjonalizmu i zacząć szukać siebie w sobie. Tam wszystko już jest! Polaczku! Obudź się! Nie lękajcie się - powiedział nasz Wielki Nauczyciel. Jest tak, że skolonizowaliśmy Anglię, Szkocję, Irlandię przy pomocy naszego legendarnego hydraulika. Czas pokaże, czy skolonizujemy naszą Unię poprzez Sztukę. Europka się dusi własnym komfortem. A duch Słowian (Polaków) nadal jest żywy i mocny. Przestańmy naśladować - zacznijmy TWORZYĆ! Pozbawmy się raz na zawsze naszych narodowych kompleksów. "Pawiem narodów byłaś i papugą" pisał nasz wielki Słowacki, a Wyspiański: "Miałeś chamie złoty róg - ostał ci się jeno sznur". Niech te ostrzeżenia naszych KREATORÓW nareszcie zadziałają na nasze umysły, niech ktoś wreszcie zadmie w złoty róg. Czy to ciągle mam być tylko ja?!


Paweł Dudziński
performer@free.art.pl
9 lipca 2007





Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)