Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

19 kwietnia 2019

Paweł Droździak

z cyklu: Psychologia i polityka (odcinków: 44)

Pożar Notre Dame. Czy można przejmować się symbolami?


« Ukryte pragnienie Demona Kropka nad Ypsylonem – o strajku nauczycielek »

warszawski-gotyk.jpg

W gotyku najbardziej dla mnie ciekawy był zawsze fenomen gotyku fałszywego. Czym jest fałszywy gotyk? To są te wszystkie budowle, które w oczach laika wyglądają jak gotyckie, bo są strzeliste, są z czerwonej cegły, są duże i kiedy się wejdzie, to w środku wielka hala i witraże i wysokie łuki, więc jest wszystko co ma być i nieszczęsny turysta nie znający miasta wchodzi do środka wzruszony, siada i kontempluje monumentalną pradawność, a później ukradkiem sięga do smartfona by zlokalizować, gdzie jest i dowiaduje się, że to nie żaden zabytek, tylko kościół z lat powiedzmy pięćdziesiątych zeszłego wieku który się tak architektowi spodobało zaprojektować, a witraże zrobili studenci okolicznej ASP w ramach prac zaliczeniowych dwa lata temu i one do czegoś tam tylko nawiązują. No i czuje się ten turysta jak kompletny idiota. Dlatego zawsze jest rzeczą najwyższej wagi, by zanim człowiek wejdzie do gotyckiej katedry i się wzruszy i wpuści do płuc święte powietrze, to dobrze jest wpierw sprawdzić dokładnie co i jak. Są bowiem budynki gotyckie prawdziwie stare i godne poruszenia, ale całkiem niepozorne, a jest niebezpieczeństwo, że się zamiast tego poruszymy jakąś Halą Gwardii, albo gdańskim dworcem kolejowym i nie daj Boże jeszcze sobie w tym zrobimy zdjęcie. Trzeba uważać.

Nie jest to z mojej strony czysta drwina, co tu piszę, tylko wyraz prawdziwej troski o to, co jest ludzkiego życia fundamentem, a mianowicie o proces nadawania znaczenia i o zwierzchność Symbolicznego tu chodzi nad Realnym – rzecz niedostępna dla materialistów, behawiorystów i wszelkiego tej maści homo faber deliriensis. Co sprawia, że ma znaczenie ta katedra, a inna go nie ma? Co sprawia, że gargulce na dachu Notre Dame mają dla nas znaczenie, choć wcale nie są tak stare jak nam się wydaje, a inne figurki, na przykład figurki krasnali gipsowych do kupienia na warszawskiej wylotówce już tego znaczenia nie mają, choć w formie bywają nie mniej rewolucyjne? Słusznie pytał o to Andy Warhol pokazując, że sztuką może być byle co, jeśli tak ustalimy i pokazując nam to w niemym pytaniu co my na to, choć nie wiedział o co pyta, bo zdaje się nie znał Lacana, ale chyba był na dobrym tropie. O co tu chodzi? Dlaczego dziełem sztuki za milion dolarów jest obrazek drzewa, a nie może być nim zupa? Jak powstaje to, że coś ma w ogóle znaczenie? Skąd to się bierze i czy można bez tego żyć, samą tylko „rzeczywistością” czyli „bez ściemy”?

Oto przykład. Zapaliła się Katedra Notre Dame, najsłynniejsza chyba ze światowych katedr. Zapaliła i spaliła, obdarzając widzów sceną upadku iglicy, przy której oczywiście okrzyków było najwięcej. Jak wszyscy wiedzą, a przynajmniej czytelnicy tego bloga już wiedzieć powinni, upadki wszelkich znaczących iglic, słupów, obelisków i innych totemicznych ekwiwalentów pierwszego wbitego w ziemię kija z zatkniętą na nim czaszką, no wszystkie one mają znaczenie fundamentalne. Od razu to znaczenie nadajemy, tak postawieniu takiej pionowej struktury, gdzie mamy ustanowienie nowego prawa, jak i jej upadkowi, który zaznacza nieuchronny tego prawa koniec. Jedno i drugie witane jest z mieszaniną przerażenia i radości. Co to teraz będzie? Jak to my teraz po nowemu żyć będziemy? Czy to będzie można stare bogi sławić, a co nam te nowe przyniesom?

Ciągle te same pytania mimo tysięcy lat powtarzalności, bo się ludzie nie uczą. A będzie jak zwykle to samo, bo zawsze jest to samo i po prostu nic innego nie ma, o czym się doskonale przekona każdy, kto najpierw odwiedzi krakowskie słowiańskie kopce, dotknie własną ręką miejsca na szczycie każdego z nich, gdzie zawsze wielki dąb sadzono, następnie, w ciągu tej samej wyprawy niech uda się do Nowej Huty, gdzie na przykład z kopca Wandy jest bardzo blisko i niech tam popatrzy wędrowiec na obeliski, które geometrię tego miejsca Nowego Porządku doskonale wyznaczają falliczną strukturą. Tak to sobie komunistyczny architekt wymyślił nieświadomy, że choćby się zrobiło i największe koło i tak ląduje się w tym samym miejscu. Nic się nie zmienia.

Totemy zasadniczo różnią się tylko co do szczegółów. Może być minaret z wyjcem pięć razy dziennie przypominającym wszystkim wokół kto tu rządzi, może być indiański totem, buddyjska stupa z ususzonym w środku ciałem lamy, czy komunistyczny obelisk z nigdy nie gnijącym Leninem, albo pomnik szykowanej do startu rakiety, w niej zasuszony Gagarin, albo może być iglica, w której na szczycie kuferek w nim zaś szczebel z drabiny, co się śniła Jakubowi, albo Palec Boży.. Wszystko jedno. To jest zawsze to samo taka iglica mniej lub bardziej strzelista w zależności od inżynierskiej wiedzy swych inicjatorów, ale zawsze ta sama w wymowie.

Lech, Czech i Rus idą szukać miejsca, by się osiedlić, tam gdzie się Lech osiedla, tam wbija włócznię na znak wzięcia terenu w posiadanie. We Władcy Much jest podobnie – wbita w ziemię tyczka, na niej czaszka stają się ośrodkami kultu, który by się pewnie z czasem całkiem wykrystalizował, gdyby dzieciaków-rozbitków nie znaleźli wreszcie na wyspie dorośli. Podróżnicy idący przez tybetańskie góry zostawiają kamienie jeden na drugim, stopniowo kamienie gromadzą się tworząc kopiec i tak z bezładnej masy kamieni tworzy się obiekt znaczący.

Co znaczący? Znaczący znaczenie. Samą możność jego nadawania. Tu byłem, ważne miejsce w drodze, pomyśl o przemijaniu.. Cokolwiek. Wcześniej są tylko kamienie, ale człowiek tworząc kopiec zostawia po sobie ślad, który znaczy coś właśnie dlatego, że nie ma żadnego praktycznego zastosowania. Kopiec nie jest po coś. Jest dlatego, że podobnie jak gramatyka z worka ze słowami robi język, pozwalając wyrażać sensy, tak człowiek z kupy kamieni wyodrębnia dwa i kładzie jeden na drugim w sposób nieprzypadkowy. I od tej pory A ma się jakoś do B.

Kij sam się w ziemię pionowo nie wbija. Oto tutaj wbijamy go w ziemię, a dla mocniejszego efektu dodajmy jeszcze „w TĘ ziemię”. Tak z tej pierwszej myśli tworzy się cywilizacja i tak na przykład Giewont naznaczony zostaje krzyżem na szczycie, a na czubku choinki nie zostawiamy pustego miejsca, tylko robimy zwieńczenie. Spalenie choinki, lub jej wywrócenie, zrąbanie krzyża, jak to uczyniła aktywistka rosyjskiego Femenu z krzyżem ofiar NKWD, zwalenie Saddama przez żołnierzy amerykańskich zezłoszczonych, że nikt ich nie wita kwiatami, albo zwalenie Jankowskiego przez aktywistów na opony, żeby nie mieć sprawy o uszkodzenie mienia, czyli ogólnie zwalanie różnych rzeczy z ich postumentów – wszystkie te obalenia totemicznych struktur nie pozostają niezauważone. Znaczą. To znak, że stare odeszło i nadejdzie teraz nowe i swoje nowe postawi. Trochę inny kształt, albo kolory. Bo oczywiście miejsce po obalonej strukturze, po totemie który z hukiem runął nie może pozostać puste, o czym wycieczka do Nowej Huty powinna nas raz na zawsze przekonać.

Stąd natychmiast pojawiająca się fantazja o tym, że w miejscu spalonej katedry powstanie meczet. Była iglica katedralna, upadła, to będzie minaret – roi Ogórek, bo ma jeszcze pewnie gdzieś w pamięci obraz obalania Światowida przez Mieszka. Wiadomo jak to jest. Oni tylko czekają, by obalić i swoje postawić, a my słabi. W fantazjach prawicy zawsze jesteśmy za słabi.

W wydarzeniach najciekawsze zawsze są komentarze. Tu komentarze od razu biorą się do sedna, słusznie pytając, jak to się dzieje, że nas w ogóle obchodzi spalenie się jakiegoś budynku, albo upadek jakiejś iglicy, skoro przecież budynek to budynek, iglica to iglica, cegła to cegła, mur mur, dach dach, rzecz jest tylko rzeczą, tym co widać, kamień kamieniem, drewno drewnem, no to w sumie co to ma za znaczenie, że się drewno pali, jak w kominku też się przecież drewno pali i nikt nie płacze więc o co chodzi. Czemu jedno drewno jest ważniejsze od drugiego drewna? Skąd się to bierze? Jakie to ma, drodzy państwo, uzasadnienie ewolucyjne? Oczywiście w tym ostatnim zdaniu żartuję.

Jakie ma znaczenie – pyta ta grupa komentatorów i oczywiście pochodzą oni ze strony lewej bo ich komentarze są dla psychoanalizy zawsze najciekawsze – jakie to ma znaczenie, że upada, niszczy się jakiś przedmiot i w dodatku przypadkowo, skoro się nawet przypadkowo zniszczył, bo go chyba nikt nie podpalił, no to dlaczego wy się głupi ludzie tym przejmujecie a nie na przykład gołębiami, bo przecież mogły tam gołębie mieszkać pod tym dachem, albo jeszcze nie daj Boże któryś tam złożył jajka i się te jajka spaliły, a były już po tym tygodniu rozwoju te jajka, od którego nie jest już to jajko, tylko gołąb w jajku, no więc to już jest problem, o ile ktoś ma empatię, a nie ta jakaś katedra, do której zresztą mało kto już przecież chodził. Tylko turyści. No to jakie to ma w sumie znaczenie? I dlaczego nie przejmujecie się zamiast tego uchodźcami, albo ginącą przyrodą, żółwiem nadzianym na słomkę, tylko tą kupą kamieni, co to niewolnicy robili, pańszczyźniani chłopi na to musieli pracować, no to dlaczego to ważne..?

Tak pytają ci z lewej strony, a pobrzmiewa w tym jedno słowo najmocniej i właśnie to – znaczenie. Co to w ogóle jest „znaczenie”? Oczywiście oni nie pytają o to, co to jest „znaczenie”, bo o to pyta tylko Wasz ekscentryczny bloger, któremu nigdy nie wiadomo o co chodzi, normalni ludzie o to przecież nie pytają, za to pytają „jakie” znaczenie ma ten upadek, skoro nie ma żadnego. A upadek Jankowskiego ma i nikt nie pyta „dlaczego” bo to jasne. Czasem symboliczność jest dostępna, czasem niedostępna.

Znaczenie ma, jak wspominałem, każde upadanie symbolicznej struktury i mylą się sromotnie ci którzy sądzą, że robi tu jakąś różnicę, czy ten upadek jest wynikiem celowego działania, czy losu. Owszem, to się trochę liczy, ale najbardziej liczy się w rozpoznawaniu znaczenia samo to, że coś upadło, bo totem sam z siebie upaść nigdy nie powinien. Jest z innego porządku, bo jest czymś innym niż po prostu znak i jeśli upada, zawsze coś to znaczy więcej, niż można powiedzieć. Znaczenie znaku jest zawsze domknięte, znaczenie symbolu niedomknięte. Tym się totem różni dajmy na to od znaku drogowego, albo drogowskazu, lub logo. Tędy do Katedry – jeśli taki napis upadnie, nic to nie znaczy, bo to tylko informacja namalowana powiedzmy na strzałce. Ale Katedra nie jest tylko informacją. Jest właśnie totemem. Z rzeczy podobnych, weźmy grób. Grób jest idealnym obiektem by na nim siedzieć, o ile jest na przykład marmurowy i był deszcz, a wyschło, czyli jest czysty. Mimo to nie siadamy na nim. Ale właściwie dlaczego? Można by przecież podejść do grobu, przy którym akurat stoi rodzina zmarłego, usiąść na tej kamiennej płycie i sobie rozpakować jajka na twardo, po czym skorupkę o płytę ostukać i jajko zjeść. Z jakiegoś powodu nikt tego nie robi, ale właściwie czemu? – pytam zacnych komentatorów z lewej strony. Czemu to właściwie jest niekulturalne, skoro by można podchodząc dzień dobry powiedzieć, jajkiem poczęstować..? No czemu? W jaki sposób to się dzieje, że to poruszy kogoś? Co sprawia, że sama myśl o tym nas oburza? Dzieje się to dzięki znaczeniu. Symboliczność. Zwierzchność Symbolicznego nad Realnym. Realnie to jest po prostu sześcian o idealnej wysokości jak na stołek, tak jak były kościół jest idealnym miejscem na magazyn siana na przykład. Ale nieprzypadkowo akurat z niego magazyn siana robiono. Zmienienie symbolowi znaczenia zawsze też jest symbolem.

Ale Symbolicznie jest to coś więcej i nawet jeśli powódź zaleje ludziom groby, wielu z nich może mieć stres pourazowy, choć nic realnego się nie wydarzyło. Nie mają stresu dlatego, że woda może roznieść zarazki z ciał, jak by pokracznie usiłował tłumaczyć materialistycznie jakoś nastawiony idiota, tylko mają stres dlatego, że zalało groby. Upadek symbolicznego porządku i znaków, które go konstytuowały, oznacza zburzenie świata. Symbolicznego świata, bo tylko taki mamy. Innego nie ma.

Po prawej stronie pytie domorosłe wywodzą, że spłonęła Katedra, bo to kara za tamto czy owo i z tego się lewa strona śmieje, że to myślenie magiczne. Ale myślenie magiczne jest prototypem myślenia symbolicznego. Czego zaś prototypem jest myślenie materialistyczne? Autyzmu.

Co znaczy być człowiekiem? Być człowiekiem, to żyć w Symbolicznym i być zdanym na jego pułapki. Czy pożar Katedry jest ważny? Jest bardzo ważny. Znacznie ważniejszy niż śmierć żyjących pod jej dachem gołębi. Chyba, że to te gołębie, nie Katedrę uczynimy akurat symbolem. Kto tego nie łapie, niczego innego nie złapie też. Być człowiekiem, to także być zdolnym do poczucia absurdu, czego zwierzęta poczuć nie mogą. Już o tym zapomnieliśmy, kompletnie myląc człowieka ze zwierzęciem, Symboliczne z Realnym, sprzeniewierzając się w ogóle temu, ze rzeczy istnieją tylko przez swoje znaczenia. Jeśli Katedra spłonęła z jakiegoś powodu to właśnie z takiego. Że przestaliśmy na nią zasługiwać zapominając o tym, że człowiek żyje w świecie nadawanego znaczenia, a nie w świecie realnym, wyłącznie w Mapie żyje, a nie w Terytorium, jak to Houellebecq ujmuje.

Być człowiekiem, to ocalać zdjęcia bliskich z pożaru ryzykując poparzenia, będąc na tratwie na wzburzonym morzu skakać do wody, by ratować piłkę z namalowaną na niej ludzką twarzą, która nam przez lata służyła do rozmów, gdyśmy na bezludnej wyspie byli rozbitkiem, jak to zrobił bohater filmu Cast Away, przywiązywać wagę do nazw, dzielić strefy ciała na prywatne i nieprywatne, dzielić dni tygodnia na robocze i święte, dzielić rzeczy możliwe do strawienia w żołądku na takie, które się jada i takie, których nie jada się i wreszcie przejmować się pożarem jakiegoś budynku, a nie przejmować się pożarem innego budynku z powodów kompletnie niepojętych dla rozumnych mchów z Andromedy – wszystko to jest nałożeniem Symbolicznego na Realne. Czyli byciem człowiekiem. Katedra jest ważna, bo nadawanie jej znaczenia czyni z nas ludzi. Wtedy choćbyś utonął na pontonie, jakoś przeżyjesz, bo nikt na Twoim grobie nie będzie ostukiwał jajka, w odróżnieniu od tych czeskich nieszczęśników o których pisze Szczygieł, że urn z ich prochami nie ma komu latami odebrać. Bo prochy to tylko prochy, tak jak dach to tylko dach. Gdy zatem odcięty jesteś od nadawania znaczenia, gdy utracisz z tym kontakt, zanegujesz to, to choćbyś dotarł z Afryki cało na europejskie wybrzeże w tratwie bądź pontonie, znajdziesz tam na plaży tylko piasek.

PS – Co jest na zdjęciu? Ano właśnie..


Psychologia i polityka: wstęp na końcu

Re-publikowane z bloga Autora pod tym samym tytułem.


« Ukryte pragnienie Demona Kropka nad Ypsylonem – o strajku nauczycielek »

komentarze

1. Fantastom od Meczetu Notre Dame... • autor: JSC2019-04-20 11:35:16

Odpowiadam:
(...)Taka jest wasza wiara. Taka jest wiara Kościoła, której wyznawanie jest waszą chlubą w Chrystusie Jezusie, Panu waszym.(...)
[foto]

2. I dla sekciarzy • autor: Wojciech Jóźwiak2019-04-20 19:02:03

Autor napisał, czytamy wyżej:
co tu piszę [...jest to ...] wyraz prawdziwej troski o to, co jest ludzkiego życia fundamentem, a mianowicie o proces nadawania znaczenia i o zwierzchność Symbolicznego tu chodzi nad Realnym – rzecz niedostępna dla materialistów, behawiorystów i wszelkiego tej maści homo faber deliriensis
Dodajmy: i dla sekciarzy.

3. TV donosi, że do akcji wkroczyły żółte kamizelki • autor: JSC2019-04-20 19:39:53

Chodzi o mld. Euro co ma iść na odbudowę... chcą go na socjal.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)