Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

07 września 2018

Paweł Droździak

z cyklu: Psychologia i polityka (odcinków: 25)

Pożegnanie jesieni. Cz. 4: Biedroń jako przedmurze


« Pożegnanie jesieni. Cz. 3: Czy każdy może mieć porządne buty Pożegnanie jesieni. Cz. 4A: Mieć własny rozum »

Oryginalnie w blogu Autora z tym samym tytułem i datą. W Tarace za uprzejmą zgodą.

Z kilku stron zadano mi ostatnio pytanie, czy byłbym skłonny jakoś popierać Biedronia, który w tych dniach ogłosił, że startuje do wielkiej polityki, tworzy frakcję i ogólnie nową jakość, oraz wkrótce zwycięży PiS, Orbana i całą tę wiadomą nawałę. No i czy moim zdaniem ma on jakieś szanse. Na pytania zadane psychologom wprost, bardzo rzadko jest sens wprost odpowiadać. Początkujący unikając odpowiedzi próbuje tworzyć wrażenie, że jest kimś więcej, niż tylko człowiekiem. Bardziej doświadczony nie próbuje już tego udawać, ale i tak wie, że większość ważnych pytań do psychologów kierowanych, to pytania niewłaściwe. Odpowiesz wprost – i już jesteś w pułapce. To jedno z tych pytań właśnie. Czy Biedroń ma szansę? Powiedzmy, że pewna kobieta, przez przypadek z niezbyt urodziwym nosem, dowiaduje się, że ma złośliwy nowotwór. Przychodzi do przyjaciółki, która wie już o strasznej diagnozie i pyta: czy uważasz, że powinnam zrobić sobie nos? Jest fatalny. Mógłby być ładniejszy, prawda?

Co przyjaciółka ma jej odpowiedzieć? Tu jest podobnie. Od dłuższego czasu powstaje tu cykl pod tytułem Pożegnanie jesieni, gdzie nie wprost opisuję, z czym generalnie mamy problem, którego symptomem jest między innymi zwycięstwo takich sił, jak Dobra Zmiana. Ten problem jest bardzo poważny i ma go generalnie cała kultura Zachodu. Czy jest to problem braku Biedronia? Jeśli by tak było, istotnie problem ten mógłby załatwić Biedroń. Obawiam się jednak, że to nie brak Biedronia spowodował zwycięstwo współczesnych plemiennych idei. Nie Biedroń więc ten problem rozwiąże i nie jest to kwestia jakichkolwiek jego braków. Człowiek to sympatyczny, zawsze go jakoś lubiłem i szkoda, że będzie to kolejna zgrana karta. A myślę, że będzie.

Czemu tak jest? Bo zwycięstwo idei plemiennych ma wymiar o wiele szerszy, tak jak nowotwór ma szerszy wymiar, niż problem brzydkiego nosa. Te idee zwyciężają, ponieważ kultura Zachodu rozlicza się z projektem nowoczesności jako takiej. Wystawia jej rachunek i ten rachunek wychodzi słabo. Nowoczesność dawała kilka istotnych obietnic, które pozostały niespełnione i w które nikt już nie wierzy. To nie może nie przynieść nie tylko psychologicznych, ale i politycznych skutków. Jakież to obietnice?

Po pierwsze, techniczny postęp miał nas uszczęśliwić. Obiecywał, że ludzie zasiedlą inne planety, a maszyny uwolnią nas od pracy i nierówności. Wyrazem tych fantazji była fantastyka. W czasach mojego dzieciństwa niepodzielnie królowała jeszcze fantastyka typu Space Opera – rakiety, kosmiczne bazy, komputery i kontakt z Obcymi. Ludzie na innych planetach i do siedzenia w domu, zamiast stołka odpowiednio uformowane pola siłowe. Jeszcze w połowie lat siedemdziesiątych powszechnie wierzono, że podbój kosmosu jest nieunikniony, a postęp będzie liniowy i szybki. Starsi czytelnicy pamiętają być może kultowy w owych czasach telewizyjny serial Kosmos 1999, opisujący losy bazy kosmicznej, położonej na Księżycu. Wizja 1999 roku i jego technologii nie wydawała nam się wówczas wcale jakoś szczególnie odrealniona. Potężny, księżycowy kompleks budynków, eskadra niezwykle sprawnych, uniwersalnych wahadłowców, kieszonkowe laserowe miotacze, obcisłe stroje, ale wszystko to wcale nie takie bajkowe. Wydawało się bardzo realne. Prawie można było tego dotknąć. 1999 rok. Tak to miało wyglądać za 23 lata. Tak to miało wyglądać 20 lat temu. Dziś nic tego obrazu nie przypomina i nie tylko, że nic z dzisiejszych osiągnięć do tego nie dorasta, ale i nikt już nie wierzy, że osiągniemy to w jakimkolwiek dającym się przewidzieć czasie. Ostatnim momentem, kiedy wierzono jeszcze w projekt modernizacji, był upadek Berlińskiego Muru. Wierzono, że zachodnia technologia otworzy drogę do bogactwa dla wszystkich, ale tak się nie stało. Przeciwnie. Pogłębiła subiektywne poczucie nierówności. Widzimy planetę zaśmieconą plastikiem, z którym nie ma co zrobić, słyszymy o katastrofie klimatycznej i nawet już czujemy ją przez dzikie upały i co najgorsze, rozumiemy już, że nawet jeśli obiektywnie wszyscy mamy coraz więcej, subiektywnie wcale nie czujemy się przez to bogatsi, bo swoje bogactwo zawsze mierzymy w odniesieniu do tego, co mają inni i tego żaden postęp nie jest w stanie zmienić. Nie cieszymy się już z przyszłej mocy obliczeniowej komputerów, tylko się tej mocy boimy. Nie zachwycamy się już możliwościami przyszłej genetyki, tylko zastanawiamy się, jak skutecznie ją oprotestować. Nie czcimy medycyny, tylko tworzymy ruchy antyszczepionkowe, bo świat, w którym nic nie rozumiemy jest nie do zniesienia. Mniej więcej od połowy lat osiemdziesiątych fantastyka wycofała się z wizji typu Space Opera, zastępując ją wizją magii. Smoki, czarownicy, elfy i jednorożce wyparły kosmiczne statki. W ten sposób manifestowało się bankructwo obietnicy nieskończonego technicznego postępu, ale i inna obietnica pokazywała tu swą bezpodstawność.

Obietnica laickiego społeczeństwa. Jako młody człowiek fascynowałem się naukową fantastyką. Punktem odniesienia było wówczas dla nas pismo Fantastyka, które pokazywało światowe trendy dziedziny. Wkroczenie do fantastyki postaci bajkowych było przez jednych traktowane jako objawienie, a przez innych, do których i ja należałem, jako świętokradztwo. Pewien mój szkolny kolega podsumował to wówczas w sposób, który dziś wydaje mi się genialnie wprost aktualny. Przestałem chodzić na religię – powiedział – by nie czytać bzdur o aniołach, a oni każą mi czytać brednie o wróżkach. W tej zmianie trendów naszej ulubionej dziedziny literatury było dla nas coś bardzo niepokojącego i irytującego, choć wówczas na pewno nie umielibyśmy powiedzieć, czemu aż tak mocno nas to irytuje. Dziś to jest jaśniejsze. Ta zmiana fantazji, wyparcie rakiet i robotów przez smoki i jednorożce, odzwierciedlała upadek ludzkiej fantazji o modernizacji i była znakiem początku epoki nowego irracjonalizmu.

Dziś widać to w całej pełni. Społeczeństwa, które skutecznie wyparły religię są obecnie dosłownie szalone na punkcie diet, używek, szkodliwości okazywania kobietom męskiego zainteresowania, niebezpieczeństw czyhających na dzieci, prawnych uregulowań każdej dziedziny życia w stopniu, który dawniej uznano by bez wahania za obłęd, wreszcie na punkcie wróżek, magicznego psychodoradztwa i całej masy innych wierutnych bzdur, których podważenie naraża dosłownie na karę śmierci. Paradoksalnie okazuje się, że to właśnie te społeczeństwa, które religii całkiem się nie pozbyły, wyglądają na bardziej jakoś racjonalne, bo choć wierzą w jedną rzecz niemożliwą do udowodnienia, to w całej reszcie sfer życia zachowują jednak minimum zdrowego rozsądku. Mało tego – społeczeństwa, które skutecznie pozbyły się jednej religii, przeżywają obecnie najbardziej intensywny najazd religii napływowej i nie chcąc urazić swych napływających gości udają szacunek dla ich wierzeń, na jaki nigdy nie zdobyliby się w odniesieniu do wierzeń własnych rodaków. Zatoczyli koło i znaleźli się w punkcie wyjścia, a można nawet powiedzieć, że ich sytuacja nieco się pogorszyła. Najbardziej dobitnym dowodem klęski laickiego i naukowego projektu nie są wróżki z audiotele, zarabiające krocie w rzekomo laickich krajach, a narastająca fala ruchów antynaukowych, antymedycznych i spiskowych. Stało się oczywiste, że ludzki umysł nie potrafi żyć w świecie wyłącznie racjonalnym. Państwo laickie istnieje tylko teoretycznie.

Wkrótce zresztą społeczeństwa, które próbowały zrealizować postępowy program czekać może koniec całkiem realny. Mowa w tym punkcie nie o katastrofie klimatycznej, lub wojennej, a o biologicznym wymieraniu. Jednym z ważnych punktów nowoczesnego programu miało być takie uwolnienie człowieka spod władzy społecznych przesądów, by mógł on samodzielnie wybierać swoją życiową drogę, niezależnie od takich swoich cech, jak płeć, czy rasa. Istotnie wiele w tym celu zrobiono. Nowoczesne społeczeństwa w znacznym stopniu uwolniły mężczyzn i kobiety od wcześniej przypisanych do ich płci obowiązków, pozostawiając im maksimum wolnego wyboru. Okazało się jednak, że ludzie obdarzeni takim wyborem nie podtrzymują więzi rodzinnych, a wiedząc o tym nie decydują się na posiadanie dzieci. Społeczeństwo obdarzone taką wolnością wymiera biologicznie i nie mogąc osiągnąć zastępowalności pokoleniowej ucieka się do groteskowego oszustwa. Społeczeństwo podmiotowej wolności człowieka nie umiejąc samo się rozmnażać Importuje ludzi z miejsc, gdzie wciąż oni się rozmnażają, korzystając tym samym z faktu, że w miejscach tych nie było emancypacji, którą jednocześnie to społeczeństwo tak się szczyci. Szczyci się uwolnieniem jednostki, ale żeby przetrwać biologicznie, musi mieć do swego przetrwania miejsca, gdzie tego uwolnienia nie przeprowadzono. To tak ironiczne, że większość ludzi całkowicie odrzuca przyjęcie tego faktu do wiadomości. Wyparcie tej prawdy generuje jednak pewien koszt, w postaci narastających, nasyconych silnymi emocjami dyskusji o „uchodźcach”. Uchodźcy, czyli de facto import brakujących ludzi, koniecznych do tego, by zamaskować własną demograficzną impotencję, budzą skrajne emocje, ponieważ potrzeba ich sprowadzania dowodzi nierealności projektu emancypacji. Im bardziej nie chcemy pogodzić się z tą przerażającą prawdą, tym bardziej boimy się o niej myśleć, zatem tym mocniej kłócimy się o tematy pozorne, takie jak „integrowanie się muzułmanów”, czy „ich skłonność do terroryzmu”. Prawda jest taka, że nasza emancypacyjna fikcja może istnieć tylko dzięki importowi. Tak jak wiele gatunków zwierząt nie rozmnaża się w niewoli, tak człowiek nie rozmnaża się w wolności, zwierzęta bowiem pochodzą z natury, a człowiek z kultury, która nie może nie być źródłem cierpień.

Społeczeństwa Zachodu przeczuwając klęskę swej ideologii zwracają się w stronę wzorców archaicznych. Wartości plemiennych, mocnych tożsamości kulturowych i gorączkowo poszukują nowych symboli, wokół których mogłyby osadzić się rodziny zdolne do przetrwania dość długo, by zapewnić potomstwu normalny rozwój. Nie znajdując symboli nowych próbują gorączkowo restaurować stare, nie zważając na to, że w bajkę, w którą się już raz zwątpiło, nie da się uwierzyć powtórnie tak samo dziecięcą wiarą. Im bardziej to przeczuwają, tym bardziej gorączkowo starają się jednak tę wiarę udawać.

W tym wszystkim pojawia się Biedroń ze swym zestawem ogranych symboli z czasów, kiedy fiasko postępowego projektu nie było jeszcze oczywistością. Patriotyzm rozumiany jako sprzątanie osiedla z psich odchodów, darmowy obiad w szkole dla dzieci, by mamy mogły siedzieć w pracy jeszcze kilka godzin dłużej, jeszcze więcej antykoncepcji, jeszcze więcej importu ludzi z krajów, gdzie jej nie ma, ekologiczne fikcje w postaci rezygnacji ze słomek i produkowanie elektrycznych samochodów na baterie z chińskiego kobaltu.. Można być hippisem w latach siedemdziesiątych, ale nie da się być hippisem w roku 2018, gdyż jak słusznie zauważa jeden z klasyków, z dorobku lat sześćdziesiątych wszystko znajduje się już obecnie w polu dyrdymalenia. Prócz dildo. Wynalazek dildo przetrwał jako jedyny i jako jedyny swą wartość obronił. To jednak zbyt mało, by wygrać.

Na filmie zapis ludzkich marzeń o 1999 roku z lat siedemdziesiątych. Każdy sam może ocenić, ile z nich zostało.


Psychologia i polityka: wstęp na końcu

Re-publikowane z bloga Autora pod tym samym tytułem.


« Pożegnanie jesieni. Cz. 3: Czy każdy może mieć porządne buty Pożegnanie jesieni. Cz. 4A: Mieć własny rozum »

komentarze

[foto]

1. Klęska nowoczesności! Nowoczesność zawiodła, oszukała nas • autor: Wojciech Jóźwiak2018-09-07 20:30:44

Znakomita analiza, Pawle. Gratuluję wnikliwości.
"Wkroczenie do fantastyki postaci bajkowych było przez jednych traktowane jako objawienie, a przez innych, do których i ja należałem, jako świętokradztwo"
Ja też to odbierałem może nie jako świętokradztwo, ale jako przyjście dziwnego infantylizmu. Zdziecinnienia.
"Ta zmiana fantazji, wyparcie rakiet i robotów przez smoki i jednorożce, odzwierciedlała upadek ludzkiej fantazji o modernizacji i była znakiem początku epoki nowego irracjonalizmu."
Wielki LAJK! Ale kiedy ja w "to" wchodziłem, w latach 1980-tych, to ten "irracjonalizm" wcale nie wydawał się jeszcze "wrogą siłą" wobec nowoczesności, tylko twórczym rozszerzeniem tejże nowoczesności. Który miał ją wzmocnić, a nie zabić. Taką w każdym razie miało nadzieję "nie-oszołomskie new age" do którego należałem.
"Uchodźcy, czyli de facto import brakujących ludzi, koniecznych do tego, by zamaskować własną demograficzną impotencję, budzą skrajne emocje, ponieważ potrzeba ich sprowadzania dowodzi nierealności projektu emancypacji."
Tak! Kolejna wielka prawda. Ale za tym stoi upiór Antropocenu. I co z tego, że Afryka, Egipt, Indonezja się mnożą, dzieci rodzą? Na zgubę, bo Ziemia już dziś wszystkich nie zmieści. Więc to nie jest całość problemu.
"Tak jak wiele gatunków zwierząt nie rozmnaża się w niewoli, tak człowiek nie rozmnaża się w wolności, zwierzęta bowiem pochodzą z natury, a człowiek z kultury, która nie może nie być źródłem cierpień."
Piękny bon-mot!

Rok temu napisałem "Więcej nie można". Ten tekst pasuje do tamtego.

[foto]

2. Dużo wątków • autor: Arkadiusz2018-09-08 11:35:21

Zgadam się z wydźwiękiem cyklu. Choć mam drobne uwagi, niekoniecznie w opozycji. Raczej wolne myśli obudzone tymi tekstami. Lem powiedział, że gdyby nie Internet, nie wiedziałby ilu jest idiotów na świecie. Co oznacza również, że wcześniej też byli. Współczesność być może nie ogłupiła ludzi, chyba ludzie zawsze "wiedzieli swoje" - Kościół, uczeni, radio, telewizja jedno, a oni drugie. Tyle, ze właśnie kiedyś inaczej była zorganizowana przestrzeń komunikacji, rozprzestrzeniania wiedzy. Wiedza była hierarchiczna, spływała od tych, którzy mieli dostęp do instytucjonalnej edukacji, scentralizowanych massmediów, publicznych telewizji i radia. Dzięki udemokratycznieniu dostępu do mediów - lokalne radia, telewizje, gazety, przede wszystkim jednak internet - wylało się! Czy to złe? Wszystko ma swoją drugą stronę, wszystko jest etapowalne - nie wiemy, co wyniknie z tego procesu w przyszłości. Ja lubię ideę wolności słowa, wolności dyskusji, nawet jeśli ktoś gada głupoty. Czasami nawet głupoty okazują się mądrością, tyle, że my jeszcze z tego nie zdawaliśmy sobie jeszcze sprawy.
Nie wiem, czy współcześnie w nowoczesnych społeczeństwach ludzie są mniej szczęśliwi. Nie znam badań czy porównań z czasami przeszłymi. Największy mój zarzut wobec nowoczesności to próba zabicia duchowości. Istnieje tylko to co materialne i widzialne. Ucierpiały główne religie świata. Człowiek pozostał sam wobec wypieranej przez kulturę śmierci i cierpienia. Ale to może też jest tylko etap, po którym pojawi się coś "prawdziwszego" od instytucjonalnych przekazów religijnych.
Myślę, ze to po prostu takie trochę dzikie czasy po uwolnieniu rynku wymiany myśli na świecie. Wygląda to tak, jak handlowanie kiełbasą i skarpetkami na straganach głównych arterii naszych miast po upadku komuny.
[foto]

3. Co do fantastyki i magii • autor: Arkadiusz2018-09-08 11:38:34

Jest dużo świetnej współczesnej hard SF z naciskiem na science, nie trzeba czytać o jednorożcach. Polecam:

http://lubimyczytac.pl/ksiazki/polka/16069/hard-sci--fi

Świetne Ślepowidzenie, Rzeka bogów, cykl Liu Cixina, koniecznie Stross i Stephenson, to z tego, co czytałem.

4. Małe votum separatum • autor: JSC2018-09-08 15:56:57

Już za Juliusza Verne powstawały antyutopie, w tym samego Verne’a, np. (...)Paryż XX(...).
Następnie William Ginson już w latach ’80 zapoczątkował cyberpunk.
Jeśli zaś chodzi o (...)mocnych tożsamości kulturowych(...) to nie wiem czy można nazwać świadectwem siły fakt, że katolicy tzn. 90% polskiej narodowej boi się wynarodowienie. Zagrożenia swojej tożsamości widzą oni nie tylko strony komunizmu cokolwiek przez to rozumieją, ale i ze strony wyznawców islamu.

5. "Tak jak wiele... • autor: Irena.kasprzak2018-09-09 14:24:25

"Tak jak wiele gatunków zwierząt nie rozmnaża się w niewoli, tak człowiek nie rozmnaża się w wolności, zwierzęta bowiem pochodzą z natury, a człowiek z kultury, która nie może nie być źródłem cierpień."
To zdanie jest dowodem na wyższość istot zwanych zwierzętami, nad istotami zwanymi ludźmi.
"(...)darmowy obiad w szkole dla dzieci, by mamy mogły siedzieć w pracy jeszcze kilka godzin dłużej(...)’
Rodzina, sztuczny wymysł, pułapka, w której mama ma rodzić i gotować (nawet jeśli nie ma na to ochoty) i tatuś, który musi zaharować się na śmierć nie mając kontaktu z tą wspaniałą rodziną, ale mający tych kilka banknotów, by rozluźnić się seksualnie i towarzysko, bo w domu mamusia zaharowana, nudna i nieatrakcyjna, niepragnąca już od dawna swojego buhaja rozpłodowego. No i nie mająca grosza przy dupie. 
Tylko wolność! Najlepiej od głupich mężczyzn.

6. Hippis rozlicza się • autor: ume2018-09-09 19:51:41

z naiwnością młodości? I to jest jedyna chyba wartość tego tekstu jak i części 5 - osobista. Ktoś kto czytał teksty SF jak dzieciak i wprost, faktycznie może być rozczarowany, bo w nich przecież nie o bazy na Księżycu chodziło, tak samo jak i nie o wróżki... Namawianie do rozpłodu w czasie, gdy nie ma już przyszłości więc i sensu przekaz, przeszłość była traumatyczną i wypartą rodzinną, szkolną czy równieśniczą, usankcjonowaną przez kulturę przemocą ? No, przecież to nonsens (obłuda?).  Wielkie Wymieranie nie bierze się z ludzkiej wol-ności ale właśnie z nie-woli, przywiązania do dotychczasowych narracji (rodzina jako jedyna trwała więź, rozpłód pod karą ostracyzmu, konkurencja, naród, przemoc, maska, pozycja).  Z tego że  od pierwszych symptomów Upadku nie wypracowano żadnych wspólnych sensownych narracji, które mogłyby zmienić kurs. Może to takich hippisów boli.
I tak przecież czeka nas Wielka Urawniłowka (symboliczny Biedroń górą)- ponad gatunkami i narodami, wobec wspólnego, nastepującego w jednym czasie i definitywnie cierpienia, śmierci : pewnie tak zrealizuje się utopia "Ziemi planety ludzi" (i nie-ludzi), ponad  formami i podziałami umysłu.
Więc w sumie nie powinnam się denerwować tym, że skojarzenie w tekście kwasów Omega 3 i proszku z nosorożca i to jeszcze w kontekście rzekomej "obiektywności" to dokładnie to od czego ludzie uciekają- chaos informacyjny i manipulacja. A ta ucieczka to nie z pielęgnacji egotycznego własnego kościoła, ale ze strachu, bo urządziliśmy sobie świat tak, że oprócz rodziny (o ile będzie przyzwoita) nikt nie pomoże. To nie nowoczesność zdradziła tylko stare bezużyteczne narracje, małpi umysł.
[foto]

7. Nie nowoczesność zdradziła... • autor: Wojciech Jóźwiak2018-09-09 21:15:07

"To nie nowoczesność zdradziła, tylko stare bezużyteczne narracje, małpi umysł."
-- To jest równie ważna i poważna teza, jak ta Autora.

8. "Blokuje się całą... • autor: Irena.kasprzak2018-09-10 19:00:31

"Blokuje się całą gamę naszych możliwości, odbiera się nam władzę nad naszą własną istotą. W imię sprawności i użyteczności, oczywiście, w imię zachłannego prawa przedłużenia gatunku. W imię historii i tradycji, która odbiera nam nieskończoność i olśniewającą wszechobecność naszej istoty."  /Hans Bellmer/
[foto]

9. Hans Bellmer • autor: Wojciech Jóźwiak2018-09-10 19:41:53

10. dlaczego banki sfinansowały "Kapitał" Marxa • autor: Jerzy Pomianowski2018-09-10 20:59:36

Co parę pokoleń powstawał nowy instrument bankowy wymagający stworzenia nowego człowieka, nowego typu konsumenta. Rewolucje, propaganda, media, wynajęci artyści, media, nowe trendy - to tylko narzędzia. Dzięki sztucznej inteligencji ta rotacja bankowego targetu jest ostatnio szybsza, np niepełnosprawni już nie są tak modni jak kilkanaście lat temu, podobnie pada rynek ochrony lasów. Nadal pompuje się pieniądze w homoseksualnych rowerzystów niejedzących mięsa, rozmnażających się przez adopcje dzieci z krajów upadłych - stąd zbędność klasycznej rodziny. No, ale wkrótce wymyślą coś innego. Może powrót do "protestanckiego etosu pracy"? W końcu ktoś musi zarobić na to wszystko.

11. uchodźcy • autor: ume2018-09-11 10:11:38

to nie luka w "impotencji biologicznej" Zachodu ale współczesna odmiana niewolników. Są panowie (wolność, demokracja, emancypacja, wartości laickie, rozwój jednostki, wykształcenie, ograniczenie dzietności na rzecz jakości potomstwa) i są niewolnicy importowani by pracowali na panów. Narracja stara jak świat bo wszystkie wielkie cywilizacje opierały się na zasobach zewnętrznych (kolonie) i niewolnictwie.
Złość budzi nie "impotencja" ale traktowanie niewolnika na równi z panem, z obywatelem, z "Ateńczykiem". 
Lud importowany na serio wziął demokrację, która przecież nie jest dla niego.
Demografia i rzekomo niski przyrost naturalny ( i tak za duży wobec przeludnienia) to narracja zastępcza.

12. niezrozumienie dzieła • autor: Irena.kasprzak2018-09-11 13:44:41

Dzieło Hansa Bellmera inspirowane jest historią barbarzyńców zauroczonych patriarchalną władzą.
"Wyparta, odepchnięta część istoty domagała się zwrócenia należnego sobie miejsca, a jako część pierwotnej całości odrzucana wracała wzmocnioną siłą wzbudzanych negatywnych emocji. W zakazanych czeluściach wzbierało czarną masą Piekło, "miejsce bez granic", właśnie tak nieskończone jak skóra ludzka, zawsze buntująca się przeciw porządkowi i hierarchii praw moralnych; świat wywrócony i przenicowany, świat ponurej, ale fascynującej i wyuzdanej przewrotności. Wystarczy porównać średniowieczne obrazy Piekła i współczesne fotografie wnętrza ciała, aby skojarzenie nasunęło się naturalnie. Spoglądanie w głąb ciała, zakazane w średniowieczu, to zaglądanie do czeluści Piekła. W miarę jak próbowano rozdzielić całość i ukryć to, co nie dawało się oswoić, dochodziło do coraz większych tragedii. Jak ropa we wrzodach zbierały się zbiorowe obsesje, tłumione za pomocą krwawych ofiar wybieranych najczęściej spośród niewinnych. Tak kończyły czarownice, to samo działo się z heretyckimi sektami i innowiercami. W imię tej absurdalnej idei oddzielenia światła od ciemności ginęły całe narody. Tymczasem dwoistość powracała i zjawiała się w miejscach nieoczekiwanych, gdzie "wedle wszelkich autorytetów, nie powinniśmy niczego znaleźć". Zyskiwała kształty zdeformowanych, groteskowych odbić lustrzanych uprawomocnionych instytucji, tak jak Czarna Msza była parodią Mszy Świętej. (Lecz kto powie, że instytucje nie są wynaturzonymi odbiciami podskórnego, chaotycznego falowania życia?)."

13. cd. • autor: Irena.kasprzak2018-09-11 13:45:08

"Na znak tej odwrotności na sabatach całowano kozła pod ogonem, a czarownice tańczyły zwrócone do siebie pośladkami, albowiem sprzężenie zwrotne karmi się przeciwieństwami. Pochód wyklętych i przerażających ciągnął się przez wieki: sabaty czarownic, herezje, tajne stowarzyszenia, spiskowcy, kobiety-morderczynie, seryjni zabójcy.… I im bardziej próbowano go stłumić, wytresować lub obłaskawić tym bardziej niezrozumiała była jego wściekłość."

W podanym przez pana źródle autor niesłusznie nazywa dwoistość dualizmem. Dualizm nie istnieje.

14. niespójność • autor: Sławek2018-09-15 20:33:18

Pani Ireno, Skoro dualizm nie istnieje to skąd u Pani tak autorytarny podział władzy na patriarchat oraz - wnioskuję przez indukcję- matriarchat? A co z dowodem na istnienie dualizmu korpuskularno-falowego? Nieaktualny już? No i jaka jest różnica między dwoistością a dualizmem? W słowniku synonimów jedno jest równoważne drugiemu.Może coś przeoczyłem?
[foto]

15. Niewolnicy? • autor: Przemysław Kapałka2018-09-16 15:15:24

Uchodźcy to nie jest współczesna odmiana niewolników. Niewolnicy pracują, a oni do żadnej pracy się nie nadają. Jest odwrotnie - to my z siebie robimy niewolników, a z nich panów. Ja bym w tym widział jakąś nieuświadomioną chęć odpokutowania win z epoki kolonializmu i krucjat przeciwko islamowi. I może dlatego lepiej nie protestować?

16. Na terenach po PGRach też jest bezrobocie,... • autor: JSC2018-09-16 15:24:35

że ho ho... a do tego kroi się problem z górnikami na Śląsku.
O tym towarzystwie powiesz, że (...)oni do żadnej pracy się nie nadają(...)?
[foto]

17. Niby dlaczego? • autor: Przemysław Kapałka2018-09-16 19:23:42

Na jakiej podstawie takie przypuszczenie? Pisałem konkretnie o uchodźcach, a nie ogólnie o tych, którzy nie pracują. Chyba ktoś tu ma tendencje do nadinterpretowania czyichś wypowiedzi.

18. Uchodżcy nie nadają się do pracy • autor: JSC2018-09-16 19:30:28

Powiedz to Polakom, którzy uciekli z kraju w czasie II WŚ i PRL...

19. polska emigracja miała, i ma nadal charakter zarobkowy • autor: Jerzy Pomianowski2018-09-16 21:30:04

Czyli ci wszyscy którzy uciekli z PRL oraz żołnierze pozostali w Brytanii życie na Zachodzie  spędzili bez pracy na wypasionym socjalu? Poczytaj sobie o tym jak polscy oficerowie pracowali jako kelnerzy, nosili beczki w browarach, bo tamtejsze związki zawodowe nie dopuszczały ich do tak "dochodowych" zajęć jak praca w kopalni.

20. (...)Czyli ci wszyscy którzy uciekli z PRL oraz żołnierze pozostali w Brytanii życie na Zachodzie spędzili bez pracy na wypasio • autor: JSC2018-09-16 21:36:34

Nie wiem... To ty dałeś to do zrozumienia.
[foto]

21. Czy naprawdę • autor: Przemysław Kapałka2018-09-16 21:37:49

muszę zaznaczać, że chodzi mi o uchodźców islamskich? Z treści wypowiedzi powyżej chyba powinno to wynikać jasno. Brak umiejętności kojarzenia, czy zwykła złośliwość?Na następne posty tego rodzaju prawdopodobnie nie odpowiem.

22. Złośliwością to • autor: JSC2018-09-16 21:48:11

jest mówienie o kimś kto dał radę przejść kilka tysięcy km., w tym jakiś kawałek w skrajnie nie korzystnych warunkach, w miarę jednym kawałku, że nie nadaje się do żadnej pracy.
Jeśli dali radę to wytrzymać to z pewnością nadają się do prac fizycznych albo na roli... do których jak wieść gminna niesie Polacy przestali się nadawać.

23. niejasna rola afrykańskich muzułmanów w Europie • autor: Jerzy Pomianowski2018-09-16 22:47:03

Człowiek który w modnym ubraniu, z dobrym telefonem przebył parę tysięcy km z pewnością potrafi naładować kałasza. Czy potrafi coś więcej, nie wiadomo. Umie czarować kobiety. Czy to wystarczy?

24. Mogę znależć parę artykułów o beneficjentach 500+ na plaży • autor: JSC2018-09-16 22:52:31

i na ich podstawie wyciągać wnioski na temat przydatności polskich katolików do pracy, które będą równie ciekawe...

25. Widziałem, a nie czytałem... • autor: Sławek2018-09-18 06:41:10

Widziałem w wielu niemieckich zakładach potulnych i pracowitych polsko-katolickich beneficjentach tamtejszego 500+. Aż brała wewnętrzna żałość  po tym, co zostało z zawadiackich potomków husarii i wojów Chrobrego. Za to nie widziałem ani jednego przybysza imającego się jakiejkolwiek pracy. To, że ktoś ,,przeszedł" kilka tyś kilometrów -nie determinuje jego przydatności do pracy przecież.

26. Wszyscy wiedzą, że mi chodzi o polskie 500+ • autor: JSC2018-09-18 11:07:44

A teraz oddam głos Wojciechowi Cejrowskiemu:
(...)Proszę się przejechać po lasach, w zeszłym roku w moich lasach widziałem 20-30 zbieraczy jagód. Słoik jagód to 10 złotych. Zbieracz jest w stanie zebrać do trzech słoików dziennie. Daje to ok. 500 zł miesięcznie. Wszystkie osoby, które zasłużyły sobie na jedno 500 zł, a wcześniej zbierały jagody, w tej chwili bez zmiany swojego standardu życia przestają zbierać jagody. Jak dostał 500, to jemu już się odechciało. W tej chwili stoi dwóch albo trzech, a było ich dwudziestu.  Oni teraz uczą się siedzieć w domu, a nie pracować. Im się odechciało pracować. Miałem facetów do wycinania trzciny. W tym roku ich nie mam i oni mi uczciwie powiedzieli: "panie, ja mam trójkę dzieci, to ja mam 1000 złotych miesięcznie. Mam reumatyzm, nie będę przychodził do pana"(...)
Żródło: http://www.fronda.pl/a/skandaliczne-slowa-cejrowskiego-krytykuje-program-500-plus,76683.html

27. odwieczna walka o obniżkę kosztu pracy • autor: Jerzy Pomianowski2018-09-18 20:37:08

Walka o niskie koszty pracy to podstawa socjalizmu. Co zatem jest lepsze dla socjalizmu: czy gdy zbieracz jagód zarabia 3000 miesięcznie, czy też gdy nie zbiera, bo dostaje 1000 zł zasiłku na dzieci? Najlepiej gdy zdycha z głodu, i zbiera jagody za stówkę, jak chce Cejrowski.
[foto]

28. Polecam tekst "Zdradziła nas tradycja" • autor: Wojciech Jóźwiak2018-09-24 13:47:27

Polecam tekst "Zdradziła nas tradycja" z bloga "Gry umysłu".
Jest to polemika z niniejszym tekstem Pawła Droździaka.
Autorka rozważa pytania: "Czy to nowoczesność (wolność, emancypacja) ludzi zdradziła czy przywiązanie do patriarchalnej tradycji?"
I stwierdza:"Antropocen nie powstał w czasie tej złej „nowoczesnej, bezpłodnej, gejowskiej i słabej Europy Zachodniej” ale wyrósł z Europy tradycyjnej, patriarchalnej, bezmyślnie płodnej i kolonialnej."
Oraz:"To nie nowoczesność nas zdradziła tylko stare bezużyteczne narracje, nasz małpi, bezwładny umysł."

29. przyczyny antropocenu znikają, a antropocen kwitnie? • autor: Jerzy Pomianowski2018-09-24 21:28:27

Chronologia przeczy tezom autorki. Antropocen (jego skutki) wzmaga się wraz z zanikaniem "Europy tradycyjnej, patriarchalnej, bezmyślnie płodnej i kolonialnej". Tak akurat te zjawiska są rozmieszczone w miarę upływu czasu.
[foto]

30. Przyczyna antropocenu • autor: Wojciech Jóźwiak2018-09-25 10:02:12

Przyczyną antropocenu, jak mówi nazwa, jest człowiek.
A która jego "część" jest głównie winna, to rzecz do dyskusji.
[foto]

31. Zdradziła nas tradycja? • autor: Przemysław Kapałka2018-09-26 19:04:10

Autorka robi wrażenie takiej, która całe zło świata widzi w mężczyznach i w systemie patriarchalnym. Biorąc to pod uwagę, nawet mi się nie chce wgłębiać w jej tekst i ledwo go przeleciałem.

32. nie do pojęcia • autor: Jerzy Pomianowski2018-09-26 20:28:46

Nie rozumiem dlaczego potulni wobec swoich żon, zapracowani mężczyźni typu europejskiego są przekleństwem postępowej ludzkości, zaś prawdziwi, brutalni maczo z Afryki - nadzieją feministek. Lepiej nie wnikać w tajemne potrzeby kobiet.

33. Mi też się nie chce... • autor: Sławek2018-09-26 20:38:01

wgłębiać w ten tekst, bo od rau widać jest on pisany pod przemożnym wpływem feministyczno-marksistowskich guseł ideowych, a więc wewnętrznie sprzecznych.Pierwszą z brzegu tezę że kobiety-matki są oprymowane przez patriarchat można zbić argumentem podatkowym, bo konieczność pracy zawodowej matek jest efektem niebywałego opodatkowania pracy. Przed epoką socjalizmu głowa rodziny była w stanie utrzymać żonę i piątkę dzieci. Pamiętam z opowiadań dziadków. Nie bardzo też pojmuję dlaczego w domyśle autorka chciała by stosować zmiany ale wobec rdzennej ludności Europy, skoro napływowa ludność ma idee te ,,w poważaniu"?

34. @nie do pojęcia • autor: JSC2018-09-26 20:49:37

Nie rozumiem dlaczego Polki uchodzą za prowokotarki... przynajmniej wobec Polaków pokroju Andrzeja Leppera.

35. To proste, Panie Pomianowski: • autor: Sławek2018-09-27 22:54:25

Chodzi o stworzenie apatrydycznej pulpy ludzkiej. Taką łatwiej będzie zniewolić i sterować , bo projektantom tych przemian o to chodzi. Ponieważ męski typ europejski nie jest zainteresowany podbojem Afryki i inseminacją afrykanek od lat około 100, więc zdecydowano że feministki udzielą ulg i monopolu na męskość i maczyzm - afrykanom. Typ europejski płci męskiej w międzyczasie zaniknie z czasem na skutek programowania poczucia winy, implementacji homoseksualizmu i oprymowania  jako rzeczywistych obywateli 2 kategorii, tak jak w Szwecji, gdzie upokorzenie autochtonicznych mężczyzn sięgnęło widocznie szczytu, ponieważ o afrykańskim podopiecznym swojej żony mówią z rezygnacją - ,, chłopak mojej żony". Ponieważ wychowano ich w kulturze ,,no violence, tolerancja, itp"  nie stać ich na żadne inne działanie z tym związane. Europejski typ kobiecy oczywiście też zaniknie z czasem. Ktokolwiek to wszystko planował, był geniuszem przewrotności, bo wybór kobiet na rolę proletariatu zastępczego był genialny przecież. Jak wiadomo od zawsze - kobieta swoje wie, więc czemużby nie użyć tego instynktu jako wektora jedynie słusznego kierunku ,,postępu"?

36. drodzy panowie • autor: ume2018-09-28 09:42:33

jestem autorką wspomnianego w komentarzu tekstu.
Kilka uwag
1"Chronologia przeczy tezom autorki". Nie- jeśli uznamy zgodnie z przyjętym datowaniem, że antropocen to epoka, która trwa już 200 lat. Myślę, że skutki antropocenu (załamanie biosktruktur, zmiany klimatyczne) nasilają się tam i będą mocniejsze, gdzie owej "współczesnej Europy" (traktowanej jako obraz) nie ma (np Bliski Wschód-brak wody).
2. Podtrzymanie "tradycji" wymaga użycia siły/przemocy, bo "tradycja" oznacza czyjąś krzywdę, krzywdę słabszego (kobiety, dziecka, robotnika, obywatela i -oczywiście: przyrody). Owa krzywda niesie za sobą energię, która tradycyjną Europę przekształciła (Europa 1900 roku a Europa 2000 roku to dwa różne światy) Tradycyjny patriarchat musi być podtrzymywany siłą (przemoc, narracja społeczna, manipulacja etc) kosztem indywidualnych aspiracji, samorozwoju etc. A tego nie da się utrzymać.
3.Kraje hołdujące tradycyjnemu patriarchatowi (Afryka, Bliski Wschód, Ameryka Południowa) są społecznie i ekonomicznie zacofane w stosunku do krajów hołdujących wartościom laicyzmu i indywidualizmu. Projekt "Europa" ma z pewnością wady (nie wiemy jeszcze jednak czy zawiódł). Ja jednak wybrałabym jako miejsce do życia Szwecję a nie Polskę czy Somalię.
Do "implementacji homoseksualizmu"(??) i jakichś wycieczek paranoicznych (??) się nie odniosę, bo to już są czyjeś lękowe i seksualne fantazje.
Niestety, żadne lewicowe feministki nie przyjęłyby mnie do swojego grona, ja też nie aspiruję. Jednak widzę, że słowo "feminizm" budzi spory lęk. Pewnie ten właśnie lęk jest podłożem gwałtownego i powszechnego zwrotu w prawo. Ciągle za mało siły, żeby ten lęk (i słabość) zabić i zagłuszyć, tak.
A mądrzy ludzie słuchają wielu stron nie naklejając etykiet.
[foto]

37. Chiny? • autor: Wojciech Jóźwiak2018-09-28 10:11:29

Witaj, Ume, w progach Taraki. Miło mi gościć Przyjaciółkę Taraki. :)
--- A Chiny? I podobne kulturowo narody Azji-Konfucji? Z jednej strony nie widać tam zbyt jawnych objawów agresywnego patriarchatu-maczyzmu jak na Bliskim Wschodzie, Afryce, Am. Łacińskiej, do niedawna w Europie, ale z drugiej strony trwa tam endemiczna paranoja na punkcie erekcji, z powodu której tamtejsi człowieczy samce uruchomili światowy przemysł zabijania nosorożców (bo rogi im stoją), rekinów (bo grzbietowe płetwy), a jak słychać, także osłów (bo mają wielkie penisy?) na rzekome afrodyzjaki. Nie zajmował bym się tym głuptactwem, gdyby nie to, że oni naprawdę wszystkie nosorożce, rekiny, osły i co jeszcze wymordują.

38. Oj, Chiny... • autor: ume2018-09-28 13:20:45

ciężki orzech do zgryzienia i temat-rzeka. Specyficzne wartości nastawione na "pozór", "image", "symulakrum", "twarz". Wybiórczy sposób widzenia świata, nie całościowy (np dostrzeganie wybiórczo piękna z wyłączeniem brudu, brzydoty, taka ślepa plamka na to). Państwowy, komunalny zamordyzm. Kultura murów. Pragmatyzm grupowy z pominięciem indywidualizmu- podobnie jak w Rosji.
Taki obraz Chin mam.
Ta wieczna erekcja (i te wieżowce, coraz więcej wieżowców zamiast hutongów, prawda?) to może popłuczyny medycyny chińskiej + lęk przed przemianami: bo patriarchat tam specyficzny, azjatycki, dużo faktycznie na barkach kobiet, ale coraz bardziej niezależnych, pragmatycznych, bezwzględnie sięgających po swoje i wykształconych.
Jeden z głównych trucicieli świata. Tak sobie myślę (może błędnie), że ratunek tam tylko w rodzącej się klasie średniej i pojęciu "jakości życia".
PS. Ja tu już kiedyś pisywałam, ale zagubiłam się po tarakowych przemianach.

39. Szanowna Pani: • autor: Sławek2018-09-28 19:07:28

Stawia Pani ogólne tezy które bardzo łatwo obalić i udowodnić że tkwi Pani w błędzie gdyż stosuje Pani przestarzałe pojęcia tzw. dyskursu .społecznego np. patriarchat czy prawica-lewica którymi też do niedawna błędnie operowałem. Nie za bardzo mam ochotę tutaj dyskutować ponieważ często  strony mylą dyskusję klasyczną ze sporem i kończy się na  jałowych emocjach.Odnośnie obecnej Europy polecam więc bardzo Pani i w ogóle każdemu obejrzeć niniejszy materiał :https://www.youtube.com/watch?v=A8m77I5w_BE&t=1s
(Krzysztof Karoń- Czym jest marksizm i dlaczego ludzie boją się odpowiedzi na to pytanie) Polecam też Historię Marksizmu w odnieśieniu do obecnej Europy  na YT autorstwa tego Człowieka - kawał dobrej roboty. Jestem pewien że po nabyciu tej wiedzy stanie się jasne kto i dlaczego jest oprymowany jako słabszy.  Z tym tematem jest powiązana geopolityka będąca grą  kilku mocarstw której stawką jest przetrwanie, a nie cele obecnych paradygmatów UE jak się  wielu osobom tutaj wydaje.Z poważaniem.


40. Trochę prawdy o światowych trucicielach • autor: JSC2018-09-30 09:49:29

https://nowyobywatel.pl/2018/09/14/mniej-na-pokaz/
(...)Jak wynika z raportu sporządzonego przez doradców ekonomicznych KGM & Associates i Global Efficiency Intelligence, firmy zajmującej się badaniami nad energią i środowiskiem, w 2015 r. prawie 20 proc. emisji gazów cieplarnianych w Indiach było powiązanych z produkcją towarów przeznaczonych na eksport, głównie do Stanów Zjednoczonych. Jednak kraje zachodnie wykazują mniejszą od prawdziwej emisję, by wydać się ekologicznymi.(...)

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)