Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

07 lipca 2013

Katarzyna Urbanowicz

z cyklu: Babcia ezoteryczna Sezon drugi (odcinków: 82)

Poziomki

Kategoria: Twórczość

« Reportaże proste łatwe i bezużyteczne Dawne piosenki — tanga PRL-u »

         Upały mają to do siebie, że osłabiają ciało babć (nawet ezoterycznych), za to jako rekompensatę przywołują wykwity umysłu. Dla babci w upale ponad 30 stopni nie potrzeba twardej Ścieżki ani ayahuaski czyli „liany duszy”. Nagle robi się takie coś, że świat zaczyna wydawać się nieodgadnioną otchłanią, serce zaczyna bić dziwacznie i nieregularnie, biegniesz do ciśnieniomierza, a on nie działa, bateria się wyczerpała, biegniesz do sklepu, kupujesz nową, właściwą baterię, zakładasz ją i widzisz, ze Twoje ciśnienie spada jak szalone, a rytm serca przyspiesza udając się w nieprzewidywalny, szalony bieg, 80, 90, 100 uderzeń na minutę jak w filmie SF. Możesz jedynie napić się kawy, pootwierać wszystkie drzwi od mieszkania i zamykanego korytarza, co by, w razie czego, pogotowie się dostało w czas i stwierdziło zgon, zanim ciało się zaśmierdnie i zacznie sprawiać kłopot sąsiadom. W moim bloku wydarzyło się takie coś nawet dwa razy.

         Istnieje jednak coś POMIĘDZY.

         Młoda dziewczyna w windzie mówi, że jej babcia twierdziła iż u starego człowieka opóźnienie reakcji organizmu na zmianę temperatury wynosi dwa dni i ja mam właśnie tak. Upały minęły, a mnie oblewa pot, zalewa okulary niczym deszcz. Upały wróciły, a ja choć wysuszona, nie czuję ubytku płynów; tyle, że moje umysłowe zdolności wekslują się na niespodziewane tory. Nocami, gdy mimo otwartych okien nie czuje się napływu świeżego powietrza, a moja rybka w akwarium, pozbawiona światła żarówki dostaje życiowego popędu, ja wędruję pomiędzy światami, gdzie bicie serca zwalnia i prowokuje strach, a takimi, gdzie przyspiesza i wywołuje euforię. Postaci spotkane w czasie mojego życia nabierają własnych rumieńców i wołają o swoje prawa, zdeptanych, zepchniętych i znieważonych.

         W dzisiejszych snach widzę zapomnianą osobę kobiety, która dawno nie żyje.

         Pamięć przywołuje takie postaci, ani dla nas specjalnie ważne ani bliskie chyba tylko z jednego powodu – po to by zwrócić naszą uwagę, zatrzymać ją na chwilę przy sprawie aktualnej, zbyt oczywistej; przywołać naszą zdolność refleksji, przyciągnąć uwagę do rzeczy zapomnianych, które mogą nagle być potrzebne.

         Był kiedyś film „Tam gdzie rosną poziomki”, a nieco później piosenka, którą śpiewała Urszula Sipińska. Można posłuchać jej tu:

https://www.youtube.com/watch?v=eQpS99SNQQA

         Piosenkę tę zapamiętałam z czasów, kiedy pracowałam w Samopomocy Chłopskiej i wykładałam na kursach ubezpieczeniowych w Bocheńcu. Kurs trwał trzy tygodnie i każdego tygodnia słuchaczami opiekowało się dwoje wykładowców. Mnie przypadła zmiana z kolegą, nie pamiętam już zresztą dziś jego imienia (choć pamiętam nazwisko).

         Popołudniami chodziliśmy na pobliskie wzgórza na poziomki. Zabieraliśmy pięciolitrowe wiaderka, a ponieważ było ich tak dużo, z łatwością te wiaderka napełnialiśmy. Większość uczestników kursu zaraziła się tą poziomkową manią, a że zbieraliśmy w pobliżu siebie, naturalną koleją rzeczy rozmowy stały się przedłużeniem wykładów. Zapamiętałam z tamtego lata właśnie te całe wiadra poziomek, rozmowy przy ich zbieraniu i poczucie koleżeństwa, jakie doznają ludzie zainteresowani jakąś sprawą, zgromadzeni w jednym miejscu.

         Mój kolega wykładowca wyjechał wcześniej. Przy zbieraniu tych poziomek „coś mu weszło w krzyż” czy „połamało” go. Koleżanka, która przyjechała po paru dniach go zastąpić powiedziała, że jest w szpitalu, a gdy wróciłam do Warszawy, zostałam oddelegowana ze służbowym wieńcem na jego pogrzeb. Był całkiem młodym człowiekiem, przed czterdziestką.

         Stałam na tym pogrzebie i nie mogła wyjść mi z pamięci ta piosenka: „Wiem, pamiętam, ty lubiłeś poziomki, pełną garścią wybierałeś je z koszyka...” Musiałam bardzo się pilnować, żeby jej nie zanucić i zachowywać się odpowiednio oficjalnie i poważnie.

         Nie, teraz bynajmniej to nie on mi się przyśnił, przyśniła mi się starsza pani, moja nieżyjąca już sąsiadka z działki. Kiedy ją zobaczyłam pierwszy raz, oniemiałam. Tak dziwacznie ubranej starszej osoby nie widziałam w życiu! Do jakiejś spódnicy, która okazała się widać za krótka miała podoszywane kilka falban, każda z innego materiału, od Sasa do lasa. Do tego na nogach kalosze obcięte od góry, żeby łatwiej je było wsuwać. W tamtych czasach starsze panie ubierały się nobliwie, a ona wyglądała jak Cyganka w tej falbaniastej spódnicy, jakichś koralach i nie pasującej do tego bluzce. Pomieszania stylów dopełniała kraciasta męska koszula z flaneli i wstążka przepasująca siwe loki. Widać moje zdziwienie musiało być zauważalne, bo roześmiała się i powiedziała o swoim stroju i kondycji coś, co zapamiętałam do dziś: że tutaj, na swojej działce może posunąć się w byciu sobą tak bardzo, jak nigdzie indziej i nigdy przedtem.

         Ale wracam do poziomek. Postanowiłam mieć na swojej działce poziomki, niestety, poziomki ogrodowe nie chciały się przyjąć i wymierały mi za każdym razem. Ziemia na mojej działce była lichutka, a obok, na działce sąsiadki rósł las. Wpadłam więc na pomysł, żeby wykopać kilka krzaczków leśnych poziomek i zasadzić je. Przedtem wykopałam fiołki leśne i pięknie rozprzestrzeniły się w zacienionych drzewami miejscach. Miałam nadzieję, że z poziomkami też tak będzie.

         Przyniosłam ich cały koszyk i posadziłam. Kilka krzaczków zaniosłam sąsiadce, która usiłowała sadzić jakieś roślinki pod jej drzewami.

         Wzięła je, posadziła, ale śmiała się ze mnie:

         — Tyle poziomek mam wokół siebie, w lesie, czy potrzebuję ich tutaj, przed domem?

         Nie wiedziałam co jej odpowiedzieć, bo oczywiście miała rację. Ale odkryłam, że nie chodziło mi tak naprawdę o same poziomki jako takie, których przecież niewiele by było do zjedzenia i których o wiele więcej czerwieniało na niedalekiej polanie, a o poziomki jako symbol porozumienia, bliskości, wspólnej pracy umysłów, zapału; o ich zapach i wspomnienia, które on przywołuje. Sadząc krzaczki pod domem miałabym je w zasięgu ręki — wystarczyłoby wyjść, rozgnieść w palcach owoc i poczuć zapach w upalnym powietrzu.

         Ta piosenka, film i pogrzeb kolegi, włączone do mojego osobistego wspomnienia dodały zapachowi poziomek innego symbolicznego znaczenia – przemijania bez powrotu.

         U mnie poziomki nie przyjęły się, u sąsiadki wyrosły bardzo ładnie i owocowały. Natura potwierdziła więc to, co czułam, jeszcze nie do końca ukształtowane — że nic się nie powtarza w tej samej postaci.

         Dlaczego więc teraz upalne dni przyniosły mi wspomnienie poziomek? Nie widziałam ich w żadnym sklepie, jadłam na działce ze dwa-trzy  tygodnie wcześniej, nie dobiegł mnie ich zapach. Może to skojarzenie: upał, lato i poziomki? Lato przemija, upał minie, a ja się nadal pocę; przeminęły poziomki i ludzie których ze mną one wiązały, a one nadal tkwią we mnie?

         Urszula Sipińska śpiewa w tej piosence: „...Gaśnie lampka pochylona, zgarbiona i mrocznieje w człowieku...” „...Tylko przyjedź zanim całkiem się ściemni, zanim noc schowa je (poziomki) do kieszeni...”

         Byłam już całkiem bliska rozklejenia się, gdy przez okno napłynął zapach smażonego boczku i wymiótł poziomki z mego wspomnienia. Moje okno jest tak usytuowane w zakręcie murów bloku, że kuchenne zapachy docierają tam często. Po raz pierwszy nie czułam się z tego powodu rozdrażniona.

Poziomki są smutne, boczek radosny — taki morał (przesłanie) wynikłby  z tego odcinka blogu, gdyby był on reportażem. Przyznacie, że nie oddawałby w żadnej mierze istoty sprawy. I nieważne kto i w jakiej gazecie by go opublikował...

Babcia ezoteryczna Sezon drugi: wstęp na końcu

To jest ciąg dalszy, a wszystkie dalsze ciągi prowadzą nas niekoniecznie tam gdzie byśmy chcieli dojść. Więc wstępne ideolo pominę, możliwe, że zastąpię go posłowiem, o ile tego posłowia nie zapisze za mnie życie


« Reportaże proste łatwe i bezużyteczne Dawne piosenki — tanga PRL-u »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)