zdjęcie Autora

14 maja 2014

Jan Szeliga

z cyklu: Moja Twarda Ścieżka (odcinków: 80)

Profesjonalne warsztaty
Moje pierwsze, prowadzone przeze mnie już w pełni profesjonalny sposób warsztaty "Twardej Ścieżki"

Kategoria: Twarda Ścieżka

« Migawki z Rzepnika i Pietruszej Woli. Warsztaty wyjazdowe połączone z kręceniem filmu »
Przez  ostanie kilka lat nabierałem doświadczenia w praktykach "Twardej Ścieżki". Odbyłem już dziesiątki szałasów potu i kilkadziesiąt razy chodziłem po ogniu. Przyszedł więc na to czas aby zorganizować tym razem już w pełni profesjonalne warsztaty. Warsztaty w których wszystko miało już być zapięte na ostatni guzik i gdzie nie mogły mieć miejsca przypadkowość i niezdecydowanie.
Tak więc w dniach 2 i 3 maja 2010r spotkaliśmy się w Rzepniku (woj Podkarpackie) gdzie przeprowadziliśmy warsztaty "Twardej Ścieżki".
Spotkaliśmy się na leśnej polanie u mojego kolegi Łukasza Łuczaja prawie w samo południe, gdzie po chwili dość mocno się rozpadało.
Wyszło nam to jednak na dobre, bo w czasie deszczu Ania zrobiła nam w chacie wspaniały koncert na misach i gongach tybetańskich.



W czasie koncertu kilka osób miało ciekawe wizje i doświadczenia gdy dźwięk wibrował w każdej komórce naszych ciał.
Pod wieczór deszcz ustał a my zbudowaliśmy szałas potu w którym przesiedzieliśmy ponad godzinę.



W szałasie wypowiadaliśmy nasze życzenia, które wzmocnione energią całej grupy zostały wysłane w kosmos w celu szybkiej realizacji.
Gdy siedzieliśmy w środku, słuchaliśmy odgłosów bębnów i didgeridoo na których grało 3 naszych kolegów pozostających na zewnątrz.



Gdy w środku po polaniu kamieni wodą zrobiło się już potwornie gorąco, wyszliśmy z szałasu a kilka osób pobiegło aby wskoczyć do pobliskiego stawku w celu ochłodzenia się.
Następnego dnia zrobiliśmy sobie powtórkę z mis i gongów tybetańskich.
Wieczorem zbudowaliśmy duże ognisko i po jego wypaleniu się chodziliśmy po ogniu.



Niektórzy robili to po raz pierwszy, więc ich radość po przejściu ścieżki ognia była ogromna.



Jeszcze długo po zakończeniu "chodzenia" siedzieliśmy przy ognisku wpatrując się w pokaz ognia który zrobił dla nas Radek oraz w gwiazdy i w żarzące się węgle.



Ogólnie nasze warsztaty w których wzięło udział ponad 10 osób były bardzo udane. Powstały już pomysły na powtórkę może gdzieś w lecie?
Taka okazja pojawiła się już wkrótce na Noc Kupały, o czym piszę poniżej.

Wcześniej jednak przytoczę wizję którą miała jedna z uczestniczek warsztatów w szałasie potu.

Kiedy zapłonęło ognisko i kamienie powoli się nagrzewały przejmując energię Świętego Ognia ja zaczęłam wznosić modlitwy do duchów drzew kamieni, ognia i do żywiołów. Wykonałam kilka rytualnych tańców wyśpiewując modlitwy do Wakan Tanka. W rytm transowych donośnych bębnów zatańczyłam swoje Zwierzęta Mocy by mnie wparły w moich wędrówkach i przeżyciach duchowych. Później kiedy już wszyscy się rozebraliśmy przed samym wejściem w ciszy i w milczeniu dokonaliśmy rytuału oczyszczenia Ognia...
W Saunie panowała atmosfera ciszy skupienia i tak czekaliśmy na pierwszy kamień którego witaliśmy zgodnym chórem. Oddając cześć i należyty szacunek żywiołom zapraszaliśmy do naszego kręgu wszystkich tych „nieobecnych” których obecności pragnęliśmy...
Z każdym kamieniem robiło się coraz cieplej temperatura rosła a wraz z nią moja świadomość wchodziła w inne stany. Na kamieniach tańczyły iskierki zaznaczając swoją obecność potęgę i moc Świętego Ognia. Kamienie syczały donoście a para gorąca z ich śmiechem unosiła się w górę wypełniając przestrzeń którą oddychałam, która mnie przenikała do głębi była w każdym centymetrze mojego ciała. Ach jak one się cieszyły „małe dzieci Matki Ziemi” a ja cieszyłam się razem z nimi...
Kamienie syczały uwalniając energie, które uśpione były w ich jadrach głęboko. Energia Ognia i para wody oczyściła je ze wszystkich złogów którymi były przesiąknięte. Temperatura Sauny była wysoka panowała ogromna cisza i ciemności. Po powitaniu ostatniego kamienia zapanowała powaga chwili i modlitwa, która przerwałam „Pieśnią Miłości Aumakuła”
Weszłam w trans wbiłam palce w ziemię i w tym momencie cała „zdrewniałam” Palce do ramion miałam tak sztywne że nie byłam wstanie ich wyciągnąć z ziemi. Palce stały się korzeniami mocno utkwionymi, po raz pierwszy czułam ze Jestem Drzewem moje ciało było sztywne i niemal sparaliżowane. Od palców, które były wbite w ziemię przechodziła bardzo silna energia ziemi, kamieni, drzew...
Po raz pierwszy w życiu odczułam tak silna energię Matki Ziemi po raz pierwszy w życiu zdrewniałam jak drzewo, stwardniałam jak kamień....
Nawiązałam kontakt i dialog z żywiołem i ogromną naukę, która w tak krótkim czasie została mi przekazana. Z sauny wyszłam ostatnia w zasadzie to nie wyszłam tylko pełzałam nie byłam wstanie się sprawnie poruszać. Popatrzyłam w górę przede mną ukazało się potężne drzewo podobne do Dębu było białe całe i eteryczne na początku myślałam, że to dym z ogniska ale ognisko było oddalone ode mnie kilka metrów z drzewa wśród konar wychodziła do mnie czarna kula jakieś przedziwne skupisko czarnej energii którą chciałam dotknąć ale się nie dawała złapać. Przybliżała się to znów oddalała zwiększała i zmniejszała, nie zrozumiałam dobrze tego przekazu obrazu.
Dopiero później zorientowałam się że ta kula czarna była nasieniem która mnie otoczyła. Bardzo się skuliłam w sobie i stałam się nasieniem tego drzewa czułam jak pulsuję i jak się rozkurczam w sobie. Ile ja miałam w sobie energii, ile życia, jaka ja byłam malutka i krucha. W momencie kiedy przebiłam się przez ziemię wyprostowałam się i poczułam że już mogę chodzić do rąk i dłoni powróciło czucie i wład. Byłam szczęśliwa, bardzo szczęśliwa. Płakałam ze szczęścia. Nabrałam w dłoń ziemię i na znak chrztu i inicjacji wymalowałam na twarzy znaki. Potem podeszłam do ognia podziękować za wizje wyjęłam z ogniska dłonią węgielek i kiedy już się wystudził rozgniotłam go do popiołu i uczyniłam znaki na twarzy w geście inicjacji i przejścia przez bramę.
To jedna z moich wizji, która do mnie przyszła i która zdecydowałam się opisać.
Dziękuję Bogom!
Dziękuję Żywiołom za łaskawość i duchom, które ze mną cały czas były.
Dziękuję duchom Drzew.

Kamallah Monika

Na następne warsztaty nie trzeba było długo czekać. W dniach 22-23 czerwca 2010r. spotkaliśmy się w Bratkówce (woj Podkarpackie kilka kilometrów od Rzepnika) aby uczcić przesilenie letnie. Tym razem pogoda dopisała.
22 czerwca zrobiliśmy szałas potu, a 23 czerwca w Noc Kupalną chodziliśmy po ogniu.

Kilka lat temu zbudowaliśmy tam konstrukcję do szałasu ze świeżo ściętych gałęzi z wierzby. Okazało się że wierzba ożyła i konstrukcja pokryła się liśćmi.


Do ochłodzenia się po wyjściu z szałasu użyliśmy wanny.


Do chodzenia po ogniu zbudowaliśmy duże ognisko.


Ogień był tak duży, że musieliśmy się odsunąć kilka metrów od ogniska.


W oczekiwaniu na dopalenie się ogniska, graliśmy na bębnach, didgeridoo
i na innych przeszkadzajkach oraz tańczyliśmy wokoło ogniska.


Ścieżka ognia już czeka. Księżyc w pełni oświetla drogę.


Można przechodzić.

Warsztaty okazały się być bardzo udane. Uczestniczyło w nich ponad 12 osób w większości miejscowych. Zachęcony tym sukcesem postanowiłem wyjechać z warsztatami "Twardej Ścieżki" gdzieś dalej w Polskę.
Napiszę o tym w kolejnym odcinku mojego bloga

cdn...

Moja Twarda Ścieżka: wstęp na końcu

Warsztaty i praktyki Twardej Ścieżki, które prowadziłem i w których brałem udział.


« Migawki z Rzepnika i Pietruszej Woli. Warsztaty wyjazdowe połączone z kręceniem filmu »

komentarze

[foto]

1. Warsztaty Twardej Ścieżki w Pietruszej Woli • autor: Jan Szeliga2014-05-14 13:53:42

Jeśli ktoś chciałby wziąć udział w warsztatach w tym miejscu o którym tutaj piszę to zapraszam na najbliższe warsztaty Twardej Ścieżki, które odbędą się w dniach 23-25 maja 2014r w Pietruszej Woli na Podkarpaciu
Szczegóły tu: http://www.magnetoit.pl/aktualnosci/rzepnik

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)